Pomógł: 27 razy Wiek: 31 Posty: 657 Skąd: opolskie
Wysłany: Wto 23 Mar, 2010 17:48
pulpet91, życzę ci jak najlepiej, fajnie ze są jeszcze ludzie którzy, stawiają sobie wysoko poprzeczki i nie idą na łatwiznę, mimo ze twoje szanse są raczej małe to i tak powinieneś próbować!!!, a gdybyś mógł coś dla mnie zrobić to proszę cie pokaż niektórym chamskim forumowiczom ze jak się czegoś bardzo chce i poświęci się temu dużo ciężkiej pracy to wszystko jest możliwe...
Czytałem bardzo uważnie ten temat i jestem rozczarowany ze są wśród nas również prostaki i chamy, myślałem ze jesteśmy jedną wielką rodziną która się wspiera i sobie pomaga a nie próbuje udowodnić ze skoro jeden koleś potrzebuje 10 lat żeby zagrać gamę to drugi tez musi temu poświęcić 10 lat i nie może się tego nauczyć w lat 7...(proszę o nie branie tej frazy dosłownie)
Gdybyśmy mieli bardziej surowych moderatorów to niektórzy już byliby zablokowani, dlatego proponuje zastanowić się nad swoim zachowaniem i nie wystawiać naszych moderatorów na próbę cierpliwości, bo byłoby nam wszystkim przykro gdyby musieli częściej korzystać ze swoich uprawnień, a skoro już jesteśmy przy moderatorach to podziwiam waszą cierpliwość...
_________________ "w życiu piękne są tylko chwile..."
Instrument/y: Yamaha YTR - 4335 GS Pomógł: 1 raz Posty: 56 Skąd: Polska
Wysłany: Wto 23 Mar, 2010 20:14
Przepraszam, że to nie dotyczy tematu, ale mgprofesor, Ty to jakiś nieszczęśliwy jesteś? Ach.... musiałem zadać to pytanie, bo jak tak czytałem Twoje niektóre wypowiedzi, to po prostu... bez komentarza. Dlaczego ci tak zależy na tym, aby kolega nie dostał się na akademię? Uważam, że jeśli ma chęci, samozaparcie, to to wystarczy do zdobycia umiejętności i zdania egzaminów. pozdrawiam, Qmac:)
Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1394 Skąd: Kraków/Częstochowa
Wysłany: Wto 23 Mar, 2010 20:28
Jeden dzień, a tu taka dyskusja się zrodziła.
Pozwólcie, że dorzucę swoje 3 grosze (piszę pod wpływem gorączki, no ale może jakoś uda mi się utrzymać sens wypowiedzi).
Co do samouków - wiem, że z moimi kumplami z okolic, którzy wychowali się na orkiestrach dętych (dokładnie na Mykanowie i Konopiskach) studiuje w Katowicach na AM chłopak bodajże z Płotów. Jest on na wydziale Jazzu i Rozrywki. Dał sobie radę, sam siedział nad nauką improwizacji, grał, grał, dochodził do swojego sukcesu. Dziś jest szczęśliwym studentem (niestety nie znam go osobiście i nie wiem jak się nazywa). Tak więc można, jak widać, wszystko, jeśli się tylko staramy.
Z drugiej strony przemawiają do mnie słowa prof. Marka Piątka, który odradził mi startowanie jak na razie na studia na AM ze względów czysto praktycznych - nie mam tak dobrego przygotowania, jak ludzie, którzy od dziecka siedzą w muzyce i są do tego po prostu "lepieni". Lepiej, abym zajął się tym na swoim poziomie, czyli wybrał studia ukierunkowane na to, w czym jestem ukierunkowany od dziecka (jestem ścisłowcem). Trąbkę potraktować raczej jako bardzo poważne hobby, "drugie życie" (założyć zespół, grać sesyjnie, dochodzić dalej do dobrego poziomu gry). Później startować gdzieś dalej, jeśli plany mi nie miną i będę gotowy do tego, aby startować na AM. Ew. mogę próbować iść na jakąś mniejszą uczelnię, np. właśnie AJD w Częstochowie na wydział Muzykologii, czy PWSZ w Nysie na wydział Jazzu (ostatnio nawet dowiedziałęm się, że wykłada tam nawet Barryzlasu - nasz stary user ), Filię AM warszawskiego w Bydgoszczy, etc. Po ukończeniu takiej szkoły można myśleć o AM "z prawdziwego zdarzenia"
Wyjść jest w Polsce dosyć dużo. Po prostu trzeba trochę poszukać i może znajdzie się to swoje wymarzone miejsce w życiu
Pozdrawiam
Nie jestem szczęśliwy, tylko ,że ja cholerni ciężko pracuje nad graniem i wiem ,że tacy co się nagle budzą nagle chcą iść na akademie, zostanę profesorem,ale wiedzy, doświadczenia muzycznego nie mam ,nie jest tak łatwo niestety. Nie chcę żeby się chłopak narobił nadziei i potem wyszedł i się wstydu narobił, według m,nie jest to raczej „syzyfowa praca”.
Niestety ja nie słyszałem nigdy o samoukach na akademi, jedynie tacy co ćwiczyli w domu i chodzili do profesora poprawić rózne rzeczy na 15 min. i dalej ćwiczyć w domu. Sami sławni puzoniści, trębacze itp. każdy z nich u boku profesorów ćwiczył i jeździł na warsztaty żeby mieć konkretną wiedzę.
Hmm... popieram przede wszystkim zdanie Buffota no i ostatnią wypowiedz mgprofesora (pozostałych postów chyba nie muszę komentować )
Zastanówcie się czy na pewno dobrze robicie namawiając go do tego, żeby startował. Chłopak ma wielkie plany, a coś takiego wymaga mnóstwo pracy, mnóstwo poświęceń.
"próbuj, próbuj!"... a jak się nie uda? To co? Zmarnuje tyle czasu, który mógłby poświecić na naukę na zwykłych studiach?
Ja ostatnio rozmawiałem z jednym z absolwentów Jazzu i muzyki estradowej. Powiedział mi tak:
"Słuchaj. Mówisz ze alternatywą jest politechnika. To super! Idź na politechnikę, znajdź prace, miej stały dochód, a muzyka zajmij się dodatkowo. Wyjdzie Ci to na pewno na lepsze, bo nie będziesz musiał wtedy zastanawiać się skąd brać pieniądze i grac chałtury, które maja na prawdę negatywny wpływ na grę. Będziesz mógł się zająć tylko tą najtrudniejszą muzyką świata, jaką jest jazz. Będziesz się uczył prywatnie, chodził na jamy, koncerty... I z czasem, jak planów nie zmienisz, wystartujesz na Jazz do Wrocławia albo Katowic, bo tylko tam to ma sens. Muzyka nie powinna być dla nikogo źródłem utrzymania, bo prędzej czy później stanie się chałturą..."
Czyli słowa bardzo podobne do Havka.
Podsumowując:
Myślę, ze nie ma co go namawiać, żeby za wszelką cenę startował, bo jak się nie uda, to może dużo stracić. Proponuję przedstawić różne za i przeciw (najlepiej kulturalnie), wskazać drogę i nic więcej. Nie namawiać, bo to powinna być jego zupełnie obiektywna decyzja.
EDIT: Proszę o używanie polskich znaków. Nie chciało mi się wszystkiego na czerwono zaznaczać ale na prawdę sporo tego miałeś.
Immortal4ever
Zauważyłem, że w tym temacie znalazły się pewne osoby, które mają jakąś tam rację i wiedzę muzyczną, lecz niestety za wszelką cenę próbują koledze pulpet91 wyrzuć z głowy jego upragnione marzenia związane z tymi studiami na AM. Dlaczego? Ja raczej bym się nie ośmielił pisać że pulpet91 niema żadnych szans, bo jeszcze nie słyszałem jak on w rzeczywistości gra. Z tego co napisał można wywnioskować że 100% na pewno bajecznie nie jest. Ale kto wie? Może kryje w sobie jakiś tam potencjał? Wiele osób zaczęło się wtrącać do jego życia, a co będzie jeśli to wszystko nie wypali? Chłopak jeszcze się nie skonsultował z żadnym dobrym fachowcem który by go przesłuchał, a tu na forum są już jakieś takie niepotrzebne pesymistyczne scenariusze. Oczywiście zgadzam się z przedmówcami mgprofesor, jazztrumpet i Buffot bo naprawdę życie kolorowe nie jest. Ja kiedyś też miałem wielkie ambicje żeby startować na AM, rozmawiałem z wieloma profesorami z Politechniki i PSM IIst. i wszyscy radzili mi Politechnikę. Nawet jakbym nie wiem jakim dobrym był Marsalisem. No i też taką drogę wybrałem. Dzisiaj jestem na 3 roku Elektrotechniki na Politechnice Opolskiej i dalej gram na trąbce. Nawet mi się ta Politechnika podoba, ponieważ godzinowo mam więcej czasu na ćwiczenie na trąbce niż kiedyś jak jeszcze chodziłem do Technikum. Czasami z nudów naprawdę wychodzi z 3-4 godziny. W weekendy często chałturzę zarabiając niemały grosz. No i jakoś te życie leci. Osobiście jestem pewnego rodzaju życiowym świrem, więc może kto wie? Być może jeszcze kiedyś spróbuję na AM hehe. Powracając do problemu pulpet91, radziłbym mu jak najszybciej skontaktować się z odpowiednim fachowcem i wtedy dopiero się okaże jakie tak naprawdę ma szanse.
[ Dodano: 2010-03-24, 00:38 ]
Nie doczytałem wcześniejszej wypowiedzi jazztrumpet i mam z parę pytań:
1)
Cytat:
Hmm... popieram przedewszystkim zdanie Buffota no i ostatnią wypowiedz mgprofesora (pozostalych postow chyba nie musze komentowac )
...a ja bardzo bym chciał żebyś jednak je skomentował, bo nie wiem co masz na myśli? Czyżby to znowu pachniało brakiem szacunku i pewnego rodzaju ignorancją?
2)
Cytat:
Wyjdzie Ci to na pewno na lepsze, bo nie bedziesz msuail wtedy zastanawiac sie skad brac pieniadze i grac chaltury, ktore maja na prawde negatywny wplyw na grę.
... No właśnie ,, a jeszcze kiedyś przerabialiśmy ten temat! Czy chałtura ma negatywny wpływ na grę? Ja chałturzę prawie co tydzień na dancingach grając proste melodie pokroju "Tam nad Wisłą", "Skrzypeczki", "Fiesta Mexicana", "Rosamunde" i "inne" i jakoś nie zauważyłem u siebie zmiany przytaczając "ruskiego nieładu". A jak się ociepli to przybędzie mnóstwo festynów orkiestrowych. Wszystko trzeba grać ładnie, to że chałtura to nie znaczy za przeproszeniem że na 0dpi****l .
3)
Cytat:
Będziesz mógł się zająć tylko tą najtrudniejszą muzyką świata, jaką jest jazz.
... Czy jazz jest najtrudniejszą muzyką świata? Pod jakim względem oprócz oczywiście bogatej harmonii?
4)
Cytat:
wystartujesz na Jazz do Wrocławia albo Katowic, bo tylko tam to ma sens.
Dlaczego właśnie tam?
5)
Cytat:
Muzyka nie powinna być dla nikogo źródłem utrzymania, bo prędzej czy później stanie się chałturą..."
Czy mam to rozumieć tak, ze przykładowo Tomasz Stańko chałturzy?
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 24 Posty: 1551 Skąd: Opole
Wysłany: Sro 24 Mar, 2010 00:45
Panowie. Jedyne co nie podoba mi się w waszym sceptycznym podejściu do tematu to skreślenie kolegi na samym starcie. Nie o to prosił zakładając ten temat. Będzie trudno, może beznadziejnie. Po konsultacjach z jakimś profesorem może się okazać że nie ma cienia szans na studiowanie na AM ale nie można mu zabierać szansy na realizację swoich celów. Poproszono nas o pomoc więc pomóżmy. A jak nie możemy pomóc albo nie chcemy pomóc widząc w całym tym przedsięwzięciu bezsens to przynajmniej nie przeszkadzajcie.
Rozumiem wasze obawy i w większości muszę przyznać że je podzielam. Nie zmienia to jednak faktu że nie skreśliłem kolegi i próbowałem podsunąć mu jakieś rozwiązanie. Zrobi tak jak będzie uważał za dobre dla niego. To jego życie jego cel i od niego będzie zależeć realizacja tego celu. Naszym skromnym zadaniem jest doradzanie w kwestii osiągnięcia tego celu. havk i Rumcajs podali konstruktywne rozwiązania... dlaczego inni nie mogą?
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Sądzę, że tak wysoki poziom pesymizmu wśród uczestników tej dyskusji wynika bezpośrednio z lektury postu inaugurującego ten wątek. Wyziera z niego bowiem na tyle głęboka nieznajomość tematu, że niejeden czytając stracił zimną krew i zwątpił w szanse autora.
Jakie to szczęście, że są wśród nas osoby niezłomnej woli i wiary , które potrafią wlać otuchę w serca i przekonać wątpiących, że - jeśli chodzi o trąbkę - nie ma sytuacji bez wyjścia.
(Łubu-dubu, to pisałem ja!)
widze ze jak sie juz doczepisz to za wszelka cene bedziesz teraz probowal udowodnic swoje...
1)
Rumcajs napisał/a:
...a ja bardzo bym chciał żebyś jednak je skomentował, bo nie wiem co masz na myśli? Czyżby to znowu pachniało brakiem szacunku i pewnego rodzaju ignorancją?
nie wiem czy na pewno dobrze zrozumiales... "pozostale posty" odnosily sie do pozostalych postow mgprofesora, oprocz tego ostatniego, bo krytykowal goscia nie wnoszac nic konstruktywnego do tematu.
2)
Cytat:
No właśnie ,, a jeszcze kiedyś przerabialiśmy ten temat! Czy chałtura ma negatywny wpływ na grę? Ja chałturzę prawie co tydzień na dancingach grając proste melodie pokroju "Tam nad Wisłą", "Skrzypeczki", "Fiesta Mexicana", "Rosamunde" i "inne" i jakoś nie zauważyłem u siebie zmiany przytaczając "ruskiego nieładu". A jak się ociepli to przybędzie mnóstwo festynów orkiestrowych. Wszystko trzeba grać ładnie, to że chałtura to nie znaczy za przeproszeniem że na 0dpi****l .
Wlasnie... dyskutowalismy o tym i nawet chyba Ty stwierdziles ze jak nie gra sie "za przeproszeniem na odpi*****" to to nie jest chaltura.
Ale to i tak tylko Twoje zdanie.
Popytaj profesjonalnych muzykow co mysla o chalturach, bo mi sie nie chce tobie tlumaczyc tego juz kolejny raz...
3)
Cytat:
Czy jazz jest najtrudniejszą muzyką świata? Pod jakim względem oprócz oczywiście bogatej harmonii?
Zapytaj sie muzyka, ktorego slowa cytowalem.
4)
Cytat:
Dlaczego właśnie tam?
Dlatego ze taki mam plan i nic tobie do tego dlaczego uwazam, ze studia np. w Nysie nie maja sensu...
5)
Cytat:
Czy mam to rozumieć tak, ze przykładowo Tomasz Stańko chałturzy?
Oczywiscie... nie mogles podac przykladu kogos kto jeszcze wyzej stoi w DownBeacie?
Podsumowujac: gosciu daj sobie spokoj, a jak masz jakis problem jeszcze to zapraszam na PW.
No widzisz jazztrumpet, po sprecyzowaniu twojej wypowiedzi można teraz całkiem co innego zrozumieć. Dzięki że w ogóle się pofatygowałeś odpisać na moją prośbę. O tym pojęciu "chałtura" będziemy musieli sobie kiedyś na osobności przy piwku podyskutować. Zauważyłem, że to słowo po prostu przez każdego muzyka jest całkiem inaczej interpretowane. I robi się temat rzeka.
Cytat:
Czy jazz jest najtrudniejszą muzyką świata? Pod jakim względem oprócz oczywiście bogatej harmonii?
******Zapytaj sie muzyka, ktorego slowa cytowalem.
Ja uważam że to jest tylko twoja i twojego muzyka opinia. Ja raczej bym nie mówił (głosił) że jazz jest najtrudniejszy! Bo znajdzie się inna osoba która napisze że klasyka jest najtrudniejsza. Chociażby w epoce romantyzmu i epoki współczesnej można znaleźć naprawdę dosyć skomplikowane utwory muzyczne, a przede wszystkim pod względem rytmicznym.
Dlaczego Wrocław i Katowice ?
Cytat:
Dlatego ze taki mam plan i nic tobie do tego dlaczego uwazam, ze studia np. w Nysie nie maja sensu...
Haha jakoś mnie nie przekonałeś do tego że Wrocław i Katowice są najlepsze. Może byś to bardziej sprecyzował? I bym się czegoś nowego dowiedział? Nie znam twoich myśli.
Uważam że raczej niema co pisać na PW, pozostawiając w tym i innych wątkach zaistniałą herezję. Przykładowo niech się teraz na forum znajdzie jakaś młoda osoba zaczynająca przygodę z trąbka. No i nie chodząc do PSM-u czego się tutaj nauczy? Herezji? Więc chyba lepiej tutaj poprawiać swoje teksty.
Dziecię przemiłe, ja miałbym mieć problem? Z grzecznością tylko pytam
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Zapisując się do PSM II st. już na pierwszym spotkaniu mój nauczyciel nadmienił mi, że II st. bez tych 4 (w cyklu dziecięcym 6) lat wcześniejszej edukacji to ogromne wyzwanie tylko dla naprawdę zdolnych...
Jestem w trzeciej klasie, z kształcenia 3x celujący, a z trąbki... żeby nie skłamać nie jest kolorowo.
Utykam na instrumencie, mój poziom ma się nijak do poziomu kolegów z 3,4 klasy...
Gram systematycznie, być może nie dość "mądrze" ale doświadczenia niczym nie jesteś w stanie zastąpić.
(dla przykładu kolega z 4 kl. ma już 9 lat "stażu" na instrumencie, czego nawet nie ma sensu zestawiać z moim 2,5 letnim doświadczeniem.)
Pulpet91 jesteś teraz rok młodszy niż ja kiedy zaczynałem interesować się poważniej muzyką.. Nadchodzący okres 5-7 lat, to najbardziej "chłonne" lata dla Twojego umysłu, jeśli przypadkiem się okaże, że mimo całego włożonego trudu, będziesz zmuszony pracować/studiować co innego, to pamiętaj że nigdy nie będziesz się uczyć szybciej, a swoje "najlepsze lata" zmarnujesz na jakąś iluzję.
Mamy w szkole jednego nauczyciela fortepianu, który nigdy prawie nie podpisuje absolwentom PSM dyplomów, twierdzi po prostu że nie będzie ich przecież utrzymywał jeśli im się nie powiedzie.
Pamiętaj, spotkasz tu różne opinie, ale nikt, nawet najbardziej wierzący w Ciebie przyjaciel (już nie mówie forumowicz bo oni to są zupełnie bez znaczenia) nie będzie nigdy Cię utrzymywał.
Ps. tak na marginesie, poza PSM studiuję jeszcze na politechnice
-> złośliwych adminów przepraszam za składnię ;p
_________________ "Wcześniej, wcale nie znaczy lepiej...
Życie prowadzi do celu meandrami"
Ja uważam że to jest tylko twoja i twojego muzyka opinia. Ja raczej bym nie mówił (głosił) że jazz jest najtrudniejszy! Bo znajdzie się inna osoba która napisze że klasyka jest najtrudniejsza. Chociażby w epoce romantyzmu i epoki współczesnej można znaleźć naprawdę dosyć skomplikowane utwory muzyczne, a przede wszystkim pod względem rytmicznym.
Mysle ze to znowu bledna interpretacja
Otoz z muzykiem tym laczy mnie wiez kolezeńska. Mowiac te slowa usmiechnal się, co znaczy, ze nie mowil tego na 100% powaznie.
Nie musisz podchodzic do kazdego zdania tak powaznie
Cytat:
Haha jakoś mnie nie przekonałeś do tego że Wrocław i Katowice są najlepsze. Może byś to bardziej sprecyzował? I bym się czegoś nowego dowiedział? Nie znam twoich myśli.
Odpowiedz jest prosta - środowisko.
Z tego co wiem tylko Wrocław i Katowice oferują magisterkę, więc tam jest większa ilość studentow niz na innych uczelniach. Na Akademiach Muzycznych powazniej sie podchodzi do muzykow, niz np. na Uniwersytecie, gdzie sa jednymi z wielu.
Ktos moze powiedziec ze w Nysie jest duzo studentow. Ale co z tego, jesli wykladowca przyjezdza raz na tydzien i ma tylu studentow na lekcje i kazdemu nie moze poswiecic tyle czasu ile powinien?
To wszystko to moje prywatne przemyslenia, nikomu nie kaze tak myslec
Cytat:
No i nie chodząc do PSM-u czego się tutaj nauczy? Herezji?
Jazztrumpet, teraz o herezji możemy zapomnieć, ponieważ odpowiedziałeś szczegółowo na wszystkie pytania (co do tamtych wypowiedzi). I nabrało to teraz w pozytywnym znaczeniu całkiem innego koloru. Wszystko jest jasne, niema o czym więcej dyskutować. Mam taką małą prośbę do mgprofesor, aby w przyszłości wziął przykład z jazztrumpet i tak samo wyraziście napisał co myśli. Nie chcę być złośliwy, ale przykładowo czytając obojętnie jakikolwiek inny tekst, można zawsze go rozumieć na wiele różnych sposobów. Dlatego fajnie by było, żeby każdy, zawsze z dokładnością 100% precyzji postarał się przelać swoje myśli w monitor komputera tak, aby osoba siedząca po drugiej stronie ekranu (odebrała) zrozumiała tę rozmowę mając wrażenie, jakby słyszała ją na live. Wtedy unikniemy niepotrzebnych sporów z różnych interpretacji. Przyznam się, że wcześniej już wiedziałem co ma na myśli jazztrumpet pisząc:
Cytat:
wystartujesz na Jazz do Wrocławia albo Katowic, bo tylko tam to ma sens.
- tylko chodziło mi właśnie o to, by wszyscy dowiedzieli się dlaczego?!. Pozdrawiam
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Arthur88 niby ciężko przeskoczyć ten pierwszy stopień ale mój nauczyciel zaczął grać w ówczesnej 1 liceum jeśli dobrze pamiętam i Ty chyba nawet powinieneś wiedzieć o kim mówię Ale trzeba Ci przyznać rację, że przepaść między osobami które skończyły 1 st. i są w 2st. a tymi którzy zaczynali od zera w 2st. jest ogromna i bez na prawdę ciężkiej pracy- nie do odrobienia.
Dlatego radziłbym Pulpecie żebyś jednak zrobił chociaż kilka lat 2st. jednocześnie coś studiując a dopiero potem wybrać się na am, żeby potem nie zostać z niczym i kilkoma latami zmarnowanymi na wspomnianą przez Arthura88 iluzję. Bo jednak trzeba z czegoś żyć...
Instrument/y: Yamaha 4335G
Ustnik/i: Vincent Bach 1 1/4 c
Pomógł: 3 razy Wiek: 21 Posty: 29 Skąd: Orszewice
Wysłany: Sro 24 Mar, 2010 20:19
Przemyślałem sobie to wszystko co pisaliście i poukładałem w całość buffot wypowiedział się w bardzo życiowy sposób
i myślę, że własnie ten post zmusił mnie do chwili refleksji... Dziękuję wszystkim tutaj zgromadzonym za pomoc i chęci
Postanowiłem, że pójdę sobie na politechnikę i równocześnie wystartuję ze szkołą muzyczną. Tym samym nadal będę się bawił grą, a po skończeniu studiów ( mam nadzieje ;P ) "fach w ręku". To chyba najbardziej optymalne rozwiązanie
Z tą szkołą muzyczną świetna myśl! A gdybyś zechciał jeszcze przykładowo grać i zarabiać na weselach (dancingach), to uwierz, że studiowanie na Politechnice przyniosłoby Ci jeszcze większą frajdę. Bo byś nie musiał jak większość studentów dorabiać na kasie w hipermarkecie czy chodzić do Mamy i Taty po pieniądze
I z trąbki byłby jakiś pożytek. Pozdrawiam
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Pulpet92,
Twój ostatni post ulżył sercom wielu prawdziwie uczynnych i życzliwych użytkowników tego forum.
Gratuluję decyzji i życzę wielu sukcesów osobistych, finansowych oraz artystycznych - o ile los pozwoli na równoczesną realizację tak bardzo przeciwstawnych aspiracji.
Arthur88Ale trzeba Ci przyznać rację, że przepaść między osobami które skończyły 1 st. i są w 2st. a tymi którzy zaczynali od zera w 2st. jest ogromna i bez na prawdę ciężkiej pracy- nie do odrobienia.
pff bzdura... na pewno nieskromnie to zabrzmi ale sam jestem przykładem muzyka, który poszedł do II st. bez I. Zanim zdecydowałem się pójść, grałem hmm... 8 lat. I uwierz mi, że w bardzo wielu kwestiach przewyższam kolegów z klasy.
Przyczyn jest wiele:
- po tylu latach gry w końcu zdecydowałem się pójść w tym kierunku. Wiedziałem po co tam idę, z czym się to wiąże i była to w 100% moja decyzja, nie zostałem nakłoniony przez rodziców, tak jak większość dzieci po I st.
Co za tym idzie? To, że chodzę tam z własnej woli i nie traktuję tego jak przymus. Chodzę tam, bo chcę się czegoś dowiedzieć.
I tutaj dochodzimy do kolejnej kwestii
- to, że poszedłem z własnej woli, z miłości do muzyki powoduje, że sam sięgam do wielu źródeł pozaszkolnych. Czytam biografie znanych muzyków, książki o muzyce, chodzę na dodatkowe prywatne lekcje.
- Szkoła muzyczna I st. z założenia jest "szkołą umuzykalniającą". A tak naprawdę wiele dzieciaków, gdy skończy tylko I st. rzuca instrument w kąt i twierdzi, ze już nigdy tego nie ruszy. Mam szczęście, że tam nie chodziłem i uchroniło mnie to przed taką sytuacją.
- Kształcenie w I st. jest nastawione bardzo teoretycznie. Ja grałem w orkiestrze przez te 8 lat. W dosyć dobrej orkiestrze i miałem świetnego nauczyciela. Takie granie pozwoliło mi na poznanie muzyki od strony praktycznej. Nauczyłem się co to znaczy np. frullato poprzez doświadczenie tego w trakcie grania, a nie słownie od nauczyciela na lekcji. A MOIM ZDANIEM takie poznanie jest dużo lepsze.
- Poszedłem do II st. po to, żeby się czegoś nauczyć. Wiem, że i tak go nie skończę, bo w połowie będę miał już maturę i będę się starał o studia. Wiec z takim nastawieniem staram się wycisnąć z tej szkoły jak najwięcej, żeby mieć jak największe szanse na studia. A niektórzy mają podejście "aa... byleby przetrwać. Jakoś to będzie..."
- Ostatnia rzecz to fakt, że interesuje mnie Jazz. Moje podejście pozwoliło mi na znaczne poszerzenie wiedzy o harmonii poprzez właśnie lekcje i książki, wykraczające poza program szkoły (przynajmniej klasy w której się znajduję). Często zagadnienia harmoniczne, które mnie trapią, poruszam z nauczycielką, a wtedy cala klasa nie rozumie o czym rozmawiamy.
Nie chciałem się tutaj chwalić tylko udowodnić jak bardzo takie twierdzenie jest błędne...
EDIT:Bardzo proszę o używanie polskich znaków. Immortal4ever
Dobrze, ale proponuję jeszcze raz przeczytać mojego poprzedniego posta Mówisz skromnie o własnej osobie ale zaznaczyłeś że przed pójściem do psm'u grałeś 8lat i że miałeś dobrego nauczyciela, a ja mówiłem o osobach zaczynających zupełnie od zera w 2st. czyli tych którzy mają wtedy pierwszy kontakt z trąbką w ogóle I chyba mi nie powiesz, że ktoś taki powiedzmy po 4 latach będzie grał równie dobrze jak inna osoba która skończyła 1st. i też jest w 4 kl. Chyba że włoży na prawdę dużo pracy i jest zdolny... Czytajmy się ze zrozumieniem zanim zaczniemy mówić że czyjeś poglądy są bzdurne
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum