Po przeczytaniu artykułu przypomniało mi się to co się ze mną działo na koncertach moich ulubionych zespołów. To są momenty które zostają w pamięci na długie lata i ładują akumulatory tak , że aż się z nich wylewa elektrolit. Jednym słowem wspaniałe i rewelacyjne doznania. Chwile uniesień, włosy stojące dęba, łzy w oczach, tętno sięgajace zenitu. Coś wspaniałego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum