Asia_Adi, Zuch chłopak Dobrze dobrze Oby w tę stronę wszystko szło, a powoli sytuacja powinna się normować. Jeszcze wyjdą ząbki to już w ogóle progres powinien być słyszalny jeszcze bardziej. Wytrwałości w dalszym ćwiczeniu
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Michał Koniarski, szczególnie dziękuję za szczegółowe uwagi. Postaram się zwrócić na nie uwagę. Aktualnie staramy się bardzo utemperować nawyk naciskania wentyli prostymi paluchami oraz ogromnego pędu w grze tzn. chce grać szybko a przez to brzmienie ma do bani i się myli. Strasznie oporny ten mój Maluch! Może jest jakiś sposób na wyrobienie umiejętności naciskania wentyli poprawnie?
Damian Ruskowiak, nie prędko będą zęby Na dolny czekamy ponad rok, na górne jedynki już pół roku. Ortodonta ocenił rtg i stwierdził, że jest ok, więc czekamy. Liczę na to, że jak w końcu wyrosną będzie jeszcze lepiej.
Jeszcze dodam coś o ślinie Nie wiem czy to kwestia braku zębów czy czego, ale on wylewa tę ślinę bardzo często i za każdym razem jest jej sporo. Już nie tylko wylewa przez te specjalne zaworki ale wyciągamy jedną z rurek (nauczył nas belfer).
Asia_Adi, co do poprawnego ułożenia palców prawej ręki i poprawnej aplikatury czyli wciskania tłoków - zrób doświadczenie - niech puści rączkę swobodnie wzdłuż ciała. Naturalnie nasz organizm układa paluszki w lekkim półkolu - tak jakbyśmy trzymali w niej piłkę tenisową dla przykładu. Taką dłoń - bez żadnych zmian i modyfikacji niech przyłoży do instrumentu - opuszki palców idealnie będą na przyciskach I tego teraz należy przypilnować aby tak wduszał tłoki Ma to o tyle ważną rolę, że w późniejszym etapie gry gdy przyjdą szybsze przebiegi do grania nie będzie problemów z palcowaniem. Ponadto poprawne wciskanie tłoków zapobiegnie nieprawidłowemu "ścieraniu" się tłoków i wpłynie na ich lepszą pracę. Siła nacisku na tłok powinna działać od góry. Czekamy na wieści jak z postępami
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Damian Ruskowiak – wybacz, że tak późno odpisuję, ale nie bardzo był czas na forum. Otóż, zrobiliśmy jak radziłeś. Jednak gdy Młody zaczyna grać ręka się napina i wszystko wraca do stanu pierwotnego. Zaobserwowałam, że w znacznym stopniu trzyma trąbkę prawą ręką a ona oparta jest na wgłębieniu między kciukiem a palcem wskazującym, nieco na śródręczu (a tu raczej powinien być odstęp od trąbki?) oraz na małym paluszku, który zahaczony jest o ten specjalny haczyk.
Pomimo notorycznego upominania i poprawiania kciuka, aby go przesunął (wtedy jako tako ta dłoń wygląda) on niemalże natychmiast powraca do złego ułożenia.
Poza tym pojawiło się sporo nowych problemów.
1) Ma ćwiczyć z Lutaka kwarty i kwinty. Było dobrze a od jakiegoś tygodnia zaczął ruszać trąbką tzn. przy skokach między dźwiękami podnosi lub opuszcza trąbkę – ustnik względem ust. Tak jakby rusza trąbką. Męczymy problem bezlitośnie.
2) Gdy gra pod dolną wargą robi mu się taka jakby poduszka powietrzna, to ponoć jest niepożądane, ale nie wiem za bardzo jak to usunąć??
3) Głównie przed wysokimi dźwiękami i gdy się zastanawia nad nutą lub palcowaniem wstrzymuje powietrze i potem je „wstrzeliwuje” do trąbki ze znacznym impetem. W ogóle ma tendencje do wstrzymywania powietrza i przez to się męczy jak dłużej pogra.
No i jedna dobra nowina Zęby ruszyły!! Wszystkie na raz!! Ale też górne dwójki szykują się do wymiany
Asia_Adi, trzeba skorygować prawą rękę. Ona służy tylko i wyłącznie do palcowania. Instrument trzyma ręka lewa. Dlatego bardzo ważne jest aby zwrócić na to uwagę. Może teraz to nie będzie jemu samemu przeszkadzało ale na pewno kiedyś da się we znaki gdyż przy szybszych przebiegach palce będą sztywniały - niepotrzebne spięcia mięśni i ścięgien. Proponuję takie ćwiczenie - niech trzyma trąbkę w ręce lewej, a prawą dokłada w taki sposób jak podałem wcześniej tylko niech nie zakłada piątego palca o haczyk tylko położy go na nim bądź przed nim. Wykluczy to niepotrzebny docisk, zmusi do prawidłowej pracy palców. Trzeba tylko przypilnować kciuka. Moi uczniowie też tak robią więc notorycznie im to uprzykrzam
Ad. 1 - zmienianie pozycji ustnika przy zmianie dźwięków to dość spory błąd. Należy uzyskiwać dźwięki bez zmiany zadęcia - za pomocą powietrza i samych warg ale nigdy za pomocą zmiany ustawienia. Gdy przyjdzie do zagrania jakaś piosenka ze skokami interwałów pojawi się problem. Więc teraz należy to korygować.
Ad. 2 - gdy powietrze wchodzi pod wargę to powodem tego może być zbyt mocne jej rozluźnienie. Niech stara się trzymać brodę ściągniętą w dół - w kształt literki U. Wtedy powietrze nie powinno się dostawać. Ale też trzeba tego pilnować.
Ad. 3 - musisz mu uzmysłowić, że pojęcie oddechu na trąbce jest takie wdech + wydech = oddech . Nie ma tam czasu na zatrzymanie powietrza gdyż grozi to: takimi właśnie strzałami o których piszesz, zaciskaniem krtani i gardła, niepotrzebnymi spięciami. Z graniem tak jak z mówieniem: przed wypowiedzeniem słowa też nie wstrzymujemy powietrza. Wyrób u niego nawyk, że jeśli wziął wdech i zaczyna się zastanawiać wstrzymując powietrze to niech odłoży trąbkę, zastanowi się nad dźwiękiem i wtedy weźmie wdech i zacznie swobodnie grać. Jestem zwolennikiem metody, że gdy coś nie idzie należy odłożyć instrument i spróbować raz jeszcze - w innym przypadku utrwalamy złe nawyki, które nie przynoszą pożądanych rezultatów.
Dużo tych aspektów ale trzeba na nie zwrócić uwagę. Czasami dziecko po swojemu szuka drogi i czasami trafia na dobry sposób, czasami na zły, który natychmiast należy skorygować. Podałem sposoby ćwiczenia, które mogą pomóc ale mogą też nic nie zmienić. Pewnie jeszcze Michał coś zasugeruje fajnego więc można próbować. Sukcesów życzę
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4
Pomógł: 60 razy Wiek: 33 Posty: 566 Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią 02 Gru, 2011 22:16
Prawidłowe trzymanie trąbki to odwieczny problem młodego trębacza. Przypomina to trochę walkę z wiatrakami, ale bez względnie trzeba z nimi walczyć... Co można z tym zrobić?
- uprzykrzać życie trębaczowi ciągłym zwracaniem uwagi o prawidłowym trzymaniu instrumentu
- niech ćwiczy przed lustrem i w nie patrzy! Może widząc siebie bardziej zacznie zauważać problem. Lustro też przydaje się przy wielu innych problemach (np. ruszanie trąbką w górę i w dół...)
- można zaproponować wprowadzenie nawyku szybkiego wciskania wentyli (bez gry) przed każdym zagranym dźwiękiem - przy złym trzymaniu szybkie wciskanie będzie trudniejsze.
Nie do końca się zgodzę z tym, że trąbkę trzyma lewa ręka (to moje osobiste zdanie). Oczywiście, prawa jest od wciskania wentyli, jednak gdy lewa ręka tylko trzyma instrument to też nie do końca w dostateczny sposób obsługuje instrument. Mam tu na myśli obsługiwanie ruchomych krąglików 1 i 3 wentyla. Trudniej się je wysuwa kiedy lewa ręka mocno trzyma instrument. Uważam, że obie ręce powinny trzymać trąbkę, wspomagać się wzajemnie. Jeżeli miałbym wprowadzić gradację to rzeczywiście lewa ręka trzyma bardziej, jednak prawa nieco ją wspomaga. Przynajmniej ja tak robię. Kiedy trzymam trąbkę tylko lewą ręką to też mocniej cisnę (tak jak prawą). Dla mnie nie ma różnicy, która ręka trzyma, jednak jeżeli jest to tylko jedna ręka to docisk i tak pójdzie, obojętnie czy z lewej czy z prawej ręki. Najważniejsze jest to aby starać się trzymać trąbkę luźnymi rękami, tak jak by była zrobiona z papieru.
Co do pozostałych punktów, to:
1. zanim pogra skoki najpierw niech spróbuje pograć dźwięki w jednym miejscu, np. kilka razy g-g-g, a potem bez robienia przerwy niech nagle zmieni na dźwięk, na których chce skoczyć, czyli wyglądało by to tak: g-g-g-c-g-c-g... Generalnie wiadomo, że skoki gra się trudniej. Powinno się je grać tak jak byśmy grali jeden dźwięk, czyli w jednym miejscu (oczywiście do pewnego momentu skali). Wyżej podane ćwiczenie może pomóc to bardziej zrozumieć i wykonać. Dmuchać w jedno miejsce, a dźwięki starać się grać nie wyżej czy niżej, tylko bliżej lub dalej.
2. gdy powietrze wchodzi pod wargę to problem dotyczy przynajmniej dwóch spraw: słabe mięśnie i zły kierunek wydmuchiwania powietrza. Żeby wzmocnić mięśnie proponuję pograć więcej na ustach, i zwracać większą uwagę podczas gry na układ ust. Damian tu dobrze zasugerował - usta nie mogą być za luźne. Kąciki ust muszą trzymać zadęcie, powinny być nieco napięte.
Kierunek wydmuchiwanego powietrza powinien być prosto do instrumentu lub lekko wznoszący się - zależy co u kogo bardziej działa. Kiedy wydmuchiwane powietrze nie leci prosto na szczelinę między wargami wówczas mogą wystąpić takie problemy jak "bąble" pod wargą. Pamiętajmy DMUCHAMY NA SZCZELINĘ, GRAMY PRZEZ TRĄBKĘ (nie DO trąbki)!
3. żeby ułatwić moment wydmuchnięcia proponuję wprowadzić rytmiczność nabierania oddechu, czyli mam tu na myśli naliczanie sobie tempa przed oddechem. Przykładowo, liczymy do czterech, gdzie oddech nabieramy na 4 (uwaga nie po 3, tylko równo na 4), a wydech na 1 w następnym takcie.
Życzę powodzenia.
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
Odświeżam temat gdyż wydarzyła się ciekawa sytuacja. Przyszła do mnie mama z synem, że chce grać w orkiestrze na trąbce. Dlaczego zatem nie Popatrzyłem na ząbki i ... brak jedynek. Więc się zaniepokoiłem ale wytłumaczyłem na czym polega granie.
Zacząłem od oddechu, ćwiczeń oddechowych i bzyczenia na ustach. Bzyczenie na ustach poszło nadzwyczaj świetnie - naturalnie układał brodę i usta (oczywiście wytłumaczyłem co i jak) - jedyny minus to wydymał policzki ale zaraz to skorygowałem. Nie zastanawiając się długo dałem mu ustnik. No i się zdziwiłem. Wszystko pali i działa. Na prawdę tego się nie spodziewałem. Po tygodniu od pierwszej lekcji przyszedł ponownie na drugą. Porobiliśmy oddechówki, pograliśmy na kółku i wzięliśmy się za ustnik. Wszystko słuchajcie zadziałało jak trzeba. Może chłopak ma po prostu naturalne predyspozycje? Ładny dźwięk na ustniku - wiadomo na razie próbujemy tylko pojedyncze dźwięki ale palą skutecznie. Znów jakieś nowe doświadczenie i informacja dla Asia_Adi, że jednak wszystko jest możliwe Napiszę za jakiś czas co i jak się układa
A jak progres w nauce Syna?
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
A jednak bezzębni trębacze mają szansę
U mojego smyka już jedynki górne są duże, nie ma natomiast kilku innych ząbków - a muzyka jakoś płynie.
Niestety nie można mówić o progresie, niestety. Jak efekt jojo powróciła nieszczęsna żaba. Co dziwne, gdy gra na ustniku nie ma jej wogóle. Wystarczy, że przyłoży trąbkę do ust to od razu wydyma tę dolną wargę i żadne upomnienia nie pomagają. Zaczął też opuszczać trąbkę w dół i ma nieładną postawę-garbi się, że nie wspomnę już o nieprecyzyjnych, byle jak ułożonych paluchach - o czym już nie raz pisałam.
Od połowy marca nie miał lekcji bo nauczyciel jest chory, a granie ciągle kilku utworków bardzo go nudzi. Niestety syn nie jest perfekcjonistą i jak gra to "odbębnia" nutki, za to jak nuci sobie utworki to bardzo się w nie wczuwa - może kiedyś przełoży to na trąbkę.
Mimo tego wszystkiego syn uczestniczył w Konfrontacji Instrumentów Dętych w Oławie-w wolnej chwili spróbuję zamieścić film. Niestety grał późno, bo dopiero po 19, więc zarówno On jak i komisja byli zmęczeni. Zdobył doświadczenie, zobaczył jak grają inne dzieci i uzmysłowił sobie, że to co robi jest ważne.
Jutro, po długiej przerwie w lekcjach, mają - zamiast typowej lekcji - spotkanie z prof.Stanisławem Dziewior. Bardzo jestem ciekawa tego spotkania/lekcji.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum