Jestem tu po raz pierwszy zatem WITAM wszystkich forumowiczów
Mój syn w tym roku rozpoczął przygodę z trąbką. Ma 7 lat i jest bez górnych jedynek. Miał dopiero 2 lekcje z trąbki i nauczyciel jest załamany brakiem zębów a jednocześnie jest zadziwiony, że wydaje dźwięki. Ma zastrzeżenia co do układu ust, że z jednej strony wychodzi mu trochę górna warga. Potrafi zagrać C, D, E, choć nie za każdym razem to E jest ładne i na wczorajszej lekcji kazał mu też dołożyć F i G. Kazał ćwiczyć długie dźwięki.
Proszę o informacje i wyjaśnienia, czy takie granie ma sens (bez zębów), czy nie zepsuje sobie podstaw, co będzie jak mu już te zęby wyrosną i czy wyrosną prosto?
Staramy się ćwiczyć codziennie przez 20 min. Część na ustniku tylko dmie a potem trochę na trąbce część gamy stara się grać.
Proszę też o ukierunkowanie jak takie dziecko ma ćwiczyć mięśnie ust i oddech.
Z góry dziękuję
Ps. Mama (czyli ja ) też uczę się z synem i chętnie korzystam z zawartych tu na forum rad.
Asia_Adi, na początku zapytam czy Synek uczy się w Szkole Muzycznej czy prywatnie ???
Moim skromnym zdaniem posiadanie górnych jedynek jest fundamentalną sprawą jeśli chodzi o grę na trąbce. Zęby te stanowią oparcie ustnika pod wargami. Dlatego ważne jest aby one były. Gdy Twój synek ich jeszcze nie ma opiera ustnik o dziąsła czy też boczne ząbki (dwójki) stąd też sam proces drgania ust w ustniku jest dość nietypowy - raz wychodzi, a raz nie wychodzi. To zupełnie normalne. Inną sprawą jest fakt, że Syn jeszcze nie wie świadomie jak tak na prawdę gra na trąbce wygląda. Nauczyciel powinien to choć w małym stopniu wyjaśnić. Powinien też zauważyć, że brak tych ząbków jest jednak przeszkodą. W momencie gdy ząbki zaczną wyrastać, a będziemy na nie "działać" (tak to nazwijmy) pewną siłą za pomocą ustnika i trąbki to nieświadomie możemy sprawić, że wyrosną one krzywo. To już zupełnie moje mniemanie - ale może choć nie musi takie coś mieć miejsce. Piszę tylko profilaktycznie dla wiadomości. Wszyscy trębacze dbają o zęby bo gdy ich zabraknie to ... jest katastrofa. Ludzie kombinują potem z wkrętami ale to nie to samo.
Choć był jeden trębacz, któremu siostra podczas zabaw na huśtawce bodajże wybiłą jedynkę. Gdy mu wprawiono nową stwierdził, że gra mu się niedobrze więc ją sobie kazał wyciągnąć i grał bez jedynki - no ale drugą posiadał gdzie zapewne opierał ustnik. To Jon Faddis dla zainteresowanych.
Jeśli miałbym doradzić - poczekałbym z grą na trąbce aż wyrosną ząbki. Wtedy będzie wszystko jasne i co najważniejsze powinny być słyszalne rezultaty nauki. Na chwilę obecną dziecko się stara, a coś czyli brak ząbków przeszkadza.
Wracając jeszcze do pytań o ćwiczenie mięśni ust i oddech. Mięśnie ust będą się wzmacniały wprost proporcjonalnie do ćwiczeń na instrumencie. Także gdy nadejdzie pora, gdy Syn będzie mógł już grać buźka nabierać będzie siły. Wtedy proszę napisać, a na pewno coś więcej doradzę.
Jeśli chodzi o oddech to jak najbardziej może ćwiczyć oddech przeponowo żebrowy: niech złapie się rączkami po bokach (poniżej żeber) i stara oddychać się tak aby rączki rozszerzały się lekko na boki oraz aby brzuszek pracował do przodu. Spokojnie to zauważysz. Ważne aby nie unosił ramion przy wdechu i klatki piersiowej - one powinny minimalnie się ruszać. Gdy jest odwrotnie to Synek oddycha za pomocą płuc - jak to natura go nauczyła A w grze na trąbce korzystamy w głównej mierze z przepony. Choć oddychamy całym ciałem w grze - ale to już stwierdzenie na inny etap nauki. Aby bardziej zobrazować sytuację napiszę, że podczas gry napełniamy się powietrzem od dołu "brzuszka" - tak jak szklanka napełnia się od dołu ku górze gdy wlewamy do niej wodę czy sok
Gdyby coś było niejasnego proszę pisać
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Syn rozpoczął naukę w szkole muzycznej. Nauczyciel ubolewał bardzo nad brakiem zębów, ale nie zaproponował aby do czasu ich wyrośnięcia edukować się na innym instrumencie. Obawiam się, że taka zmiana będzie bardzo trudna, jeśli nie niemożliwa. Nauczyciel jest bardzo żywiołowy i bardzo „szybki”, jak również wesoły i sympatyczny. Zauważył, że gdy zębiska wyrosną to to czego się nauczył może się wręcz pogorszyć i trzeba będzie korygować dotychczasowe przyzwyczajenia. Każe jednak ćwiczyć, z przewagą na samym ustniku. I tu jest problem, syn chce trąbkę, ustnik go nudzi. Mimo to ćwiczy pół na pół na trąbce i ustniku – czasowo. Stara się bardzo i boję się, że brak rezultatów zniechęcą go do dalszej pracy. I jest chyba tak jak piszesz – mam wrażenie, że ustnik opiera się trochę o dziąsło i trochę o dwójki górne.
Apropos ćwiczeń na ustniku, to charakterystyczne bzyczenie wychodzi mu świetnie, ale czy można na samym ustniku poćwiczyć różne dźwięki? Jak?
Ćwiczenia oddechowe postaram się powoli wdrażać.
W całej sytuacji mamy takiego pecha, że synowi zęby wyrastają bardzo długo! Na dzień dzisiejszy nie ma ich już ze 4 m-ce
Asia_Adi, a jeśli w szkole muzycznej to nauczyciel na pewno wie co robi Także jestem spokojny. Rzeczywiście zmiana instrumentu nie będzie łatwa ale już widzę światło w tunelu. Doskonale rozumiem, że dzieci chcą grać na trąbce i już Ale nauczyciel ma rację. Ja w mojej pracy, jeśli mam nowego ucznia od zera, przynajmniej pół roku gram z nim na samym ustniku od czasu do czasu dając mu trąbkę na kilka dźwięków w celu sprawdzenia jakości dźwięku w sensie barwy. Granie na ustniku jest bardzo edukujące - jeśli wyjdzie na ustniku - czyli na bardzo krótkiej rurce, na której gra się o wiele trudniej - to na trąbce nie będzie żadnego problemu !!! I tu jest klucz. Jeśli się nie zniechęci - niech gra na ustniku nawet z rok !!! Na pewno to zaowocuje. Wasz nauczyciel zapewne już ukierunkuje syna jak i co ma robić.
Na ustniku można zagrać wszystkie dźwięki. Niech wam pokaże nauczyciel - trudno mi to wyjaśnić nie pokazując. Proponowałbym na tę chwilę aby syn starał się grać dźwięki w taki sposób aby jak najdłużej utrzymać dźwięk na jednakowej wysokości - aby nie spadał. To stawiałbym jako cel. Aczkolwiek nic nie zastąpi lekcji na żywo także pytajcie swojego nauczyciela. Ja mogę pomóc czysto teoretycznie. Także w razie pytań pisać
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4
Pomógł: 60 razy Wiek: 33 Posty: 566 Skąd: Szczecin
Wysłany: Sro 14 Wrz, 2011 12:43
Jeżeli mógłbym się wtrącić do dyskusji... Asia_Adi, nauczyciel Pani syna jest załamany i ma do tego pełna prawo, ja też bym był ponieważ gra na trąbce bez jedynek jest po prostu mało realna. Jeżeli nawet coś wychodzi to trudno to nazwać grą, a raczej efektami dźwiękowymi. Z tego co Pani napisała stwierdzam, że nauczyciel obrał bardzo dobrą drogę, ja zrobił bym podobnie.
W tej całej sytuacji jest pewien paradoks. Chodzi o to, że jak wyżej pisałem gra na trąbce w takiej sytuacji jest ciężka, ale paradoksalnie dla zaczynającego trębacza początki właśnie takie są, nawet jeżeli ma zęby. Chodzi mi o to, że każdy zaczynający grę na trąbce zaczyna od ćwiczeń oddechowych, bzyczenia na ustach i na ustniku. W przypadku Pani syna będzie to tylko trwało trochę dłużej przez niekompletne uzębienie. Jednak w przyszłości może dać lepszy efekt. Jest takie powiedzenie "czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci" i w tej sytuacji jest ono najbardziej adekwatne.
Jeżeli chodzi o nacisk na zęby to zgadzam się z przedmówcą, może tu być problem. Nikt tego na pewno nie potwierdzi w 100% bo ktoś musiał by zrobić eksperyment na sobie, a tu raczej szkoda zdrowia. Nie mniej jednak czasami zbyt duży nacisk ustnika na zęby może je nieco wykrzywić. Tym bardziej, że mamy do czynienia z początkującym, który jeszcze nie wie kiedy za mocno ciśnie, a kiedy nie. W tej sytuacji baaardzo ważną rolę odgrywa tu nauczyciel i RODZICE. Tak, rodzice mogą tu bardzo pomóc, gdy maluch ćwiczy powinni dosłownie nad nim stać i cały czas kontrolować. Dziecko musi wiedzieć, że uczy się czegoś ważnego, a nie tylko bawi. Jak opanuje podstawowe sprawy (oddech, zadęcie), na które na początku trzeba zwracać bardzo dużo uwagi, to potem się zacznie przyjemność - mając solidne postawy będzie łatwiej mu grać, będzie lepiej grał i szybciej się uczył. Zmierzam do tego, że teraz jest dla Was najtrudniejszy czas, ale jak go przetrwacie to efekty będą naprawdę niesamowite.
Podsumowując, też doradzałbym ćwiczenia oddechowe, grę na samym ustniku oraz grę na ustach, która pozwoli wzmocnić mięśnie ust. Trąbkę na prawdę dawałbym sporadycznie do ręki. Problem tylko w tym, że rzeczywiście dziecko może być znudzone od tych ćwiczeń. Jest to naprawdę duży problem i trzeba tu wiele wyczucia. Dlatego dmuchnięcie w trąbkę od czasu do czasu i nauczenie się pierwszych kilku dźwięków może być tu wyjściem. Jednak ze względu na wyrastające zęby więcej powinno być ćwiczeń na ustniku i na ustach niż na trąbce. Żeby podtrzymać chęć nauki gry może Pani zabierać syna na koncerty trębaczy, puszczać mu nagrania w domu. Więcej na ten temat napisałem w tym miejscu http://www.trumpeters.pl/...o++gry&start=20
Życzę dużo wytrwałości i powodzenia w nauce. Pozdrawiam
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
Grzegorz, można grać bezdociskowo - rozumiem. Trzeba tylko gdzieś oprzeć ustnik gdyż na samych ustach nie znajdziesz stabilnego oparcia. Zatem jak oprzeć ustnik ?? Gdzie ?? Na czym ?? Na dziąsłach ?? Popróbuj sam i stwierdzisz, że to raczej mało logiczne rozwiązanie
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
nie mówimy tu o artystycznym graniu tylko pracy z dźwiękim,
góry nie zagra, ale 7 latek nie ma grać góry bo fizycznie nie wytrzyma, ale dół ma wtedy pełny a góra przyjdzie z czasem jak urosną i zęby i trębacz , taki malec powinien ćwiczyć dźwieki pod liniami , wtedy ćwiczą się mięśnie ust a nie męczą
Na tymczasową zmianę instrumentu nie ma szans, więc ćwiczymy dalej w miarę możliwości.
Synowi ostatnio udało się wydmuchać całą gamę, przy czym dźwięki A, H i C2 są wysiłkowe i krótkie, ale ku uciesze nauczyciela są
Ćwiczymy codziennie 15-20 min (w rzeczywistości cały czas ćwiczeń to czasem i 45 min, bo pić, bo siku, bo nie chce mi się już itp. ).
Zaczynamy od króciutkiego bzyczenia na ustniku. Syn wygrywa sobie rytm jakieś melodyjki najczęściej na dźwięku C1– ćwiczy sobie przez to uderzenia języka, trochę się wygłupia.
Potem staramy się zagrać gamę do G utrzymując każdy dźwięk na 4 ćwierćnutki-ćwiczymy jęzorek – tak kazał belfer. Oczywiście po każdym dźwięku króciutki odpoczynek. Wyższe dźwięki próbujemy wydobyć w ogóle i się udaje Czasem też trzymamy dźwięk najdłużej jak potrafi, ale tego nie lubi.
Na koniec dostaliśmy zadanie z Lutaka tj. na jednym dźwięku ma grać całe nutę, pół i ćwierć nuty wg zapisu na pięciolinii. Tu trochę kłopotów z tempem i łapaniem oddechu no i zapis nutowy jest dla niego nowością - na przedmiotach teoretycznych poznali tylko ćwierćnutę.
Jak na 3 tygodnie kontaktu z trąbką to chyba jest nieźle wg mojej opinii.
Mimo to mam wrażenie, że nieco za szybko dostajemy coraz to nowe zadania. Nie starcza na nie czasu. Skoro tak ważna jest gra na ustniku to czemu tyle ćwiczeń i wymagań na trąbkę?
Asia_Adi, zatem fajnie skoro wszystko rusza Cieszy fakt, że syn już sobie bzyczy na ustniku. To mimo wszystko nie jest proste zadanie. Bardzo dobrze, że ćwiczycie jęzorek. Pamiętaj także przy tym aby połączenia dźwięków były jak najbardziej ze sobą zespolone. Zawsze tłumaczę to uczniom w taki sposób: język ma działać w połączeniu z powietrzem na zasadzie strumienia wody lecącej z kranu, który przerywamy palcem ale nie zatrzymujemy wody. Język ma tylko oddzielić dźwięk ale nie przerwać powietrza. Ćwiczenie z Lutaka będzie tu pomocne.
Wiem, że długie dźwięki nie należą do przyjemnych gdyż po prostu nużą. Mimo wszystko można zawsze wymyślać jakieś zabawy aby dziecko utrzymywało go ile mu starczy powietrza, np. pokazać sekundnik na zegarze i ile wytrzyma itd. W graniu długich dźwięków pamiętaj aby bzyczenie się nie przerwało i było utrzymane w miarę możliwości na jednym poziomie. To ważne.
Skoro Syn jak na 3 tyg pracy sięga c2 to dobry wynik. Niektórym osobom zajmuje to o wiele więcej czasu. Ja jestem zwolennikiem aby swobodnie grać na ustniku w takiej skali aby się nie zaciskać i swobodnie wydobywać bzyczenie. Jeśli to wyjdzie i dołożymy instrument to nagle okaże się, że możemy grać jeszcze wyżej. Nie mniej na wszystko potrzeba czasu.
Co do nowych zadań - jeśli bzyczenie satysfakcjonuje nauczyciela, dźwięki grane artykulacją portato (oddzielane) także to normalne, że będzie dawał nowe rzeczy. Oczywiście wszystkie wcześniejsze wymagają nieustannego utrwalania. W toku codziennych ćwiczeń poświęcaj każdemu elementowi z 10 min. - czyli bzyczenie długich dźwięków + dźwięki oddzielane (Lutak) + ćwiczenia oddechowe + melodyjki i wygłupianie się - niech to będzie fajna zabawa, która po jakimś czasie gdy dodacie instrument powinna zaowocować szybkim progresem
Także bez obaw
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
No właśnie nie dopisałam w drugim poście (pierwszy mi zniknął )
Niestety na ustniku tylko początek, potem ćwiczy z trąbką. Syn nie chce i nie umiem go przekonać do ćwiczeń na samym ustniku. Jak się skupi i nie wygłupia, to zawsze wychodzi również bez trąbki.
Jeśli chodzi o język, to gdy się bawi wychodzi mu to dobrze, tak naturalnie. Natomiast przed nauczycielem to zwykle zapomina o języku lub "zatrzymuje" się. Ale ogólnie wie o co chodzi.
Dziękuję za odpowiedź. Bardzo sobie cenię uwagi osób doświadczonych i znających się na rzeczy.
Nie ma za co Po to właśnie jesteśmy tutaj z kolegami aby pomagać
Jeśli wychodzi i syn bawi się muzyką to niech tak będzie Powoli, zabawowo do celu Tak najlepiej i najwygodniej dla małego trębacza
Pzdr!
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Witam jestem nowy na tym forum i właśnie w orkiestrze będę rozpoczynał grę na trąbcę a wcześniej grałem na saxie i mam pytanie ponieważ mam 2 jedynki wysunięte do przodu w górnej szczęce i mam pytanie czy to mi nie utrudni grania ? Czy te zęby po jakimś czasie grania mi się cofną ?
Bartezz, aby skorygować te ząbki musisz podczas grania na trąbce wysunąć dolną szczękę aby ząbki były na przeciwko siebie - dół i góra. Wówczas będzie dobre oparcie ustnika. Także już polecam zwrócić na to szczególną uwagę.
Zęby się nie cofną. Takie rzeczy trzeba korygować aparatem ortodontycznym.
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Minęło trochę czasu więc chciałam zaprezentować w skrócie umiejętności mojego syna. Proszę o Wasze oceny i krytykę, sugestie itd. (w trąbce jest dużo śliny )
Kuba ma 7 lat, od dwóch misięcy ma do czynienia z instrumentem wogóle. No i nie ma zębów górnych
Ja jestem dumna Piosenka francuska-początki
Pozdrawiam
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4
Pomógł: 60 razy Wiek: 33 Posty: 566 Skąd: Szczecin
Wysłany: Nie 06 Lis, 2011 22:27
Po pierwsze to trudno uwierzyć w to, że chłopak nie ma zębów... Gratuluję i podziwiam samozaparcie
Po drugie, musi nauczyć się nawyku wylewania wody bo na prawdę psuje to cały efekt gry jak woda się "gotuje". Każde odłożenie trąbki od ust musi być zakończone wylaniem wody (chociaż jedno dmuchnięcie).
Po trzecie, brak zębów bardziej obciąża wargi co można zrekompensować podparciem powietrza. Niestety w takiej sytuacji tego powietrza musi mieć ciągle pod dostatkiem, kategorycznie nie może grać na końcówce powietrza bo wtedy automatycznie zacznie cisnąć ustnik do warg. Wyjściem z tej sytuacji są częstsze oddechy. Pięknie to widać na filmie kiedy pierwszą frazę zagrał na jednym oddechu i ledwo utrzymał najwyższy dźwięk (a1) bo nie miał już powietrza. Natomiast w drugiej frazie (od 16 sekundy) dobrał już oddech po dźwięku g1 i najwyższy dźwięk wyszedł lepiej (bez charczenia) niż za pierwszym razem - tak trzymać.
Po czwarte, uwaga na oddech, za często powietrze wędruje pod szyję (szczególnie pod koniec utworu). Powietrze musi umiejscowić troszkę niżej. Jest to tym bardziej konieczne przy częstszych oddechach.
Po piąte, przypilnować synchronizację palec->warga(wibracja)->język->powietrze. Podczas zmiany dźwięków wszystkie te elementy muszą być zgrane razem. Czasami zdarza mu się za wcześnie wciskać wentyle (gra jeszcze poprzedni dźwięk, a już chce wcisnąć wentyl do następnego dźwięku). Wciskanie wentyli musi być zdecydowane (szybkie) ale spokojne, czyli nie za dużą siłą, aby instrument nie latał.
Po szóste, gra trochę za głośno. W sytuacji kiedy nie ma zębów tym bardziej powinien grać ciszej. Głośne granie powoduje większy docisk ustnika. Wiem, że łatwo mówić "graj ciszej", jednak już samo pamiętanie o tym aby nie grać głośno i próbowanie cichej dynamiki już powinno trochę pomóc.
Życzę wytrwałości, będzie dobrze. Pozdrawiam
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum