Instrument/y: kawalek blachy Pomógł: 4 razy Wiek: 21 Posty: 250 Skąd: s kątowni
Wysłany: Sob 02 Cze, 2007 20:50
Nie nie załuje, tylko gdybym grał na skaksie to nie miałbym poroblemu z przetrenowaniem, ale to przeciez kiedys minie,pozatym trabka daje większą ingerencje na dzwiek i jego ton a skasofony wydaja mi się takie jakby 'sztywne"
Co do trunosci wydobywania dzwieku to nie wiem jak jest na ogół, mówie jak było w moim przypadku, z trąbką poszło praktycznie odrazu a zeby cos z klarnetu wydobyc próbowałem przez kilka dni.
z trąbką poszło praktycznie odrazu a zeby cos z klarnetu wydobyc próbowałem przez kilka dni.
poziom trudności wydobycia dźwięku na klarnecie czy saksie zależy od stroika (tego drewnianego patyczka :grin: ). Są takie że wystarczy dmuchnąć i dźwięk wychodzi, a z niektórymi trzeba się męczyć..... jest ich specjalna numeracja która zależy od grubości stroika.
ja miałem do wyboru trąbkę albo klarnet. Z klarnetu wydobyłem dźwięk za trzecim razem, ale mimo to wziąłem trąbkę (a w zasadzie flugelhorn) :wink:
_________________ Trąbić każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej...
A ja poszedłem do orkiestry z zamierzeniem będę w sekcji perkusyjnej. Tylko że nie było dla mnie werbelka :cry: . Usłyszałem : "możesz iść na trąbkę. I tak to się zaczęło
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Nie 19 Sie, 2007 17:01
u mnie to rodzinnie... muzyk z pokolenia na pokolenie, taka klątwa a czemu akurat trąbka? zainteresowałem się nią w czwartej klasie I st., złożyłem podanie o zastąpienie lekcji fortepianu przymusowego trąbką, ale komuś się nie spodobało więc mnie wzięli przepisali na trąbkę. wcześniej grałem na wiolonczeli :razz: . aha - mój Dziadek był trębaczem, mama dmucha we flet, siostra śpiewa. mógł być żesz inny instrument niż dęty? :grin:
Gdy byłem mały dużo oglądałem gal w TVP. Jakieś Opole czy inne festiwale. W każdym razie było dużo dętych. Te błyszczące instrumenty, ten dźwięk. Poszedłem do szkoły na egzamin w pierwszej klasie podst. i chcieli mnie na skrzypce bo na trąbkę byłem za młody. W końcu wyszło tak że rok uczyłem się prywatnie i dopiero od drugiej klasy podst. zacząłem uczęszczać do szkoły muzycznej na regularne zajęcia. Niektórzy nauczyciele uważają że to za wcześnie żeby grać na trąbce. Jak zaczynałem miałem 8 lat i jakoś żyje i mam się całkiem dobrze.
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1383 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Nie 19 Sie, 2007 18:45
można grać od małego ale trzeba być ostrożnym, te argumenty o tym że płuca niewykształcone czy za małe na dety to, moim zdaniem, bzdura, wiadomo że mały człowiek nie weźmie tyle powietrza co dorosły i nie zagra długiej frazy. jednak problem mogą stanowić zęby, ponieważ wtedy dzieciom sie zęby kształtują i trzeba takiego malucha mieć pod opieką ortodonty i dentysty żeby mieć pewność że wszystko jest w porządku.
ja najpierw grałem na skrzypcah ale potem już miałem ich dosć a na trąbke padło bo mój tato jest trębaczem i uczy w szkole muzycznej
moja przygoda z trąbką zaczęła się od tego że po prostu chciałam się zapisac do naszej miejscowej orkiestry dętej, bo tam miałam znajomych i ogółem mówili że jest fajnie szczególnie na graniach (to prawda ), i ogólnie chciałam grac na jakimś instrumencie więc poszłam i się zapisałam. Najpierw grałam przez pół roku na werblu, a kiedy zwolniła się trąbka pomyślałam że fajnie by było się nauczyc na niej grac, bo fajnie ten instrument brzmi. I od tamtego czasu gram na trąbce i to mi się bardzo podoba.
Ja muzyke mam we krwi po tacie, który śpiewa w Operze :p no i jakoś od małego grałem na instrumentach, najpierw uczyłem się na fortepianie, później grałem w orkiestrze na sakshornie (alt), jeszcze później zacząłem uczęszczać na prywatne lekcje na trąbce do profesora. Oprócz trąbki gram jeszcze na elektryku w zespole rockowym :p
Widzę że na tym forum jest sama młodzież. Jak widzicie jestem " trochę starszy " od Was, ale mi to nie przeszkadza i myślę, że Wam również.
Wszak nas wszystkich łączy jedna pasja - trąbka.
Gram na niej od 12-go roku życia tj. już 42 lata. Nie jestem jakimś specjalnym wirtuozem, gram z zamiłowania, amatorsko. ale do rzeczy - jak to sie zaczęło.
Jako przedszkolak dostałem na Mikołaja trąbkę plastikową, pamiętam ją, miała normalne pompki, ustnik, jak oryginalne i żeby zagrała trzeba było umieć dmuchnąć ( nie było jakiegoś sztucznego stroika ). Teraz nawet się dziwię, gdzie rodzice taką wtedy zdobyli!!!
W naszym miasteczku była orkiestra dęta, za którą jak to się mówiło, dzieci ganiały boso - między innymi i ja. Dopiero w 1965 roku z demobilu wojskowego przekazano do nowo otwartej szkoły podstawowej instrumenty - m.in. trąbki. Był wspaniały nauczyciel muzyki, który się podjął nauki gry na trąbkach po zajęciach szkolnych w tzw. kółku muzycznym ( był również wtedy kapelmistrzem orkiestry ). Kiedyś w wiosenny dzień 1965 roku, ciepły ale padał deszcz jak pamiętam, wychodząc z biblioteki miejskiej natknąłem się właśnie na niego i stremowany, a jednak spytałem, czy mógłbym się uczyć gry na trąbce ( nie wiem dlaczego, a były jeszcze gitary, mandoliny, fortepian, perkusja ). Zgodził się z małym oporem, bo był nadmiar uczniów. Ale po kilkunastu lekcjach wielu odpadło lub zrezygnowało, a ja zostałem, choć inni ćwiczyli już od miesiąca ( dobrze mi poszła właśnie pierwsza lekcja - bez trudu wydobyłem dźwięk!!! ) W marcu zacząłem, w wakacje również były próby ( przy orkiestrze ). Od września pozostało nas 4-ch z około 30-tu i zaczęliśmy już grać w Orkiestrze Dętej. Dwa razy w tygodniu próby po 2-3 godziny.
Pierwszy oficjalny występ - pamiętam do dziś - Defilada 1 Maja w 1000-lecie Państwa Polskiego w 1966 roku. Nasza zapalona czwórka grała wtedy na fanfarach marsza " Parada Młodych". Co to była za sensacja - tacy młodzi, a już grali. Pamiętam marsze z tej Defilady grane potem na trąbkach: "Wiarusy", "Na straży", "Słowiański", "Razem", fanfarowy "Bój pod Laoljanem". Obowiązkowo Hymn i Międzynarodówka.
I tak to się zaczęło... Jest w orkiestrach dętych jakaś siła... do dziś, mimo, że stara orkiestra sie rozwiązała właśnie w tym roku w styczniu, ale na moja prośbę przygarnęli mnie do Orkiestry Młodzieżowej.
I tak sobie gram z zamiłowania...dopóki mi starczy zdrowia, sił i chęci.
Dziękuję koleżance.
Zawsze chciałem grać sygnały dla myśliwych, kolega jest zapalonym myśliwym, miał mnie wciągnąć na ich polowania, ale jak do tej pory tego nie zrobił.
Ale tylko raz na Hubertusa grałem sygnały ( te podstawowe - uroczyste ) kilkanaście lat temu. Mam książeczkę " Sygnały łowieckie ". Jest tam co pograć - a spamiętać to wszystko...
ja gram na trąbce juz 24 lata,,zgłosiłem się do naszej nowo powstałej orkiestry z myślą gry na klarnecie ale nie było już miejsca więc dostałem propozycje nauki na trąbce,,, tak się zaczęła moja przygoda i mam nadzieje że będzie trwac do końca świata i jeden dzien dłużej :smile:
Trąbka ma pewny medytacyjny dźwięk .Na jednym dźwięku można grać i trzymać go długo ,wcześniej grałem na gitarze i tak nie można ,chyba że elektryczna a;e to i tak nie to samo .
Trąbka po za tym skłania do gry oszczędnej i świadomej i według mnie jest to najbardziej poetyczny instrument
_________________ serwis jazzowy <-- Muzyka zmienia spojrzenie na życie
U mnie "zawinił" Manuel "Guajiro" Mirabal i Buena Vista Social Club. Przez kilka lat ta muzyka nie dawała mi spokoju aż rok temu powiedziałem żonie, że kupię trąbkę (myślała że to żart). Po 2 tygodniach przyniosłem do domu trąbkę i tak to się zaczęło. Mam 40 lat (nie jesteś sam, anatolll) i nie jest łatwo - wcześniej nie miałem do czynienia z muzyką - ale bardzo mi się podoba.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum