Jak dla mnie młody teraz ma giętkie kości i nie odczuwa bólu tak jakby dorośli. Obawiam się jednak problemów zdrowotnych w przyszłości. A dokładnie kręgów szyjnych. Postanowiłbym jednak coś z tym zrobić.
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Instrument/y: Klarnet, Saksofon Tenorowy
Ustnik/i: Od klarnetu i saksofonu :)
Wiek: 17 Posty: 29 Skąd: Poland, Legnica
Wysłany: Sob 07 Lis, 2009 19:49
Waćpanna Doris:
A ile ta trąbka waży, bo może po prostu mu tak wygodnie?
Tłumik Kaczora... Nie lepiej już kornet?
Ale jak już będzie wiercił tą dziurę, to niech je wypróbuje najpierw (barwa może mu się niespodobać) i radzę w tajemnicy pomówić z nauczycielem, żeby mu powiedział, że te droższe są do niczego i nie ma sensu nawet je tykać patykiem, ale żeby to tylko na czas tłumikowej gorączki pamiętał, jak będzie dorosły, to niech se kupuje ( na etapie nauki nie ma sensu drogich kupować (albo tą część mu powiedzieć), najlepiej juz poczaić się na Allegro - dużo ich tam)...
Pan Trąbka, pan Klarnet i pani Skrzypce, hmm niezły dixieland z tego pokoju leci.... zazdroszczę, mimo to, że planuję i na klarnet naukę...
Waćpanna Leskapytka:
A z jakiej przyczyny przechyla tą głowę, boli mu coś jak ma prosto?
Bo jak z wyniku emocji czucia muzyki (tak jak ja mam), to nic (byle nie robił tego za często i długo, bo go zaboli i walnie kiks), ale lepiej, żeby już w tym wypadku "ćwiczył" kręgosłup, wyginając ciało na kształt litery "S"...
Pozdrawiam Jazz...
_________________ Trąbka to inaczej poezja...
Pozdrawiam Jazz
Instrument/y: syn - Amati
Posty: 23 Skąd: z północy
Wysłany: Pon 09 Lis, 2009 08:37
Nie wiem ile waży trąbka mojego syna, pewnie podobnie jak twoja, ale dla małego dziecka wskazana jest lżejsza, którą po jakimś czasie zmienia się na pełnowymiarową. On takiej nie chciał i początkowo ciężar był dla niego tak duży (zwłaszcza w czasie gry), że opierał sobie łokcie o brzuch. Teraz już trochę lepiej, ale i tak za nisko, bo, jak mówi nauczyciel, "przepona nie może pracować swobodnie".
Instrument/y: Flet - Amator Pomogła: 1 raz Posty: 2 Skąd: Zza granicy
Wysłany: Pią 20 Lis, 2009 22:41
Oj
Dzieki za Wasze odpowiedzi.
Nie zagladalam tu juz w ogole.
Nauczyciel sie obawia, ze Mu to wejdzie w krew i potem bedzie mial problemy.
Teraz Mu w niczym nie przeszkadza, i to chyba wlasnie tak jak u Ciebie Jazz.
Instrument/y: Klarnet, Saksofon Tenorowy
Ustnik/i: Od klarnetu i saksofonu :)
Wiek: 17 Posty: 29 Skąd: Poland, Legnica
Wysłany: Sob 21 Lis, 2009 21:50
Kornet, nieźle, nieźle...
Ja mam trąbkę - waży 2 kg i ciężka to nie jest...
W każdym bądź razie, niech pozycja będzie jak najbardziej naturalna, luźna dla niego...
_________________ Trąbka to inaczej poezja...
Pozdrawiam Jazz
Instrument/y: syn - Amati
Posty: 23 Skąd: z północy
Wysłany: Nie 22 Lis, 2009 20:37
Też zawsze myślałam, że to jest to samo. Teraz na tapecie mamy kolędy. Bardzo motywujące dla obojga moich dzieci, a syn dodatkowo gra je na flecie prostym, bo taki program ma na muzyce w zwykłej podstawówce.
Fajnie że ktoś może zacząć grę tak jak syn w wieku 9 lat. Ja niestety zacząłem grę w wieku 13 lat i to było trochę za późno bo to był początek gimnazjum no i do SM nie poszedłem U mnie zaczeło się od tego że mój tata gra no i ja chciałem a że w gimnazjum był zespół wokalno-instrumentalny to chciałem do niego przystąpić. Więc początek był w orkiestrze i nie chciało mi się ćwiczyć ale grac chciałem jak najlepiej co jest nie wykonalne. No ale później złapałem tego bakcyla, zacząłem grac w zespole bo na tyle opanowałem instrument no i teraz już nie wyobrażam sobie życia bez trąbki Jedyne czego teraz żałuję to że nie poszedłem do SM bo już za późno.
Instrument/y: syn - Amati
Posty: 23 Skąd: z północy
Wysłany: Pon 21 Gru, 2009 09:03
Mój syn nie chodzi na razie do SM, tylko ma lekcje prywatne u nauczyciela SM. Wbrew pozorom z dość małym dzieckiem też nie jest łatwo, bo np. w naszym przypadku do SM popołudniowej, gdzie jest trąbka mamy dość daleko (dojazd z przesiadką), więc musiałabym jeździć tam razem z nim, a to nie wchodzi w grę, bo już teraz trudno ze wszystkim zdążyć (córka jest w I klasie SM dziennej na skrzypcach). Pójść od razu do V klasy dziennej SM, do czego namawia nauczyciel, to niekoniecznie dobre rozwiązanie, poza tym dużo trzeba nadrabiać, nawet jakby się dostał,a z organizacją u niego kiepsko, choć zdolności muzycznych i innych mu nie brakuje. Ciągle to rozważamy, a ostatnio mam wrażenie, że najlepiej, jak pójdzie od razu do II-go stopnia na trąbkę, jeśli będzie chciał. W tej szkole popołudniowej, gdzie musiałby daleko dojeżdżać przyjmują na trąbkę do II-go stopnia bez podbudowy I-go. Może dla ciebie to też będzie dobre rozwiązanie?
hmmm... muszę się tym zainteresować. A ten dojazd to rzeczywiście niezbyt fajny a ja jestem w tyle komfortowej sytuacji że chodzę teraz do technikum około 20km od domu i miałbym bliżej:) I pozdrowienia dla syna
Instrument/y: syn - Amati
Posty: 23 Skąd: z północy
Wysłany: Wto 09 Lut, 2010 19:17
Nie pojawili się jacyś nowi adepci gry na trąbce? Mój syn się rozkręca. Właśnie mija miesiąc, jak postanowił zdawać egzamin do V klasy OSM, więc zaczynamy się organizować, aby z teorii się przygotował. Dzisiaj było wstępne przesłuchanie i ucho bez zarzutu.
Instrument/y: Trąbka Roy Bensson TR101
Ustnik/i: Yamaha GP16C4
Posty: 83 Skąd: Opole
Wysłany: Wto 27 Wrz, 2011 16:52
Malladyn w temacie "Dzieci grajace na trabce" z 25. wrzesnia 2009r. napisal : " no ale ruskiej szkoly cwiczenia tez nie polecam" . Na czym polega ta szkola ?
Instrument/y: Andreas Eastman ETR-520G
Ustnik/i: Monette BL4S6 XLT
Pomógł: 8 razy Wiek: 39 Posty: 142 Skąd: Zawiercie
Wysłany: Sro 28 Wrz, 2011 13:52
Brasscoach. napisał/a:
Witam,
Poruszyła Pani bardzo ciekawy wątek - jak motywować dziecko, do tego aby regularnie ćwiczyło. Jestem nauczycielem z Łodzi. W mojej klasie mam również kilku 10-cio latków. Wiem z doświadczenia także, że nie ma jednej recepty jak wpłynąć na dziecko w takim wieku aby samo z własnej woli zabrało sie do ćwiczenia.
W tym przypadku ogromną rolę muszą odegrać rodzice którzy powinni wyznaczać dziecku czas ćwiczenia w ciągu dnia. To w jaki sposób Pani zorganizowała dziecku czas na ćwiczenie jest znakomitym ruchem. W tym wieku, szczególnie gdy młody trębacz zaczyna przygodę z trąbką nie jest potrzebne aby ćwiczył więcej w ciągu dnia jak 45 minut. Jeśli przez cały tydzień dziecko ćwiczy codziennie to jeden dzień w tygodniu - jak w tym przypadku - niedziela, może choć nie musi być przeznaczony na odpoczynek.
Jeśli chodzi o materiał nutowy to proponuję aby dokonać podziału na:
- proste melodie (kolędy, sto lat, kalinka) oraz ćwiczenia techniczne (długie dźwięki, Arban, Lutak).
Oto najbardziej sprawdzony układ, który sotsuje z moimi uczniami, którzy ćwiczą 3 razy po 15 minut:
15 minut rano: rozgrzewka ( gra na ustniku), proste ćwiczenia z arbana i innych szkół.
15 minut do południa: melodie (kolęda, sto la proste znane melodyjki)
15 minut wieczorem: ćwiczenie poszczególnych elementów we wcześniej granych melodiach (atak, przejściach między dźwiękami, intonacja, brzmienie instrumentu!!!).
Zawsze powinno się szczególnie w tym wieku budować warsztat techniczny przez muzykę - na prostych melodiach możemy znakomicie ćwiczyć takie elementy jak : akat nuty, dobre okrągłe brzmienie, przejscia legat itd. Jeśli postąpimy inaczej, czyli będziemy budować podstawy warsztatowe w oparciu głównie o ćwiczenia techniczne to będzie niemal pewne, że dziecko zacznie rozglądać się za jakąś inną atrakcją niż trąbka. Dlaczego? Bo to jest okropnie nudne! Dziecko chce pokazać innym:
"hej! patrzcie! potrafię zagrać sto lat, kolędę itd" a nie długie nuty.
Dopiero później gdy rozpalimy w dziecku ten żar chęci do gry, będzie czas, na zwiększenie liczby ćwiczeń technicznych, które nawet w późniejszym wieku nie powinny stanowić więcej niż 40% całego czasu poświęconego na ćwiczenie.
Zgadzam się z powyższym w 99%.Ja zaczynałem naukę gry w wieku 6 lat i odbywało się to dokładnie tak jak napisane powyżej.Co do zagadnienia jak dziecko nakłonić do ćwiczenia to powiem,że tego problemu u mnie nie było.Bardzo chciałem trąbkę(ojciec grał w orkiestrze dętej)i musiałem się nie źle naprosić abym ją dostał.Kiedy już się to stało to chciałem grać i grać.Doskonale pamiętam jak nie mogłem się doczekać kiedy wrócę z zerówki i będę mógł zająć się trąbką.Wchodziłem do domu rzucałem wszystkim i już miałem trąbkę w rękach.Zaczynałem na prostych melodiach typu "pojedziemy na łów".W tamtych czasach brakowało nut więc ojciec sam mi je pisał,z czasem zacząłem sam sobie je pisać,aż do wyczerpania pomysłów na kolejne melodie,bo szło mi dość dobrze.Dzisiaj mam 38 lat i granie mi się nie znudziło.Wciąż się rozwijam i ćwiczę.Życzę dużo chęci do grania najmłodszym.Pozdrawiam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum