Instrument/y: syn - Amati
Posty: 23 Skąd: z północy
Wysłany: Wto 22 Wrz, 2009 12:25 Dzieci grające na trąbce
Witajcie!
Jestem mamą 9-latka, który kilka miesięcy temu napalił się na grę na trąbce. Jestem ciekawa, czy jest tu jeszcze ktoś z rodziców małych trębaczy albo osoby, które zaczęły w takim młodym wieku. Mam wrażenie, że zazwyczaj grę na trąbce zaczynają co najmniej nastolatki, choć wielu, szczególnie tych sławnych zaczynało wcześnie.
Mój syn zaczął pod koniec maja. Ma dobrego, profesjonalnego nauczyciela (to cud w naszym przypadku), którego bardzo lubi. Postępy robi bardzo szybko. Jest tylko jedno 'ale', raczej typowe dla dzieci - ćwiczyć mu się nie chce.
Chętnie pogadałabym z innymi rodzicami w podobnym położeniu. Szukam na forum, bo mam wrażenie, że rodziców z małym trębaczem w domu ( ) to ze świeczką trudno znaleźć. Córka zaczęła przygodę ze skrzypcami - to już bardziej popularne.
Jeśli gra już od maja i jeszcze żyje to nie ma czym się martwić.
Dzieciaka nie powinno się do grania zmuszać. Jeśli połkną bakcyla to będzie grał na okrągło, a jeśli nie to rzuci trąbkę w kąt.
Pozdrawiam
Ps Gram od 10-go roku życia z dwiema przerwami na odmę płucną
Instrument/y: Klarnet, Saksofon Tenorowy
Ustnik/i: Od klarnetu i saksofonu :)
Wiek: 17 Posty: 29 Skąd: Poland, Legnica
Wysłany: Wto 22 Wrz, 2009 16:03
Jeśli chce być no... dobrym trębaczem - musi chociaż 3 razy (chociaż - po 45 minut) w tygodniu ćwiczyć. Powtarzam musi ćwiczyć (ale nie na siłę - musi mieć na to chęć)...
Jeśli chce być trębaczem typu - granie na urodziny babci... To już na pewno ma taki poziom, więc "wysilać" się już nie musi...
Acha, nie trzeba go zmuszać...
Jego przyszlość zależy od chęci - takie chęci taka przyszlość...
Pozdrawiam Jazz
Instrument/y: syn - Amati
Posty: 23 Skąd: z północy
Wysłany: Wto 22 Wrz, 2009 16:48
Wybaczcie, ale liczenie na to, że będzie mu się chciało codziennie nie jest realne w przypadku większości dzieci. Z tego, co obserwuję nie tylko w swoim domu, ale i u innych rodzin, gdzie dzieci na czymś grają, to zazwyczaj jak rodzice nie powiedzą, że dziecko ma grać, to dziecko nie znajdzie czasu w "swoim przepełnionym planie dnia".
Ja nie zmuszam, tylko wymagam, aby grał codziennie 2x po 10-15 minut (bez niedzieli). Od dwóch lekcji ma zadane konkretne utworki do przegrania i zazwyczaj aby wszystko zagrać + początkowo ustnik i dwie gamy, to wychodzi m/w jak wyżej. Wolałabym, żeby wystarczyło raz przypomnieć, a dziecko łapie za instrument, niestety, często trzeba to powiedzieć z 5-10 razy, bo jak sam mówi "chce umieć, ale ćwiczyć się nie chce". Nauczyciel kazał ćwiczyć 3 x dziennie po 10-15 minut. Dostosowaliśmy to do naszych możliwości.
Kiedy zaczęliście samodzielnie, świadomie i bardziej ambitnie ćwiczyć? Pisząc "ambitnie"mam na myśli "tak, żeby to ładnie brzmiało", a nie, żeby zagrać.
Pomógł: 28 razy Wiek: 23 Posty: 732 Skąd: Brzeg/Kato/Wroc
Wysłany: Wto 22 Wrz, 2009 17:13
U dzieci to normalka, mój 9cio letni brat chodzi do szkoły muzycznej na akordeonie. I też mu się cwiczyc nie chce. bo dzieci jak to dzieci. Trzeba po prostu pilnowac, żeby grał tyle ile trzeba i przypominac nawet po piec razy w ciągu dnia, aż wezmie instrument w rękę. Z czasem wejdzie mu w krew i będzie ok. I według mnie nie jest to zmuszanie, bo przecież grac chce, ale mu się nie chce:) I wtedy trzeba dziecko pokierowac
witam. Wiem ze w mojej bylej szkole jest chlopiec ok 10 letni ale ok znaczy raczej mniej niz 10. Wiec jesli bylaby pani zainetersowana nawiazaniem kontaktu to zapraszam na gg. 3267800. pozdrawiam
Pamiętam jak ja zaczynałem 5 lat temu i mój profesor powiedział do mojej mamy mądre słowa:"niech go pani nie zmusza do ćwiczenia to jeszcze dziecko, jak mu się spodoba to będzie sam pamiętał o ćwiczeniu"... i mimo słabszych okresów zawsze jakoś powracałem do tej trąbki bo mi się podobało..no i tak dzięki mojemu nauczycielowi dzisiaj gram na trąbce całym sercem:)
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1384 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Wto 22 Wrz, 2009 21:44
Dzieci nie chcą ćwiczyć, jeśli będzie dobrze to przejdzie mu to za parę lat. Ja najpierw grałem 6 lat na skrzypcach to za ćwiczenie się zabierałem tuż przed egzaminem potem w gimnazjum przeszedłem na trąbkę i jakoś poważniej zacząłem to traktować, rodzice mnie nigdy nie zmuszali do grania, raczej starali się jakoś zachęcać, np. nagrodami za dobrą ocenę z egzaminu.
Instrument/y: syn - Amati
Posty: 23 Skąd: z północy
Wysłany: Sro 23 Wrz, 2009 09:11
Devil_inside napisał/a:
rodzice mnie nigdy nie zmuszali do grania, raczej starali się jakoś zachęcać, np. nagrodami za dobrą ocenę z egzaminu.
A zachęcali do codziennych ćwiczeń, czy całkowicie dali ci wolną rękę?
Egzaminów nie ma, bo on do SM na razie nie chodzi. Szkoła z trąbką jest daleko (jazda z przesiadką), na razie ma lekcje prywatne, ale z naprawdę dobrym nauczycielem, który uczy w szkołach muzycznych na każdym poziomie zaawansowania. W planach jest SM od przyszłego roku szkolnego.
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 24 Posty: 1551 Skąd: Opole
Wysłany: Sro 23 Wrz, 2009 09:12
No to fajnie miałeś bo mnie ojciec z domu wyganiał jak się uczyłem grać... No cóż jakoś przetrwałem. Generalnie zasada jest bardzo prosta... Nic na siłę. Nie można dziecka zmuszać do gry bo się zniechęci, znienawidzi. Zachęty też należy ostrożnie stosować bo jeszcze dziecko będzie grać nie dla przyjemności a dla nagrody. W takim wypadku gra na trąbce będzie środkiem a nie celem. To co mogę doradzić to nie przeszkadzać w grze, pochwalić jak się coś uda, okazywać zainteresowanie (jednak bez przesady), pocieszyć jak coś nie wychodzi, wspierać. Jeżeli dziecko będzie chciało rozmawiać o grze to wysłuchać, porozmawiać, jeśli nie to nie narzucać tematu.
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Instrument/y: syn - Amati
Posty: 23 Skąd: z północy
Wysłany: Sro 23 Wrz, 2009 09:15
04bartek08 napisał/a:
i mimo słabszych okresów zawsze jakoś powracałem do tej trąbki bo mi się podobało..no i tak dzięki mojemu nauczycielowi dzisiaj gram na trąbce całym sercem:)
Jak wyglądały te słabsze okresy? Ćwiczyłeś mniej? Rzadziej? Wcale? Jakie byłe efekty? Co mówił nauczyciel?
[ Dodano: 2009-09-23, 10:17 ]
A jak ma taki charakter, że mimo naprawdę wyjątkowych zdolności (nie tylko muzycznych) stale o wszystkim zapomina? O odrabianiu lekcji, aparacie ortodontycznym, myciu zębów...?
[ Dodano: 2009-09-23, 10:18 ]
Ociąganie się skutkuje często tym, że gra np. po 20-tej i wtedy obawiam się reakcji sąsiadów.
Instrument/y: syn - Amati
Posty: 23 Skąd: z północy
Wysłany: Sro 23 Wrz, 2009 14:47
Może, ale ustaliliśmy, że to jest faktycznie dzień odpoczynku, nawet w najbardziej zapracowane tygodnie. Nie ma w niedzielę odrabiania lekcji, pracy, sprzątania itp. Tylko to, co konieczne i to, na co mamy ochotę + kościół. Jeśli dzieci chcą, to mogą pograć, my chętnie posłuchamy. Ale jakoś tak się dotąd u nas nie złożyło, żeby przedłożyły w niedzielę instrumenty nad zabawę. Może zimą będzie inaczej.
W tej sytuacji ciśnie się na usta pytanie: czy nie należało posłać syna na organy zamiast na trąbkę?
A już całkiem serio - źle, jeśli trąbka nie należy obecnie do kategorii "rozrywka i zabawy".
Byłoby dobrze, gdyby granie nie kojarzyło sie dziecku z kolejnym szkolnym obowiązkiem, lecz z zabawą i radością.
W tej kwestii gorąco popieram przedmówców i polecam tę myśl jako fundament nauki.
Instrument/y: syn - Amati
Posty: 23 Skąd: z północy
Wysłany: Sro 23 Wrz, 2009 17:04
Ja nie namawiałam syna na to, aby grał na trąbce. Gdy mnie o taką możliwość poprosił zwlekałam kilka tygodni, zanim podjęłam jakieś kroki i cokolwiek zorganizowałam, liczyłam na to, że mu się odechce. Co jakiś czas zadaję mu pytanie, czy naprawdę chce, na co on odpowiada "Bardzo chciałem i bardzo chcę, tylko jak się bawię, to szkoda mi iść ćwiczyć". Masz dzieci? Pytanie, które zadałeś sugeruje mi, że raczej nie. Nie, nie jestem narwaną matką, która się uparła, żeby jej syn był sławnym trębaczem. Mówiąc szczerze, to zawsze się dziwiłam ludziom, którzy dzieci posyłają do szkół muzycznych, że narażają siebie i swoje pociechy na taką mordęgę. Szukam pomysłu, jak zachęcić dziecko przebrnąć przez niewdzięczny okres nauki i zacząć czerpać radość z tego, czego zapragnął się nauczyć. Dzieci chcą umieć, ćwiczenie mniej je interesuje. My, dorośli często nie pamiętamy jak to jest być dzieckiem, ale wiemy dobrze, że wszystkiemu, co najgorsze jest winna oczywiście matka.
Wiele dzieci lubi matematykę, ale uczyć się tabliczki mnożenia ...
Tak jak napisali koledzy wcześniej- nie na siłe. Jak będzie jakiś malutki sukces to pochwalic, pogratulowac a może jakąś malutką nagrode. Jak pujdzie gorzej to pogłaskac po głowie i pocieszyc. Najtrudniejsze są początki dopuki nie złapie bakcyla- trzeba to jakoś cierpliwie przetrwac.
Pytała pani o moje słabsze okresy... pamiętam że był taki miesiąc że wogole chciałem skończyć z trąbką, już nawet opuszczałem lekcje...lecz rodzice powiedzieli żebym dotrwał do końca roku szkolnego(była chyba połowa) no i po dłuższym czasie jakoś sam wziąłem trąbkę i zacząłem ćwiczyć, brakowało mi tego
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 24 Posty: 1551 Skąd: Opole
Wysłany: Sro 23 Wrz, 2009 19:26
Wszystko fajnie ale ciężko oczekiwać by muzyka była dla dziecka w wieku 9 lat czymś równie atrakcyjnym jak zabawa (nie ważne w co i czym). Prawda jest taka że muzyka i gra wymagają już jakiejś dojrzałości. Nie ma sensu oczekiwać od dziecka że z dnia na dzień wykształci w sobie odpowiednie podejście do gry na trąbce. To przyjdzie z czasem dlatego nie ma sensu się jakoś martwić tym że nie traktuje gry jak zabawy.
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Instrument/y: syn - Amati
Posty: 23 Skąd: z północy
Wysłany: Czw 24 Wrz, 2009 09:32
Wydaje mi się, że u nas problemem jest podręcznik pana Kwiatkowskiego sprzed 50 lat. Nauczyciel dał go nam, bo stwierdził, że nie ma potrzeby kupować, on ma niepotrzebny, ale widzę, że dla dziecka jest dość zniechęcający. Syn twierdzi, że te ćwiczenia są nudne i ma rację. Czy możecie mi coś podpowiedzieć na ten temat? Coś ciekawego, w miarę krótkiego i jednocześnie rozwijającego ... Albo same nuty. Skala do c2, może być d2, e2, wyżej na razie ostrożnie. Dobrze jak jest jakieś delikatne legato. Ja wczoraj znalazłam "Kalinkę" i myślę, że to mu się spodoba. Niekoniecznie za darmo, choć najchętniej.
[ Dodano: 2009-09-24, 11:07 ]
Nuty oczywiście najlepiej wrzucać do działu nutowego, dla porządku. Zakładam tam specjalny wątek.
[ Dodano: 2009-09-24, 11:10 ]
Nie można zakładać nowych wątków w dziale nutowym? Jest zamknięty, czy źle widzę?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum