Mam bardzo dziwny problem dotyczący próby oraz koncertu. Gram w zespole jazzowym od września 2010 roku i od początku mam bardzo dziwny problem, który daje się we znaki na każdym koncercie.Tak więc mamy kilkanaście standardowych jazzowych utworów i na próbach bez problemu wytrzymuję całą próbę która trwa 2,5 godziny. Zazwyczaj przegrywamy wszystkie utwory mniej więcej po 2 razy i wytrzymuję całą próbę jeśli chodzi o kondycje. Na próbie(czy to na początku czy na koniec) spokojnie mogę zagrać c3 a gdy przychodzi koncert to po 3 utworach dzieję się ze mną już coś złego i nie potrafię zagrać a2 ponieważ zaciska mi się gardło i w ogóle jakoś dziwnie mi się gra...nie wiem od czego to zależy czy od tego że dzień przed koncertem dużo gram czy za mało no ale sprawdzałem już różne sposoby..bez grania w przed dzień oraz z graniem no i nie ma różnicy..
Kolega z zespołu zawsze mnie tak trochę do żartów zawsze opieprza za to że nie zagram np. jakiegoś tematu oktawę wyżej bo na próbie gram...wiem że pewnie powiecie że to jest od stresu aczkolwiek ja bym ten powód wykluczył ponieważ jakoś się szczególnie nie denerwuje..zawsze jest lekka adrenalina no ale nie na tyle żeby mi tak psuła cały występ...czekam na jakieś odpowiedzi bo jest tu wiele bardziej doświadczonych muzyków i pewnie również mieliście takie problemy i dziękuje z góry za wszystkie wypowiedzi;)
Pozdro;))
Instrument/y: Andreas Eastman ETR-520G
Ustnik/i: Monette BL4S6 XLT
Pomógł: 8 razy Wiek: 39 Posty: 142 Skąd: Zawiercie
Wysłany: Pon 06 Cze, 2011 08:27
Zgadzam się z Lapkos.Trema powoduje,że jesteś zbyt spięty,zaciska się gardło i nie da się grać.To oczywiste.Jest gdzieś na forum temat gardła.Zaciskające się gardło trzeba świadomie ćwiczyć aby nie tego typu rzeczy nie zdarzały się podczas występów.
Koledzy dobrze mówią. Ale ja mam to samo co Ty i sprawa wygląda wg mnie tak, że chcesz żeby było wszystko bardzo dobrze, przez co pojawiają się takie uchybienia jak dociskania i spinanie.
Graj na luzie bo i tak się spodoba wszystkim. A reszta sama wyjdzie.
może faktycznie jest to stres ale widocznie objawia się tylko problemem z graniem ponieważ nie mam nic takiego że się cały trzęsę czy cokolwiek innego..;)
Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1395 Skąd: Kraków/Częstochowa
Wysłany: Pon 06 Cze, 2011 16:48
Ja jeszcze dodam takie małe spostrzeżenie z własnych doświadczeń. Otóż grając w zespołach kilkuosobowych, gdzie dęciaki ograniczały się tylko do mnie lub jeszcze dwóch instrumentów, również męczyłem się dosyć szybko. Pod koniec 1,5h koncertu skala siadała i dźwięk potrafił zaczynać "pierdzieć". Nie do końca wiedziałem dlaczego - przecież na próbach mogłem grać i grać, a materiał wcale ciężki nie był. Sam złapałem się dopiero na koncercie z jedną z grup, gdy graliśmy koncert unplugged. Otóż gdy gitary akustyczne grały bez żadnych wzmacniaczy, zamiast basu był kontrabas i perkusista grał szczotkami, okazało się, że nie muszę grać tak głośno, abym sam się dobrze słyszał. Wniosek? Na poprzednich koncertach słabo słyszałem się w odsłuchach, przez co sadziłem siłowo, aby przebić się przez masę dźwięków innych instrumentów.
Być może po prostu oprócz działania stresu, o którym wspomnieli wyżej koledzy dochodzi kwestia grania siłowego? Być może sadzisz bardzo mocno, przez co usta męczą się o wiele szybciej, a co za tym idzie, szybciej siada ci skala. Pozdrawiam
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum