Pomógł: 15 razy Wiek: 17 Posty: 382 Skąd: Lipno/k. Włocławka
Wysłany: Nie 05 Gru, 2010 17:32 Instrument nowy, czy używany? DYSKUSJA
Słyszałem wiele opinii od wielu ludzi, które dotyczyły nowych i używanych instrumentów. Podobno nie ma nic lepszego niż nowy instrument, jeżeli jest on sprawdzonej firmy. Inni zaś mówią ''Za połowę ceny kupisz taki sam używany''. Doszły mnie również pogłoski, że tak naprawdę po 8-10 latach instrument powinien iść na złom i powinno się go wymieniać na nowy. Jak to jest?
Piszcie tutaj swoje poglądy.
_________________ Pomyśl... Jakbyś grał, gdybyś przeznaczył czas spędzony przed komputerem na doskonalenie się na trąbce???
Co do instrumentów używanych to wszystko zależy od stanu i uzytkowania go poprzez poprzedniego własciciela.. to nieprawda ze 8-10 letni instrument nadaje sie na złom.. niekiedy nawet takie instrumenty grają lepiej od nówek..
A co do nowych istrumentów to też trzeba mieć szczęscie..Powiem tak znajomy który gra w filharmonii dostał na testy 6 trąbek wszystkich w stroju b i wszystkich tej samej firmy.3 trąbki były tym samym modelem gdy je testował stwierdził:"jedna grała bardzo fajnie lekko, ladny dzwieki wogóle, druga z nich tez była dobra a trzecia(jak twierdzi) nadawała sie na złom" Ja sie dołączam do tej teorii bo 2 razy na własnej skórze testowałem dwie nowe identyczne trąbki i każda grała inaczej.. Takze do nowych instrumentów także trzeba mieć szczęscie albo dobrze wybrac
Współczesny nam rynek muzyczny produkuje ogrom instrumentów najróżniejszych firm (nie wymieniam bo wiemy o co chodzi). Instrumenty są różnej klasy: szkoleniowe - półprofesjonalne - profesjonalne tzw. mistrzowskie. I na prawdę jest w czym wybierać. Zawsze dziwi mnie pytanie: co wybrać ? Jaką markę ? czy Getzen jest ok ?? Czy King będzie dla mnie dobry ?? itd. Każdy jest inny i jednoznacznie nie da się wskazać czy np. King będzie dobry czy nie. Można zasugerować pewne spostrzeżenia ale najlepszym wyjściem to po prostu pograć na tej trąbce przed zakupem.
Kupując nowy instrument to rzeczywiście dzisiaj wszystko zależy od szczęścia i od konkretnego modelu. Pisząc na forum zauważyłem, że większość kupuje instrumenty w przedziale 2 - 3 tys. I w tym przedziale zakup nowego instrumentu to faktycznie loteria. Powodem tego jest fakt, iż większość firm przeniosła produkcję instrumentów do Chin ze względów oszczędnościowych. Nawet Yamaha czy Bach (w tym model serii 37) są produkowane (a nie mniej były) w Chinach. Nie zaprzątam tutaj myśli typowo chińskimi wynalazkami, których jest wysyp (Steinbach, (N)Ever play, Stagg itd.) bo zakup takiego nowego instrumentu to dla mnie po pierwsze kasa wyrzucona w błoto, po drugie nawet nie można tutaj mówić o loterii - kupując trzeba mieć świadomość jakości produktu do ceny.
Inaczej sprawa ma się odnośnie instrumentów mistrzowskich typu: Thein, wyższe modele Bacha, Yamahy, Schilke, Courtois, Scherzer czy konkretniej Monette, Taylor itd. Tutaj już loteria jest w mniejszym stopniu zauważalna chociaż ten sam model na testach w przypadku kilku różnych egzemplarzy wypada różnie. Jednemu trąbka się spodoba innemu nie. Jeden polubi ciemne brzmienie inny jasne, jeden lakierowany model inny srebrny. W tym przedziale kwoty instrumentów sięgają ponad od ok 7 - 8 tys. do grubo ponad 12 tys. także można wręcz wybrzydzać w doborze jeśli ma się tylko taką sumkę. Oczywiście nowy instrument wymaga rozegrania i po określonym czasie będzie brzmiał już inaczej - w sensie powinien lepiej
Co do złomowania instrumentów. Prawda. Złomowanie odbywa się na zasadzie wyprzedaży za bardzo małe kwoty. Dzieje się tak w instytucjach typu opera, filharmonia itd. Tutaj rzeczywiście jest rozporządzenie, że instrumenty trzeba wymieniać. Nie pamiętam tylko po ilu latach - chyba 10 właśnie. Przez te 10 lat instrument się nie rozpadnie przecież - dba się o niego, nie zrzuca z okna. Dlatego muzycy etatowi za tanie pieniądze mogę odkupić te instrumenty - niejako mają do nich pierwszeństwo gdyż informacja o wyprzedaży najpierw zostanie podana właśnie im I z takich okazji wielu korzysta
Natomiast istnieje rynek wtórny - instrumentów używanych. Jest dość bogato "zaopatrzony" i biorąc pod uwagę dzisiejszą produkcję w Chinach, kolosalne ceny za nowe instrumenty, o których można pomarzyć to uważam, że to bardzo dobry DOSTAWCA !!! Często w cenie nowej Yamahy serii 4*** (ok 2.500 tys) można kupić jakąś dobrą używkę w postaci Getzen Eterna 700, w postaci Yamahy 6***, dokładając niewiele można już poszukać Bacha. Sam kupiłem używanego Bacha 180 37 G ML, 3 lata temu za 3.700 zł. Doskonały stan techniczny jak i wizualny. Trąbka brzmi świetnie, nie krzyczy, lekko się gra. Jest to trąbka przywieziona z USA przez wcześniejszego właściciela - made in USA w latach '90. Nie zamienię jej na pewno. Już nawet zamówiłem używaną C trąbkę i czekam aż się zjawi.
Jeśli ktoś dba o instrument - myślę, że większość tak gdyż w innym przypadku co z niego za muzyk jak nie dba o swój warsztat pracy ??? - to spokojnie można inwestować w bardzo dobre instrumenty proponowane przez rynek wtórny. I na pewno się nie rozpadnie. Oczywiście taki instrument też wymaga rozegranie. Dlaczego ?? Już o tym pisałem ale napiszę raz jeszcze. Każdy z nas ma inny odczyn śliny. Ślina jako enzym trawienny wchodzi w reakcję z instrumentem - z blachą - stąd nie trudno się domyślić, że ten sam instrument będzie brzmiał inaczej u dwóch różnych trębaczy. Oto cała tajemnica Dlatego po zakupie używanej trąbki proponuję jej kąpiel aby usunąć pozostałości po wcześniejszym właścicielu Wtedy jak zaczniemy grać instrument zacznie nabierać nowego brzmienia.
To moje zdanie i moje wnioski. Jeśli coś mi się jeszcze nasunie na myśl - napiszę.
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Instrument/y: Bach Artisan, Martin Committee '52
Ustnik/i: Monette
Pomógł: 15 razy Posty: 331 Skąd: Katowice
Wysłany: Nie 05 Gru, 2010 23:30
W pełni zgadzam się z Damianem.
Dodam tylko, że trąbka nie jest szczególnie skomplikowanym instrumentem, więc jeśli właściciel dobrze się z nim obchodzi, po prostu nie ma się co popsuć.
Potwierdzeniem tej tezy niech będzie mój (drugi) instrument - Martin Committee, który liczy sobie ... 58 lat! Nic mu nie dolega, brzmi świetnie, wentyle chodzą rewelacyjnie. I większość "nówek" dostępnych na rynku może mojemu Martinowi się jedynie głęboko pokłonić.
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1384 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Pon 06 Gru, 2010 00:30
Generalnie nie lubię instrumentów na których grał wcześniej kto inny, niestety kiedy ktoś rozgrywa nowy instrument to blacha układa się pod jego styl grania. Mam tu na myśli głownie barwę ale i intonację. Miałem jak dotąd 3 nowe instrumenty i na każdym mi się grało super. Teraz dostałem z pracy kilka instrumentów służbowych, które były grane przez 2 lata przez innego człowieka no i choćbym nie wiem co robił, to nie mogę się do nich przyzwyczaić. Nie jest to kwestia instrumentów, bo są to świetne trąbki, ale mam problem z intonacją, bo człowiek, który grał na nich przede mną ma zupełnie inny styl grania(tzn. dość dużo wysuwa rurkę do strojenia i gra bardzo twardo i ostro, czyli odwrotnie niż ja, bo ja przy maksymalnie wsuniętej rurce czasem jestem za nisko) i cały czas walczę z tymi instrumentami. Dlatego wolę nowe trąbki.
Jeśli chodzi o różnicę między egzemplarzami to one są, były i zawsze będą. Dotyczy to zarówno Schagerli jak i Yamah, Bachów, czy całej reszty. Tego się nie pokona i jedyne wyjście to testowanie instrumentów, które chce się kupić.
Stare instrumenty, kilkunastoletnie dalej będą miały przed sobą długi żywot, kiedy grało już na nich kilka, kilkanaście osób, każdy po swojemu to instrument jest tak rozdmuchany, że każdemu będzie się wygodnie na nim grało. Łatwiej jest trafić w tzw. środek dźwięku, bo ten zakres jest większy niż na fabrycznie nowych instrumentów.
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 24 Posty: 1551 Skąd: Opole
Wysłany: Pon 06 Gru, 2010 11:23
Ja akurat odwrotnie do kolegi mam same instrumenty używane i wcześniej też śmigałem tylko na używkach. Jak już miałem okazję kupić coś nowego to niestety ale stać mnie było co najwyżej na chińczyka. Nie zmienia to faktu że musiałem się nieźle naszukać zanim wydałem ostatnie pieniądze na nowy sprzęt. Dla przykładu powiem tylko że zanim kupiłem swojego Blessinga szukałem odpowiadającego mi sprzętu przez dwa lata. Przewinęły mi się wtedy przez ręce kilka "amerykańców" (niestety w różnym stanie technicznym) cała masa wyrobów kraju środka i kilka oryginalnych niemieckich wynalazków. Zawsze coś mi nie pasowało (brzmienie, lekkość gry, praca tłoków i...CENA ) Zakup instrumentów używanych ma swoje dobre strony i można a czasem chyba nawet należy skorzystać z taaaakiej okazji/opcji (niepotrzebne skreślić). Jednak trzeba się też liczyć z tym że się ładnie naszukamy. Damian wspominał że na rynku wtórnym jest sporo okazji kupna dobrej trąbki. Owszem ale obok tych fajnych jest jeszcze sporo zniszczonych, źle używanych, zaniedbanych (choć to najmniejszy problem) instrumentów, których zakup wiąże się z masą nerwów i niepotrzebnie utopioną kasą na ewentualne remonty tylko po to by odsprzedać nietrafiony zakup.
W przypadku nowej trąbki tych problemów raczej być nie powinno. Nawet jeśli się pojawią to nowa trąbka jest zazwyczaj na gwarancji jak nie producenta to przynajmniej importera. Oczywiście niechlubnym wyjątkiem jest większość (nie wszystkie to jest warte podkreślenia) produktów z Chin. Tu mamy iście rosyjską (chińską?) ruletkę.
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Mam w tej chwili Yamaszke Serii 4(Made in Japan)dałem za nią coś ok 2500zł , gram na niej jakieś 5-6lat i jak dotąd nie narzekam, aczkolwiek może mi się tylko wydaje ,że nie jest taka zła bo mało co "degustowałem" innych modeli. Chcę to sprawdzić, bo przymierzam się do kupna nowej trąbeczki..
No i tutaj nasuwa się moje pytanie:
Kiedy odbywają się jakieś Targi Gdzie można sobie po prostu przyjść i potestować różne modele??
Instrument/y: Bach Artisan, Martin Committee '52
Ustnik/i: Monette
Pomógł: 15 razy Posty: 331 Skąd: Katowice
Wysłany: Wto 07 Gru, 2010 08:53
Nie sądzę żeby w trakcie targów można było zdecydować się na instrument. Wiecie jak to jest - z instrumentem jak z żoną. Trzeba trochę czasu żeby przekonać się, jaka jest naprawdę.
Panowie ale znów odchodzimy od tematu aż w końcu będzie musiała interweniować władza O targach już gdzieś było także poszukać. A tymczasem piszcie odnośnie instrumentów
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum