Trumpeters.pl



Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Przesunięty przez: Kamil
Czw 31 Maj, 2007 21:17
Jak grac na mrozie?
sizmuz 
Sizmuz


Instrument/y: Kornet Conn B, Trąbka Berkeley B
Posty: 4
Skąd: Tczew
Wysłany: Pon 21 Sty, 2008 22:19   

Granie na mrozie.. Jeżeli nie musisz nie graj na mrozie .A jeżeli nie masz wyjścia i musisz zagrać to najlepiej postaraj się o plastikowy ustnik o tej samej numeracji co grasz na metalowym np;3c uchronisz wargi i unikniesz kontuzji warg.Ustniki takie można nabyć na stronach z ustnikami nie jest drogi koszt.Jeżeli chodzi o instrument Trąbkę bezpośrednio przed graniem przygotuj siknij na tłoczki odmrażaczem do zamków samochowych i możesz jeszcze na to czystym spirytusem zakręć tłoczki i ok wybierz repertuar najlepiej bez zbytniej góry np Amerykańską ciszę zagrasz na pustych dzwiękach mam na myśli uroczystości pogrzebowe jeżeli jesteś związany umową to nie masz wyjścia musisz grać .Ja grałem i gram nawet -20 można też uszyć na trąbkę taką mufkę wyciąć miejsce w niej na palce w środku jakąś flanelą podszyć a boki na rzepy całą maszynę trzeba wraz z klawiaturą tym owinąć mróz ci nie zrobi nic.Jestem w posiadaniu takiej oliwki do tłoczków że nawet -45 st trąbka nie zamarznie.mogę potrzebującemu trębaczowi taką oliwkę udostępnić nieodpłatnie .Pozdrawiam
_________________
==============================
sizmuz@tcz.vectranet.pl
==============================
 
     
adam113 



Instrument/y: Tr- Schagerl T-2000S, Kor- Amati ACR 500
Ustnik/i: Bruno Tilz 1CE , Hammond & Designe 4ML

Pomógł: 26 razy
Wiek: 39
Posty: 935
Skąd: Osiek
Wysłany: Pon 21 Sty, 2008 22:23   

sizmuz, jakiej kontuzji można się nabawic grając na mrozie??
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=D4r62lTz71U
 
 
     
Sabre 



Instrument/y: Yamaha YTR2335
Ustnik/i: Yamaha 11B4 / V. Bach MegaTone 5C

Wiek: 21
Posty: 5
Skąd: Strzelce Wielkie
Wysłany: Sro 11 Lis, 2009 20:51   

Co do tego psikania na tłoki odmrażaczem do zamków samochodowych, czy po dłuższym powiedzmy stosowaniu nie uszkodzi on ich w jakiś sposób?
 
 
     
Miles_Fan 
poszukiwacz



Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C

Pomógł: 13 razy
Wiek: 30
Posty: 790
Skąd: spod stolycy
Wysłany: Czw 12 Lis, 2009 14:56   

nie nie, to bez sensu...

lepiej używać alkoholu, bezpieczniejszy jest.
_________________
"Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."

Miles Davis

[Nauczyciel jest dla ucznie, nie odwrotnie!]
 
 
     
Rumcajs 



Instrument/y: YTR 2335
Ustnik/i: Thein 3C

Pomógł: 34 razy
Wiek: 24
Posty: 573
Skąd: Opole
Wysłany: Czw 12 Lis, 2009 15:36   

Ja w graniu na mrozie nie widzę żadnych barier i kombinacji. Wystarczy przyłożyć trąbkę do ust i umiarkowanie cały czas dmuchać powietrzem ogrzanym z płuc. Oczywiście każdy ma swój patent.
_________________
"Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
 
     
lukasz1212 



Instrument/y: yamaha , B&S
Ustnik/i: B&S 1 1/2

Wiek: 19
Posty: 23
Skąd: wałbrzych
Wysłany: Sro 25 Lis, 2009 14:14   

zgadzam się z runcajsem :P jednak ja ide troche jeszcze na łatwizne i gram na plastikowym ustniku.nie trzeba sie wtedy martwic ze ustnik jest zimny :P
 
 
     
polek007 



Instrument/y: Yamaha 5335G
Ustnik/i: Bach 1 1/2 C

Posty: 39
Skąd: Opole (Gogolin)
Wysłany: Sro 25 Lis, 2009 22:53   

Też gram na plastiku. Kosztują zależy jaki model ale ok 100 zł. i zawsze jest ciepły, jednak jak go się przyłoży to już pozycji się nie zmieni bo wogóle się nie ślizga. Gra się trochę inaczej niż na normalnym ale można się szybko przyzwyczaić.
 
 
     
Filip 



Instrument/y: Arnolds & Sons Mode TR-235S
Ustnik/i: arnolds&sons 7c

Pomógł: 4 razy
Wiek: 16
Posty: 46
Skąd: Osięciny/Bełszewo
Wysłany: Pią 04 Gru, 2009 18:40   

adam113 napisał/a:
sizmuz, jakiej kontuzji można się nabawic grając na mrozie??

Np.: Spierzchnięcia... może i można grać z tą "kontuzją" lecz szczypią a nawet mogą boleć usta ;]
 
 
     
Miles_Fan 
poszukiwacz



Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C

Pomógł: 13 razy
Wiek: 30
Posty: 790
Skąd: spod stolycy
Wysłany: Nie 06 Gru, 2009 03:11   

albo odmrożenia. nieraz tak miałem, że ustnik "przyrósł" do ust. przy odrywaniu można wtedy zerwać naskórek.
_________________
"Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."

Miles Davis

[Nauczyciel jest dla ucznie, nie odwrotnie!]
 
 
     
zgaju 
trumpeter



Instrument/y: U.S.A Getzen 390S
Ustnik/i: Schilke 13A4a

Pomógł: 37 razy
Wiek: 16
Posty: 571
Skąd: Tąpkowice
Wysłany: Sro 16 Gru, 2009 19:18   

jest możliwe że podczas przebywania 2h na mrozie ( -5C) skala mi opadła ? ;>
_________________
Jeżeli pomogłem kliknij "POMÓGŁ"

6. POWOLI DOCHODŹ DO CELU
Jeśli chcesz być dobrym nie możesz się spieszyć. Stopniowo i dokładnie pracuj nad doskonaleniem swych umiejętności i pamiętaj, że człowiek uczy się całe życie.
 
 
     
Lapkos 


Instrument/y: Bach Stradivarius 37 ML
Ustnik/i: Warburton

Pomógł: 7 razy
Wiek: 21
Posty: 164
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: Sob 19 Gru, 2009 19:17   

Muszę sie pochwalić dziś zagrałem z kolesiem 2 ciałka(przepraszam za sformuowanie ale tak sie u nas mowi ;p) było ok. -15 i ani razu tłoczek nawet nie przymarzł ... Wystaczy skórka na tłoki i lekkie dmuchanie ... dobrze jest też schować trąbke za pazuche .
Musze wam powiedzieć że budowa mechanizmu tłokowego też ma znaczenie bo rok temu na jamaszce z serii 6 przy -10 marzło jak cholera (podno tłoki w jamaszkach mają mniej miejsca przy sciankach niż tłoki w innych trąbkach ) a teraz na bachu 37 przy dużo niższej temperaturze nie było żadnych problemów .
Pozdrawiam i Wesołych Świąt Życzę .
 
 
     
czołgista95 


Instrument/y: Trąbka ;p
Wiek: 16
Posty: 2
Skąd: wlpk;]
Wysłany: Czw 21 Sty, 2010 16:13   

Michał Olejnik napisał/a:
NO taki jest wlasnie urok grania na zimnie... jedyne co moge Ci poradzic to po pierwsze nie spinac sie tak bardzo jak piszesz a druga sprawa to mozesz rozejrzec sie za specjalnym ustnikiem z tworzywa(plastiku) jest on przezroczysty takze przy cwiczeniu wszystko widac co sie dzieje w srodku ustnika... nie jest drogi(ok 60 zl z tego co pamietam) wiadomo bedzie nieco gorzej brzmial ale jak na warunki zimowe i granie orkiestrowe wystarczy z nawiazka i bedzie o wiele bardziej komfortowy niz lodowaty ustnik konwencjonalny :wink:

zgadzam sie z platikem na zime ale ja tam wole i tak metal normalnie
 
 
     
polek007 



Instrument/y: Yamaha 5335G
Ustnik/i: Bach 1 1/2 C

Posty: 39
Skąd: Opole (Gogolin)
Wysłany: Czw 21 Sty, 2010 19:15   

No ja też zdecydowanie wole metalowy, plastikowy dla mnie jest niewygodny, więc gram na nim tylko jak muszę.
 
 
     
Jiggah 
nie mam tytułu


Instrument/y: Bach Strad ''43
Ustnik/i: Bach 1-1/2C

Wiek: 23
Posty: 12
Skąd: lbn/wroclove
Wysłany: Sob 10 Kwi, 2010 16:13   

najlepiej jest grania na mrozie unikac, napewno na poczatek.
moj kolega chcial sie nauczyc grac na trabce tylko cisze zeby grac na pogrzebach.
jak przyszla zima i posypało sie troche pogrzebów, skatował się bo zima ciężką była.
jezeli skatujesz niewyćwiczone usta, wysilkiem polaczonym z niska temperatura,
zarobisz 100, ale moze cie to kosztowac o wiele wiecej.

jezeli nie ma wyjscia, proponuje troche alkoholu na tloki, rozegrac sie jakis czas przed,
jezeli futeral nie ma "ocieplacza", wykombinowac jakis. ustnik w ręce w kieszeni, wyciagnac przed samym graniem.
skatowanie ust na mrozie moze skonczyc sie bolesnym spierchnieciem i odparzeniem ust.
 
     
Michał M. Muzyk 


Instrument/y: trąbka YAMAHA 2
Ustnik/i: 3 C

Pomógł: 2 razy
Posty: 47
Skąd: Żegocin
Wysłany: Sro 24 Lis, 2010 20:44   

Co tu dodać, co ująć.
Plastikowy ustnik na pewno się przyda, jednak to nie będzie to samo co na normalnym. Dźwięk będzie inny. Na ręce dobre są rękawiczki bez otworów na palce. To onne często, podczas grania, jak to zostało ujęte "na mrozie" drętwieją - ręce.
:trumpet:
_________________
Życie jest jak trąbka w orkiestrze jazzowej. Jeśli nic w nią nie tchniesz, nic z niej nie wyleci.

Luis Amstrong
 
     
Kamilek 
Uczeń



Instrument/y: Yamaha YTR4335G
Ustnik/i: Schagerl 1 1/2 C

Pomógł: 1 raz
Wiek: 16
Posty: 69
Skąd: Opolskie
Wysłany: Sob 27 Lis, 2010 01:17   

Mi raz wlali spirytus przez rurkę ustnikową . pomogło , ciepłe powietrze odmroziło tłoki i "chodziły" : )
 
 
     
Maaciej 


Instrument/y: Bach Strad
Pomógł: 1 raz
Wiek: 34
Posty: 19
Skąd: z domu
Wysłany: Wto 30 Lis, 2010 22:46   

Odnośnie grania na mrozie kilka uwag. Ja myślę, że lekkie dmuchanie non stop podczas grania na mrozie to zły pomysł. Im więcej dmuchamy tym więcej wody jest w instrumencie, szybciej przymarzną kraniki i można szybko zniszczyć korki i w ogóle mieć problem z dokończeniem grania. Sprawdzonym sposobem jest spirytus na tłokach. Nie jakiś salicylowy itp ale (prawie) czysty spirytus. Najkrótszą drogę do tłoków zimne powietrze ma przez dolne nakrętki na tłokach toteż warto zakładać grime gutter. Na następny sezon grania w tym grime gutter warto wymienić filc bo nasiąka spirytusem z tłoków i zapach z instrumentu jest niekomfortowy :) Odnośnie grania na plastikowych ustnikach - nie zgadzam się, że jest wielka różnica w dźwięku. Jeżeli ustnik plastikowy ma podobne parametry to podejrzewam, że gdyby ktoś z słuchających nie widział jaki ustnik jest używany to nie miałby zielonego pojęcia, że jest to plastik. Moim zdaniem plastikowe ustniki na mrozie są niezastąpione. Jest jeszcze kilka patentów na granie na mrozie pozwalających grać bezstresowo nawet w -30 i więcej, ale nie będę tu o tym pisał.
_________________
Pozdrawiam
 
     
Damian Ruskowiak 
De-eR



Instrument/y: Bach Stradivarius 180 37 G (ML), Flugelhorn
Ustnik/i: Bach Megatone 1 1/2C , JK 5B FL, Stomvi 3C

Pomógł: 143 razy
Wiek: 28
Posty: 1199
Skąd: MIEJSKA GÓRKA - WLKP
Wysłany: Wto 30 Lis, 2010 23:04   

Gdy mi przyjdzie grać na mrozie - a zdarza się - to naoliwię tłoki przed graniem i jakoś tak nigdy nie testowałem smarowania spirytusem czy czymś innym. Raz mi się zaciął tłok - ale wystarczyło chwilkę podmuchać i już było w porządku. Rozumiem też, że przypadki są różne.
Maaciej napisał/a:
Odnośnie grania na plastikowych ustnikach - nie zgadzam się, że jest wielka różnica w dźwięku. Jeżeli ustnik plastikowy ma podobne parametry to podejrzewam, że gdyby ktoś z słuchających nie widział jaki ustnik jest używany to nie miałby zielonego pojęcia, że jest to plastik. Moim zdaniem plastikowe ustniki na mrozie są niezastąpione.

Nie zgodzę się. Barwa zmienia się znacznie. Jest zupełnie inna !!! Fakt, laika - tudzież potencjalnego słuchacza to nie bardzo obchodzi jaki masz ustnik - plastik czy metal. Ma grać trąbka i już. Oni dźwięk trąbki słyszą bardzo rzadko także im to bez różnicy. Posiadam plastikowy ustnik i czasami używam bo rzeczywiście na mrozie to dość komfortowe rozwiązanie. Przyznam jednak, że nie lubię słuchać wówczas dźwięku trąbki - jest mało trąbkowy - tak to nazwijmy. Dlatego jeśli tylko nie jest to koniecznie, gram na moim ustniku - metalowym.
_________________
"...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
 
     
Lapkos 


Instrument/y: Bach Stradivarius 37 ML
Ustnik/i: Warburton

Pomógł: 7 razy
Wiek: 21
Posty: 164
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: Sro 01 Gru, 2010 00:07   

co wyście się uczepili tych plastikowych ustników .... zbędny nie brzmiący gadżet moim zdaniem .
Cytat:
Ja myślę, że lekkie dmuchanie non stop podczas grania na mrozie to zły pomysł. Im więcej dmuchamy tym więcej wody jest w instrumencie, szybciej przymarzną kraniki i można szybko zniszczyć korki i w ogóle mieć problem z dokończeniem grania

wystarczy co minute dwie wypuścić wodę i problem znika.


od 3-4 lat gram systematycznie na mrozie(wiadomo o zimowej porze) prawie codziennie i nie mam żadnych problemów z jakimiś opryszczkami , podrażnieniami warg itp itd . nikt z mojej branży tego nie ma ;p
Co do spirtu to używamy jak jest poniżej -15 bo wtedy dmuchanie na długo nie wystarcza.
W przeciwnym razie zawsze wystarcza nam schowana trąbka za pazuchę i lekkie dmuchanie . Nic nie marznie , ustnik ciepły cały czas .
Z innej beczki to nie wiem czemu ale na zimnie gra mi się znacznie lepiej pod względem kondycyjnym , można grać, grać i grać ...
 
 
     
Maaciej 


Instrument/y: Bach Strad
Pomógł: 1 raz
Wiek: 34
Posty: 19
Skąd: z domu
Wysłany: Sro 01 Gru, 2010 10:24   

Mało trąbkowy dźwięk..?






To jest chyba reklama firmy Kelly :)




Moim zdaniem na mrozy takie jak dziś są niezastąpione. Na co dzień oczywiście lepiej grać na standardowych (żeby nie być źle zrozumianym).
_________________
Pozdrawiam
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: