Granie na mrozie.. Jeżeli nie musisz nie graj na mrozie .A jeżeli nie masz wyjścia i musisz zagrać to najlepiej postaraj się o plastikowy ustnik o tej samej numeracji co grasz na metalowym np;3c uchronisz wargi i unikniesz kontuzji warg.Ustniki takie można nabyć na stronach z ustnikami nie jest drogi koszt.Jeżeli chodzi o instrument Trąbkę bezpośrednio przed graniem przygotuj siknij na tłoczki odmrażaczem do zamków samochowych i możesz jeszcze na to czystym spirytusem zakręć tłoczki i ok wybierz repertuar najlepiej bez zbytniej góry np Amerykańską ciszę zagrasz na pustych dzwiękach mam na myśli uroczystości pogrzebowe jeżeli jesteś związany umową to nie masz wyjścia musisz grać .Ja grałem i gram nawet -20 można też uszyć na trąbkę taką mufkę wyciąć miejsce w niej na palce w środku jakąś flanelą podszyć a boki na rzepy całą maszynę trzeba wraz z klawiaturą tym owinąć mróz ci nie zrobi nic.Jestem w posiadaniu takiej oliwki do tłoczków że nawet -45 st trąbka nie zamarznie.mogę potrzebującemu trębaczowi taką oliwkę udostępnić nieodpłatnie .Pozdrawiam
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Czw 12 Lis, 2009 14:56
nie nie, to bez sensu...
lepiej używać alkoholu, bezpieczniejszy jest.
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Ja w graniu na mrozie nie widzę żadnych barier i kombinacji. Wystarczy przyłożyć trąbkę do ust i umiarkowanie cały czas dmuchać powietrzem ogrzanym z płuc. Oczywiście każdy ma swój patent.
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Też gram na plastiku. Kosztują zależy jaki model ale ok 100 zł. i zawsze jest ciepły, jednak jak go się przyłoży to już pozycji się nie zmieni bo wogóle się nie ślizga. Gra się trochę inaczej niż na normalnym ale można się szybko przyzwyczaić.
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Nie 06 Gru, 2009 03:11
albo odmrożenia. nieraz tak miałem, że ustnik "przyrósł" do ust. przy odrywaniu można wtedy zerwać naskórek.
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Pomógł: 37 razy Wiek: 16 Posty: 571 Skąd: Tąpkowice
Wysłany: Sro 16 Gru, 2009 19:18
jest możliwe że podczas przebywania 2h na mrozie ( -5C) skala mi opadła ? ;>
_________________ Jeżeli pomogłem kliknij "POMÓGŁ"
6. POWOLI DOCHODŹ DO CELU Jeśli chcesz być dobrym nie możesz się spieszyć. Stopniowo i dokładnie pracuj nad doskonaleniem swych umiejętności i pamiętaj, że człowiek uczy się całe życie.
Instrument/y: Bach Stradivarius 37 ML
Ustnik/i: Warburton
Pomógł: 7 razy Wiek: 21 Posty: 164 Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: Sob 19 Gru, 2009 19:17
Muszę sie pochwalić dziś zagrałem z kolesiem 2 ciałka(przepraszam za sformuowanie ale tak sie u nas mowi ;p) było ok. -15 i ani razu tłoczek nawet nie przymarzł ... Wystaczy skórka na tłoki i lekkie dmuchanie ... dobrze jest też schować trąbke za pazuche .
Musze wam powiedzieć że budowa mechanizmu tłokowego też ma znaczenie bo rok temu na jamaszce z serii 6 przy -10 marzło jak cholera (podno tłoki w jamaszkach mają mniej miejsca przy sciankach niż tłoki w innych trąbkach ) a teraz na bachu 37 przy dużo niższej temperaturze nie było żadnych problemów .
Pozdrawiam i Wesołych Świąt Życzę .
NO taki jest wlasnie urok grania na zimnie... jedyne co moge Ci poradzic to po pierwsze nie spinac sie tak bardzo jak piszesz a druga sprawa to mozesz rozejrzec sie za specjalnym ustnikiem z tworzywa(plastiku) jest on przezroczysty takze przy cwiczeniu wszystko widac co sie dzieje w srodku ustnika... nie jest drogi(ok 60 zl z tego co pamietam) wiadomo bedzie nieco gorzej brzmial ale jak na warunki zimowe i granie orkiestrowe wystarczy z nawiazka i bedzie o wiele bardziej komfortowy niz lodowaty ustnik konwencjonalny :wink:
zgadzam sie z platikem na zime ale ja tam wole i tak metal normalnie
najlepiej jest grania na mrozie unikac, napewno na poczatek.
moj kolega chcial sie nauczyc grac na trabce tylko cisze zeby grac na pogrzebach.
jak przyszla zima i posypało sie troche pogrzebów, skatował się bo zima ciężką była.
jezeli skatujesz niewyćwiczone usta, wysilkiem polaczonym z niska temperatura,
zarobisz 100, ale moze cie to kosztowac o wiele wiecej.
jezeli nie ma wyjscia, proponuje troche alkoholu na tloki, rozegrac sie jakis czas przed,
jezeli futeral nie ma "ocieplacza", wykombinowac jakis. ustnik w ręce w kieszeni, wyciagnac przed samym graniem.
skatowanie ust na mrozie moze skonczyc sie bolesnym spierchnieciem i odparzeniem ust.
Co tu dodać, co ująć.
Plastikowy ustnik na pewno się przyda, jednak to nie będzie to samo co na normalnym. Dźwięk będzie inny. Na ręce dobre są rękawiczki bez otworów na palce. To onne często, podczas grania, jak to zostało ujęte "na mrozie" drętwieją - ręce.
_________________ Życie jest jak trąbka w orkiestrze jazzowej. Jeśli nic w nią nie tchniesz, nic z niej nie wyleci.
Instrument/y: Bach Strad Pomógł: 1 raz Wiek: 34 Posty: 19 Skąd: z domu
Wysłany: Wto 30 Lis, 2010 22:46
Odnośnie grania na mrozie kilka uwag. Ja myślę, że lekkie dmuchanie non stop podczas grania na mrozie to zły pomysł. Im więcej dmuchamy tym więcej wody jest w instrumencie, szybciej przymarzną kraniki i można szybko zniszczyć korki i w ogóle mieć problem z dokończeniem grania. Sprawdzonym sposobem jest spirytus na tłokach. Nie jakiś salicylowy itp ale (prawie) czysty spirytus. Najkrótszą drogę do tłoków zimne powietrze ma przez dolne nakrętki na tłokach toteż warto zakładać grime gutter. Na następny sezon grania w tym grime gutter warto wymienić filc bo nasiąka spirytusem z tłoków i zapach z instrumentu jest niekomfortowy Odnośnie grania na plastikowych ustnikach - nie zgadzam się, że jest wielka różnica w dźwięku. Jeżeli ustnik plastikowy ma podobne parametry to podejrzewam, że gdyby ktoś z słuchających nie widział jaki ustnik jest używany to nie miałby zielonego pojęcia, że jest to plastik. Moim zdaniem plastikowe ustniki na mrozie są niezastąpione. Jest jeszcze kilka patentów na granie na mrozie pozwalających grać bezstresowo nawet w -30 i więcej, ale nie będę tu o tym pisał.
Gdy mi przyjdzie grać na mrozie - a zdarza się - to naoliwię tłoki przed graniem i jakoś tak nigdy nie testowałem smarowania spirytusem czy czymś innym. Raz mi się zaciął tłok - ale wystarczyło chwilkę podmuchać i już było w porządku. Rozumiem też, że przypadki są różne.
Maaciej napisał/a:
Odnośnie grania na plastikowych ustnikach - nie zgadzam się, że jest wielka różnica w dźwięku. Jeżeli ustnik plastikowy ma podobne parametry to podejrzewam, że gdyby ktoś z słuchających nie widział jaki ustnik jest używany to nie miałby zielonego pojęcia, że jest to plastik. Moim zdaniem plastikowe ustniki na mrozie są niezastąpione.
Nie zgodzę się. Barwa zmienia się znacznie. Jest zupełnie inna !!! Fakt, laika - tudzież potencjalnego słuchacza to nie bardzo obchodzi jaki masz ustnik - plastik czy metal. Ma grać trąbka i już. Oni dźwięk trąbki słyszą bardzo rzadko także im to bez różnicy. Posiadam plastikowy ustnik i czasami używam bo rzeczywiście na mrozie to dość komfortowe rozwiązanie. Przyznam jednak, że nie lubię słuchać wówczas dźwięku trąbki - jest mało trąbkowy - tak to nazwijmy. Dlatego jeśli tylko nie jest to koniecznie, gram na moim ustniku - metalowym.
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Instrument/y: Bach Stradivarius 37 ML
Ustnik/i: Warburton
Pomógł: 7 razy Wiek: 21 Posty: 164 Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: Sro 01 Gru, 2010 00:07
co wyście się uczepili tych plastikowych ustników .... zbędny nie brzmiący gadżet moim zdaniem .
Cytat:
Ja myślę, że lekkie dmuchanie non stop podczas grania na mrozie to zły pomysł. Im więcej dmuchamy tym więcej wody jest w instrumencie, szybciej przymarzną kraniki i można szybko zniszczyć korki i w ogóle mieć problem z dokończeniem grania
wystarczy co minute dwie wypuścić wodę i problem znika.
od 3-4 lat gram systematycznie na mrozie(wiadomo o zimowej porze) prawie codziennie i nie mam żadnych problemów z jakimiś opryszczkami , podrażnieniami warg itp itd . nikt z mojej branży tego nie ma ;p
Co do spirtu to używamy jak jest poniżej -15 bo wtedy dmuchanie na długo nie wystarcza.
W przeciwnym razie zawsze wystarcza nam schowana trąbka za pazuchę i lekkie dmuchanie . Nic nie marznie , ustnik ciepły cały czas .
Z innej beczki to nie wiem czemu ale na zimnie gra mi się znacznie lepiej pod względem kondycyjnym , można grać, grać i grać ...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum