Tak jak kolega wyzej napisal. Ja ustnik zawsze trzyzmam w rece, kiedys trzymalem w kieszeni ale nie byl taki cieply jak powinien co chwile go zakladam i kilka dmuchniec cieplym powietrzem w trabke...zawsze to ja troche rozgrzeje...no i czesto tak sobie tloki naciskam co by byly jak najczesciej w ruchu Osobiscie nigdy nie mialem problemu z zacinajacymi sie tlokami na mrozie ale koledzy, ktorzy maja Yamahy to psiocza co troche. Nie wiem od czego to zalezy ale moja trabeczka ma juz dosyc duzy przebieg i powoli idzie w odstawke a oni maja nowe (teraz roczne) trabki.
Pozdrawiam i nie dawac sie mrozikowi
Art
P.S.
Zawsze mozna awaryjnie spirytusik miec w kieszeni, tylko pozniej chuch nieministerialny
Instrument/y: Prelude of Bach TR700
Ustnik/i: Bach 3C
Wiek: 19 Posty: 16 Skąd: Bochnia
Wysłany: Sro 26 Gru, 2007 22:22
Ja grałem na siarczystym mrozie to samemu było mi zimno. Nie martwiłem się o trąbkę tylko o siebie. Rany Boskie! xD Ja miałem -15 st i normalnie jak włożyłem ustnik do kieszonki to wyciągnąć nie mogłem bo tak mnie roztrzepało ze nie moglem do kieszonki trafić xD I tak szczekałem zębami wiec nic bym nie zagral.
_________________ Ty jesteś jak promień słońca, rozświetlasz każdy dzień. Rozchmurzasz niebo ja wiem...
może po prostu nie wiedzą jak się zabezpieczać przed mrozem i to nie wina trąbki a trębaczy... Spirytus do trąbki polecam, naprawdę tłoczki nie zamarzają i ostatnio byłem jedynym trębaczem który nie miał problemów z graniem bo jako jedyny pozalewałem tłoczki oliwką ze spirytusem (ze znaczną przewagą spirytusu :razz: )
_________________ Trąbić każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej...
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 23 Posty: 1540 Skąd: Opole
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 14:51
Jeśli chodzi o te tłoczki to muszę powiedzieć ze ja tam sobie grałem i nie dolewając spirytusu (szkoda tak marnować...hehe :razz: ) i jakoś mi tłoczki nie pozamarzały...Nie mam co narzekać...Z reszta w te święta takiego mrozu znowu nie było...
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Ciężko się gra mrozem, wiec cos o tym bo pare razy gralem w środku zimy 'Cisze" na pogrzebie. Nie jest to zbyt przyjemne szczególnie jeśli zamarzają tłoki Najlepiej mieć ze sobą rękawiczki, i rozgrzewać non stop ustnik w dłoniach, bo przy zimnym ust iku ciężko jest wydobyć prawidłowy dżwięk :wink:
_________________ Życie jest jak trąbka w orkiestrze jazzowej. Jeśli nic w nią nie tchniesz, nic z niej nie wyjdzie.
Louis Armstrong (1901–1971)
Byc moze, ze zle do tego podchodzili ale jeden kolega gra na pogrzebach nawet po kilka razy dziennie i to od niego dowiedzialem sie o tej miksturze oliwki ze spirytusem, choc on nie pije ale sposob sprawdzony i co wazne dzialajacy Ja tam nigdy wiekszych problemow z mrozem nie mialem
jakoś nigdy nie miałem problemu z prawidłowym dzwiękiem na zimnym ustniku
To zazdroszcze Tobie bo, przy -20°, grajac w samym mundurze, nie rozgrzewajac ustniaka ja mam problemy by preecyzyjnie trafic w pierwszy dźwięk... bo poźniej idzie jak spłatka :wink:
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 23 Posty: 1540 Skąd: Opole
Wysłany: Sob 29 Gru, 2007 15:38
Ja na mrozie zawsze mam problem z trafieniem w dźwięk...i to jest to czego nie znoszę w tej grze...wstyd sie przyznać ale jak gram na mrozie to nawet nie staram sie jakoś dawać z siebie 100%...Byle przyzwoicie to zagrać i do ciepłego miejsca sie ogrzać.
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Instrument/y: Yamaha YTR 4335 G; Yamaha YTR 2335 G
Ustnik/i: Vincent Bach 1 1/4C
Wiek: 21 Posty: 5 Skąd: Płońsk/ Warszawa
Wysłany: Nie 30 Gru, 2007 12:09
tak jak powiedzial mój poprzednik wygląda tak samo tylko ze jest przezroczysty/ z plastiku... nie mialam okazji pograć na nim dłużej... ale na tyle co pogralam to grało się ok.
Instrument/y: Bach Stradivarius 37 ML
Ustnik/i: Vincent Bach Corp.
Wiek: 23 Posty: 64 Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: Pią 04 Sty, 2008 10:22
A prawda jest taka że lepiej nie grać na mrozie. Ja osobiście nie musze więc nie gram bo kencerty mam zazwyczaj wewnątrz. Ale granie na mrozie "psuje" wargi...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum