Chodze do szkoly muz I stopia 1,5 roku. Zanim tam wstapiłem g2 bylo moim marzeniem .Teraz gdy gram etiudy , utwory bez problemu gram g2 , gis2 . Ostatnio jako sam postawiony dźwiek wchodzi mi b2 i c3 . Czy na 1,5 roku to dobry postęp czy jednak powinno być lepiej??
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1383 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Czw 17 Kwi, 2008 22:43
ja myśle że to dobrze. chociaż zależy to jeszcze od jakości tego dzwięku, czy brzmi, czy jest stabilny i pewny, jak tak to dobrze. jeśli przypomina kwik zarzynanej świni to niezbyt dobrze
do gis2 jest ładny powyżej w utworach to jeszcze róznie jeszcze cieżko mi go ustabilizowac ale powoli bede wchodził na a2 ustabilizowane mam nadzieje ze do wakacji mi sie uda to osiągnąć bądź w wakacje bo teraz mam sporo na głowie
Ja na początku grałem na waltorni to miałem coś tam z muzyki, pózniej przeniosłem sie na trąbke i po 3 miesiacach grałem już c3 nie wiem czy to dobrze fakt jest taki ze na poczatku ono bylo brzydkie ale jak juz caly czas cwicze to jest dobre. Jak to się mówi, ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyc :grin:
Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1384 Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: Pią 18 Kwi, 2008 19:52
schutze napisał/a:
Czyli coś wiedziałeś, miałeś usta i przeponę przystosowaną do instrumentu blaszanego dętego, no i ćwiczyć
A to jak nie mam takich ust i takiej przepony to nie moge juz grac? bujda na kółkach!
Nie ma czegoś takiego, jak dobre przystosowanie do gry. Po prostu trzeba grać i angazować się w codzienną grę. Przykład? Znam saksofoniste który ma krzywy zgryz i (!) gra bardzo dobrze. Jest w II stopniu PSM. Takze nie ma reguły kto moze grać lepiej tylko z tego powodu, ze ma jakieś "boskie" usta... O przeponie to jest inna bajka, a nie mam siły się rozpisywac była juz mowa o przeponie na tym forum. Pozdrawiam.
Ale poważnie zadna bujda, fakt jest taki ze dużo ćwiczyłem, a czy boskie usta mam :arrow: jedna dziewczyna mi powieizla ze tak :razz: ale na waltorni grałem prawie 2 lata. A czy mogą być jakieś problemy w przyszłosci jak sie grało tak wysoko w przeszłosci
Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1384 Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 18:21
mozna przegrać usta i popsuć zadęcie, jesli nie będziesz na to przygotowany. to tak jak z podnoszeniem cięzarow. Jesli na początek wezmiesz kilkadziesiąt kilogramow to mozesz sobie zerwać scięgno czy coś... To są tylko mięśnie... nie wymagajmy od nich zbyt duzo
Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1384 Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 21:19
no to koleś niezły, ale słuchaj, jak ja na pierwszej lakcji na ustniku pierdykłem z calęj siły, to tez nisko nie było. Przypadek? nie umiejetność gry? po prostu on nawet pewnie tego swiadomy nie był tak jak ja
ja też mam pytanie podobne ponieważ gram 1,5 roku i dochodze do h2 spokojnie a już c3 wycisne ale niezbyt czysto i też chciałbym sie spytać czy to dobre postępy jak na taki czas??
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1383 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Pon 21 Kwi, 2008 14:06
ech...
Devil_inside napisał/a:
ja myśle że to dobrze. chociaż zależy to jeszcze od jakości tego dzwięku, czy brzmi, czy jest stabilny i pewny, jak tak to dobrze. jeśli przypomina kwik zarzynanej świni to niezbyt dobrze
zawsze mnie to zastanawia.. czemu góra jest dla Was taka ważna??
Ja w ogóle nie mam "góry" i nie przejmuję się tym. Owszem czasem chciało by się pociągnąć coś w 3-kreślnej Eh, dla niektórych wysokie rejestry = grac na trąbce. A gdzie muzykowanie, zabawa dźwiękiem, barwa instrumentu. Grał kiedyś u mnie w orkiestrze chłopak który 20 taktów odpoczywał tylko po to żeby sobie f3 zagrać które i tak mu rzadko wychodziło.
Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1384 Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: Pon 21 Kwi, 2008 18:53
noch, boski popenda? hehe, sory za offtop a tak to popieram was - juz duuzo się o tym nagadałem na tym forum na granie na trąbce i efekt naszej gry składa się duuzo czynnikow. A co do myslenia w polskich orkiestrach - niestety, zacofanie trwa nadal, przeciez w większości to pełna amatorka... Sam nie jestem pofesjonalistą, ale jakieś pojęcie mam i moge stwierdzic, ze niestety, ale w polsce stawia się wage na to, aby grac Iwszy głos, jeszcze o oktawe wyzej tylko po to, zeby pokazac "jakim to się nie jest". Nie wazne to, ze dzwiek nie stroi jak cholera, wazne ze było... Przebiło się przez orkiestre? Przeciez przez to się powinno płakac a nie cieszyć... No ale cóż - my tego nie zmienimy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum