Słuchajcie ,nie rozumiem tego ...
Jak to rozdmuchać trąbkę ? czy to jest jakaś przenośnia ?
Moim zdaniem chodzi chyba o złapanie zadęcia......Spoko rozumiem że z instrumentem trzeba się oswoić ,ale np nie rozumiem jak ktoś mówi że daje trąbkę komuś by on ją rozdmuchał - spotkałem się z czymś takim ... ??:
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1383 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Sro 06 Lut, 2008 17:51
trąbke trzeba rozegrać, rozegrany(inaczej rozdmuchany) instrument gra lepiej, lepiej rezonuje, ma pełniejsze brzmienie, poza tym trzeba go dobrze rozegrać żeby stroił. metal musi sie przyzwyczaić do tego że drga i rezonuje. nie wiem jak to wygląda od strony praw fizyki. ale czasami jest tak że 2 takie same instrumenty rozegrane przez 2 różne osoby mogą brzmieć zupełnie inaczej.
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 23 Posty: 1540 Skąd: Opole
Wysłany: Sro 06 Lut, 2008 18:09
Zgadzam sie z Devil_inside, Rozegrany dobrze instrument daje mozliwości... Nie to co źle rozegrny...Na takim intrumencie z blizej nie wyjaśnionych powodów potrafi niestroić połowa dźwięków a polowa stroić...
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
A ja się przyznam, że nie rozumiem tego "rozmuchiwania" nowego instrumentu dętego. Przecież od dmuchania trąbka nam się nie wyprostuje Mam wrażenie, że obrzęd rozdmuchiwania to taki mit
Niby co takiego się dzieje z instrumentem w trakcie rozdmuchiwania. Szlaki powietrzne się przecierają ?
Może raczej chodzi o rozdmuchanie trębacza, na nowym instrumencie a nie instrumentu. Jak trębacz się zaprzyjaźni z instrumentem to wie ile w danym momencie grania ten instrument potrzebuje powietrza itp. itd.
W trakcie grania instrument wiadomo, troszkę się zużywa - zmniejsza minimalnie swoją objętość, bo woda ma objętość a poza tym może wejść w reakcje ze ściankami rurek trąbki od wewnątrz i powstanie taki osad, przebarwienie, co pewnie jakiś wpływ na brzmienie ma. Nie wykluczam, że taki wewnętrzny nalot, osad może trochę uszczelnić instrument.
Może powstaje wtedy subiektywne wrażenie, że instrument lepiej brzmi.
Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1384 Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: Sro 06 Lut, 2008 21:17
nie, nie chodzi o to... po prostu, trzeba dotrzec tłoki, przyzwyczaic metal do okreslonych drgan - przeciez blacha jest kowalna i podczas grania odkształca się, w minimalnych roznicach przystosowując się do nas.
W innym wątku pisałem, że Marsalis gra tak dokładnie, technicznie jak robot.
Myślę, że on może być agregatem ;-)
Niezły z niego agregat
A co do "fabrycznego przedmuchiwania". To wiadomo, że nikomu się nie dogodzi w 100%. A mimo, to stosuje się pewne uniwersalne kompromisy np. w postaci ustnika 7c na początek.
Nie zdziwiłbym się gdyby jakaś firma wprowadziła "fabryczne przedmuchiwanie". Roboty już podobno grają na trąbkach. Myślę, jednak że Chińczycy byliby tańsi w przedmuchiwaniu od robotów ;-)
wydaje mi sie ze rozdmuchiwanie jednak ma sens podobnie jak rozgrywanie instrumentow smyczkowych. dzwiek na nierozegranym instrumencie jest poprostu 'taki sobie'.
Znajomy wiolaczelista mimo ze gra dlugo i dosyc dobrze raz w roku oddaje instrument do rozegrania specjaliscie. Nie wiem czyn dokladnie rozni sie takie rozgrywanie od normalnej gry kumpa, ale on (jak wiekszosc grajacych na smyczkach) twierdzi ze po rozegraniu instrument gra lepiej - ma pelniejszy dol i dzwieczniejsza gore.
Swoja trabke dostalem w niezlym stanie - lakier super, tloki lekko chodza tylko, ze nauczyciel powiedzial mi ze trabka pewnie nie byla dlugo uzywana (zgodnie z prawda) i jest troche zadenta (rozumiem ze chodzilo mu o to ze nierozegrana)...
...duzo dlugich dziwiekow mnie to kosztowalo zeby zaczela ladnie brzmiec :wink:
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 23 Posty: 1540 Skąd: Opole
Wysłany: Sro 06 Lut, 2008 23:49
Rozgrywanie ma sens...głównie jak ktoś dobry rozegra instrument. Nadaje to instrumentowi swoistą "duszę". I to czuć. Głównie jak człowiek do ręki dostaje dwie niby takie same trąbki i grając na nich może zauważyć że rozegranie potrafi zmienić ten sprzęt niemal diametralnie...
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Mam dwójkę znajomych z Yamahami 2335. Obaj wymienili się instrumentami na kilka dni. Potem zgodnie twierdzili, że na instrumencie kolegi nie mogli osiągnąć tego , co osiągali na swoich trąbkach, mimo, że obydwie były identyczne.
_________________ "Muzyka jest twoim doświadczeniem,myślami i mądrością. Bez nich nie zagrasz dobrze." - Ch.Parker
Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1384 Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: Czw 07 Lut, 2008 18:47
o to własnie chodzi. A co do rozgrywania trąbek w fabrykach - kazda trąbka jest sprawdzana, przegrywana przez zatrudnionego tam trębacza zanim trafi do konteneru na statek bądz na tira tłoczki są tam konserwowane oliwką, aby nie zastały się podczas podróży itp. wazną częscią rozegrania trąbki jest tez rozegranie góry, która jak to większosc z nas wie - idzie w góre
Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1384 Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: Czw 07 Lut, 2008 19:45
tak, ale chodzi tutaj, aby nie rozegrac jej zle i aby dobrze intonowała pozniej tzn. aby dzwięki nie były za wysokie... troche głupio to wytłumaczyc, ale chyba wiesz o co chodzi
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum