Pomógł: 2 razy Wiek: 24 Posty: 63 Skąd: Wrocław/Świdnica
Wysłany: Nie 25 Gru, 2005 13:04 Jakie liczenie?
Jak liczycie ósemki? Czy klasycznym sposobem tzn: "1 i 2 i 3..." Czy może stosujecie sposób opisany w Lutaku: "Pier-wsza dru-ga trze-...". A jak gracie szesnastki, na wyczucie czy macie jaki? sposób na liczenie?
Instrument/y: kawalek blachy Pomógł: 4 razy Wiek: 22 Posty: 250 Skąd: s kątowni
Wysłany: Nie 23 Kwi, 2006 11:01
na trąbce liczyć na głos nie mozna, a myślach mi to za bardzo nie wychodzi. albo gram na wyczucie ale często robie błedy i nie trzymam się rytmu więc używam metronomu i jest wmiare dobrze
HAWK naprawde jestem ciekawy jak liczac osemki na "osiem" chcesz zagrac kawalek w tempie np: 120? ja wybijam noga co najwyzej cwiartki, w szkole muz. powinni was uczyc tego! wybijasz cwiartke i liczysz tak aby kazdy takt sie "zamknol" wtedy unikniesz bledow.
[ Dodano: 2006-04-25, 16:58 ]
a pro po na wyczucie to mozna grac samemu, w orkiestrze wszystko musi byc idealnie, bo cie "zarypia". wieci co by bylo gdyby wszystko bylo na wyczucie? muzyka to po czesci matamatyka i wyobraznia.
ja nigdy niue liczylem w myslach bo wtedy mi sie wlasnie gubila rytmika! stukam sobie palcami co cwiercnute a jak gram z orkiestra wtedy wslkuchuje sie w perkusje. jak mi moj nauczyciel kazal wyklaskiwac rytm z nut liczac glosno to byla dla mnie katoraga na poczatku
Pomogła: 4 razy Wiek: 23 Posty: 81 Skąd: nowa ruda
Wysłany: Pon 01 Maj, 2006 18:50
rapczyk napisał/a:
a pro po na wyczucie to mozna grac samemu, w orkiestrze wszystko musi byc idealnie, bo cie "zarypia". wieci co by bylo gdyby wszystko bylo na wyczucie? muzyka to po czesci matamatyka i wyobraznia.
hehe między innymi dlatego nie jestem w orkiestrze górniczej w moim mieście. Poza tym śmiesznie bym wyglądała wród panów o średnim wieku 60. Znam wartości nut, "na sucho" że się tak wyrażę potrafię liczyć, ale jak przychodzi grać i liczyć to masakra. Gram na wyczucie bo tak robię mniej błędów niż próbując liczyć. Pozdro
nie czepiaj sie starych dziadkow, bo nie jedno potrafią, gra w orkiestrze uczy dyscypliny!
z tymi cenami metronomow to przesadziles! mam mechaniczny(piramida) z akcentami i kosztował mnie "bonusowo" 120zl dwa lata temu!
Pomogła: 4 razy Wiek: 23 Posty: 81 Skąd: nowa ruda
Wysłany: Wto 09 Maj, 2006 19:16
rapczyk napisał/a:
nie czepiaj sie starych dziadkow, bo nie jedno potrafią, gra w orkiestrze uczy dyscypliny!
A gdzie ja kogokolwiek czepiam. Przeciwnie podziwiam ich, bo sama po prostu nie nadawałabym się do orkiestry ze wzg. właśnie na to że nie umiem liczyć. Pozdro!
Instrument/y: kawalek blachy Pomógł: 4 razy Wiek: 22 Posty: 250 Skąd: s kątowni
Wysłany: Sro 10 Maj, 2006 05:56
mroziczek napisał/a:
właśnie na to że nie umiem liczyć. Pozdro!
To że może nie do końca sie trzymasz to nie taki problme. owszem znaczny ale wszytkiego mozna się nauczyc. poprostu na początku grac z metroomem jak się cos dobrze nauczysz to odłozscy metronom i poxniej się sprawdzic albo żeby ktos cioe sprawdził. Sam mam problem z tempe, cały czas przyspieszam, mój nauczyciel od akordeonu mówi że jak mam tendencje do przyspieszania to żebym cały czas próbował zwalniac i wtedy mi wyjdzie. pozatym jak się gra w zesole to możesz operac sie na innych osobach i to wtedy one służa ci jako metronom.
Dodam moje 3 grosze:
Zanim zaczynamy grac nowy utwór patrzymy na podstwowe sprawy:
-tytuł
-tonacja
-tempo
-forma (gdzie powtórki głowy coda itp) ten pkt moze być później bo wyjdzie w graniu
Teraz spoglądamy na nuty. Spiewamy sobie w głowie melodie i rytm. Jak jest cos bardziej skomplikowanecgo rozbijamy na mniejsze wartosci. Próbujemy grac. Jeżeli możemy wyobraźic sobie "jak to leci" bez grania to juz jest z górki. To jak gramy kontroluje mózg nie palce lub wargi. Oczywiscie te ostatnie musimy miec opanowane w jakim stopniu. Warto myslec tez całymi frazami a nie pojedyńczymi dzwiękami.
Co do szesnastek. Zaspiewać sobie "SIA BA DA BA" i juz wiemy jak grać. :wink:
Acha. Ważna sprawa to oddech. Zauważyłem że grający amatorsko maja z tym ogromne problemy. To jakby takie wąskie gardło. Jest skala, technika ale jakoś nie ma mocy. A wcale nie jest to takie trudne. Kilka podstawowych zasad może wiele poprawić:
-Oddychamy płucami nie przeponą (ta przepona to jakas komunistyczna sciema (w podręczniku biologi napisane co to jest))
-nabieramy powietrze tak jabyśmy ziewali. Napełniamy najpierw dolne partie brzucha. (tj podnosi sie on). Potem nabieramy w wyższe partie (podnosi sie klata (tępione nie wiedzieć dlaczego)). Na konieć można dobrać troche nosem i jesteśmy pełni powietrza. Wydech działa w przeciwną stronę. Generalnie jeżeli słychać w trakcjie nabierania powietrza "hii" to jest nie prawidłowe (na jednej płycie Canadian BRASS słychać takie dzwieki. Na koncercie tez było to słychać na 2 końcu sali LOL :neutral: można wiec tak grać jednak moim zdaniem jest to nie prawidłowe). Dzwiek "hooo" gwarantuje głęboki wdech. Cyrkulacja powietrza powinna działac jak wahadło. Aha. Można też dobierać powietrze nosem. Często tak robie nie chcąc odrywac przyłożenia grając coś bardziej skomplikowanego.
Uff ale sie rozpisałem i przepraszam na chaotyczność.
Pozdrawiam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum