Czytałem kiedyś wywiad ze Stańką. I Stańko opowiadał, że gdzieś tam kiedyś Miles zasunął fałszywy dźwięk. Normalnie inny muzyk by się z tego dźwięku wycofał, ale nie Miles. Miles pociągnął tę nutę tak długo aż ją muzyka dogoniła. Według Stańki ten dźwięk przez to, że był zły, a potem stał się dobry to był lepszy niż gdyby od samego początku był dobry
Mnie ta wypowiedź Stańki, dla magazynowego wydania Wyborczej sprzed kilku lat, kojarzy się trochę z Andrzejem Kmicicem - bohaterem dynamicznym "Potopu" Sienkiewicza. Kmicic był najpierw zły, a potem dobry i przez to był ciekawszy od innych. Podobnie jest z muzyką Milesa, który przebija większość trębaczy ...
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Pią 03 Lip, 2009 18:40
książkowy Kmicic był po prostu zagubiony, miotał się miedzy miłością a nienawiścią, miedzy honorem a przysięgą. postępował tak, bo nie miał innego wyjścia. Miles natomiast wiedział co robi, jak zasunął tę "fałszywą" nutę. co jest zresztą stosowane w jazzie od lat.
kiedyś jeden perkusista (grający w różnych składach) powiedział mi, że w jazzie możesz zagrać wszystko, byleby na końcu wszystko się zgadzało.
z Twoim ostatnim zdaniem zgadzam się całkowicie.
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Ja w kwestii jazzu rozglądam się po polskich wykonawcach. Przodują u mnie:
Leszek Możdżer
Piotr Wojtasik
Wojciech Majewski
Z udziałem Możdżera polecam płytę 'Tarantella' Larsa Danielssona (część utworów z trąbką) oraz stare, dobre (a wręcz genialne) 'Talk to Jesus'
Piotra Wojtasika - 'We want to give thanks' oraz 'Circle'. W 'Circle' jest wspaniale brzmiące nietypowe dla jazzu instrumentarium. Poza standardowym (klawisz, bas, trąbka, saksofon) usłyszeć można tam harfę, flet poprzeczny, klarnet, waltornię, fagot.
Wojciecha Majewskiego (pianista) 'Zamyślenie' i 'Opowieść'. Obie płyty z udziałem trąbki.
Jeśli idzie o Milesa, to do jego muzyki trzeba dojrzeć.Jego muzyka nie jest dla mas. Wg. Jameya Aebersolda- w jazzie nie ma złych nut, są tylko słabe wybory.
_________________ "Somedays you win, and sometimes the trumpet wins, and it goes on and on like that until you die...and then the trumpet wins."
Pomógł: 27 razy Wiek: 23 Posty: 722 Skąd: Brzeg/Kato/Wroc
Wysłany: Pią 25 Cze, 2010 17:31
pawel-surman napisał/a:
Jeśli idzie o Milesa, to do jego muzyki trzeba dojrzeć.Jego muzyka nie jest dla mas. Wg. Jameya Aebersolda- w jazzie nie ma złych nut, są tylko słabe wybory.
A według mnie muzyka Milesa jest jak najbardziej dla mas. Świadczy o tym choćby fakt jaka masa ludzi na świecie przychodziła na jego koncerty, jak potrafił mieszać w muzyce. Jest znany nawet wsród ludzi którzy nie sa specjalnymi fanami jazzu. to o czymś świadczy
Ale puść Milesa jakiejś crazy gimnazjalistce- takim myśleniem kierowałem sie pisząc ten post. Owszem Miles miał i ma wielkie rzesze fanów jego twórczosci, lecz jego fani mają ukierunkowane gusta. Ja osobiscie uważam że Miles był najwiekszym geniuszem wykorzystującym zwykłą prostotę do stworzenia czegoś niepowtarzalnego.
Pozdrawiam !!
_________________ "Somedays you win, and sometimes the trumpet wins, and it goes on and on like that until you die...and then the trumpet wins."
Bez przesady. Jestem gimnazjalistką, ale Tomasza Stańko, Davisa, Armstronga i Urzuli Dudziak słucham z zapartym tchem.
_________________ If you believe in yourself enough
And know what you want
You’re gonna make it happen
And if you get down on your knees at night
And pray to the Lord
He’s gonna make it happen...
Instrument/y: Yamaha YTR-2355
Ustnik/i: Vincent Bach 5C
Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Posty: 54 Skąd: Świętokrzyskie
Wysłany: Pią 29 Lip, 2011 00:10
Butterfly96 napisał/a:
Bez przesady. Jestem gimnazjalistką, ale Tomasza Stańko, Davisa, Armstronga i Urzuli Dudziak słucham z zapartym tchem.
W takim razie jesteś jedną z tych gimnazjalistek, o których istnieniu krążą już niemal legendy, bo niestety obecnie znaczną część tej społeczności stanowią, jak wcześnie wspomniano, crazy gimnazjalistki, które mogłyby mieć poważny problem z docenieniem takiej muzyki. Dobrze wiedzieć, że jeszcze nie wszystko stracone jeśli chodzi gimBAZE xD
Pomógł: 15 razy Wiek: 16 Posty: 379 Skąd: Lipno/k. Włocławka
Wysłany: Pią 29 Lip, 2011 14:30
Nie słucham disco polo nałogowo, ale jestem zdania że np. wesele bez disco polo to stracony czas
A z tym Kamilem Bednarkiem to tak troche jest... Nagle połowa dziewczyn w wieku 13-16 lat stała się fanami reggae
_________________ Pomyśl... Jakbyś grał, gdybyś przeznaczył czas spędzony przed komputerem na doskonalenie się na trąbce???
Instrument/y: Trąbka Roy Bensson TR101
Ustnik/i: Yamaha GP16C4
Posty: 77 Skąd: Opole
Wysłany: Pon 22 Sie, 2011 13:29
Popieram zwolennikow MILESA ! DIZZY i MILES to pnie, CLIFFORD i WYNTON to konary, reszta to galazki . A przedtem byl LOUIS - trebacz i jego "Hot five" i "Hot seven".
Pomógł: 27 razy Wiek: 23 Posty: 722 Skąd: Brzeg/Kato/Wroc
Wysłany: Sob 27 Sie, 2011 13:50
No nie przesadzałbym z dodawaniem do tego grona Wyntona, z całym szacunkiem, ale bez przesady. Obok Clifforda to raczej Lee Morgan, czy Freddie Hubbard ale na pewno nie Wynton. Dla mnie stawianie Milesa, Dizziego, Morgana, Cliffordana jednej półce z Wyntonem jest śmieszne, to nie ten poziom.
Swoją drogą . rok 1911 to lata 20 , 1921 30 itd. ale to mało istotne .
Poruszyliście tu bardzo ważne tematy, ale ciężko jest się do nich odnieść ze względu na rozrzut i brak spójności w rozmowie, może więc zwyczajnie powiem co ja uważam na ten temat .
Jazz w moim mniemaniu to już od dawna nie rodzaj muzyki a formy bytu . Kiedy słyszysz słowo Jazz już wiesz po co są te dwa z na końcu , cały ten feeling i interpretacje które można nanieść na każdy styl muzyczny, to pewien etap w dojrzewaniu człowieka który wyzwala go w pełni i pomaga w dalszym rozwoju.
Nie od dziś wiadome jest to że muzyka to zapis nutowy wyfrazowanych uczuć, przeżyć i nauk . Dalej jednak mówi i debatuje się o tym . Moim zdaniem : Gra na instrumencie to nic innego jak stosunek seksualny, polega na tym samym, na stymulowaniu odczuć, frazowaniu zdań, ruchów, znamy chyba uczucie ciarek po ciele po odsłuchanie tej odpowiedniej idealnej nuty . W intencji i nadzieji muzyka jest ich wywołanie, spowodowanie pewnego rodzaju ... orgazmu, tak jak u płci przeciwnej w łóżku . Lecz, da radę sie tego wyuczyć ale każdy to potrafi wyczuć, dlatego w towarzystwie koneserów muzyki nie liczą się obecne postaci pokroju ludzi których strasznie mi szkoda . Trzeba więc odczuwać, przeżywać, żeby mieć co później przekazać .
Apropo końca muzyki, nie wierzę w to, nie wiem co przyniesie jutro, a już potrafiło mnie zaskakiwać, więc co dopiero przekreślać ciągłość języka całego świata . A gdy już mnie napadnie taka myśl, wystarczy mi 10 min na youtubie by poczuć nutke czegoś nowego, by odczuć coś zupełnie innego . Bo chociaż żyjemy ze świadomością że możemy Wszystko, to nie robimy tego i nie wiemy jak to naprawdę smakuje . Poza tym choćby i łączyć style to w żadnej innej muzyce nie bedzie po prostu Ciebie , a to Ty piszesz te takty . (wohohoh ;P)
Dopiero zaczynam moją przygodę z trąbką, muzyką zajmuje się od dzieciaka, chociaż mógłbym robić wtedy więcej ale to nie istotne, bo teraz to nadrabiam, tysiące utworów, zespołów, ludzi ich tworzących, zdań i negacji, idotycznych porównań, litrów wina, whisky broń Cię panie Boze więcej żadnych papierosów, zerwanych strun, połamanych kostek, spoconych klawiszy, wszystko to pozwala mi rozumieć z dnia na dzień Jazz zupełnie inaczej niż wczoraj . Czuje powołanie do trąbki i mam nadzieję że to dzięki niej wszystko to kiedyś przekaże .
Miles Davis, Chris Botti, Nasza polska kapela Skalpel <-Uwielbiam, pozdrawiam , standardowo lecz cieżko ich nie lubić Coltrane, Hancock, Armstrong, Keith Jarret, Leszek Możdzer, Parker, Dizzy, Lucky Thomson, Mingus, Ellington - Caravana !! itd
a z moich inspiracji polecam : Radiohead (w szególności In Rainbows) , Broken Social Scene - (Feel Good Lost), Philip Glass, Chopin, Daniel Bloom, Portishead, Pink Floyd, Bjork, Gorillaz, The Cure
To tytuły z mojego profilu na YouTubie (na który serdecznie zapraszam), nie ima sie to jednak ilości moich płyt i ciągle słuchanych zespołów.
ah, apropo cytatu Jameya Aebersolda to jest taki dowcip muzyczny, a w sumie anegdotka:
Ogromny Konkurs Bassistów, zostało dwóch kandydatów, maja zagrać dowolne utwory .
Wychodzi pierwszy, Bum bach, zapitala po wszystkich skalach bez żadnego błędu, idealnie, brzmi niesamowicie, kobiety szaleją . Koniec, Widownia wiwatuje, krzyczy, szaleje .
Wychodzi drugi, i gra, bez pośpiechu, pełen feeling, wiecie, to tu to tam, no po prostu majstersztyk, ale nie umywał sie ilością i szybkością do pierwszego . Widownia wiwatuje .
Schodzi ze sceny i jego przyjaciel się pyta : Stary, coś ty odwalił, przecież potrafisz grać Znacznie lepiej niż ten pierwszy, czemu zagraleś w ten sposób ?
Na to basista : Widzisz, bo on szuka, a ja znalazłem .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum