Wysłany: Pon 06 Lut, 2012 22:36 Koniec edukacji - praca
Witam wszystkich.
Mam takie pytanie odnosnie zarobkow nauczycieli w szkolach muzycznych. Ile zarabia i jaki jest czas pracy nauczyciela z pelnym wyksztalceniem? Brutto/Netto.
Z gory dziekuje za odpowiedz.
Według Karty Nauczyciela obowiązującej w oświacie płace wyglądają następująco:
(*) Średnie wynagrodzenie dla poszczególnych stopni awansu zawodowego liczone na koniec roku 2011 (art.30 ust 6 KN) powinno osiągać:
dla nauczyciela stażysty - 2 618 zł brutto,
dla nauczyciela kontraktowego - 2 906 zł brutto,
dla nauczyciela mianowanego - 3 770 zł brutto,
dla nauczyciela dyplomowanego - 4 817 zł brutto.
Wszystko to co widzisz tyczy się pełnego etatu, który w szkołach muzycznych wynosi 18 godzin. Jeśli masz mniej godzin to automatycznie wysokość pensji spada. Także wynagrodzenie zależy od ilości godzin w etacie tudzież jeśli dyrekcja da Tobie taką możliwość to od godzin ponad wymiarowych. Od tego oczywiście odlicza się obowiązkowe składki, świadczenia zdrowotne itd.
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Jakub Falkowski, po studiach masz dyplom ukończenia - tytuł zawodowy magistra sztuki.
Te powyższe nazwy przewiduje Karta Nauczyciela jako stopnie awansu zawodowego. Są 4 - jak zauważyłeś. Odbywa się to tak, że zaczynając pracę w szkole zaczynasz staż jako nauczyciel stażysta. Trwa to 9 miesięcy po czym masz egzamin (przed dyrektorem placówki, Twoim opiekunem stażu itd.) i dostajesz awans na nauczyciela kontraktowego (oczywiści wszystko jest poparte całą masą papierkowej roboty). Po tym fakcie masz dwa lata przerwy i pracujesz jako kontraktowy i po upływie 2 lat ubiegasz się o awans na mianowanego. Procedura awansu trwa rok i 9 miesięcy po czym znów zdajesz egzamin przed komisją powołaną przez organ prowadzący szkołę. Jeśli zdasz jesteś mianowany i znów sytuacja się powtarza aż do dyplomowanego. Zmienia się tylko skład komisji bo zasiadają już ludzie z Centrum Edukacji Artystycznej oraz Uczelni Muzycznych. Wszystko to wiąże się z pisaniem papierów, jeżdżeniem na kursy, szkolenia, osiągnięcia pedagogiczne i wychowawcze, działalność artystyczna itd. no ale też wiąże się z zarobkami. Więc warto robić te stopnie awansu. W wojsku jest np. kapral, st kapral, plutonowy - gratulacje dla co niektórych - itd. Owe stopnie przewiduje tylko podstawa prawna w postaci Karty Nauczyciela. Jeśli szkoła jest stowarzyszeniem czy też zatrudnienie nauczyciela opiera się o umowę cywilno-prawną nie opartą o KN to takich awansów najzwyczajniej nie ma.
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
W sumie to nic nie ma wspólnego Doktor to tytuł naukowy, który sam sobie wypracowujesz jako kolejny stopień Twojego wykształcenia. Profesor jest w dwóch odsłonach: jako stopień naukowy nadawany przez uczelnię za osiągnięcia lub też przez prezydenta. Profesor jest niejako awansem naukowym nauczyciela akademickiego - czy zwyczajny czy nadzwyczajny zależy od habilitacji.
Jeśli natomiast taka osoba profesora uczy w szkole muzycznej i zaczyna tam pracę lub wcześniej pracowała na uczelni to otrzymuje od razu stopień nauczyciela mianowanego. Tak jest w KN. Tutaj masz link
Karta Nauczyciela W rozdziale 3a o Awansie Nauczycieli jest wszystko wyjaśnione.
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4
Pomógł: 60 razy Wiek: 33 Posty: 566 Skąd: Szczecin
Wysłany: Wto 07 Lut, 2012 10:52
Damian Ruskowiak napisał/a:
[b]Po tym fakcie masz dwa lata przerwy i pracujesz jako kontraktowy i po upływie 2 lat ubiegasz się o awans na mianowanego. Procedura awansu trwa rok i 9 miesięcy po czym znów zdajesz egzamin przed komisją powołaną przez organ prowadzący szkołę. Jeśli zdasz jesteś mianowany...
Wszystko się zgadza poza jednym szczegółem. Procedura awansu z kontraktowego na mianowanego trwa 2 lata i 9 miesięcy, czyli biorąc pod uwagę lata w szkole to krótko mówiąc trzy lata. Wiem bo sam to przeżyłem. Na szczęście mam już to za sobą... ufff
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
Michał jest jednak już bogatszy o doświadczenie zawodowe Jasne, że 2 lata i 9 m-cy. Nie wiem dlaczego ciągle myślałem, że rok krócej. Heheheh Na skróty się nie da
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
czyli tak: stażystą trzeba być 9 miesięcy, kontraktowym jakieś 4 lata, mianowanym kolejne 4 i dopiero przy dobrych wiatrach jest się dyplomowanym taa ?
Tak jest nie tylko w muzycznych, ale ogólnie z nauczycielami ?
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4
Pomógł: 60 razy Wiek: 33 Posty: 566 Skąd: Szczecin
Wysłany: Wto 07 Lut, 2012 11:34
Kontraktowym jest się 5 lat. Ogólnie od stażysty licząc do dyplomowanego mija 9 lat (jak ci się noga nie powinie). Tak jest we wszystkich szkołach, nie tylko muzycznych. Jak to wygląda netto, hmm... Może przytoczę tu taką anegdotkę - podawać zarobki w brutto to tak jak podawać długość penisa wraz z długością kręgosłupa. Także porównując to do zarobków np. prawników, lekarzy itp. to netto wygląda to bardzo nędznie... Odejmij sobie z sum podanych przez Damiana 1/3 kwoty i weź pod uwagę utopijną tezę, że będziesz miał cały etat. Aha, odejmij jeszcze ceny dojazdów (szczególnie po dzisiejszych cenach benzyny). Także tu mamy obiecywany rządowy cud - jak Polacy to robią, że za takie pensje łaczą koniec z końcem. Trzeba kombinować z kilkoma szkołami bo inaczej to ciężko, no chyba że się jest kawalerem mieszkającym z mamusią.
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
stażysta (awans wyżej po conajmniej roku) zarabia netto około 1700
kontraktowy (awans wyżej po conajmniej czterech latach) zarabia netto około 1900
mianowany (awans wyżej po conajmniej czterech latach) zarabia netto około 2500
dyplomowany (dotarcie do tego momentu zajmuje jakieś 10 lat powiedzmy) zarabia netto 3200
Coś w ten deseń tak ?
Ale zabawnie te sumy wyglądają przy tamtych stawkach brutto... smutne i zabawne zarazem.
uwielbiam Polandie )
Instrument/y: Bach Artisan, Martin Committee '52
Ustnik/i: Monette
Pomógł: 15 razy Posty: 335 Skąd: Katowice
Wysłany: Sro 15 Lut, 2012 14:09
A ja jednak twierdzę że te zarobki są bardzo wysokie.
Jak zauważył jeden z szanownych Przedmówców, etat nauczyciela to 18 godzin tygodniowo a etat normalnego pracownika to 40 godzin tygodniowo. Nauczyciel dostaje więc te pieniądze za mniej więcej połowę czasu pracy "normalnego" pracownika.
I jeśli nauczyciel pracował by w tym samym wymiarze czasu pracy (czego nikt mu nie zabrania), to kwoty te trzeba by przemnożyć przez współczynnik (40/18) to otrzymamy (brutto):
dla nauczyciela stażysty - 5 818 zł
dla nauczyciela kontraktowego - 6 458 zł
dla nauczyciela mianowanego - 8 378 zł
dla nauczyciela dyplomowanego - 10 704 zł
I zaraz będą głosy o tzw. pracy w domu, przygotowaniu się do lekcji i takich innych. Tych którzy tak zechcą napisać gorąco proszę - stańcie przed lustrem i patrząc sobie głęboko w oczy powtórzcie te bzdury. Na pewno się roześmiejecie! No i proszę nie zapominać o 2-ch miesiącach wakacji, feriach zimowych, przerwach świątecznych itd. Normalny pracownik poza sobotami, niedzielami i świętami państwowymi ma po 2-ch latach pracy zaledwie 26 dni urlopu!
Gratuluję nauczycielom zarobków - tych potencjalnych - bo nie mam wpływu na ich wybór: "pracuję mało i dostaję mało".
Instrument/y: Andreas Eastman ETR-520G
Ustnik/i: Monette BL4S6 XLT
Pomógł: 8 razy Wiek: 39 Posty: 142 Skąd: Zawiercie
Wysłany: Sro 15 Lut, 2012 14:40
Mam pytanie do mojego przedmówcy,czy chciałby aby jego dzieci były uczone przez nauczyciela pracującego 40 godz.tygodniowo?Zarobki przez Ciebie podane mają sie nijak do rzeczywistości to tzw.zarobki wirtualne.
Instrument/y: Yamaha YTR-2355
Ustnik/i: Vincent Bach 5C
Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Posty: 64 Skąd: Świętokrzyskie
Wysłany: Sro 15 Lut, 2012 14:51
Moglibyśmy zadać sobie również pytanie czy chcemy być leczeni przez lekarza (np chirurga operującego nasze serce czy mózg), który pracuje 40h tygodniowo ja jednym etacie a ma jeszcze dyżury w szpitalu a czasem jeszcze jeździ w pogotowiu i Bóg wie co jeszcze. Każdy doskonale wie, że lakarze pracują w "znacznym" wymiarze godzin (nie twierdzę, że za darmo, ale to już inna kwestia), a jednak do nich chodzimy i nas leczą, dlatego nie uważam, że gdyby nauczyciel pracował ciut więcej stało by się coś złego. Oczywiście nie próbuję tutaj twierdzić, że ktoś jest nierobem lub coś w tym stylu. Chciałem tylko pokazać, że wiele jest zawodów, w których kwestia długości pracy jest dyskusyjna (w jedną lub drugą stronę) i jakoś nadal tak jest. A co do przeliczanych zarobków, to zgadzam się z dr.marcin1, że nie ma to odniesienia do rzeczywistości. To tak jak przeliczanie pieniędzy zarobionych za granicą po kursie walut. Niby się da, ale nie jest to miarodajne. Podkreślam, że to tylko mojej zdanie w tej kwestii i nie mam zamiaru nikogo obrażać.
Instrument/y: King 2006 / flugelhorn Yamaha YFH-231
Ustnik/i: Stomvi 0.9D / flugelhor Denis Wick London 4FL
Wiek: 34 Posty: 19 Skąd: Warszawa-Suwałki
Wysłany: Sro 15 Lut, 2012 14:54
Nie bierzesz takiej delikatnej kwestii, jak brak jakiegokolwiek urlopu w trakcie trwania roku szkolnego. Może te 2 miesiące wakacji wyglądają zachęcająco, ale pamiętaj, że wszystkie wyjazdy nauczyciela „na wakacje” są w szczycie sezonu, a zatem droższe. Tobie dzieci urosną i pojedziesz sobie poza sezonem, a nauczyciel za „wypoczyn” zawsze musi zapłacić 100 i więcej % stawki.
18h wynikające z karty też wygląda super, ale pamiętaj, że 18 h to nie jest praca od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-11:35. To byłoby świetne, i mógłbym się zgodzić z Twoim argumentem. Na 12:00 można by już pójść sprzedawać ziemniaki do warzywniaka. A nauczyciele w PSM? Zwykle zaczynają rano, a kończą późnym wieczorem (jeśli jest to szkoła bez ogólnego nauczania). Często nauczyciele przychodzą do roboty o 8, a wychodzą po 16. Poza tym masz w karcie zapis (nie pamiętam ilu teraz) godzin nieodpłatnej na rzecz szkoły (zastępstwa itp. - nie wszystkie są płatne, jak się komuś może wydawać). No i nie każdy nauczyciel (zwłaszcza instrumentu) ma szanse na pracę w pełnym wymiarze godzin.
Pomijam już fakt, że nauczyciele to osoby z wyższym wykształceniem. 40h może pracować mechanik po zawodówce - parafrazując słowa listonosza z Poznania „nie chciało się nosić teczki trzeba kręcić dziś śrubeczki”
Jeden z wykładowców na warszawskiej SGH na słowa studenta, który rozpoczął wypowiedź od "statystycznie rzecz biorąc..." powiedział: "statystycznie, to jak wychodzi pan z psem na spacer, to każdy z was ma po 3 nogi".
Gdyby nie cierpliwość moich nauczycieli nigdy nie skończyłbym PSM, dzięki graniu na instrumencie nie zwiedziłbym sporej części świata, nie poznał żony, a o przyjemności, jaką daje mi dziś gra na trąbce nawet nie wspomnę.
EDIT:
Nie obrażamy i nie atakujemy się na forum. Rozumiem, że temat gorący ale ograniczamy się do rzeczowej dyskusji. Jak masz coś do kolegi Grzegorza_N to proszę napisać na PW i wyjaśnić sobie ewentualnie to i owo (w granicach dobre pojętej kultury)
Immortal4ever
Instrument/y: Andreas Eastman ETR-520G
Ustnik/i: Monette BL4S6 XLT
Pomógł: 8 razy Wiek: 39 Posty: 142 Skąd: Zawiercie
Wysłany: Sro 15 Lut, 2012 16:05
gonzo88 napisał/a:
Moglibyśmy zadać sobie również pytanie czy chcemy być leczeni przez lekarza (np chirurga operującego nasze serce czy mózg), który pracuje 40h tygodniowo ja jednym etacie a ma jeszcze dyżury w szpitalu a czasem jeszcze jeździ w pogotowiu i Bóg wie co jeszcze. Każdy doskonale wie, że lakarze pracują w "znacznym" wymiarze godzin (nie twierdzę, że za darmo, ale to już inna kwestia), a jednak do nich chodzimy i nas leczą, dlatego nie uważam, że gdyby nauczyciel pracował ciut więcej stało by się coś złego. Oczywiście nie próbuję tutaj twierdzić, że ktoś jest nierobem lub coś w tym stylu. Chciałem tylko pokazać, że wiele jest zawodów, w których kwestia długości pracy jest dyskusyjna (w jedną lub drugą stronę) i jakoś nadal tak jest. A co do przeliczanych zarobków, to zgadzam się z dr.marcin1, że nie ma to odniesienia do rzeczywistości. To tak jak przeliczanie pieniędzy zarobionych za granicą po kursie walut. Niby się da, ale nie jest to miarodajne. Podkreślam, że to tylko mojej zdanie w tej kwestii i nie mam zamiaru nikogo obrażać.
No i tutaj dochodzimy do sedna sprawy czyli jakości pracy w twoim przykładzie lekarzy.Chodzimy i ofszem ale jakość pracy którą wykonują tak zapracowani lekarze jest mizerna,ilość pomyłek jakie popełniają jest większa niż tam gdzie lekarze są opłacani wyżej i nie muszą pracować na 7 etatach na raz.Jeżeli chodzi o nauczycieli to uważam,że jest to o wiele cięższa praca niż w zawodach o 40 godzinnym tygodniu pracy.Aby nasze dzieci były jakościowo lepiej wykształcone nauczyciel powinien zarabiać o wiele więcej niż teraz.A tak to mamy efekty równie mizerne jak u lekarzy,z roku na rok widać to gołym okiem po wynikach matur,że poziom nauczania jest coraz gorszy.W biednym kraju wszystko jest biedne-lekarze nie mają czym leczyć,policja jest zawalona papierkową robotą i nie ma czasu łapać przestępców,nauczyciele zawaleni papierkami a dzieci nie ma kto uczyć.W sklepach większość kupuje tanie jedzenie itd.Piszę ten tekst o godzinie 16:00 a moja żona nauczycielka poszła na 7 do pracy i jeszcze nie wróciła,a jak wróci to będzie się grzebać w papierach do północy.Pozdro wszystkich którzy wierzą w statystyki mówiące jak to nauczyciele mają dobrze.
Instrument/y: Bach Artisan, Martin Committee '52
Ustnik/i: Monette
Pomógł: 15 razy Posty: 335 Skąd: Katowice
Wysłany: Sro 15 Lut, 2012 16:59
Widzę że włożyłem kij w mrowisko. Ale po kolei:
Na początku chciałbym jasno powiedzieć, że mam ogromny szacunek dla wszystkich nauczycieli. Jestem pełen podziwu dla ich pracy i uważam, że większość Ciała Pedagogicznego to entuzjaści swojego zawodu podchodzący do tego zajęcia z niezwykłą pasją. Sam pochodzę z rodziny nauczycielskiej jak również miałem kilkuletnią przygodę z tym zawodem pracując jako nauczyciel akademicki i zdaję sprawę, że zawód ten wymaga niezwykłych predyspozycji.
Odnosząc się do wypowiedzi moich Przedmówców na początku chciałbym napisać, że nie ma w tym kraju obowiązku pracować w zawodzie nauczycielskim. Rozumiem też, że decydując się na taki a nie inny kierunek studiów każdy z nas bierze pod uwagę, co będzie robił po studiach, jak będzie zarabiał na chleb i jak będzie wyglądała jego praca. Nie mogę więc zrozumieć szeregu utyskiwań, jak to jest źle w zawodzie nauczycielskim. Drodzy Państwo, wybraliście swoją przyszłość decydując się na kierunek studiów.
A teraz szczegółowo:
immprtal4ever - dziękuję za wymoderowanie postu szymona.dziawera, to było naprawdę niestosowne.
dr.marcin - uważam, że każdy średnio zdolny absolwent wyższej uczelni ma na tyle duży potencjał umysłowy, aby wydajnie pracować co najmniej 12 godzin na dobę. Wiem, że może nie jest to komfortowe, ale niestety tak to już jest w codziennym życiu - bez pracy nie ma kołaczy. Oczywiście rozumiem Twój dyskomfort jako pedagoga - wszyscy życzylibyśmy sobie wielotysięcznych pensji za kilkanaście godzin pracy. Niestety to tak nie działa. I zapewniam Cię, że nauczyciele, przynajmniej akademiccy, pracują również na wielu etatach, wielu uczelniach nie wspominając o tym że poziom i zakres wiedzy przekazywane na tym poziomie kształcenia na prawdę wymaga dobrego przygotowania się do wykładu czy ćwiczeń. O pracy naukowej, publikacjach nie wspomnę.
szymon.dziawier - Twój argument o droższych wczasach jakoś mnie nie przekonuje. Dodajmy więc jako przeciwwagę tych "powiększonych" wydatków, iż chyba nie ma nauczyciela, który tak jak inni obywatele tego kraju, którzy mają opodatkowane wszystko co się da, udzielałby prywatnych lekcji i odprowadzał od tego podatki. Jeśli się mylę - przepraszam, ale są to naprawdę wyjątki.
Twoja uwaga o "śrubkach" i twierdzenie, że tylko matoły mogą pracować po 40 godzin tygodniowo, natomiast ludzie z wyższym wykształceniem nie są po to, aby długo pracować, niestety kupy się nie trzyma. Zapewniam Cię, że ludzie z wyższym wykształceniem również pracują i po 60 godzin tygodniowo. I wydaje mi się że to nie jest kwestia wykształcenia tylko kwestia podejścia do swojego zawodu. Przez Twoją wypowiedź przeziera trochę "homo sovieticus" - postawa roszczeniowa - nieprawdopodobne wymagania finansowe bez większego zaangażowania. Nie chcę Cię urazić, ale Twoje poglądy w tej kwestii są dalekie od rzeczywistości gospodarczej i normalnej codzienności ludzi poważnie podchodzących do wykonywania swojego zawodu. Mogę Ci podać jako przykład kilku znanych trębaczy, którzy oprócz pracy pedagogicznej grają w poważnych zespołach koncertowych, jeżdżą na trasy koncertowe, nagrywają płyty. I co ważne - sprawia im to dużo satysfakcji.
Jeszcze raz przepraszam, jeśli kogokolwiek uraziłem swoimi poglądami. Natomiast trwam w przekonaniu, że jeśli w zawodzie nauczyciela na prawdę byłoby tak źle, to wielu ludzi wykonujących tę szlachetną pracę, dawno zmieniłoby zawód. A tak się nie dzieje. Więc może jednak nie jest tak źle?
Pozostaję z życzeniami większych pensji i bardziej komfortowej pracy - dla wszystkich.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum