Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Muzyka kościelna, co wypada a co nie???
Rumcajs 



Instrument/y: YTR 2335
Ustnik/i: Thein 3C

Pomógł: 34 razy
Wiek: 24
Posty: 575
Skąd: Opole
Wysłany: Czw 21 Sty, 2010 23:47   

Najciekawsze napisali na końcu: "Można więc wykonać utwór Gounoda przed lub po liturgii"
Więc niema żadnych przeciwwskazań i można dowolnie koncertować w kościele, ale tylko tak, jak napisali "przed lub po liturgii" :) Więc to już wiem -- A jak wygląda sprawa z czymś takim?:
W czasie Liturgii organy zastąpić trąbką. Czy tak można? To są intrady, pieśni? W końcu istnieją kościelne orkiestry dęte. I teraz co? Jak ktoś będzie się wyróżniał z orkiestry i ładnie grał ( prowadził głośniej temat) daną pieśń - to co teraz ? Ludzie zwrócą na taką osobę uwagę i w dalszej kolejności owa sytuacja stanie się problemem omawianym jak w temacie który wrzucił kolega actrumpeter? http://www.kkbids.episkopat.pl/anamnesis/47/15.htm
Bo ludzie bardziej skupią uwagę na instrumentaliście a nie Bogu? Albo jakaś kompozycja organy + trąbka piccolo? Świetna sprawa.
W Częstochowie na odsłonięcie obrazu Matki Boskiej gra Septet Instrumentów Dętych Blaszanych z klasy prof. Marka Piątka. Bardzo dobrzy instrumentaliści, często nagradzani na konkursach! Znajdzie się kilkoro osób zauważywszy ich świetny poziom i talent. I co teraz? Grzech?

Dla mnie to taka sytuacja bez wyjścia. Życiowy Szach Mat. Tak dobrze i tak dobrze = tak źle i tak źle.
_________________
"Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
 
     
Michał Koniarski 
actrumpeter



Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4

Pomógł: 60 razy
Wiek: 33
Posty: 566
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią 22 Sty, 2010 00:30   

...Właśnie dlatego najbardziej odpowiednim rodzajem muzyki używanej podczas liturgii w Kościele jest chorał gregoriański - jednogłosowy śpiew, który Kościół katolicki uważa za wzór swojego śpiewu ponieważ jest czysty, jednogłosowy i budujący atmosferę modlitwy, medytacji i skupienia.

Rumcajs myślę, że nie ma co popadać w przesadę z tymi orkiestrami (mam tu na myśli solo trębacza) i gustami ludzi, że nagle coś się komuś spodobało... Solo w Kościele jest wtedy, gdy podczas gry lub śpiewu solowego nikt więcej nie śpiewa - tylko słucha. Wtedy jest to forma koncertu. Natomiast jeżeli ktoś podgrywa, np. właśnie na trąbce hymn "Chwała na wysokości Bogu", a podczas tego śpiewa cały kościół i grają organy to grający trębacz nie jest wówczas solistą. Wręcz przeciwnie przyczynia się on do jeszcze większego uwielbienia i uwznioślenia tego momentu. I nie ważne, że jest głośniejszy niż organy i ludzie. Ważne, że swoją grą nie przyczynia się do ustania śpiewu, a tylko ten śpiew wzmaga.

Osobiście jestem osobą praktykującą i byłem nie raz w takich sytuacjach, tzn. kiedy ja byłem na kościele jako "lud Boży", a ktoś podłączał się do jakiejś pieśni np. na skrzypcach. Uczucie wtedy jest niesamowite bo ludziom w ławkach bardziej się chce uczestniczyć w tym co się dzieje. Bo przecież ten skrzypek gra coś co ludzie znają i zawsze śpiewają w tym momencie. Więc niby dlaczego nie mieli by śpiewać teraz, nawet jak on gra. A im ludzie bardziej śpiewają tym ładniej się chce grać muzykom. Jedno napędza drugie. I o to chodzi w budowaniu jedności (muzycznej) i dbaniu o piękny śpiew w kościele.
Wzniosłość jest wtedy kiedy wszyscy i jak najlepiej, a nie wtedy kiedy pan prof. od instrumentu zamyka wszystkim buzie pokazując ile to on nie potrafi - i nie ważne, że rzeczywiście potrafi...
Pozdro
_________________
Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est :)
Wyróżniony w konkursie Mottywator
 
     
Rumcajs 



Instrument/y: YTR 2335
Ustnik/i: Thein 3C

Pomógł: 34 razy
Wiek: 24
Posty: 575
Skąd: Opole
Wysłany: Pią 22 Sty, 2010 00:37   

Actrumpeter masz rację.
_________________
"Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
 
     
eliasztp 
jazz trumpet



Instrument/y: YTR 4335G
Ustnik/i: Yamaha 16C4 GP

Pomógł: 28 razy
Wiek: 23
Posty: 732
Skąd: Brzeg/Kato/Wroc
Wysłany: Pią 22 Sty, 2010 11:31   

Wszystko w granicach rozsądku. Według mnie najważniejsze jest aby z mszy św. nie robić show.
 
 
     
Semafor 
Semafor


Instrument/y: Getzen Eterna
Ustnik/i: VB 1 1/2C

Posty: 132
Skąd: Wwa
Wysłany: Pią 22 Sty, 2010 13:09   

Nie, tzw. zdrowy rozsądek nie wystarczy.
Są w kościele chwile, gdy wszystko musi się odbywać ściśle według ustalonego rytuału i wtedy nie ma miejsca na cokolwiek obcego, także na solo trąbki.
Są natomiast chwile, gdy panuje większa swoboda i można sobie pozwolić na występ solowy.
Podstawowa sprawa to zapoznać się z dokładnym znaczeniem takich pojęć, jak liturgia, msza, nabożeństwo, zgromadzenie, ślub, koncert itp., itd. Tych terminów nie wolno mylić, z dyskusji widać jednak, że część osób nie orientuje się w tym zupełnie. Tymczasem tu właśnie jest klucz do zrozumienia zasad, o których rozmawiamy, dlatego polecam użycie słowników i encyklopedii.

Co do fanfar na Jasnej Górze, to po prostu mamy do czynienia z zastosowaniem dość rzadkiej, jednej z kilku form liturgii.
Nie zapominajmy także o istnieniu mszy - wielkiej formy muzycznej (orkiestra, chór, soliści) - w pełni zgodnej z liturgią i pełniącą jej rolę. Niektóre z nich (od lat '60) stworzono w stylu rockowym (z czym wiąże się m. in. stosowne instrumentarium)!
Chciałbym także przypomnieć, że organy są dopuszczone do liturgii od stosunkowo niedawna, licząc czas istnienia kościoła katolickiego.

Naprawdę to bardzo ciekawy i obszerny temat.
 
     
Michał Koniarski 
actrumpeter



Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4

Pomógł: 60 razy
Wiek: 33
Posty: 566
Skąd: Szczecin
Wysłany: Sob 30 Sty, 2010 23:44   

Takie wykonanie podczas mszy św. na pewno było by przegięciem. :) Szczególnie się ubawiłem od 3 minuty filmu :mrgreen:

_________________
Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est :)
Wyróżniony w konkursie Mottywator
 
     
jazztrumpet 


Instrument/y: Yamaha 4335GS
Ustnik/i: Monette STC-2, Marcinkiewicz Seria 300 1 1/2C

Posty: 107
Skąd: Nowa Sól
Wysłany: Nie 31 Sty, 2010 00:02   

ja tutaj akurat nie widze nic smiesznego :) Mnie sie bardzo podoba :)
 
     
Michał Koniarski 
actrumpeter



Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4

Pomógł: 60 razy
Wiek: 33
Posty: 566
Skąd: Szczecin
Wysłany: Nie 31 Sty, 2010 00:07   

A mnie głos kontrtenor przyprawia o uśmiech na twarzy i mimo, że wykonanie extra to facet śpiewający sopranem to tak jakby kobieta śpiewała basem.
_________________
Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est :)
Wyróżniony w konkursie Mottywator
 
     
mischka 
fajny koles;)



Instrument/y: fajny
Ustnik/i: tez fajny

Pomógł: 27 razy
Wiek: 31
Posty: 657
Skąd: opolskie
Wysłany: Nie 31 Sty, 2010 09:40   

obawiam się ze podzielam zdanie actrumpeter, granie super, śpiewanie można było pominąć :)
_________________
"w życiu piękne są tylko chwile..."
 
 
     
Sensey 


Instrument/y: Yamaha YTR-4335G
Ustnik/i: yamaha 11B4, 11C4, weinberger

Pomógł: 6 razy
Wiek: 20
Posty: 157
Skąd: Wiesz, że mnie masz
Wysłany: Nie 31 Sty, 2010 11:31   

hmm... Gdybym dawał koncert w kościele to może i bym się odważył na zagranie tak tego utworu, ale tak jak piszę "Może".
Jeśli chodzi o śpiew, no może był trochę za wysoki, powinien być nie co niżej, ale jak dla mnie, koleś zaśpiewał super, a jak dobrze wiecie, nie raz, nie dwa się spotyka faceta o sopranie koloraturowym, czasem to kobiety mają trudność by wyciągnąć dany dźwięk, a Goście poprostu bez największych problemów go wydobędą.
Dla mnie było bardziej rażące drugie wejście trąbki, po tym śpiewie.
wg mnie zepsuło to nastrj tego "Ave Maria".
Jak dla mnie, nie powinien tak szarżować - ale to tylko moje zdanie i możecie się z nim nie zgodzić.
Ja również nie krytykuję grającego, bo zagrał ładnie, tylko piszę o moich odczuciach i jak ja bym to zagrał.[/code]
 
 
     
Immortal4ever 
Uwaga Dyslektyk



Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C

Pomógł: 66 razy
Wiek: 24
Posty: 1551
Skąd: Opole
Wysłany: Nie 31 Sty, 2010 11:55   

Ja tam jakoś nie specjalnie się mam czego czepić. Fajnie zagrane, ciekawie zaśpiewane. No może to drugie wejście rzeczywiście jakoś nie do końca oddaje charakter utworu. Ale panie i panowie tak szczerze... to które z nas lepiej by to wykonało. Dlatego podziw i uznanie.
Ja gdybym mógł to bym to chętnie w kościele zagrał... no ze śpiewem byłoby gorzej... Jednak posługując się basem pewne rzeczy w śpiewie nie specjalnie wchodzą w rachubę.
_________________
Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
 
 
     
jazztrumpet 


Instrument/y: Yamaha 4335GS
Ustnik/i: Monette STC-2, Marcinkiewicz Seria 300 1 1/2C

Posty: 107
Skąd: Nowa Sól
Wysłany: Nie 31 Sty, 2010 11:58   

osobiście uwielbiam grać w kościele, slyszac jak moj dzwiek rozchodzi sie po calej przestrzeni. Od razu dzwiek nabiera takiego kolorytu charakterystycznego.
 
     
Sensey 


Instrument/y: Yamaha YTR-4335G
Ustnik/i: yamaha 11B4, 11C4, weinberger

Pomógł: 6 razy
Wiek: 20
Posty: 157
Skąd: Wiesz, że mnie masz
Wysłany: Nie 31 Sty, 2010 12:11   

jazztrumpet, kto nie lubi? jak jego dźwięk tak "pięknie" się rozchodzi?
Jednak nie w każdym kościółku da się ten efekt osiągnąć, ale najfajniej to gra się w katedrach, bazylikach, jakichś dużych kościołach, gdzie jest duży pogłos, gdzie ten dźwięk się tak jakby utrzymywał w powietrzu, w murach, choć my już dawno przestaniemy grać. Żebyście mnie źle nie zrozumieli, nie lubię, gdy jest takie duże echo, natomiast lubię, gdy ten dźwięk się tak niesie i tak wybrzmiewa. sprawdza się to fajnie w wolnych, przyjemnych utworach.
 
 
     
Michał Koniarski 
actrumpeter



Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4

Pomógł: 60 razy
Wiek: 33
Posty: 566
Skąd: Szczecin
Wysłany: Nie 18 Wrz, 2011 21:12   

A wracając jeszcze do wysokich wykonań Ave Maria Cacciniego to polecam tą wersję, na trąbkę piccolo. Ekstremalna sprawa... :) :trumpet:
_________________
Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est :)
Wyróżniony w konkursie Mottywator
 
     
Damian Ruskowiak 
De-eR



Instrument/y: Bach Stradivarius 180 37 G (ML), Flugelhorn
Ustnik/i: Bach Megatone 1 1/2C , Bach 2 1/2C, JK 5B FL

Pomógł: 147 razy
Wiek: 28
Posty: 1286
Skąd: MIEJSKA GÓRKA - WLKP
Wysłany: Nie 18 Wrz, 2011 21:25   

Nonononono ... Rzeczywiście ekstremalnie mocna sprawa ... :trumpet:
_________________
"...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
 
     
malladyn 



Instrument/y: YAMAHA
Ustnik/i: Bach 1C

Pomógł: 6 razy
Wiek: 19
Posty: 303
Skąd: się biorą trębacze??
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: Pon 19 Wrz, 2011 10:16   

Nie da się tak ...
_________________
Dlaczego gram w ten sposób??
 
     
wesol87 
od 1999r. :)



Instrument/y: YTR 1320 ES
Ustnik/i: V. Bach 1 1/2B + booster, Amati A11 1C

Pomógł: 8 razy
Wiek: 24
Posty: 87
Skąd: Lwówek / Warszawa
Wysłany: Pon 19 Wrz, 2011 11:11   

Michał Koniarski napisał/a:
A wracając jeszcze do wysokich wykonań Ave Maria Cacciniego to polecam tą wersję, na trąbkę piccolo. Ekstremalna sprawa... :)


To na pewno jest grane na trąbce? Moje omylne ucho mówi mi, że to brzmi jak flet :mrgreen:
 
 
     
maxzz 



Instrument/y: Schagerl 620L
Ustnik/i: Schilke 17, Marcinkiewicz E3, JK Exclusive 3F

Pomógł: 11 razy
Wiek: 18
Posty: 183
Skąd: Mielec
Wysłany: Pon 19 Wrz, 2011 20:37   

Chyba trąba, słychać to na legatach wg. mnie :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: