Pomógł: 6 razy Wiek: 28 Posty: 153 Skąd: Emmerich DE
Wysłany: Pon 01 Lis, 2010 09:34
VEGO1995, masz racje ze jeden czynnik z calej listy raczej nie stawie cie wsrod osob z nadczynnoscia tarczycy, ale najsensowniej bylo by sie wybrac do lekarza i zbadac, tylko tak jak piszesz kolejki i dodatkow ciagac rodzicow, jest klopotliwe. miejmy nadzieje ze jest tak jak Damian napisal, dorastasz i twoje hormony pracuja co moze objawiac sie poceniem rak a z czasem kiedy organizm je ureguluje to minie twoje pocenie sie rak, czego zycze Tobie.
xXPITBULLXx, kolego jednym z objawow nadczynonosci tarczycy jest pocenie sie rak, ale jest ich ponad 20 i nie u kazdego musi wystepowac pocenie sie rak, mozesz miec 5 innych objawow a nie koniecznie beda pocic sie Tobie rece, zreszta jak bys zerknal troche do gory to bys zobaczyl cala liste objawow, jaka wypisal Vego1995.
_________________ trabka.. jej dzwiek, niczym pedzel malarza.. maluje piekne obrazy swa melodia.. jej dzwiek niczym piorun, przedziera sie po przez szara codziennosc tego swiata bysmy mogli zapommniec sie.. a jednoczesnie odnalezc w jej pieknie brzmienia..
Jest wielu ludzi którym się dłonie pocą i sa to ich fizjologiczne cechy a nie choroba. Jedni mają dłonie suche inni spocone jeszcze inni mają chłodne lub gorące- taka jest rozmaitośc ludzkich organizmów i wcale nie muszą to odrazu byc objawy jakiejś choroby.
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4
Pomógł: 60 razy Wiek: 33 Posty: 566 Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 01 Lis, 2010 11:39
Ale wracając do tematu...
Rafael napisał/a:
wybaczcie ale czy wyobrazacie sobie sytuacjie gdzie trebacz grajacy dlugo,majacy spore doswiadczenie, denerwuje sie przed samym koncertem w taki sam sposob jak mlody trebacz dla ktorego to dopiero poczatki i jedynie lepsza kontrola nad nim (stresem), pozwoli mu sie szybciej opanowac i wyjsc spokojnie na scene..
Niestety, ale tak właśnie jest. Bardzo łatwo to sprawdzić. Wyobraź sobie, że grasz już kilka lat i dosyć często występujesz publicznie. Nauczyłeś się radzić sobie z tremą i dajesz sobie radę na scenie. Niestety z różnych powodów przestajesz występować publicznie przez dłuższy czas (pół roku, rok, 2 lata...), ale nadal masz codzienny kontakt z instrumentem. Regularnie ćwiczysz i utrzymujesz formę. Po wyżej wspomnianej przerwie wracasz do występów publicznych. Wychodzisz na scenę i czujesz, że masz miękkie nogi, nie równy oddech, a myśli nie skupione. Nie potrafisz się odnaleźć. Zaczynasz zdawać sobie sprawę, że zapomniałeś o tych wszystkich rzeczach, które miałeś wyćwiczone, a które pomagały ci w działaniu podczas stresu.
Ja dokładnie miałem taką sytuację, kiedy z powodów osobistych przez dłuższy czas nie grałem i kiedy po tej przerwie wyszedłem na scenę pewny siebie (bo wcześniej jakoś sobie radziłem) nagle poczułem, że tracę kontrolę nad wszystkim... Niestety, ale tak już jest...
Pozdrawiam
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
Pomógł: 6 razy Wiek: 28 Posty: 153 Skąd: Emmerich DE
Wysłany: Pon 01 Lis, 2010 15:12
widzisz, ja mialem przerwe 3 lata w grze na trabce i tak jak piszesz, moglem sobie pozwolic na gre w domu ale po tych czterech latach wrocilem do czynnego grania i nie odczulem zadnych z podanych przez Ciebie rzeczy "Wychodzisz na scenę i czujesz, że masz miękkie nogi, nie równy oddech, a myśli nie skupione." dlatego nadal podrzymuje swoje zdanie, a wrocilem do czynnego grania dwa lata temu i pamietam te sytuacje, kiedy po pierwszych probach zaczely sie wystepy a ze byl to okres jesienno zimowy to czesto sie zdarzy ze oprocz dwoch prob tygodniowo dochodzily jeszcze dwa koncerty i naprawde z calym szacunkiem, u siebie nie odntowalem takiej sytuacji jaka miala miejsce u Ciebie.
_________________ trabka.. jej dzwiek, niczym pedzel malarza.. maluje piekne obrazy swa melodia.. jej dzwiek niczym piorun, przedziera sie po przez szara codziennosc tego swiata bysmy mogli zapommniec sie.. a jednoczesnie odnalezc w jej pieknie brzmienia..
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4
Pomógł: 60 razy Wiek: 33 Posty: 566 Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 01 Lis, 2010 17:31
Rafael z tego co piszesz wnioskuję, że wróciłeś do grania w zespole lub w orkiestrze, a ja miałem na myśli występy solowe i nie chodzi mi o zagranie Ciszy na pogrzebie czy Ave Maria na ślubie tylko normalny koncert przed sporą publicznością, gdzie grasz kilka utworów solo np. z fortepianem. To są dwie różne pary kaloszy i sprawa tremy jest tu totalnie inna. No, ale jak piszesz, że się nie denerwujesz to gratuluję.
Żeby potwierdzić moją wersję mogę napisać jeszcze, że nie raz widziałem wywiady z wielkimi gwiazdami i często na stawiane pytanie przez dziennikarzy czy po tylu latach mają jeszcze tremę, odpowiadają, że cały czas czują taką tremę jak przy pierwszym występie. Coś musi w tym być... Na razie.
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
Przeczytałem ostatnie posty i Michał ma rację niestety lub stety, że Rafael gra w orkiestrze najprawdopodobniej. Trema podczas grania z orkiestrą jest zupełnie niewspółmierna z tremą podczas występu z recitalem solowym. Taki przykład na szybko - grać w masie orkiestrowej gdzie odpowiedzialność jest grupowa to nie to samo co solowa gra gdzie odpowiedzialność ponosisz za całokształt Ty (fortepian akompaniuje). Wnioskuję, że to kapela dęta bo w przypadku składów symfonicznych rzecz ma się znowuż zupełnie inaczej. Nie powinienem tak porównywać i nie chcę więc ZESTAWIĘ ze sobą solówkę z jakiegoś utworku na kapelę dętą, a np. orkiestrowy głos solowy I trąbki z V Symfonii Mahler'a - tutaj pojęcie trudności partii, odpowiedzialności za dzieło itd. można śmiało porównać z grą solową, tym bardziej, że sama trąbeczka rozpoczyna (polecam poszukać na YouTube i posłuchać).
Także można zagrać miliony koncertów z dętą i nie czuć tremy ... ale wyjść solo i zagrać coś ambitniejszego ... i o taką tremę i nerwy tutaj chłopaki pytają.
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Pomógł: 6 razy Wiek: 28 Posty: 153 Skąd: Emmerich DE
Wysłany: Pią 05 Lis, 2010 21:54
ale czy ja gdzies napisalem ze gram tylko z orkiestra deta, jak to napisales miliony koncertow i dlatego nie czuje takiej tremy.
a moze wpierw nalezalo by zapytac sie, gdzie sie gra i co?? a potem oceniac, bo nie na tym polega profesjonalizm wypowiedzi eksperta a przynajmniej nie tak powinnien wygladac, chyba ze z gory zakaladasz ze ktos jest gorszym muzykiem i dmucha sobie w jakies kapeli w "stodole".
_________________ trabka.. jej dzwiek, niczym pedzel malarza.. maluje piekne obrazy swa melodia.. jej dzwiek niczym piorun, przedziera sie po przez szara codziennosc tego swiata bysmy mogli zapommniec sie.. a jednoczesnie odnalezc w jej pieknie brzmienia..
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4
Pomógł: 60 razy Wiek: 33 Posty: 566 Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią 05 Lis, 2010 22:19
Rafael, spokojnie stary. Nie piszę, że na pewno grasz w orkiestrze, a już nigdzie nie napisałem, że w orkiestrze dętej. Dlatego użyłem słowa "wnioskuję", które nie daje mi 100% pewności, że tak jest więc na wypadek gdybym się mylił napisałem również, że gratuluję jak się nie denerwujesz. Nie rozumiem od razu po co te nerwy.
Nie zakładam również, że ktoś jest gorszym muzykiem czy nie. Więc skoro tak poważnie do tego podchodzisz to ok. napisz, gdzie grasz i co żeby nie było niejasności i nikt do siebie nie miał o nic pretensji.
Jeżeli natomiast (z ręką na sercu) wypowiadając się na temat nerwów i powróceniu do grania rzeczywiście miałeś na myśli orkiestrę (obojętnie jaką - dętą czy symfoniczną) to nie rozumiem po co podnosisz krzyk? Czyżby tylko po to żeby udowodnić swoją tezę? Co z tego, że nikt nie pytał gdzie i co grasz. Jeżeli nasze spostrzeżenia są słuszne i pokrywają się z Twoim przypadkiem (że jednak grasz w orkiestrze) to nie rozumiem co chcesz udowodnić? Że może tak nie być?
Żeby nie było więc niejasności proszę wyjaśnij co i gdzie grasz i czy jak wróciłeś do gry po przerwie to wróciłeś do gry solo czy w większym składzie. Wtedy będziemy mogli prowadzić dalej dyskusję na temat nerwów, a nie tego kto powinien kogo o co zapytać. Podkreślam tu jeszcze raz, że pisząc o orkiestrze chodzi mi o granie w większym składzie, a nie podważanie poziomu kogokolwiek.
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
Na tym właśnie polega dziwna sprawa niedomówień podczas rozmów na forum ... gdyby taka rozmowa toczyła się w 4 oczy nie było by możliwości szukania słów "między wierszami". Nie napisałem (ani nie założyłem w zamyśle wypowiedzi), że jesteś gorszym muzykiem ani już w ogóle, że grasz w stodole - nawet przez chwilę nie wpadłem na taki tok myślenia co Ty. Troszkę przesadziłeś... Nikt z nas Cię nie ocenia - to są wnioski na podstawie tego co napisałeś. I tylko wnioski. A co do orkiestr dętych ... jest dużo bardzo profesjonalnych składów dętych - tudzież granie w różnego typu orkiestrach ja jak najbardziej popieram. I nikogo nie stawiam w rozumieniu: lepszy - gorszy.
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Panowie prosze się nie kłucic- mam nadzieje, że na tym poprzestaniecie a orkiestra dęta to nie filcharmonia- w orkiestrze trzeba grac hahaha- kiedyś słyszałem takie powiedzenie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum