Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Nieprawidłowy układ ustnika
tobi3776 


Instrument/y: Holton T102, Getzen Eterna
Ustnik/i: Monette B3, Kelly 1 1/2C,Bach 1 1/2C Corp.

Pomógł: 15 razy
Wiek: 16
Posty: 379
Skąd: Lipno/k. Włocławka
Wysłany: Pon 26 Kwi, 2010 21:52   Nieprawidłowy układ ustnika

Zauważyłem niedawno że ustnik mi strasznie opadł i nie wiem co z tym zrobić. Jednym z objawów, który mi na to wskazywał było nadmierne męczenie się górnej wargi. Objawiało się to tym, że po graniu godziny mogłem sobie tylko poamrzyć o graniu c3, mogłem grać max g2, górna warga poprostu puszczała.
Dla zilustrowania tego problemu pokażę zdjęcie:
_________________
Pomyśl... Jakbyś grał, gdybyś przeznaczył czas spędzony przed komputerem na doskonalenie się na trąbce???
 
 
     
Damian Ruskowiak 
De-eR



Instrument/y: Bach Stradivarius 180 37 G (ML), Flugelhorn
Ustnik/i: Bach Megatone 1 1/2C , JK 5B FL, Stomvi 3C

Pomógł: 143 razy
Wiek: 28
Posty: 1199
Skąd: MIEJSKA GÓRKA - WLKP
Wysłany: Pon 26 Kwi, 2010 22:04   

Kolego nie pozostaje Ci nic innego jak odłożyć trąbeczkę na troszkę czasu i poświęcić głównie uwagę na grę na ustniku oraz kółeczku. Dlaczego????
1) Kontrolujesz zadęcie - podnieś sobie ustnik na to miejsce, które miałeś wcześniej jeśli grało się Tobie wygodnie.
2) chwyć ustnik dwoma palcami (proponuję trzymanie go w lewej ręce, gdyż jak mówią np Amerykanie instrument trzymamy w lewej ręce stąd ustnik podczas ćwiczeń także - prawa ręka służy do aplikatury) wtedy nie będziesz dociskał ustnika. Podczas gry na trąbce docisk jest większy. Graj raczej w średnicy zaczynając od g1 w dół. Nie graj na siłę góry.
3) Ćwicz przed lustrem - jeśli chcesz podnieś ustnik kontroluj samego siebie i pilnuj.
4) Czasami taka korekta wymaga po prostu czasu więc uzbrój się w cierpliwość - i nie wspinaj do c3.
5) W razie problemów skontaktuj się z nauczycielem od trąbki. Problem można opisać i pomóc opisowo - teoretycznie. Nic nie zastąpi lekcji w cztery oczy. Zdjęcie, które przedstawiłeś owszem pomaga ale całą prawdę powie samo brzmienie. Więc słuchaj siebie. Na wszystko przyjdzie czas.

A tym, że po godz grania możesz pomarzyć o c3 to oznaczać może, że wina nie leży w zadęciu skoro osiągasz ten dźwięk. Może po prostu zmień sposób ćwiczenia?? Mięśnie ust, już pisałem w jakimś wcześniejszym poście, nabierają siły podczas przerw w ćwiczeniu. Także mądre ćwiczenie = efektywne ćwiczenie :) Odpoczywaj tyle ile grasz, graj tyle ile odpoczywasz :) Taka myśl do przemyślenia :) :trumpet:

[ Dodano: 2010-04-26, 23:20 ]
P.S. I najlepiej stworzyć swój własny sposób ćwiczenia - co mi pomaga oraz rozplanować swój dzień ćwiczenia w połączeniu z innymi obowiązkami. Jeśli sprawia nam to trudność można sobie rozpisać na kartce :) Pomaga :)
Nie można też być za bardzo surowym dla siebie. Nakariakov nie ma idealnego przykładu :) Więc głowa do góry :)
 
     
Rumcajs 



Instrument/y: YTR 2335
Ustnik/i: Thein 3C

Pomógł: 34 razy
Wiek: 24
Posty: 573
Skąd: Opole
Wysłany: Wto 27 Kwi, 2010 01:06   

De-eR ładnie wszystko opisał :) Ja bym dorzucił jeszcze ( może być z trąbką) - ćwiczenia długich dźwięków. Kiedy osobiście przechodzę problem z zadęciem ( a głównie zdarza mi się to po ekstremalnych przemarszach) to ćwiczę sobie swobodnie długie dźwięki - zaczynając od pustego c1 g1 c2 aż do fis b fis1. W czasie grania tych długich dźwięków przy dobrej kondycji oddechowej ( czyli przynajmniej z 1 minutę) szukam najlepszego miejsca przyłożenia ustnika tak, aby dźwięk był cichy i zarazem piękny. Nie może syczeć bo to wtedy oznaka złego zadęcia. I w taki oto prosty sposób ćwiczenia długich dźwięków bardzo łatwo i szybko przyswajam ponownie kontrolę nad własnym zadęciem. Najlepiej wykonywać je dziennie. Ćwiczenia z kółeczkiem też fajne, lecz chyba nieco bardziej skomplikowane. Znam takich którym pomagało i takich którym nie pomagało. Co prawda napisałem o przestawieniu zadęcia i uważam że jest to sprawa tylko cząstkowa, wręcz nawet bym powiedział pochodna problemu jaki opisał tobi3776. Ponieważ jak sam napisał "puszcza mu górna warga". I ta sprawa chyba jest bardziej podyktowana słabej kondycji. Tu również będę polecał ćwiczenia długich dźwięków, bo one nie tylko kształtują idealne zadęcie ale również wyrabiają kondycję. Kiedy mam więcej czasu na te omawiane prze zemnie ćwiczenia, to gram sobie je trochę wyżej nie przesadzając tylko do g2. Po takim małym zabiegu strasznie swobodnie gra mi się później dźwięki wzwyż od g2 nawet w skali do e3, f3. Lecz nie od razu, tylko po chwili małego odpoczynku. ;)
_________________
"Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
 
     
mattuso 


Instrument/y: Weltklang TR-162
Ustnik/i: yamaha 11b4, yamaha 16c4 GP

Posty: 9
Skąd: klb
Wysłany: Pon 17 Maj, 2010 20:33   

mam podobny problem... z tym że grając prawidłowo gram co najwyżej f2 g2, a gdy mam ułożony ustnik źle (tak na fotografii) potrafię dociągnąć do e3 f3. Oczywiście kondycję mam lepszą( chociaż zawsze mogła być lepsza ...) ze źle ułożonym ustnikiem... Co mam robić ? Mam szkołę Lutaka... Może by zacząć od 1 ćwiczenia i starać się grać prawidłowo ? czy może gra na samym ustniku w zupełności wystarczy ? (gram kilka lat) ;(
 
     
Damian Ruskowiak 
De-eR



Instrument/y: Bach Stradivarius 180 37 G (ML), Flugelhorn
Ustnik/i: Bach Megatone 1 1/2C , JK 5B FL, Stomvi 3C

Pomógł: 143 razy
Wiek: 28
Posty: 1199
Skąd: MIEJSKA GÓRKA - WLKP
Wysłany: Pon 17 Maj, 2010 21:27   

Po pierwsze to musisz zacząć kontrolować zadęcie. Jeśli masz zamiar zmienić układ to polecam kontakt z jakimś nauczycielem aby troszkę Tobie w tym pomógł bo sprawa wymaga dużo cierpliwości i pracy. Niby grasz do e3 f3 ... no ale wnioskuję, że zmieniasz przykład przechodząc powyżej f2. Zasada jest taka, aby ćwiczyć całą skalę nie zmieniając zadęcia. Nie każdy ma to szczęście mieć idealne zadęcie - np. Nakariakov nie ma idealnego. Wiadomo raz gra się lepiej, raz gorzej - taka jest trąbka i do tego należy się przyzwyczaić. Sam wiem z doświadczenia, że gdy coś nie pali lub nie wychodzi to po prostu buzia jest zmęczona i wracam zawsze do ćwiczeń na ustniku - z resztą praktykuję je codziennie.
Szkoła Lutaka nie jest dość ciekawa ... No ale jeśli masz do niej tylko dostęp to ćwicz. Polecam Arbana !!!
Staraj się zatem ćwiczyć dokładnie kontrolując zadęcie. Powoli wgrywaj długie dźwięki raczej w dynamice piano - później rób crescendo i decrescendo na dźwiękach. Ogrywaj skale dur - moll starając się nie zmieniać zadęcia i na siłę nie ćwiczyć góry. Wpierw dobrze wgraj średnicę i dół skali - góra powinna przyjść sama. Ćwiczenia na ustniku oczywiście polecam! Długie dźwięki - kontroluj prowadzenie powietrza i ułożenie warg. Ode tego wszystko się zaczyna. Oddech + wibracja warg = dobry sound !!! :trumpet: W razie pytań pisz ... bo nie wiem czy dobrze zdiagnozowałem problem. Pzdr
_________________
"...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
 
     
buffot 



Instrument/y: Yamaha YTR-4335 G
Ustnik/i: Vincent Bach Megatone 1 1/2 C

Wiek: 23
Posty: 26
Skąd: Braniewo/Gdańsk
Wysłany: Sro 26 Maj, 2010 20:55   

Obecnie przechodzę podobny problem. Zaczęło się po zmianie ustnika. Ustnik kompletnie zjechał mi na dół. Strasznie pogorszyło się brzmienie. Muszę wspomnieć, że zawsze wygodniej grało mi się gdy 2/3 ustnika zajmowała dolna warga.
Zmieniłem zadęcie od ok dwóch tygodni. Ustnik do góry, obecnie proporcje mniej więcej "pół na pół", o ile na początku granie w takim układzie było dla mnie bardzo ciężkie tak teraz już widzę efekty "na plus" mojej decyzji.
Przez pierwszy tydzień kontrolowałem zadęcie przy lustrze. Gram długie dźwięki i Clarka. Najpierw powolutku. Obecnie miałem okazję grać na "salce" i brzmienie jest o niebo lepsze niż było jeszcze przed problem, który pojawił się po zmianie ustnika. Skala zleciała mi bardzo bo teraz dochodzę do C2 po solidnej rozgrzewce ale to dopiero dwa tygodnie. Górną wargę miałem całkiem nie wyrobioną i jak wspomniałem kiedyś nie wydawało mi się możliwe granie w takim układzie.
Widzę po brzmieniu, że to dobra decyzja. Poprawiła się pozycja trzymania instrumentu, prawie poziomo do podłogi. Ustnik siedzi pewnie.
Gram Clarka pierwsze ćwiczenia. Ostatnio przedęcia plus długie dźwięki. Kontroluję zadęcie i gra mi się coraz luźniej i pewniej. Pewniej pod tym względem, że jak się rozegram bez problemu trafiam w dźwięki bez żadnych kiksów. Potrafię grać piano prawie na granicy wibracji warg.
Clark, ew pasaże i przedęcie plus długie dźwięki taki plan mam do końca czerwca. Później sądzę, że wrócę do Lutaka. W wakacje sądzę, że treningi dwa razy po 1.5h będą jak najbardziej realne. Kondycyjnie wyrabiam i nie przetrenowuję się. Robię przerwy.

Osobiście na ułożeniu niepoprawnym grałem do g2 ale to był strasznie kiepski dźwięk. Radzę wszystkim którzy mają podobne rozterki skorygować bo uważam, że taka inwestycja zwróci się przy dalszym rozwoju. Co prawda ćwiczenia są monotonne, trochę trzeba się przestawić i na początku bardzo pilnować ale uważam, że warto
 
     
Damian Ruskowiak 
De-eR



Instrument/y: Bach Stradivarius 180 37 G (ML), Flugelhorn
Ustnik/i: Bach Megatone 1 1/2C , JK 5B FL, Stomvi 3C

Pomógł: 143 razy
Wiek: 28
Posty: 1199
Skąd: MIEJSKA GÓRKA - WLKP
Wysłany: Sro 26 Maj, 2010 21:00   

Skoro skutki są in plus w Twoim odczuciu to gratulować posunięcia, odwagi oraz samozaparcia, samokontroli i cierpliwości. Wszystko widzę, że poukładane w sensie planu działania na przyszłość i jeśli chodzi o teraźniejsze ćwiczenia. Lutaka był jednak zostawił. Polecam mimo wszystko szkołę Arbana. O wiele bogatsza i ciekawsza od Lutaka. Myślę, że będziesz tak samo zadowolony z przeniesienia na tę szkołę jak ze zmiany zadęcia. W razie pytań pisz :) Pzdr
_________________
"...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
 
     
tobi3776 


Instrument/y: Holton T102, Getzen Eterna
Ustnik/i: Monette B3, Kelly 1 1/2C,Bach 1 1/2C Corp.

Pomógł: 15 razy
Wiek: 16
Posty: 379
Skąd: Lipno/k. Włocławka
Wysłany: Czw 27 Maj, 2010 18:41   

Wracając tutaj do postu kolegów. Zmieniłem układ na mniej więcej po połowie na każdą wargę. Wyciągam do e2 w tym ułożeniu, ale rozumiem, że to wymaga ćwiczeń. Jednak grając na takim ułożeniu np. zagram 6 taktów jakiejś kantyleny i czuje jak dolna warga ucieka z ustnika. O co chodzi???
_________________
Pomyśl... Jakbyś grał, gdybyś przeznaczył czas spędzony przed komputerem na doskonalenie się na trąbce???
 
 
     
Albert 



Instrument/y: B&S 180s37
Ustnik/i: Vincent Bach 3c

Pomógł: 13 razy
Wiek: 16
Posty: 104
Skąd: Sochaczew
Wysłany: Czw 27 Maj, 2010 19:00   

Twoje mięśnie ust nie są przyzwyczajone do takiego układu ustnika. Z początku nie będziesz grał za wysoko, nie będziesz miał kondycji a wargi będą się rozjeżdżały. Jakieś 3 miesiące temu miałem podobny problem, i wiem że to wymaga cierpliwości i ciężkiej pracy. Ja jeszcze nie odzyskałem dawnej skali i formy, ale jestem blisko. Tak jak pisano, polecam długie dźwięki.
_________________
Just blow! :trumpet:
 
 
     
buffot 



Instrument/y: Yamaha YTR-4335 G
Ustnik/i: Vincent Bach Megatone 1 1/2 C

Wiek: 23
Posty: 26
Skąd: Braniewo/Gdańsk
Wysłany: Pią 28 Maj, 2010 22:28   

Ja ćwiczę tak godzinkę dziennie. Nie są to jednak jakieś ćwiczenia "zarzynające". Kondycyjnie wtedy wyrabiam spokojnie. Ustnik nie opada. Raz grałem dłużej i wtedy usta już "nie trzymały". Po treningu jednak "czuję" tylko górną wargę co zrozumiałe z poprzedniego mojego wpisu. Natomiast dużo czasu zajmuje mi rozegranie się, czyli uzyskanie moich optymalnych możliwości. Ciężka praca ale już teraz nie wyobrażam sobie powrotu do tamtego zadęcia, więc usta się już przestawiły tylko kwestia ich "wyrobienia"
 
     
mattuso 


Instrument/y: Weltklang TR-162
Ustnik/i: yamaha 11b4, yamaha 16c4 GP

Posty: 9
Skąd: klb
Wysłany: Czw 01 Lip, 2010 16:04   

Mam mały dylemat otóż staram się grać poprawnie (od jakiegoś czasu, wcześniej moje usta się na siebie nakładały) ale ostatnio gdy przyszło mi grać najpierw na mszy, a po kościele kilka marszy moje usta nie wytrzymały już po 1 marszu. Czułem, że mam zerową kondycję ust... grałem cicho, a co najsmutniejsze ledwie wyciskałem e2... po 2 -3 marszu wróciłem do starego sposobu grania (niestety raczej złego) i od razu poczułem różnice... śmigałem z góry na dół jak poparzony xD dźwięk był piękny, ostro atakowany no i słyszalny. Mam do was pytanie, a mianowicie czy dalej żmudnie ćwiczyć czy to po prostu olać :P jestem przyzwyczajony że gram raczej głośno i po prostu mnie krew zalewa jak mam pikać bo pikać... spróbuje udać się do jakiegoś sensownego nauczyciela, no ale przez wakacje będzie to trudne... pomocy :)
 
     
Immortal4ever 
Uwaga Dyslektyk



Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C

Pomógł: 66 razy
Wiek: 23
Posty: 1540
Skąd: Opole
Wysłany: Czw 01 Lip, 2010 22:13   

Ćwicz chłopcze ćwicz... Nic od razu nie przyjdzie. Ja wiem że starym sposobem gra Ci się teraz lepiej ale za jakiś niestety dłuższy czas poczujesz różnicę. Najlepiej jakbyś poszedł do jakiegoś nauczyciela. Nie ma co samemu kombinować bo można nabyć jeszcze gorszych nawyków niż te które chce się usunąć.
_________________
Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: