Instrument/y: Schagerl Apollo, Flugelhorn no name
Ustnik/i: Laskey 70C, Schilke 15B gold, Schilke 14F4
Pomógł: 21 razy Wiek: 21 Posty: 204 Skąd: Jawiszowice/Oświęcim
Wysłany: Pon 06 Lut, 2012 19:33
Heh Myślę, że jak weźmiesz pełne usta wody, to nie będziesz w stanie się nie "nadymać" Na razie musisz przekonać mózg, że da się równocześnie wypuszczać powietrze i wpuszczać
Pod tym linkiem na dole masz jak ćwiczyć oddech permanentny. Co prawda to jest na flet, ale te początkowe ćwiczenia możesz próbować. Sam tak robiłem i były efekty Pozdr
Instrument/y: Trąbka YAMAHA YTR4335G
Ustnik/i: VINCENT BACH 7C
Wiek: 15 Posty: 30 Skąd: Długie
Wysłany: Pon 06 Lut, 2012 19:36
heh.;d
z wodą nie ma problemu ale przy trąbce jest trudniej.
Może wydaje mi się dlatego że jak wypauszczam wodę to odcinam buzię od płuc wykorzystując ciśnienie w jamie ustej. Dobrze robie czy mam dmuchać w tę wodę z przepłony?
Instrument/y: Schagerl Apollo, Flugelhorn no name
Ustnik/i: Laskey 70C, Schilke 15B gold, Schilke 14F4
Pomógł: 21 razy Wiek: 21 Posty: 204 Skąd: Jawiszowice/Oświęcim
Wysłany: Pon 06 Lut, 2012 19:38
Ciśnienie z jamy ustnej Musisz tak jakby ścisnąć policzki, żeby wyleciało powietrze, jednocześnie wdychając powietrze nosem i kontrolując szczelinę między wargami Nie umiem tego tak opisać jak trzeba
Instrument/y: King 2006 / flugelhorn Yamaha YFH-231
Ustnik/i: Stomvi 0.9D / flugelhor Denis Wick London 4FL
Wiek: 34 Posty: 19 Skąd: Warszawa-Suwałki
Wysłany: Pon 06 Lut, 2012 20:32
Co zauważyłem przy permanentnym: bardzo trudne/praktycznie niewykonalne jest "uruchomienie" takiego oddechu przy małej ilości powietrza. Nie wiem, czy jestem dosć klarowny w tym stwierdzeniu - chodzi o to, że o włączeniu go do gry trzeba pomyśleć dużo wcześniej, kiedy w płucach mamy jeszcze sporo powietrza. Przy małej ilości nie damy rady tego już zrobić, więc oddech permanentny nie uratuje nas w krytycznej sytuacji, kiedy mamy już mało powietrza i taka sytuacja nas zaskoczy (np. musimy dokończyć frazę a już mamy zbyt mało powietrza). Trzeba świadomie "uruchoić" go odpowiednio wcześniej. No i gra na trąbce "forte" i w wysokich rejestrach - przynajmniej dla mnie, jest niewykonalna, ale nie twierdzę, że niemożliwa.
Co zauważyłem przy permanentnym: bardzo trudne/praktycznie niewykonalne jest "uruchomienie" takiego oddechu przy małej ilości powietrza. Nie wiem, czy jestem dosć klarowny w tym stwierdzeniu - chodzi o to, że o włączeniu go do gry trzeba pomyśleć dużo wcześniej, kiedy w płucach mamy jeszcze sporo powietrza. Przy małej ilości nie damy rady tego już zrobić, więc oddech permanentny nie uratuje nas w krytycznej sytuacji, kiedy mamy już mało powietrza i taka sytuacja nas zaskoczy (np. musimy dokończyć frazę a już mamy zbyt mało powietrza). Trzeba świadomie "uruchoić" go odpowiednio wcześniej. No i gra na trąbce "forte" i w wysokich rejestrach - przynajmniej dla mnie, jest niewykonalna, ale nie twierdzę, że niemożliwa.
wszystko kwestia ćwiczeń, jak poćwiczysz więcej to zobaczysz że można
Ostatni oglądałem Wyntona Marsalisa i widziałem jak saksofonista (tenor) brał oddechy permanentny jeden za drugim. Myślałem że na saksofonie sopranowym jest trudno brać oddech permanentny ale nie wiedziałem że można na tenorze tak płynnie podczas solówki brać.
A więc wszystko kwestia ćwiczeń
Cwiczenia jeszcze raz cwiczenia. Odnosnie pernamentnego.... Mozna cwiczyc, ale najlepiej na instrumencie, wszelakie przeszkadzajki wydluzaja proces uczenia, gdyz pozniej musimy adaptowac na instrument.
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4
Pomógł: 60 razy Wiek: 33 Posty: 566 Skąd: Szczecin
Wysłany: Wto 07 Lut, 2012 11:01
Zgadzam się z Panią powyżej. Na trąbce technika oddechu permanentnego nieco się różni od techniki na dętych drewnianych. W blaszanych oprócz tego, że musisz umieć utrzymywać stały przepływ powietrza przez usta to jeszcze musisz dbać o wibrację ust, a to już trudniej zrobić "wyciskając" powietrze z policzków. Dlatego uważam, że szkoda czasu na rurkę i szklankę bo to i tak nie jest ten sposób gry jak na trąbce. Ja od razu zacząłem od trąbki, bez szklanki i jakieś efektu już mam. Jest to możliwe.
Zgadzam się również z tym, że forte w górze skali jest nieziemsko trudne, ale nie przeczę że nie możliwe.
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
Instrument/y: King 2006 / flugelhorn Yamaha YFH-231
Ustnik/i: Stomvi 0.9D / flugelhor Denis Wick London 4FL
Wiek: 34 Posty: 19 Skąd: Warszawa-Suwałki
Wysłany: Wto 07 Lut, 2012 11:44
kakaboom napisał/a:
jak poćwiczysz więcej to zobaczysz że można
Chyba trochę za szeroko mnie zacytowałeś, bo pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Jak masz za mało powietrza to i lata ćwiczeń nie pomogą, no chyba, że za pomoca medytacji nauczysz się cofać ukryte zasoby powietrza z jelit.
Sprawdziłem, że można, nauczyłem się, ale pielęgnowąć i ćwiczyć tej umiejetności nie zamierzam. Co to daje poza szpanem/pokazówką, którą doceni i tak tylko garstka tych, którzy się na tym znają/mają pojęcie, że to nie jest znowu jakies bardzo łatwe, ale w sumie mega trudne też nie. Komuś zdarzyło się to autentycznie wykorzystać podczas koncertu/występu?
Byłem ze 100 lat temu na koncercie Grzegorza Turnała, którego oboista miał coś na kształt popisu/show w jednym utworze z wykorzystaniem "permanentnego". Mało sie chłopina nie udusił ( żart), zanim średnio rozgarnięta i obyta "muzycznie" publiczność zauważyła w ogóle, że tak długo to się bez oddechu nie da wytrzymać.
Jak dla mnie umiejętność równie przydatna, jak gra na 2 trąbkach na raz.
Chyba trochę za szeroko mnie zacytowałeś, bo pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Jak masz za mało powietrza to i lata ćwiczeń nie pomogą, no chyba, że za pomoca medytacji nauczysz się cofać ukryte zasoby powietrza z jelit.
Sprawdziłem, że można, nauczyłem się, ale pielęgnowąć i ćwiczyć tej umiejetności nie zamierzam. Co to daje poza szpanem/pokazówką, którą doceni i tak tylko garstka tych, którzy się na tym znają/mają pojęcie, że to nie jest znowu jakies bardzo łatwe, ale w sumie mega trudne też nie. Komuś zdarzyło się to autentycznie wykorzystać podczas koncertu/występu?
Byłem ze 100 lat temu na koncercie Grzegorza Turnała, którego oboista miał coś na kształt popisu/show w jednym utworze z wykorzystaniem "permanentnego". Mało sie chłopina nie udusił ( żart), zanim średnio rozgarnięta i obyta "muzycznie" publiczność zauważyła w ogóle, że tak długo to się bez oddechu nie da wytrzymać.
Jak dla mnie umiejętność równie przydatna, jak gra na 2 trąbkach na raz.
spróbuj wykonać ćwiczenia na drugiej stronie ustnika,
czyli bierzesz powoli maksymalny oddech(tylko naprawdę taki że prawie boli)prze drugą stronę ustnika a następnie normalnie wypuszczasz już poza ustnikiem .
I tak przed każdym graniem, ćwiczeniem rób kilka takich maksymalnych wdechów, powiększy to Twoją objętość płuc
Instrument/y: King 2006 / flugelhorn Yamaha YFH-231
Ustnik/i: Stomvi 0.9D / flugelhor Denis Wick London 4FL
Wiek: 34 Posty: 19 Skąd: Warszawa-Suwałki
Wysłany: Wto 07 Lut, 2012 12:39
Ja o gruszkach, Ty o śliwkach.
Postaraj sie poczytać ze zrozumieniem.
Myślisz, że po 27 latach (dość intensywnej, choć nie zawodowej) gry na trąbce mam problem z objętością płuc?
Instrument/y: King 2006 / flugelhorn Yamaha YFH-231
Ustnik/i: Stomvi 0.9D / flugelhor Denis Wick London 4FL
Wiek: 34 Posty: 19 Skąd: Warszawa-Suwałki
Wysłany: Wto 07 Lut, 2012 12:47
kakaboom napisał/a:
za mało powietrza
wyrwane z kontekstu.
j.w. przeczytaj całość ze zrozumieniem, ale może to rzeczywiście ja się nie wyraziłem dość precyzyjnie. Chodzi mi o to, że trudno/niemożliwe uruchomienie jest "permanentnego" pod koniec wydechu, że nieskromnie zacytuje sam siebie:
szymon.dziawer napisał/a:
(...)chodzi o to, że o włączeniu go do gry trzeba pomyśleć dużo wcześniej, kiedy w płucach mamy jeszcze sporo powietrza. Przy małej ilości nie damy rady tego już zrobić, (...)
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4
Pomógł: 60 razy Wiek: 33 Posty: 566 Skąd: Szczecin
Wysłany: Wto 07 Lut, 2012 13:19
Jak gra się na permanentnym to co chwile ma się deficyt powietrza, nawet jak się je dobierze (nosem) to i tak to nie jest taka ilość jak przy normalnym spokojnym wdechu. Zapewne o to chodziło koledze szymon.dziawer.
Jeżeli chodzi o przydatność to również zgodzę się z szymon.dziawer. Jest to mało przydatna umiejętność. Można ją wykorzystać np. podczas gry długich fraz, żeby ładnie frazę dograć do końca, ale jak napisał wyżej kolega trzeba o tym wiedzieć wcześniej i to zaplanować.
Ja kiedyś wykorzystałem to podczas publicznego wystąpienia, ale to była muzyka powiedzmy "techno-elektro" i chodziło o zrobienie efektu transu. Wtedy oddech permanentny się przydał przy długim i monotonnym powtarzaniu kilku dźwięków (ludzie kompletnie się nie zorientowali). A tak w ogóle to w pozostałych przypadkach proponuję zwykłe, zdrowe oddychanie. Zawsze jest czas na wzięcie spokojnego oddechu.
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum