Instrument/y: Roy Benson TR-101
Ustnik/i: DENIS WICK.LONDON 3C
Pomógł: 3 razy Wiek: 18 Posty: 48 Skąd: Brzeg
Wysłany: Sob 26 Mar, 2011 18:01 Problem z kącikami ust
Witam wszystkich.mam problem a mianowicie gdy układam usta to kąciki ust mam do góry.A gdy przyłożę ustnik i zaczynam grać to same kąciki ust idą mi do dołu , i niema już uśmiechu taki jaki był na początku tylko jest taki jakby smutek.I chciałem się waz poradzić czy nie przeszkadza to w grze a jeżeli tak to jak to można zlikwidować.
Chciałem spróbować tak grac ,ale nie umiem i zdaje mi się ze troszkę jakby dźwięki mogły trudniej wchodzić.
spróbuj myśleć o tym ,aby nie robić tak tych kącików najlepiej graj przed lustrem.
Ja grałem przed lustrem jak krzywiłem głowę na prawo. Jeśli jakiś problem masz taki co można zauważyć okiem to graj przed lustrem wtedy zobaczysz jak to śmiesznie wygląda i się zmobilizujesz.
Mowie ci graj przed lustrem i spróbuj ta wadę wyeliminować.
Pozdrawiam.
PS: Oczywiście nie wszyscy muszą się ze mną zgodzić
Pomógł: 15 razy Wiek: 17 Posty: 382 Skąd: Lipno/k. Włocławka
Wysłany: Sob 26 Mar, 2011 18:48
Są różne szkoły gry. Jedni mówią, żeby grać na uśmiechu inni nie. Ja osobiście wolę na takim "smutku" grać, bo jak gram na uśmiechu bolą mnie kąciki i okalające je mięśnie. Moi znajomi dęciaki, chodzą do Torunia na PSM II stopnia i tam uczeni byli by grać na tzw. "smutnym" wyrazie twarzy.
_________________ Pomyśl... Jakbyś grał, gdybyś przeznaczył czas spędzony przed komputerem na doskonalenie się na trąbce???
Instrument/y: B&S Challenger I,Kanstul 1525 Signature S
Ustnik/i: Vincent Bach 3c, Gewa cup 5c-FL
Pomógł: 18 razy Wiek: 18 Posty: 102 Skąd: Pomorze
Wysłany: Sob 26 Mar, 2011 18:48
jeśli dobrze zrozumiałem to podczas grania kąciki ust masz skierowane w dół, czyli wszystko w porządku, jeśli dobrze Ci się gra to nie kombinuj, bo przedobrzysz ...
_________________ KLIKNIJ POMÓGŁ, JEŚLI SYPNĄŁEM DOBRĄ RADĄ ;D
Pomógł: 15 razy Wiek: 17 Posty: 382 Skąd: Lipno/k. Włocławka
Wysłany: Sob 26 Mar, 2011 19:20
bo moje usta nie są tak dokładnie jak "banan" w dół. Po prostu są mniej więcej na równi, trochę zagięte ku dołowi. Nie mam uśmiechu.
PS. chodzisz może do szkoły muzycznej do włocławka?
_________________ Pomyśl... Jakbyś grał, gdybyś przeznaczył czas spędzony przed komputerem na doskonalenie się na trąbce???
Mieszkam w okolicy Włocławka.
Chodze do Muzycznej w Radziejowie. Na konkursie gosciu z wloclawka zagral Yhe Youn Maestro czy jakos tam na trabce i mial Imiejsce ,a kaleczyl to tak ,ze byl jeden wielki bubel.
ale i tak mialem II miejsce
Znasz moze Big Band z Radziejowa?
Co do ust to tez sa na rownie praktycznie tylko jak gram wysokie dzwieki to mi sie taki usmiech maly robi
Zadaj sobie Najważniejsze pytanie: czy Tobie to nie przeszkadza w grze ?? Czy dźwięk jest soczysty i pełen alikwotów ?? Czy kondycja, skala i techniczne wprawki nie stwarzają Tobie problemu ??
Wyznacznikiem jakości trębacza jest dźwięk więc go słuchaj. Nie wszystkim jest dane książkowe zadęcie, a nawet nie wielu takowe posiada. Każdy gra inaczej bo każdy jest inny
Granie na uśmiechu już dawno poszło w niepamięć więc nawet był nie przypominał tego pojęcia. Granie z kącikami skierowanymi w dół może być niebezpieczne pod tym względem, że możesz - ale nie musisz - wykonywać niepotrzebną pracę mięśni podczas grania, a mianowicie zamiast skupiać zadęcie do środka to ciągniesz kąciki w dół przy czym angażujesz w grę wiele niepotrzebnych partii mięśni. Z resztą przeczytaj sobie ten temat, zawarłem tam parę myślę, że dla Ciebie ciekawych rzeczy:
http://www.trumpeters.pl/...ht=k%B1ciki+ust
Zerknij na moje rysunki cz właśnie tak masz i przeczytaj co napisałem.
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Nakariakov to indywidualny przypadek. Doskonały przykład, że można grac na iście krzywym zadęciu zupełnie bezproblemowo.
malladyn napisał/a:
Sergei Nakariakov tak gra i co z tego? Kwestia tego jakim dzwiękiem chcemy grać
Nie zgodzę się. Pomyśl, za każdym razem jak chcesz zmienić barwę będziesz ściągał kąciki w dół ?? A co z kondycją ?? Nie w takim zabiegu tkwi zmiana barwy w trąbce. Zmieniamy ją poprzez dmuchanie cieplejszym powietrzem, powiększanie jamy ustnej, obniżanie krtani ... Przynajmniej ja stosuję takie metody i są skuteczne.
Co do ściągania kącików w dół nigdy nie byłem zwolennikiem tego zabiegu. Wyjątkiem jest przypadek gdy dla trębacza nie stanowi to problemu i nie odbija się to na jego barwie, skali czy też sprawności technicznej. Wtedy moim zdaniem nie wymaga to korekty.
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Instrument/y: Bach Stradivarius 37 ML
Ustnik/i: Warburton
Pomógł: 7 razy Wiek: 21 Posty: 165 Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: Pon 28 Mar, 2011 14:21
Zgadzam się z Damianem . Wiem to po sobie : kąciki zakrzywione w dół -> praca niepotrzebnych mięśni i w większości przypadków zmiana kąta przyłożenia trąbki co jest niekorzystne , i najlepiej to wyeliminować i próbować dążyć do tego żeby linia styku warg była prosta . Co do uśmiechu to myślę że nie przeszkadza to w graniu -> przykład Maciej Fortuna , Doc Severinsen i jeszcze kilku by się znalazło .
Witam i może ja się wypowiem, gdyż mam podobny problem lecz z jedną stroną ust:) z lewej strony trzymam poprawnie a z lewej na smutną minkę. Gram tak już od lat i nigdy nie przeszkadzało mi to w grze. Mój pierwszy profesor Pan Górecki uważał, że trzeba grać tak jak jest wygodnie. Kiedy poszedłem do szkoły muzycznej ciągłe próby mojego nowego nauczyciela spełzły na niczym. Nic takie przestawianie nie dało oprócz bólu ust i niechęci do grania. Moim zdaniem lustro daje bardzo dużo, ale niektóre rzeczy to kwestia indywidualnych uwarunkowań i układu szczęki, a na to nic nie poradzimy. Ps. spotkałem na swojej drodze puzonistę który zaczynał na trąbce i miał on identyczną przypadłość jak ja. Jego nauczyciel uznał, że nie ma com przestawiać ponieważ widocznie jest mu tak wygodnie:) i uwierzcie mi gra on cudownie. Ja nie miałem tyle szczęścia i mój psor tego sobie tak nie przetłumaczył, ale psora już nie ma a ja dalej czasami coś sobie pogram:D
Pomógł: 28 razy Wiek: 23 Posty: 732 Skąd: Brzeg/Kato/Wroc
Wysłany: Sro 30 Mar, 2011 20:00
A ja jestem zwolennikiem trzymania aparatu gry na tzw kącikach ust w dół, albo nieruchomo. Nie spotkałem nikogo kto polecałby granie na tzw uśmiechu, jak ktoś tam pisał wcześniej bo wtedy usta są rozplaszczone na zębach, czyli szybka metoda niepoprawnego docisku. Do tego granie na uśmiechu charakteryzuje się tym, że usta zmieniają położenie za każdym razem. Po swoim doświadczeniu z tym problemem uważam, że teraz, gdy unieruchomiłem swoje kąciki ust i oparłem na tych mięśniach swoją grę, to na pierwszy rzut oka zwiększyła mi się kondycja, intonacja i skala.( oczywiście wszystko to zostało poprzedzone odpowiednimi, systematycznymi ćwiczeniami ) Wydaje mi się, że jest to spowodowane tym, iz nie musiałem opierać swojej gry tylko i wyłącznie na samym środku ust, co robiłem wcześniej. Odważyłbym się nawet powiedzieć ( może i trochę z przesadą ) że środek ust, który znajduje sie w ustniku jest najmniej odpowiedzialny za grę. Wargi mają tylko swobodnie wibrować w każdej skali, nic więcej, a za resztę odpowiadają wszystkie potrzebne mięśnie twarzy wokół ust, które są wtedy unieruchomione, m. in. kąciki ust. Do tego odpowiedni oddech i cała reszta...
masz rację, nie można jednoznacznie określić sposobu przyłożenia ustnika,
każdy człowiek jest indywidualny i musi sam sobie znaleźć optymalne ułożenie
tak więc życzę powodzenia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum