Wysłany: Sro 13 Sie, 2008 18:43 Problem z liczeniem
mam taki problem: jeśli znam melodie utworu zagram go bez żadnego problemu ale jeżeli utwur jest mi zupełne obcy to mam problem żeby go zagrać ponieważ nie mogę odliczyć.
Czekam na wasze porady.
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 24 Posty: 1551 Skąd: Opole
Wysłany: Sro 13 Sie, 2008 19:04
Grasz ze słuchu...No cóż każdemu się zdarza ale kłopoty z liczeniem... Proponowałbym zacząć grać to czego nie znacie... Trochę ćwiczeń wszelkiej maści. Generalnie wszystko co pomoże wam w lepszym czytaniu nut... Możecie je także rozczytywać na sucho...bez trąbki tylko na wyliczenie...
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Mi najbardziej w czytaniu nut pomogło przepisywanie ich. Niestety pisanie ręcznie zupełnie mi nie leży. Lecz na komputerku w Finale 2008 to juz co innego. W ciągu kilku miesięcy od rozpoczecia przepisywania nut bardzo ale to bardzo poprawiło mi się ich czytanie. Tak więc polecam jako dobry sposób na naukę.
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 24 Posty: 1551 Skąd: Opole
Wysłany: Sro 13 Sie, 2008 20:33
mr6319, myślę że niestety przepisywanie nut może nie przynieść spodziewanych efektów w poprawie wyliczenia. Gdyby chodziło o czytanie względem, który to dźwięk to owszem. Jeśli chodzi o liczenie to bardziej czytanie nut wg. wyliczenia...
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Kiedyś dostałem dobrą radę od zawodowego muzyka jazzowego. Ustawiłem nuty i zacząłem właśnie wyliczać utwór, kiedy on powiedział że "nie powinienem liczyć" a tym bardziej wystukiwać tego nogą. Tą uwagę od razu zrozumiałem jakoś intuicyjnie, mimo że z punktu logicznego liczymy, ale to nie o to chodzi by liczyć :razz: . W jazzie, bluesie nut się nie liczy tak jak to rozumiemy, a wyczuwa się takty, ich odległość i niekoniecznie trzeba grać tak jak jest w nutach :wink: . Podchodząc do utworu albo go intuicyjnie kapniesz, albo będziesz wyliczał i wyjdzie Ci kwadratura. Ale Ty jesteś na dobrej drodze bo wyczuwasz utwór który znasz i dlatego wtedy nuty traktujesz "lekko". Zaś jak nie znasz utworu masz z tym problemy bo nie znasz przestrzeni i feelingu utworu. Tak więc tego się nie da nauczyć, im więcej będziesz grał , tym intuicyjnie wyczujesz utwór i polecisz za melodią ,a nuty Ci w tym pomogą.
Mam zdanie takie że nutami nie da się "zapisać" muzyki. Można zapisać tylko dźwięki i ich potencjalny czas trwania, ale to co naprawdę by się chciało zapisać, jest czymś po za nutami i trzeba umieć wyczuwać znaczenie nut.
Jak masz problemy wyliczeniem każdej maści, nie jakieś specjalnie trudne kawałki to proponuje ściągnąć sobie EarMastera i pobawić się w czytanie rytmu (60 lekcji chyba po ok 20 -30 kawałków każda)
A wyliczanie wartości to prawdziwa plaga wielu nieoświeconych orkiestr...
Apropo tego co napisał przestrzenny, faktycznie tak samo jak uczymy się języków do pewnego stopnia musimy się ściśle pilnować reguł gramatycznych, myśleć nad fleksją i tymi wszystykimi bzdurami, aż wreszcie na pewnym etapie nauki rodzi się coś takiego jak intuicja językowa (no w tym przypadku muzyczna) i nie musimy o tych wszysytkich detalach myśleć...
_________________ "Wcześniej, wcale nie znaczy lepiej...
Życie prowadzi do celu meandrami"
Panowie , jeżeli gracie sami to nie musicie się dokładnie trzymac nut, ale jeżeli gra was więcej to nuty sa podstawą bo jeżeli każdy zacznie grac po swojemu to wyjdzie z tego ...
jeśli więcej ludzi jest i czyta nuty i tylko polega na nutach to z góry utwór wyjdzie tragicznie, chyba że jest to jakaś bardzo profesjonalna grupa, wtedy wyjdzie jeszcze bardziej tragicznie niestety, aczkolwiek niewielu ten tragizm ostatnio wyczuwa :wink:
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 24 Posty: 1551 Skąd: Opole
Wysłany: Czw 14 Sie, 2008 08:49
Arthur88 napisał/a:
A wyliczanie wartości to prawdziwa plaga wielu nieoświeconych orkiestr...
Tu się zgodzę...Grałem w kilku orkiestrach i trochę sobie krwi napsułem z tego powodu.
przestrzenny napisał/a:
jeśli więcej ludzi jest i czyta nuty i tylko polega na nutach to z góry utwór wyjdzie tragicznie
Uwierz mi że jak nie polega się na nutach to może wyjść jeszcze gorzej...Głównie jak grasz w jakimś zespole albo orkiestrze. Chociaż nawet solista mógłby od czasu do czasu spojrzeć w "kwity". W końcu po coś są bo nie zapominajmy że...
Devil_inside napisał/a:
no... prawidłowe rozczytanie nut to tylko początek długiej podróży...
A dobre przygotowanie do "podróży" to klucz do tego by się udała :wink:
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
jeśli więcej ludzi jest i czyta nuty i tylko polega na nutach to z góry utwór wyjdzie tragicznie,
A wyobraź sobie , że jest pięciu trębaczy - maja te same nuty ale nie przejmują się nimi tylko każdy gra jak się mu podoba,,,,,,, jak myślisz co z tego wyjdzie??
Ja kiedyś nie mogłam wyczuć takich "jazzowych wstawek" jak ja to nazywam ;p. Takich kombinacji ósemek z kropkami, szesnastek i jeszcze trzeba było co nieco akcentować, synkopy....brrr..
Ale pomogło mi posłuchanie kilkukrotne utworów i jednoczesne patrzenie się w ich nuty. Na początek, jeśli też Twoje problemy dotyczą czegoś takiego, to polecam Abba Gold (nuty dostępne na forum). Tam na początku , gdy jest fragment z Dancing Queen i masz taką kombinację synkop, akcentów itp. Wydaje się trudne, ale spróbuj sobie zaśpiewać, z pamięci ten moment, a następnie porównaj to z nutami. Powoli, w końcu nie od razu Kraków zbudowano :grin: .
Każdy ma mniej lub bardziej wykształcony słuch muzyczny. Paradoksalnie, ja grająca na trąbce, mam o niebo lepiej wykształcony słuch właśnie rytmiczny, generalnie jakiekolwiek ćwiczenia miałam robione to praktycznie wszystkie bezbłędnie, za to hgdy przychodzi do zagrania "melodycznie" jakiegoś utworu ze słuchu, to muszę trochę pomyśleć. Mój brat (perkusista) potrafi raz usłyszeć utwór i gra go na keyboardzie... Za to muszę mu kilka razy wystukiwać nowe rytmy, by załapał ich tempo, dynamikę oraz w którym miejscu należy zaakcentować.
Ale wszystko da się na szczęście podszkolić, kwestia ćwiczeń i wniklkiwej (w przypadku problemów natury "wyliczeniowej") analizy wartości rytmicznej nut. Z czasem przestanie to być dla Ciebie jakimkolwiek problemem.
Pozdrawiam!
Piotrek_trumpet otóż przepisywanie nut i pauz układa nam w głowie ich wartości. Każda wpisana nuta i pauza jest przez nasz mózg obrabiana i staramy się ją sami w myslach zagrać. Po pewnym czasie gdy widzisz nowy utwór to samoczynnie główka zaczyna pracować. U mnie przynajmniej dało to duże efekty.
Powiem jeszcze tak: ponieważ większość z was jak widzę po postach uczęszcza do szkół muzycznych to zapewne teorie i praktyka waszych nauczycieli są przekazywane tutaj. Oni starają się was uczyć tak jak to powinno być. Jednak czasami najprostsze sposoby rodem ze starych orkiestr strażackich sprawdzają się o niebo lepiej. Jestem jaknajbardziej za szkołami muzycznymi ale czasami warto zerknąć na bok i podpatrzeć u innych to co dobre.
Jeśli kilka osób jest i każdy gra bez nut i w dodatku nie wiedzą sami co grają to wyjdzie też źle, ale chociaż nie będzie to sztuczne. Zaś jeśli czują co grają , czują rytm, dźwięki to zawsze wyjdzie z tego muzyka a nie próba zrobienia tylko dobrego wrażenia.
Miles Davis gdy nagrywał Szkice Hiszpańskie szukał ludzi którzy właśnie podejdą do nut z luzem i w czasie nagrywania będą potrafili zaskoczyć grając momentami inaczej niż w nutach, ale mieszcząc się w frazach.
Większość muzyków klasycznych tego nie potrafi, więc Miles miał problemy by znaleźć taką orkiestrę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum