Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 23 Posty: 1540 Skąd: Opole
Wysłany: Czw 09 Paź, 2008 13:42
Ja bym osobiście nie korelował takich rzeczy jak słuch muzyczny z wiarą i praktyką religijną... Nie mniej jednak imbecyli w naszym kraju jest pod dostatkiem. Z doświadczenia wiem że nawet ludzie nie obdarzeni słuchem muzycznym lubią sobie posłuchać dźwięków trąbki czy innego cuda dochodzących zza ściany czy sąsiedniego okna. Natomiast są też tacy których to drażni...niestety... Tylko że jedni ograniczają się do pogawędki z utalentowanym sąsiadem a inni tworzą jakieś bezsensowne pozwy do kolegium do spraw wykroczeń...
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Więc właśnie nie koreluję.Tylko prędzej bym sądziła,że muzyka kościelna będzie denerwować ateistów,a nie bliskich fanatyzmowi religijnemu katolików.Okazuje się jednak ,że nastąpiła pomyłka w moich przewidywaniach!Pozdrawiam .MB.
mój nauczyciel zdradził mi patent
grania do szafy
buduje się taką małą jak by "kabinę" w szafie
ze wszystkich stron otoczoną ciuchami i kocami które zatrzymują dźwięk
wewnątrz jest z pół metra kwadratowego przestrzeni
wkłada się do niej tylko klosz trąbki
i gra
mocno wycisza i redukuje całkowicie pogłos
dzięki czemu wyraźnie słychać każdy błąd
wcześniej radziłem sobie w ten sposób
ale teraz wynajmuję mieszkanie w bloku w takiej slamsowatej dzielnicy
w mojej klatce połowa sąsiadów ma na sumieniu jakieś dziwne akcje
przy których moja gra na trąbce nie jest dla nikogo niczym szczególnym
nikt nigdzie nie dzwoni i nikt się nie skarży
w dodatku jak jestem nowy w klatce, sąsiedzi mnie nie znają i trochę się boją przychodzić z jakimiś pretensjami
zwłaszcza że ani ja ani mój współlokator jak i ludzie którzy do nas przychodzą nie wyglądamy na grzecznych chłopców
(oczywiście jesteśmy bardzo grzeczni)
więc mam całkowity spokój
czasami wpadają chłopaki z zespołu z instrumentami i robimy próby ;]
do tego jeden z sąsiadów napie#dala diskopolo na pół bloku
więc nie mam żadnych skrupułów
można próbować po dobroci
dogadać się z sąsiadami ustalić godziny itp
ale ja wybrałem opcję nie po dobroci
i daje mi to znacznie większą swobodę
Pomógł: 37 razy Wiek: 16 Posty: 571 Skąd: Tąpkowice
Wysłany: Pon 29 Cze, 2009 23:17
Tak ja też mieszkam w domu . Oczywiście najlepiej się gra gdy nikogo niema ... wtedy mogę sobie gra głośno i zagra tak z jajami bo jak tata abo mama przyjdzie posłucha jak gram i stoi na de mną to wtedy źle mi się gra ... ale to chyba normalka :-P
_________________ Jeżeli pomogłem kliknij "POMÓGŁ"
6. POWOLI DOCHODŹ DO CELU Jeśli chcesz być dobrym nie możesz się spieszyć. Stopniowo i dokładnie pracuj nad doskonaleniem swych umiejętności i pamiętaj, że człowiek uczy się całe życie.
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Wto 30 Cze, 2009 00:52
oj, tak... ale czasem dadzą parę merytorycznych uwag (jak się znają), co może trochę boli, ale się przydaje ww ostatecznym rozrachunku.
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Pomógł: 37 razy Wiek: 16 Posty: 571 Skąd: Tąpkowice
Wysłany: Wto 30 Cze, 2009 05:41
całkowicie się zgadzam
_________________ Jeżeli pomogłem kliknij "POMÓGŁ"
6. POWOLI DOCHODŹ DO CELU Jeśli chcesz być dobrym nie możesz się spieszyć. Stopniowo i dokładnie pracuj nad doskonaleniem swych umiejętności i pamiętaj, że człowiek uczy się całe życie.
hhehe
dokładnie...moja mama zawsze się 'wydziera' czy nie moge grać troche ciszej, albo cała rodzinka komentuje to i owo. ; p
W sumie kwestia przyzwyczajenia, ale nie ma to jak gra się w pustym domu D
Instrument/y: Schagerl 1000 L
Ustnik/i: Yamaha 16C4 GP, CKB 1.5C
Pomógł: 7 razy Wiek: 24 Posty: 108 Skąd: --
Wysłany: Wto 30 Cze, 2009 14:07
Kwestia przyzwyczajenia. Po paru latach pewnie nie będą już komentować
Sam mam ten komfort, że mieszkam w domku jednorodzinnym i nie muszę używać żadnych tłumików.
Dla celów "naukowych" próbowałem kiedyś grać w samochodzie, ale to chyba najgorsze środowisko akustyczne z jakim się spotkałem. Jednak wyciszenie jest niezłe. Jak ktoś chce stosować tłumik, to raczej jakiś practice. Inne tłumiki mają mniejszą kompresję, ale na zbyt duże wyciszenie to nie ma co liczyć.
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 23 Posty: 1540 Skąd: Opole
Wysłany: Wto 30 Cze, 2009 15:21
Jak jestem u siebie to gram wtedy jak taty w domu nie ma... Jakoś mu moje wyczyny nigdy do gustu nie przypadały... Gorzej jak jestem w akademiku. Kiedyś sąsiad mnie uświadomił co gdzie mi wsadzi jak nie przestanę grać... Szkoda że chłopak jest Dużo bardziej....okazały ode mnie... Może w przeciwnym wypadku bym z nim negocjował.
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Instrument/y: yamaha 4335g
Ustnik/i: Vincent Bach 1-1/2C
Posty: 20 Skąd: zielona góra
Wysłany: Wto 30 Cze, 2009 16:01
mój tata jest muzykiem i zawsze marudzi, że nie może słuchać tego co ja wyczyniam z tym biednym instrumentem;D i każe mi grać.. w piwnicy;D ale właściwie nie jest źle, mam tam podłączony internet więc zawsze można nowe nutki znaleźć, odsłuchać coś i nie jest źle. teraz w lecie jest najlepiej, bo w ten upał tam jest tak chłodno ;p no gorzej w zimie , jak trzeba grać w kurtce i godzinę grać długie dźwięki żeby trąbka się cokolwiek rozgrzała;/
a jak nikogo nie ma to jasne że gram w domu, mieszkam w domu dwurodzinnym i moi sąsiedzi z góry nawet tak bardzo nie marudzą, ale oni włączają tv tak głośno że ja mogę oglądać bez fonii bo i tak wszystko słyszę ;DD . chyba są przygłusi, więc im to nie przeszkadza. ale wiecie co, nawet jakby pozwalali mi grać w domu to nie jest tak swobodnie, np. jak próbuję improwizować albo grać nie klasykę jak zawsze, tylko jakieś solówki jazzowe ze słuchu, bo zaraz wszyscy komentują. juz chyba wolę moją piwnice .
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Czw 02 Lip, 2009 18:52
znam ten przypadek. miałem podobnie, dlatego teraz mieszkam poza miastem.
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
A to sorry, Havk, nie wiedziałem. Po prostu dzisiaj znalazłem to na gazeta.pl
Ale na szczęście nie wszyscy są tacy (sytuacja opisana w artykule to w ogóle jakieś ekstremum), np. moja koleżanka grała na wiolonczeli w bloku (wbrew pozorom nieźle się niesie) i nie miała problemów, a nawet sąsiedzi ją zaczepiali i pytali, co gra, bo takie ładne...
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 23 Posty: 1540 Skąd: Opole
Wysłany: Pią 03 Lip, 2009 08:10
Pablo, są ludzie i parapety. I o tym należy pamiętać. To że grasz jednym sąsiadom totalnie powiewa i mają to gdzieś. Inni Ci pogratulują, powiedzą że ładnie ewentualnie poproszą o coś specjalnie dla nich (wtedy potrafi być wesoło) a inni Cię będą wyzywać, naślą na Ciebie policję, wytoczą Ci proces o nie wiadomo co.
Morał:
Najlepiej jest na wsi.
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum