Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1384 Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: Czw 20 Lip, 2006 10:35
Ostatnio moja troche niezrównana psychicznie sąsiadka cos buczała choć mieszkam w domku jednordzinnym. Czy moze ona zgłosic na policje w ciągu dnia zakłócenia porządku?(chodzi mi casz w godzinach 10-20)?
Mnie też kiedyś wyzwał sąsiad z dołu, ale chyba był upity , ogólnie jak kiedyś grałem pieśni kościelne to facetka aż sie popłakała ze wzruszenia . Zdarza mi się często grać ok. 22-23. Wtedy kiedy mam tzw. natchnienie gry
Pomogła: 4 razy Wiek: 22 Posty: 81 Skąd: nowa ruda
Wysłany: Sro 02 Sie, 2006 14:48
Spoko natchnienie natchnieniem, ale wychodzę z założenia, że nie każdy o tej godzinie ma natchnienie Cię słuchać. Ja osobiście uszkodziłabym sąsiada który po nocach mi trąbi, musisz mieć naprawdę wyrozumiałych sąsiadów :-) Pozdro
Dobrze ze ktos poruszył ten temat. :grin: Ja osobiscie nie lubiie cwiczyc w domu (raz słyszałem wypowiedz z dołu "Cały czas k**** to samo", ale jak mam inaczej się rozgrywac, grac gamy, ćwizczyc??) Moim zdaniem wszyscy nasi sasiedzi powinni byc wyrozumiali, przeciez onie tez nie są tacy swięci. Wole cwiczyc w szkole, ale ze względu na brak czasu nie jest mozliwe zebym mógł codzinnie w niej przebywac... czasami nie ma nawet wolnych cwiczeniówek :neutral: Bardzo podziwiam mojego kolegę, który nie ma własnego instrumentu (gra na akoreonie guzikowym) i jest zmuszony do ciągłego przebywania w szkole, a nalezy nadminienic, ze jest najlepszym muzykiem w szkole, ale niestety nie ma go chyba czesto w domu, a szkolę tez zarywa....
Pomógł: 9 razy Wiek: 21 Posty: 241 Skąd: okolice Krakowa
Wysłany: Nie 21 Sty, 2007 13:14
Witam!
Ja mam to szczescie ze mieszkam w domku jednorodzinnym, a kolo mnie mieszkaja z jednej strony tacy mili panstwo co nic nigdy nie mowia :wink:, a z drugiej strony mieszka perkusista co dawniej gral po weselach...i oni nigdy(chyba) by zlego slowa nie powiedzieli ze gram, bo jak nie gralem przez pare dni bo mialem koncert za koncertem to sie dziwili ze: no pewnie wyjechal bo cos nie gra..:) no i tak mam fajnych sasiadow!:d
A co do grania w bloku to moj prof. mowil bo on sam mieszka w bloku ze jak ma jakis koncert albo chauturke to bierze trabe, wklada roztrab do szafy i gra.... ostatnio jak mialem takie natchnienie to gralem o 24 no i zeby nie pobudzic rodzicow i wszystkich to sprobowalem grac do szafy i normalnie nikt nic nie slyszal... Bardzo dobry sposob to jest!
Pomógł: 1 raz Wiek: 21 Posty: 32 Skąd: Dąbrowa Górnicza
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007 08:11
To widze,że gra na trąbce jest respektowana przez wiekszość sąsiadów.Ja nie mam takich problemów bo mieszkam w domku. Ja słyszałem kiedyś na próbie o gościu co mieszkał w bloku i miał zatargi z sąsiadami,że gra na jakimś dęciaku. Ten w rewanżu zaczoł przyprowadzać do siebie kolegów i grali fff. Tak wiec lepiej z nami nie zacznynać :wink:
_________________ Człowiek, który pracuje rękami to robotnik
Człowiek, który pracuje umysłem i rękami to rzemieślnik
Człowiek, który pracuje rękami umysłem i sercem to artysta
Człowiek, który gra na trąbce to Ja:)
Ja mam fajnie bo najblizszego sąsiada mam o 50m a poza tym prawie cała ich rodzinka gra w naszej orkiestrze Ten sąsiad gra jeszcze na akordeonie i jak się zejdziemy ja oni i nasz ksiądz wikary z saksofonem to już wogóle idzie na sto dwa
no to widzę Tomko ze kapelke możesz szybko stworzyć:D a co do moich sąsiadów to jeden sie wyprowadził:D:D:P:P ale nie przez to że gram!!!! tylko za robotą pojechał. a drugi sąsiad to spokojna chłopina wiec jak gram sobie na trąbce to nie przeszkadza mu. znacznie gorzej jest jak zaczynam na perkusji grać!!! no ale jakoś musi wytrzymać:D:D:P
jak byśmy się zgrali to kto wie.... ale na razie pogrywamy tak sobie łatwe kawałki, ale w przyszłości, jak już będę naprawdę porządnie grać to może spróbujemy
_________________ Trąbić każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej...
ja na szczęście także mieszkam w domq jednorodzinnym i moge grac przy otwartym oknie, jak się coś nie podoba do mogą się sąsiedzi schować w domu, chociaż w mojej okolicy słyszeć coś takiego to coś niezwykłego, także raczej mają rozrywke niż czynnik stresogenny :grin:
A ja mieszkam w bloku I ostatnio okazało się że wszystkie sprawy z zakłócaniem ciszy ("no ile można grać") rozwiązuje butelka dobrego alkoholu przyniesiona dla miłego sąsiada :wink: proste? wymaga jednak trochę € na koncie bo to nie może być wino patykiem pisane :grin:
ja tam nie mam problemów... jak zaczynam grać na sygnałówce na wsi to się aż wszystkie dzieciaki zlatują :grin: a jak pójdę do sklepu to każdy chwali mnie że fajnie gram i wszyscy mnie w ogóle chwalą :smile: no ale nie wszyscy mieszkają w przyjaznej wsi...
Miałem takie problemy również.Skończyło to się moją przeprowadzką do domu jednorodzinnego i mojej rodziny.Oczywiście nie tylko przez to się przeprowadziłem.
Gdy mieszkałem w bloku i zacząłem grać koło 13 to najpierw piętro wyżej ,,sąsiadka" zaczęła odbijać piłką do kosza a na dole ,,sąsiad" zaczął walić po kaloryferach. Skończyło się to tak że ograniczyli mnie do godz 15 do tej godz mogłem tylko grać, lecz ja musiałem ćwiczyć coraz więcej.Gdy teraz mieszkam w domu jednorodzinnym mam święty spokój gram przy otwartym oknie różne ćwiczenia wargowe i nikt nic się nie burzy. Pozdro
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum