Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1384 Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: Sro 04 Cze, 2008 12:14
słuchaj, st5 byłby fajny, ale ten st9 to takie okrojone badziewie, jakich mało... Jakbym miał wybierac pomiędzy silent brassem i practice mute stomvika, jesli byłyby w podobnej klasie cenowej, wybrałbym silent brassa
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1383 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Sro 04 Cze, 2008 12:18
moim zdaniem ten cały moduł przez te swoje bajery zniekształca brzmienie, zamazuje niedoskonałości. jakbym miał wybierać pomiędzy tymi dwoma to bym wybrał granie bez (albo practice denis wicka)
no ja słyszałem że na tych do ćwiczenia się lepiej ćwiczy;d tzn. bardziej słyszymy swój dźwięk czy jakoś tak nie umiem tego wytłumaczyć ale kiedyś jak grałem na takim "tłumiku do ćwiczenia" to jakoś tak po ściągnięciu nie był taki yyyyyyyyyy no brzydki, a gdy gram na swoim "zwykłym tłumiku" ;d to zawsze po ściągnięciu dźwięk mam jakis taki przytłumiony, czasem nie che się odezwać. no troche dziwnie to wytłumaczyłem ale mam nadzieję że mnie zrozumiesz;d.
Pomógł: 27 razy Wiek: 23 Posty: 722 Skąd: Brzeg/Kato/Wroc
Wysłany: Czw 05 Cze, 2008 10:56
piotrek_trumpet napisał/a:
zawsze po ściągnięciu dźwięk mam jakis taki przytłumiony, czasem nie che się odezwać. no troche dziwnie to wytłumaczyłem ale mam nadzieję że mnie zrozumiesz;d.
Doskonale to rozumiem dlatego nie jestem zwolennikiem ćwiczenia z tłumikiem
Pomógł: 6 razy Wiek: 28 Posty: 153 Skąd: Emmerich DE
Wysłany: Sro 10 Wrz, 2008 17:16
ja gdy jestem w Polsce w domu tez moge sobie pozwolic na normalne granie bez tlumika ale gdy jestem w domu u siebie to nie ma szans abym gral normalnie w mieszkaniu, przeciez to glosno slychac i moze komus przeszkadac. niedawno(3 miesiace temu) kupilem sobie silent brassem i jestem z niego zadowolony, wiadomo nie jest to ta sama satysfakcja co granie bez tlumika ale przynajmniej moge sobie cwiczyc ile chce i kiedy chce, dzwiek nie jest w 100% taki jak bez wyciszacza ale jest duzo lepszy anizeli na zwyklym tlymiku.
Ja akurat nie gram na trąbce,lecz na organach(kościół między innymi),a co za tym idzie instr.klawiszowe,flecie i gitarce.Jestem zawodowym muzykiem,więc gram niestety ciągle.Przychodzą do mnie też zgrać się z akompaniamentem.A gdy przychodził trębacz,to dostałam wezwanie na kolegium(wtedy to jeszcze taka instytucja była) za zakłócanie spokoju w dzień.Ponieważ trąbkę rzeczywiście(sprawdziłam) było słychać 2 ulice dalej.
[ Dodano: 2008-10-08, 18:57 ]
Zresztą i ja miałam również problemy z sąsiadami w różnych miejscach z powodu grania na pianinku czy flecie.Nawet grozili mi z tego powodu eksmisją co poniektórzy.A najśmieszniejsze było to ,że i w tym samym miejscu innym sąsiadom się podobało granie i mówili,żeby okno było otwarte,bo tak ładnie to brzmi i miło się słucha.I jak tu wszystkim dogodzić?
Miałam bardzo różnych sąsiadów,ponieważ zmieniałam dość często lokum swego czasu.I zdążyłam dzięki temu się zorientować,że nawet w tym samym miejscu jednym sąsiadom się podoba i chcą słuchać,a innych(i to wcale nie chorych)granie denerwuje.Choć zapewniam grałam raczej cicho(ponieważ głucha nie jestem i wystarczy mi wysokość dźwięku do ćwiczenia),a pianinko, flet czy organy elektroniczne to nie trąbka.Ale zależy na jakich ludzi się natrafi.I nie wyrzucajcie sobie,że się wasze granie niektórym sąsiadom nie podoba,ponieważ tak źle gracie.Niektórych to denerwuje bez względu na poziom i głośność.Po prostu tacy są.Ja po prostu robię w takich wypadkach swoje-czyli w miarę cicho gram między 6-22.Nie przekraczam prawa,więc niech sobie gadają.A kolegium mnie właśnie z tego powodu nie ukarało,że grane było na instrumentach przed 22.I eksmisją to mi grozili sąsiedzi niektórzy wykrzykując za mną na schodach.Ale prawnie nic mi wobec tego zrobić nie mogli.Więc dalej żyłam swoim (muzycznym )życiem.I tyle!
Heh ale kurcze są jednak ludzie... Na serio. Kiedyś tu na forum przeczytałem że chcieli szkołę muzyczną zlikwidować bo sąsiadom tej szkoły nie pasowało. Ja bym sie schował pod ziemie na miejscu tych sąsiadów i spaliłbym się ze wstydu... I na świat nie pokazał. Rozmawiałem na ten temat z rodzicami i powiedzieli że oni też by na miejscu tych sąsiadów na świat się nie pokazali bo to wstyd zabraniać nauki młodemu pokoleniu które tak bardzo chce się kształcić... i chcą wyjść na ludzi. Ale jeśli komuś to przeszkadza to po prostu albo jest niewykształcony, niewychowany... I mamy żywy przykład w książce "Mendel Gdański" może czytaliście. Ja za bardzo nie lubie czytać ale ten moment uwarł mi w głowie że jak ten żyd się modlił to tacy mali chłopcy się z niego śmiali i nabijali a jak przeszedł proboszcz i zobaczył że mendel się modli ściągnął czapke... Jeśli Ci sąsiedzi mają małe dzieci to rozumiem ale jeśli np. mają dzieci w wieku 13-18 lat to co im to przeszkadza ?? To tylko świadczy o niewychowaniu... I prosze nie podważać moich słów bo doskonale wiem co mówie...
Taa ludzie są niestety czasem bezduszni ale mnie najbardziej wkurza to, że prawo nie zabrania grania między 6-22 a oni was jeszcze straszą kolegium Prawo jest prawem i tyle
(Całe szczęście, że ja tego nie mam )
_________________ Mieć cel i dążyć do niego! Po byku! Ćwiczyć!
Sąsiedzi mnie nie straszyli kolegiatą, ,tylko zrobili taki wniosek przez milicję (ówcześnie).Podpisało się parę osób,że zakłócam spokój,ponieważ wychodzą z mego lokum jakieś okropne dźwięki(a facet naprawdę ładnie grał i był po wyższej).Ten człowiek trąbkowy był z Gdańska i te próby były może tak z godzinę dziennie przez 3 dni pod rząd w godzinach popołudniowych.Dzieci małych w kamienicy nie było.Stara to była kamienica i miała dość grube mury.Chorych też nie było-sami młodzi ludzie w wieku 20-50 lat.Kolega po 3 dniach pobytu w Poznaniu pojechał do siebie.I to było na początku stycznia .A w czerwcu i lipcu odbyły się 2 rozprawy na kolegium za zakłócanie spokoju przez te 3 dni poprzez granie na trąbce kolęd. Później po wyjeździe tego kolegi z Gdańska był przecież w miarę spokój,ponieważ na flecie wtedy nie ćwiczyłam,a na organach to grałam w kościele.Ograniczałam się też trochę,ponieważ chciałam unikać jeszcze większych zadrażnień.Czasem było słychać z rzadka pianinko w dzień,ale przyznam się szczerze,że mnie do tego instrumentu to trzeba ciągnąć wołami.Nie lubię na nim grać,ponieważ jest mi obcy duchowo.Więc naprawdę gram na nim ,gdy już coś pilnie sprawdzić muszę i to przez chwilę.Tendencji do walenia w instr.nie mam.Przeciwnie-w kościele mi często mówią księża i wierni,że gram za cicho.Choć biorę poprawkę na przygłuchawe babcie.Akompaniament też przeważnie z solistami ćwiczyłam w kościele ze wzgl.na to,że lepiej zgrywać się w oryginalnych warunkach,tam gdzie się będzie rzeczywiście grało.A nie w domu.Tak,że pięknych miałam sąsiadów!Nie ma co!Ale w tym samym miejscu byli tacy z podwórka i to dwie rodziny,którym się te próby b.podobały.Więc chcieli słuchać.Nawet prosili mnie o otwieranie okien w lecie na ten czas.Ponieważ lepiej słychać.Ci zwolennicy otwartych okien w czasie grania to byli muzycznie zupełnie niewykształceni ludzie. Przeciwnicy trąbki i muzyki w ogóle byli mocno katoliccy(a grałam głównie rzeczy kościelne).Tamci chętni do słuchania: to jedna rodzina była ateistyczna,a druga od kościoła daleko.Więc może byli obdarzeni dobrym słuchem muzycznym,a tamci co podpisywali tę petycję jego pozbawieni?Nie wiem w takim razie jak inaczej te różne sąsiadów zdania na temat mojego grania(rymło mi się)sobie wytłumaczyć?
Ale nie mówie o wykształceniu muzycznym tylko ogólnie. Jeśli ktoś nie ma szacunku do takich ludzi to nikt go nie będzie chciał odbarzyć szacunkiem... I taka jest prawda. Ale najgorsze jest to że nie można nic tym sąsiadom zrobić...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum