Wysłany: Czw 25 Lis, 2010 20:33 SCHAGERL vs YAMAHA
Witam. Na forum udzielam się 1 raz ;]
Na trąbce gram 3 rok (jestem teraz w III klasie IIst., bo I st. skończyłem na waltorni), do tej pory gralem na trabce za 1300zł jakiejś sprowadzonej z UK. Postanowiłem zmienić trąbe
a więc:
- Schagerl 620L - 2700zł (to jest podobno jakiś nowy model, nie wiem dokładnie)
- Yamaha 4335G - 2400 zł
Wybrałem Schagerl'a, który już mi idzie z austrii i ma być w przyszłym tygodniu.
Co sądzicie dobry wybór? Może ktoś grał na tej trąbie lub coś w tym stylu?
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi Combi System nr 4
Pomógł: 60 razy Wiek: 33 Posty: 566 Skąd: Szczecin
Wysłany: Czw 25 Lis, 2010 20:37
Bardzo dobry wybór, nie mogłeś wybrać lepiej. Schagerl nie dość, że jest bardzo dobrą firmą to ma jeszcze to "coś" w brzmieniu. Yamaha też jest dobra, ale tego "czegoś" nie ma.
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
Racja, wybór trafny Rzeczywiście Schagerl ma to coś w brzmieniu aczkolwiek Yamahy serii 4*** sprawują się bardzo dobrze. Nie mniej jednak jakiegokolwiek wyboru byś nie dokonał, byłby to wybór dobry Wybrałeś Schagerl'a i bądź pewien, że trąbka dłuuuugo Tobie posłuży Miłego trąbienia
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Pomógł: 17 razy Wiek: 18 Posty: 411 Skąd: tu i tam:)
Wysłany: Pią 26 Lis, 2010 17:19
Lepszy Schagerl od chińskiej Yamahy 4***. Słyszałem, że na Yamahach dobrze się gra do czasu, po 3 - 4 latach trąbienia znika z niej to "coś", co Rumcajs nazywa duszą.
_________________ Trąbka to magia większa od tego, co my tu robimy..
Lepszy Schagerl od chińskiej Yamahy 4***. Słyszałem, że na Yamahach dobrze się gra do czasu, po 3 - 4 latach trąbienia znika z niej to "coś",.
Haha, niektórym to coś dopiero zaczyna się odzywać po 3-4 latach Zależy od predyspozycji trębacza.
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Każdy rozgrywa instrument pod siebie. Prawda jest taka, że ten sam instrument zabrzmi inaczej u dwóch różnych trębaczy. Nowy Instrument rozgrywa się dobrych parę miesięcy - rozgrywa się nawet i używany. Dlaczego ?? Otóż każdy ma inny odczyn śliny. Ślina jako enzym trawienny wchodzi w reakcję z blachą instrumentu stąd różność brzmień i różna długość rozgrywania. Także aspekt rozwibrowania blachy wpływa na barwę. Tutaj też przejawia się to coś zwane DUSZĄ. Jeśli instrument rozegra się dobrze to wtedy można oceniać taki aspekt. Na początku brzmienia są dość surowe. Zmienia się pod wpływem grania. Także duszę może mieć zarówno Schagerl jak i Yamaha 4*** chińskiej produkcji. I myślę, że jeśli trąbka ma to coś w sobie to raczej tego nie straci
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Dlaczego ?? Otóż każdy ma inny odczyn śliny. Ślina jako enzym trawienny wchodzi w reakcję z blachą instrumentu stąd różność brzmień i różna długość rozgrywania.
De-eR to jest twoja teza czy skądś/gdzieś zaczerpnąłeś tą wiedzę?
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Instrument/y: Bach Artisan, Martin Committee '52
Ustnik/i: Monette
Pomógł: 15 razy Posty: 335 Skąd: Katowice
Wysłany: Sob 27 Lis, 2010 22:01
Świetny wybór. Ja Yamahę Xeno bez wahania wymieniłem na Schagerla. Yamaszki są świetnie wykonane, poprawne dźwiękowo ale brakuje im duszy. Brzmienie Schagerla jest dla mnie powalające. Co prawda gram na wyższym modelu niż ten co chcesz kupić, ale też zaczynałem od szkolnego Schagerla.
Pamiętaj o tym, że Schagerle rozgrywają się nieco dłużej niż inne trąbki. Więc na ostateczne, ciepłe i głębokie brzmienie możesz trochę poczekać. Na początku może nie być "pełne". Witaj w klubie!
Instrument/y: Trąbka Roy Bensson TR101
Ustnik/i: Yamaha GP16C4
Posty: 83 Skąd: Opole
Wysłany: Pon 12 Wrz, 2011 11:50
........... I JAK ROZGRYWA SIE TRABKE ? BO SLYSZALEM OD STARYCH MUZYKANTOW ZE NP. STAJE SIE Z TRABKA OK. 10-15 cm. OD SCIANY I ILE PARY W PLUCACH DYMA SIE W INSTRUMENT I OCZYWISCIE CZYSTO STROJAC , WYDOBYWA SIE JAK NAJBARDZIEJ SOCZYSTY, PELNY I POTEZNY DZWIEK . W imieniu swoim i NOVAKUSA bardzo dziekuje za odpowiedz !
NOWAKUS113, możesz prawidłowo rozegrać. Graj dużo z tunerem aby wszystkie alikwoty były czyste i staraj się grać ładnym dźwiękiem, dużo dmuchaj
heniekroy, nie słyszałem o czymś takim. Trąbkę się rozgrywa z czasem, zależy jak dużo grasz. Jedne trąbki się szybciej rozgrywają inne dłużej. Dla dobrego rozegrania trąbki można grać dużo długich dźwięków z tunerem.
Słyszałem kiedyś o sposobie, który opisał HENIEKROY. Chodzi w tym chyba o coś takiego, ze dzwięk się odbija od ściany i wraca do instrumentu. Tak mi to chyba ktoś kiedyś mówił. Nie próbowałem tego nigdy.
Z tego co mi wiadomo to można tak rozgrywać trąbkę ale ... nie "dajemy" w trąbkę ile fabryka dała. Można grać do ściany ustawiając sobie gdzieś w widocznym miejscu tuner aby wdmuchiwać dźwięki na właściwe wysokości. Ze ścianą chodzi o to, że słyszymy natychmiast odbity dźwięk - na zasadzie ekranu odsłuchowego - słyszymy czy jest czysty czy jest dobrze brzmiący. Takie ćwiczenie pomoże uzyskać lepszą barwę oraz rozegrać instrument jeśli ten aspekt drążymy. Dmuchamy dość konkretne forte pamiętając aby nie przeforsować volumenu brzmienia.
_________________ "...Walki nie toczy się z instrumentem. Walkę toczy się z samym sobą..." (Vincent Cichowicz)
Instrument/y: Bach Artisan, Martin Committee '52
Ustnik/i: Monette
Pomógł: 15 razy Posty: 335 Skąd: Katowice
Wysłany: Sro 14 Wrz, 2011 11:24
Ja dodam od siebie (z autopsji) że instrumenty Schagerl rozgrywają się nieco dłużej niż inne. Moim zdaniem jest to efekt bardzo dokładnego spasowania elementów, elementów "wibrujących swobodnie" jest więc mniej, stąd i dłuższy czas. Ale absolutnie nie oznacza to, że instrument będzie w tym czasie w jakikolwiek sposób bezużyteczny. Brzmienie może być troszkę bardziej matowe. Dopiero po rozegraniu instrumentu nabierze on ciepłego ale soczystego brzmienia.
I jeszcze jedno - rozgrywamy instrument po dostrojeniu krąglikiem! Inaczej cała praca na marne. Jak stroić instrument było mnóstwo postów.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum