Przyjęcie Pierwszej Komunii Świętej to przede wszystkim uroczystość EUCHARYSTYCZNA w świetle liturgii kościoła katolickiego związana z przyjęciem Ciała Jezusa Chrystusa więc wszelkie pieśni Maryjne odpadają - nie odpowiadają SŁOWU liturgii, które w muzyce kościelnej jest rzeczą NADRZĘDNĄ. Także sorry damian54 ale nie zgadzam się z Tobą zdecydowanie. Chyba, że nastąpi to przed mszą jak napisałeś lub po jej zakończeniu. Polecam pieśni eucharystyczne np. Panie dobry jak chleb, Już przyszedł Jezus ukochany, Pan wieczernik przygotował, Jezusa ukrytego, Pójdź do Jezusa. Ponadto często gęsto dzieci idąc w procesji do kościoła śpiewają pieśń: Kto się w opiekę. Wpisz sobie w google pieśni eucharystyczne, przeglądnij i zagranie ich na pewno będzie zgodne z uroczystością Pierwszej Komunii. W grę wchodzi ponadto zbieżność tekstów liturgii słowa z tym, co śpiewa lud w kościele i w tym aspekcie proponuję udać się do miejscowego Proboszcza bo on jest odpowiedzialny w całości za Sakrament i liturgię i uzgodnić propozycję pieśni. Należy też skonsultować to z organistą.
Ponadto duet werbel z trąbką to nadaje się raczej na pogrzeby niż na I Komunię Wybierz coś innego - dwie trąbki i puzon - już jest harmonia fajna i można pięknie zagrać.
Gdyby ktoś z Was miał gdzieś przypadkiem stópkę czy też nóżkę do klasycznego futerału Bacha (tego brązowego, obitego materiałem, który jest do modeli 37) to proszę o kontakt
Zgubiłem gdzieś niestety. Będę wdzięczny za info
Dla zobrazowania sprawy link do zdjęcia:
http://www.fotosik.pl/pok...78c7b14cb6.html
Może to niekoniecznie sekcja dęta ale nie chciałem zakładać nowego tematu. Marcus Miller gościł 2 maja we Wrocławiu grając w następującym składzie:
Marcus Miller - bass
Alex Han - sax, Kris Bowers - keys, Maurice Brown - trumpet, Louis Cato - drums and Adam Agati - guitar.
Kawał dobrej muzy! Polecam i Smacznego
Pierwszy filmik jest szczególnie ciekawy od 5 minuty
itech33, taka właśnie jest trąbka - trzeba się jej uczyć codziennie. Nie jest to tajemnicą, że dużą rolę w grze spełniają mięśnie okalające usta, mięśnie samych ust oraz mięśnie mimiczne twarzy (mówię typowo o zadęciu). One wszystkie są przecież połączone ze sobą i jeśli się zmęczą to chcąc nie chcąc dadzą nam o tym znać w postaci gorszej kondycji, w postaci tego, że gra się właśnie topornie, ciężko, skala spada. Wszystko to przerabiałem na sobie samym i choć tych dni jest już u mnie o wiele wiele mniej to jednak zdarzają się. Nie jest to wówczas kwestie przemęczenia czy niedogrania - po prostu przychodzi troszkę słabszy okres i już.
Proces zmęczenie można myślę prosto wytłumaczyć - porównać do biegania. Sam pewnie masz doświadczenie, że gdy biegasz - nawet podczas grania w piłkę to przyjdzie taki dzień gdzie chcesz biec, a nogi są "ciężkie", ciężko się rozpędzić. To właśnie nic innego jak spore przemęczenie mięśni. Początkowo objawi się to zakwasem ale gdy on ustąpi będzie tak jak opisałem wcześniej - nie jest to regułą oczywiście. U nas trębaczy zaobserwowałem takie zjawisko - kiedy jest ten dzień gdy gra się nam świetnie to niestety nie znamy umiaru w ćwiczeniu: gramy bardzo dużo, katujemy górny rejestr, który fajnie i lekko się oddzywa, wręcz "naparzamy" w instrument. Na drugi dzień przychodzi smutne rozgoryczenie bo niestety wariacjami z dnia poprzedniego w procesie ŚWIADOMEGO ćwiczenia SAMI skatowaliśmy sobie zadęcie. I wtedy szukamy różnych ćwiczeń, które szybko będą nam odbudowywać zadęcie i tymi ćwiczeniami jeszcze bardziej się zamęczamy. Wiem to z autopsji bi nie raz tak właśnie robiłem i wcale nie uważałem, że to błąd bo przecież dużo poćwiczyłem. Ale nie tędy droga. Będąc w szkole muzycznej, na studiach itd. trzeba potrafić zrozumieć proces jak ćwiczyć, jak szukać ćwiczeń dla siebie aby takie rzeczy nie miały miejsca. Polecam w tej kwestii przeczytać ten wątek:
http://www.trumpeters.pl/...c9f7e6705c1b4c9
Ja dla siebie znalazłem kilka lekarstw na tę dolegliwość:
1. Codziennie się porządnie rozgrywam - set ten zajmuje mi od ok 30-45 minut. UWAGA - rozegranie ma przygotować buzię do całodziennej pracy czyli ma być masażem, a nie jej katowaniem. Dlatego namawiam aby każdy z Was znalazł takie ćwiczenia, po których będzie czuł, że jest rozegrany, że buzia jest gotowa do gry, a nie zmęczona na początku dnia. To bardzo istotne zadanie! Wszyscy wielcy sprinterzy "na setkę" przed przebiegnięciem 100 m a kilka sekund rozgrzewają się do tego zadania parę godzin wcześniej aby mięśnie uzyskały największą wydajność podczas zawodów.
2. Nie można dopuścić do przemęczenia buzi - trzeba tak ćwiczyć aby kończąc set ćwiczeń buzia była nie zgrana - kluczem do tego jest ćwiczenie z przerwami, o którym nie raz pisałem i do którego namawiam. Spieszenie się nie ma sensu. Jeśli gramy na trąbce to musimy znaleźć czas do ćwiczeń. Nawet jeśli go nie ma to wówczas jak najlepiej spożytkować ten krótki czas, który mamy. Ćwiczyć miejsca, które nie wychodzą, a nie katować całość. Musimy dążyć do tego aby o każdej porze dnia grało się nam tak samo.
3. Tak jak w rozgrzewce namawiam do znalezienia ćwiczeń, które będziemy grali codziennie bez względu na to jak się nam gra. Ja gram jedne i te same ćwiczenia codziennie już od 7 lat i wiem, że nawet jak nie mam czasu poćwiczyć więcej to one budują i podtrzymują moją kondycję. Można tutaj śmiało grać ćwiczenia z Arbana np. chociażby od 11-50 oczywiście w miarę możliwości ale z PRZERWAMI!
Co natomiast robię gdy mam słabszy dzień?
Kiedyś ćwiczyłem wprawki, różne ćwiczenia oparte na dźwiękach pedałowych itd. Efekt była taki, że zmęczenie nie ustępowało i musiałem się jakiś czas przemęczyć aby wszystko wróciło do normy. Teraz jak przychodzi słabszy dzień - buzia pierzchnie, puchnie, słabsza kondycja to robię tak, że się rozgrywam - ale trochę krócej ok 20 min. i biorę ewentualnie trąbkę na koniec dnia aby kilka krótkich i nie za wysoko ćwiczeń pograć. BARDZO KONTROLUJĘ ZADĘCIE aby wszystko było na swoim miejscu. Jeśli natomiast czuję, że naprawdę jest spore zmęczenie to zamykam trąbke w futerale na dwa trzy dni - chyba, że trzeba coś grać to wówczas delikatna rozgrzewka i gram tylko to co muszę.
Pamiętaj aby się nie katować gdy buzia jest zmęczona. Nic to nie da, a tylko pogłębi stan zmęczenia.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to aby potrafić obserwować swoje ciało podczas grania oraz przewidywać swój organizm. Tego uczy trąbka ale musisz zwracać na to uwagę - co Tobie pomaga, a co nie. Kiedy możesz grać więcej, a kiedy już przestać aby nie przesadzić z graniem.
To wszystko zaobserwowałem z życia i jakieś spostrzeżenia mam. Nie wiem czy to Ci pomoże ale chciałbym aby tak było.
Sam często się zastanawiam nad tymi słabszymi dniami - może jeszcze coś ciekawego wymyślę Nie mniej puenta jest taka:
Ćwicz ŚWIADOMIE, NIE DOPROWADZAJ DO ZMĘCZENIA BUZI i MYŚL POZYTYWNIE
Kolego sądzę, że trzeba poćwiczyć z metronomem aby w swoim czasie zagrać wszystkie nutki np. w etiudzie. Nie można atakować wcześniej dźwięków - to jakaś naprawdę dziwna przypadłość i zły nawyk stąd musisz go zastąpić nowym, wyuczonym nawykiem. W tym aspekcie nikt nie wejdzie w Ciebie i nie będzie za Ciebie grał więc najlepszym lekarstwem jest SAMOKONTROLA podczas ćwiczenia, ŚWIADOME ćwiczenie i wymaganie od siebie perfekcji. Inny sposób nie przychodzi mi na myśl.
gonzo88, pomysł fajny i ciekawy Myślę, że Admin nie będzie miał nic przeciwko ale poczekajmy na Jego stanowisko. Ja jestem jak najbardziej ZA. Trzeba tylko dograć czy proponowany przez Ciebie termin będzie dobrym w takim sensie aby spełnić założenia pobicia rekordu Trzeba oczywiście ostateczny termin ogłosić ogółowi Poczekamy jaki będzie oddzew.
Michał Koniarski ma rację. W Nerudzie grając na trąbce B już w pierwszych taktach trzeba zagrać do b2. Następnie często gęsto w tych okolicach się pozostaje. W tym koncercie należy się swobodnie poruszać do c3. Wtedy można się brać za rozczytywanie
Jareks_NS, może i Neruda nie należy do najtrudniejszych pozycji literatury trąbkowej ale zagrać go stylowo już takie proste nie jest ;/ I jestem pewien, że zdając egzaminy na muzyczną uczelnię, a w szczególności na UM w W-awie komisja na pewno prócz samej techniki gry weźmie pod uwagę styl wykonania, interpretację czy zrozumienie formy jako całości koncertu. Odegrać nutki można ale to nie to samo co je zagrać I tutaj upatrywałbym generalnej trudności zmiany repertuaru.
Forum: Akcesoria Wysłany: Nie 29 Kwi, 2012 15:39 Temat: Tlumik
To wina korka. Wytrzyj miękką szmatką roztrąb. Przed włożeniem tłumika chuchnij na roztrąb trąbki - do środka czary i umieść tłumik w taki sposób jakbyś go chciała lekko wkręcić. Powinno pomóc. Jeśli nie pomoże to trzeba wymienić korek - czasami jest zbyt twardy i się nie trzyma.
Forum: Akcesoria Wysłany: Nie 29 Kwi, 2012 14:44 Temat: Tlumik
kakaba, a jesteś pewna, że to tłumik do trąbki? Rozmiary i budowa tłumików trąbkowych są tak skonstruowane, że pasują do wszelkich trąbek przynajmniej w stroju B, C. Zatem powinien pasować. Zrób zdjęcie jak to wygląda
Bach ARTISAN model AB-190-S Trąbka B
Model mistrzowski
Specyfikacja instrumentu:
rozmiar ML .459" = 11,66 mm
roztrąb Ø 4 13/16'' = 122,24 mm
Jednoczęściowy ręcznie kuty roztrąb z płaską krawędzią czary - grawerowany
monelowe wentyle
otwarty pierścień na kciuk,
model posrebrzany
2 komplety prowadzeń wentyli (plastik / metal)
podwójny kufer prostokątny Deluxe C190DBL
Nadszedł czas kiedy PROTLINE przysłał mi na testy najmłodsze dziecko z serii Bach Stradivarius czyli model Artisan. Myślę, że producenta przedstawiać nie trzeba. Jeśli natomiast jest ktokolwiek, kto nie wie nic na jego temat to odsyłam do strony: www.bachbrass.com.
Nie od dziś wiem, że dla wielu z nas instrumenty Bach Stradivarius są ikoną trąbek ale dla wielu stanowią wręcz pewną obeznaną „komercję”. Jak wszędzie są zwolennicy i przeciwnicy. Z moich obserwacji wynika, że Bach’y nie są dla wszystkich gdyż nie wszystkim pasują. Dla przykładu: całkiem niedawno spotkałem się z moim kolegą ze studiów – świetnie grający trębacz! I zdawało by się, że takiemu każda trąbka będzie grała świetnie. Miał Bacha 37 – brzmiał mu rewelacyjnie. Gdy się spotkaliśmy ku mojemu zdziwnieniu z futerału wyciągnął Yamahe (chyba to była 6 lub . Zamienił Bacha bo jak twierdzi – Yamaha bardziej pomaga mu w grze. W moim przypadku mogę śmiało napisać, że zakup Bacha był strzałem w „10”. Współpraca z Bachem daje mi wiele satysfakcji i pozwala uzyskać to czego wymagam od trąbki. W końcu model 180-37 jest chyba najbardziej powszechną i uniwersalną trąbkę z serii Stradivarius. W zestawie z ustnikiem Bach Megaton nie mam pytań i wątpliwości choć ciągle gdzieś tam pozostaje myśl znalezienia lepszego ustnika ale jak na razie nie znalazłem lepszego – jak dla mnie oczywiście – pomimo wielu testów i prób naprawdę zacnych producentów.
Nasz forumowy kolega Grzegorz_N napisał już małe co nie co o Artisanie choć pisanie o instrumencie tej klasy nie należy do łatwych zadań. Zawsze podkreślam mnogość różnych zdań oraz subiektywność ocen więc to co zauważę ja może nie zauważyć ktoś inny i odwrotnie. Idąc dalej to co spodoba się mi, może nie spodobać się komu innemu więc należy mieć to na uwadze.
Zatem do rzeczy:
Na pierwszy rzut oka wysuwa się futerał. Znany, opatrzony koloru brązowego obity na brzegach krokodylo-podobną skórą ze złotymi obiciami i zamknięciami. W środku miejsce na dwie trąbki oraz kieszeń na ustniki i oliwki. Futerał ma rączki w dwóch płaszczyznach, a na jego przedniej ścianie widnieje zacne logo:
Futerał jest solidny niczym czołg. Przyznam, że jak miałem w nim dwie trąbki to ręka cierpła. Z jedną w środku też nie jest za lekko i ten aspekt może być męczący. Może się podobać lub nie. Jak dla mnie jest takim znakiem rozpoznawczym producenta – niekoniecznie wygodnym ale co ważne bardzo dobrze chroniącym trąbkę.
Co do samego instrumentu – jest on wykonany perfekcyjnie jak już napisał Grzegorz. Trąbka z górnych półek nie może być zwykłym zlepkiem metalu. Artisan ma jednak małe zmiany kosmetyczne na pierwszy rzut oka niekoniecznie rzucające się w oczy. Bryła instrumentu została zachowana jak w modelu 180-37. Elementem, który od razu odróżnia Artisana od zwykłej serii Stradivarius jest piękna grawerka na czarze głosowej. Roztrąb jest jednoczęściowy, ręcznie kuty zakończony płaską krawędzią.
Poniżej pojawią się zdjęcia: zawsze na górze będzie Artisan, a na dole Stradivarius 37.
Kolejnym elementem jest kółko na pierwszym krągliku, które jest w kształcie niedomkniętego koła, a nie jak to było w kształcie literki „U”. Podobnie haczyk na piąty palec prawej ręki także zyskał odmieniony kształt.
Zmienione zostały także elementy malutkich wsporników, które w modelu 37 miały kształt okrągły, a w Artisanie przybrały kształty sześciokątów.
Producent powiększył także okucia dużych sporników scalających leadpipe z czarą głosową. Płaszczyznowo są większe niż w 37ce.
Instrument upiększono metalowymi pierścieniami na końcach wsporników oraz krawędziach ruchomych rurek.
Jest jeszcze jeden element, który najmniej rzuca się w oczy. Na dolnej nakrętce 3 wentyla od dołu zamontowany jest pierścień grubości 2 mm, który nieznacznie zwiększa komorę trzeciego tłoka.
Poza tymi kosmetycznymi wręcz zmianami wizualnymi nic więcej dla oka się nie zmienia. Przyciski zakończone masą perłową, nakrętki, podkładki zaczerpnięte z modelu 37. Bach jak się patrzy. Charakterystyczny dla Bacha jeden kranik wody, a na trzecim krągliku patent rozkładającej się rurki do wylewania wody aby za każdym razem nie odkręcać ogranicznika wysuwania krąglika.
Odnośnie strojności: cis1 i d1 wymaga korekcji intonacyjnej. I w tej kwestii to wszystko co można napisać. Reszta dźwięków stroi idealnie.
Powiem Wam szczerze, że bałem się co mam napisać o tej trąbce, o instrumencie mistrzowskim, w którym wszystko jest na miejscu. Wystarczyłoby napisać, że trąbka jest godna swojej klasy i gra się na niej bardzo przyjemnie. Wszystko poukładane i konkretne. Nie mnie postaram się wykrzesać parę słów.
Bach Artisan – choć miałem go prawie nie granego – jak na pierwszy raz odezwał się rewelacyjnie. G1 zabrzmiało, że aż miło. Małym nakładem sił uzyskałem taki dźwięk, o którym na wielu trąbkach można pomarzyć. Soczysta barwa, nie za jasna, nie za ciemna – idealnie wypośrodkowana z dużą ilością alikwotów. Było słychać wręcz jak rezonuje blacha, jak przenosi drgania. Ciekawe uczucie. Zaskakujące. W dole i górze skali otwarte, rasowe brzmienie. Trąbka przyjmowała całe powietrze aż do bólu. Choć górny rejestr trzeba by pograć więcej bo z obserwacji wiem, że Bach wymaga rozegrania i tak jest w Artisanie. W pierwszych dniach góra była troszkę surowa ale powtłaczanie powietrza w dynamice fortissimo dało efekty. Po tygodniu górny rejestr się otworzył co potwierdza, że trąbka będzie się rozgrywała. Powiem Wam co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło i co świadczy, że klasa mistrzowska to jednak nie przypadkowe określenie. Artisan ma bardzo fajnie poukładane dźwięki w trzeciej oktawie. Jeszcze na żadnej trąbce tak czytelnie, przejrzyście i lekko nie grało mi się w wysokim rejestrze. I choć do snajperów nie należę to zagrać na Artisanie do g3 nie jest problemem. Trąbka bardzo pomaga. Czuć na buzi, że dźwięki nie wchodzą przypadkowo ani nie są wynikiem dociskania czy nadmiernego wysiłku. Po prostu są i już. I to uważam za ogromny atut. W związku z tym centra dźwiękowe w całej skali są idealne. Dmuchasz i masz konkretny dźwięk. Trudno nawet o nieintonacyjne zagranie dźwięku. Także Artisan to świetny partner w grze.
Test wykonywałem na ustniku Bach Megaton 1 1/2C. Początki dźwięków, legata, staccata, przedęcia – nie mam pytań. Ja osobiście się nie mogę przyczepić. Jak dla mnie bomba.
Artisan miło leży w dłoni. Przy dłuższej pracy nie daje uczucia dyskomfortu. Choć w porównaniu z Bachem 37 wydaje się być cięższy (być może grubsza blacha, masywniejsze wsporniki), bardziej masywny w swej bryle - jak gdyby większy. I ta sprawa mnie dziwi – trąbki niby wyglądają tak samo ale wizualnie odczucia podczas gry doprowadziły mnie do takiego sądu.
Tłoczki pracują bardzo fajnie. Nie było z nimi żadnych problemów. Sprężynki fantastycznie dobrane. Opór tłoków jest idealny. Wszystko ładnie czuć pod palcami dzięki czemu mamy wrażenia panowania nad instrumentem. Do tego producent dokłada dwa zestawy prowadnic – metalowe i plastykowe – można się pobawić i pozmieniać. Dla mnie zmiana konieczna nie była.
W krągliku 3 wentyla dość szybko zbiera się woda. Nie mniej równie szybko jak nie szybciej można ją wylać wyciągając ruchomą końcówkę rurki.
Model AB190S daje grającemu możliwość dużej rozpiętości dynamicznej. Od pianissimo do fortissimo. Grając pianissimo lub nawet dźwięki szeptane instrument nie traci na brzmieniu. Zmienia się dynamika ale brzmienie pozostaje. Podobnie w mf lub fff. Artisan brzmi niesamowicie. W fortissimo się nie wydziera ani nie ma przesterowanego dźwięku. Wszystko to małym nakładem sił przy słyszalnym efekcie pracy. Czy potrzeba czegoś więcej?
Mam bezpośrednie porównanie z Bachem 37. Trąbki te grają bardzo ale to bardzo podobnie. Więc jaka jest różnica? W Artisanie czuje się nowego ducha. Instrument zyskał bardziej na brzmieniu w sensie alikwotów – ale dla zwykłego zjadacza chleba różnica ta będzie niesłyszalna. Z racji tego, że Artisan to świeżynka i nie można mówić, że coś nie wychodzi bo jest źle rozegrana to mogę śmiało napisać, że jest bogatsza w brzmieniu. Nie wiem jak gra nowa 37 bo nie miałem nigdy okazji na takowej pograć. Artisan ma też większy wachlarz dynamiki. Choć gdy po Artisanie biorę mojego 20-letniego Bacha to różnic praktycznie ciężko się doszukiwać. To co napisałem in plus dla Artisana to wynik mojego pierwszego wrażenia, które nigdy nie okazało się błędne w tych kwestiach. Generalnie po kilku pierwszych dźwiękach jestem w stanie rozszyfrować instrument. Dalsze testowe zabawy to już badanie różnych wariantów i aspektów gry oraz mnóstwo różnych myśli z cyklu: a dlaczego? a czemu? a może tak spróbuję… i człowiek głupieje.
Artisan barwowo zaskakuje. W kantylenach można zagrać głęboką, ciepłą barwą ale gdy trzeba powsadzać ostre akcenty w partiach big band’owych to zmienia się w niesamowitą „kosę”. Mało siły, a rezultat oszałamiający. Spektrum dźwięku jest bardzo szerokie. Także instrument może sprawdzić się na wielu frontach gry. W orkiestrach symfonicznych mogę wnioskować, że wpasuje się idealnie. A to cieszy niezmiernie.
Szukałem minusów tej trąbki. Szukałem i szukałem i … nie znalazłem. Nie wiem do czego się przyczepić. Może tylko do tego, że ma ciężki futerał jak na dalsze spacery. To dowodzi temu, że jest to instrument klasy mistrzowskiej, który swoje kosztuje i choć może na moje mógłby kosztować troszkę mniej to jednak wydanie takiej kwoty na tak świetną trąbkę nie będzie wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Ten kto się zdecyduje na Artisana podejmie świadomą decyzję i na pewno jej nie pożałuje. W związku z ceną Artisan nie będzie trąbką dla wszystkich. Zawodowcy na pewno wezmą go pod lupę przy ewentualnym zamiarze zmiany instrumentu. Myślę, że w drodze przetargów zainteresują się nim instytucje typu: filharmonie czy opery. Cena modelu AB190S nie jest na kieszeń wszystkich. Kto jednak odłoży na Artisana będzie szczęśliwym posiadaczem profesjonalnej trąbki lub inaczej mówiąc - profesjonalnego partnera w grze.
Mały Off-Top:
Całkiem niedawno testowałem Andreas Eastman model 821 czyli kopię Bach 37. Jestem niezmiernie ciekawy jak Andreas Eastman ma się do modelu Bach Artisan (mimo wszystko będą to różne klasowo instrumenty). Choć mam w pamięci model 821 ale pamięć, a praktyka to dwie różne rzeczy. Może ktoś z Was kto ma blisko pokusi się o wycieczkę do Tarnowskich Gór i sprawdzi ten aspekt namacalnie? Cenowo za Artisana można kupić dwa modele 821 i pewnie jeszcze 520G ale ciekawym byłoby zrobić takie porównanie. To już tak w ramach ciekawostki.
Miesiąc temu miałem okazję pograć na Yamaha Artist 9335NY czyli cenowo i klasowo instrument porównywalny. Choć to fajna trąbka to jednak miałem mały niedosyt po graniu na niej, podobnie też nowe rozwiązania wizualne zastosowane w 9335 nie przypadły mi do gustu. Grałem na niej może z pół godziny wraz z moim kolegą. Jakoś mój Bach brzmiał mi lepiej. Nie jestem stronniczy ale takie same zdanie miał mój kolega, który słuchał i sam porównywał mojego Bacha z Yamaha Artist. Mogę wnioskować, że Artisan jak dla mnie wygrałby z 9335. Może jednak to kwestia egzemplarza? Ale czy w klasie mistrzowskiej można mówić o egzemplarzach lepszych i gorszych? Pewnie i nie ale wykluczyć tego nie można. Inny kolega ma model 9335NY i bardzo go chwali. Zatem chyba najbardziej racjonalnym i wytłumaczalnym wnioskiem dlaczego tak jest będzie różnica gustów, o których przecież się nie dyskutuje.
Może ktoś z Was, kto ma Artisana napisze o jakiś mankamentach tego instrumentu. Ja takowych nie znalazłem. Opinia jest oczywiście moim subiektywnym odczuciem i bezpośrednie spotkanie z Bach Artisan może wywołać u Was odmienne zdanie o czym już pisałem na początku. Także polecam indywidualny test.
Na zakończenie dodam, iż w ostatnich dniach testu odczuwalna była większa różnica w brzmieniu Artisana. Podobnie też Bach 37 wydawał się „ciaśniejszy” zadęciowo niż Artisan. Nie chodzi tutaj o cofanie powietrza bo takie coś nie ma miejsca ani przy 37 ani przy Artisanie. Trudno mi to określić ale najbliższym stwierdzeniem będzie: Na Artisanie gra się swobodniej. Trąbka na pewno się jeszcze rozegra ale już na tę chwilę jest instrumentem godnym swojej klasy, który zaspokoi gusta wielu muzyków.
I co ważne – na Bach Artisan mamy 5-letnią gwarancję.
Wojtek – dzięki za udostępnienie instrumentu do testu.
Undertaker, Lapkos ma rację. Powinieneś to uzgodnić ze swoim nauczycielem. Ponadto nie wiem czy jest sens zmieniać koncert na miesiąc przed wstępnymi. Jesteś pewien, że go przygotujesz perfekcyjnie? O ile pamiętam nie ma w tym koncercie powyżej b2. Domyślam się, że I część sprawia trudność - jak większości osób, które słyszałem. Kulminacyjny moment do b2 przeważnie kładła większość. Proponowałbym - bo jest jeszcze czas - dobrze poćwiczyć ten koncert. Rozłożyć na elementy pierwsze, nauczyć się odpoczywać nawet w najmniejszych pauzach i nie bać się jak napisałeś "stosunkowo wysokich" dźwięków Jeśli zagrasz go stylowo i muzycznie ładnie to będziesz miał satysfakcję. Wiele osób gra go z myślą aby ugrać do końca. Pomyśl teraz jak go ugryźć muzycznie. Pozytywnego myślenia życzę, wytrwałości w ćwiczeniu i sukcesów na egzaminie
Nie znam tego z autopsji ale ... mój uczeń miał aparat przez ponad rok czasu. Jak twierdził, na początku grało się inaczej ale skala nie spadła, dźwięk był ładny. Trzeba było się po prostu przyzwyczaić do "ciała obcego" na zębach. Czasem mówił, że metal lekko wcina się w wargi ale było to przeważnie pod koniec lekcji czyli po konkretnym wysiłku. Trze`ba pewnie uważać aby nie dociskać. Wiadomo każdy jest inny ale taki przykład mogę tutaj przytoczyć
Kolego, napisz na PW do uzytkownika Michal Olejnik. Posiada taki ustnik. Poza Michalem jest jeszcze kilka osob sprzedajacych B6 wiec przejrzyj dobrze dzial Sprzedam.
Pozdrawiam
Ja mam do czynienia z modelem niższym czyli 101 i faktycznie jeśli chodzi o mniejsze zło to powiedzmy sobie szczerze - jest to jakieś tam wyjście. Moja koleżanka dysponuje modelem lakierowanym, ma go już ponad rok i nic się nie dzieje z lakierem. Także tutaj miłe zaskoczenie ale może to być też jakiś lepszy egzemplarz. Ponadto trąbka dobrze stroi. Co do brzmienia to fajerwerków nie ma. Nie mniej polecam jak wyżej wersję srebrną.
t.wrona, Wojtek się odezwie bo z tego co wiem to miał wyjazd na parę dni
Co do trąbek: Getzen to konkretny producent. Całość jest robiona w USA i nigdy nie przesiąknęli wschodem choć przez chwilę. Bardzo konkretny instrument klasy student-advance - oczywiście proponuję wersję srebrną.
Andreas Eastman to firma raczkująca na naszym rynku. Jest to produkcja chińska ale opatrzona amerykańską gwarancją Shires'a. Myślę, że to bardzo porównywalne trąbki ale różniące się od siebie. Większość może sceptycznie podchodzić do tej marki bo jest po prostu nie sprawdzona. Ja miałem te trąbki i jestem pod ogromnym wrażeniem i sam proponuję ewentualnym nabywcą wziąć ją pod uwagę. To odważny krok, łamiący stereotyp obegranej Yamahy4 ale sądzę, że się opłaci. Jest gwarancja także bez obaw. Wszystkie ważne info napisałem w artykule.
Popytaj Wojtka co ma aktualnie na sklepie Obydwa wybory będę bardzo dobre. Dodam może tylko, że Getzen proponuje dość nazwijmy to mało praktyczny futerał - poza trąbką i małymi gadżetami więcej nie wchodzi. Andreas Eastman proponuje świetny lekki GigBag na plecy i wejdzie tam wszystko. Bardzo fajny futerał