i co powiecie?
niezłe zabaweczki. Mnie szczęka opadła, jak zobaczyłem piccolo Czy to prawda, że instrumenty te są robione z puszek po konserwach???
ach.......czego to ludzie nie wymyślą
Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1396 Skąd: Kraków/Częstochowa
Wysłany: Pon 26 Sty, 2009 18:18
no z tymi puszkami po konserwach to na pewno blef... Nie znam producenta puszek, który robiłby je z mosiądzu lub tombaku Klasa "stagowców". Cena, nieznana marka. Jakiś skośnooki przyjaciel ją zapewne składał.
ale z tym pl to oznaczenie niezłe hehe, ciekawe jak się na nich gra, mam nadzieję że dużo lepiej niż wygląda cena bo bardzo tanio...
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Instrument/y: Yamaha YTR - 4335 GS Pomógł: 1 raz Posty: 56 Skąd: Polska
Wysłany: Pon 26 Sty, 2009 22:37
Ale nie stroją, czy się sypią w rękach? Ja na jakiejś wystawie kiedyś próbowałem na piccolo stagga grać, ale nie miałem ustnika do takich celów,a poza tym to było dawno i nie miałem skali do piccolo. Teraz zresztą też nie mam, ale tak do c3 to popykam. Ja przecież też nie polecam grania na takim sprzęcie, bo sam na takim grałem i mi się trąbeczka rozwaliła, och smutne wspomnienia. Kiedyś jak gdzieś jechałem autokarem, to ją położyłem nad sobą w tym schowku na kurtki (brak miejsca w luku bagażowym) i mi upadła na ziemię ( była w futerale oczywiście) i to nie od razu, tylko najpierw się od mojej głowy odbiła, to jak ją wyjąłem, to się załamałem. Pomimo, że była w futerale, to cała czara była we wgnieceniach , i to takich porządnych wgnieceniach a tak na długości to miała tam kilka takich mniejszych. Jeszcze wcześniej była taka akcja, że mi się ustnik w niej zaklinował, i wtedy jeszcze w ogóle się na tym nie znałem i nie wiedziałem jak temu zaradzić, to wziąłem szmatkę na ustnik, obcążki i tak próbuje to wykręcić, ale nic. Dalej próbuje, patrzę a tam cała ta rura (gdzie jest ustnik) się przekręciła o 90 stopni, że ten haczyk na 5 palec był o 90 stopni w lewo . Ale potem tą rurę wyprostowałem, przynajmniej jakoś wyglądała, ale nie dało się jej stroić, bo się nie dało wyjąć rurki do strojenia i te wszystkie zaczepy, co trzymają tą rurę z tłokami i z rurą od czary były porozrywane. Teraz to jest z tego polewka, ale wtedy to byłem załamany, bałem się gdziekolwiek z trąbką pokazywać, a w dodatku do tego, to ta trąbka była szkolna Poza tym w tym chińskim badziewiu zawsze dają niklowane tłoki. Wszystko kurde tylko, żeby taniej.... Nie ma co z takimi trąbkami się bawić ( chyba, że kupić jako zabawkę dziecku), bo tylko się nerwy traci. Lepiej pozbierać na jakiś przyzwoity sprzęt i mieć choć trochę przyjemności. A może Wy opiszecie ciekawe sytuacje z instrumentami tej klasy???
Hehe ty to miałeś przeboje Jak dla mnie to te trąbki są przeznaczone dla osób niezdecydowanych, czyli takich, którzy zastanawiają się czy chcą w ogóle grac na trąbce. Jeśli od czasu do czasu chcą grać to powinna im wystarczyć a jeżeli ktoś już ma wyższe ambicje to na pewno zaopatrzy się w lepszy sprzęt. Dobry instrument na początek dla dzieci.
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 24 Posty: 1551 Skąd: Opole
Wysłany: Pon 26 Sty, 2009 23:18
Czy ja wiem. Lepiej na początek może coś lepszego ale używanego? Przynajmniej łatwiej będzie sprzedać potem. Jakoś nie jestem i nigdy nie byłem przekonany do tych wynalazków. Sounder, Stagg, (n)Ever Play czy co tam jeszcze się pojawia na rynku postrzegam osobiście w formie żartu... nie trafionego żartu z trębaczy. Jednak z drugiej strony co robić jak kasy mało a przyzwoitych "używek" jak na lekarstwo (niestety takie sytuacje się u nas zdarzają). W sumie nie miałem do czynienia z Sounderami tylko innymi markami z tej półki cenowej ale coś mi się wydaje że nie odstają jakoś od reszty. Z resztą widać to po opiniach użytkowników.
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Wto 27 Sty, 2009 01:12
jestem na NIE. wolę już te południowoamerykańskie (nazwa mi wyleciała z głowy, kurczę), przynajmniej wytrzymują początkowe granie.
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Pomógł: 27 razy Wiek: 31 Posty: 657 Skąd: opolskie
Wysłany: Wto 27 Sty, 2009 03:43
Miles_Fan, może chodzi ci o firmę Weril, tańsze modele to tez takie na zasadzie najtańszych Amati (jak trafisz to grasz i grasz), ale wyższe są o dziwo O.K. zresztą do najtańszych tez nie należą.
osobiście popieram zdanie Immortal4ever, używane np. Amati 6*** Yamaha 2*** a czasami nawet 4*** czy Getzen 300 można zakupić w cenie nowych Sounderow Staggow itp... a klasa instrumentów nieporównywalna...
_________________ "w życiu piękne są tylko chwile..."
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 24 Posty: 1551 Skąd: Opole
Wysłany: Wto 27 Sty, 2009 08:31
mischka napisał/a:
używane np. Amati 6*** Yamaha 2*** a czasami nawet 4*** czy Getzen 300 można zakupić w cenie nowych Sounderow Staggow itp...
Tylko że musiałyby być nieźle zdezelowane bo szczerze mówiąc nie widziałem jeszcze Soundera powyżej 600 PLN... No Staggi są nieco droższe... Myślę że można za to kupić przyzwoite Amati ale niższych modeli, Yamahę 1**/1320, 2**/2320, Conna Directora albo Kinga 600. Tylko że trzeba by się było nieźle rozglądać za takimi okazjami.
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Instrument/y: Yamaha YTR - 4335 GS Pomógł: 1 raz Posty: 56 Skąd: Polska
Wysłany: Wto 27 Sty, 2009 12:43
To mieliście jakieś przygody ze sprzętem tej klasy, czy tylko ja jestem taki szczęściarz i kombinator?
Też jestem zdania, że kupowanie takiego badziewia, to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Ja moim staggiem cieszyłem się przez jakieś 2 miesiące. Potem już się zaczął sypać. No może trochę przesadzam. No tak z 3 miesiące był w pełni sprawny. Potem się zaczęły się problemy: lakier zaczął schodzić, tłoki nie chciały dobrze chodzić, te filce przy tłokach poodpadały, że jak naciskałem wentyle, to słychać było, jakby perkusja grała, w ogóle te tłoki były do kitu, te pseudo perłowe te w tłokach (tam, gdzie palce dotykają tłoka, nie wiem jak to się nazywa ) na początku były bardzo wygodne i chwaliłem je sobie, ale rozczarowałem się, bo były przyklejone klejem typu kropelka sklej sklej i mi jeden taki się odkleił. Więc jednym słowem: nie ma to jak chiński sprzęt
Instrument/y: B&S 535 S
Ustnik/i: B&S 7C i Arnolds & Sons 3C
Pomógł: 5 razy Wiek: 16 Posty: 409 Skąd: Ciechocinek
Wysłany: Sro 28 Sty, 2009 14:14
Popieram przedmówców no i ta sama nazwa SOUNDeR.pl na czarze Raz ciekawości zagrałem sobie na trąbce podobnej klasy czyli staggu no i trzymając w rękach czułem że się rozpadała, tłoki masakra, no i wystarczy czytając opinie powiedzieć i poprzeć większość - NIE POLECAM !
No to zrobiliśmy świetną antyreklamę dla początkujących trębaczy I uważam że bardzo dobrze, lepiej wszystkie karty wyłożyć na stół na początku niż potem żałować. Nie kupować, chyba że ktoś chce sobie trąbkę powiesić na ścianie hehe
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Instrument/y: Kanstul ZKT-1537 S
Ustnik/i: Stomvi 2c Megatone z tytanowym rantem
Pomógł: 14 razy Wiek: 24 Posty: 277 Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 28 Sty, 2009 14:48
miałem w rece puzon sundera. MMAASSAAKKRRAA !!!!! Nie polecam nikomu, starch zeby to sie nie rozpadło w rekach. Z nizszej klasy cenowej polecam j. michaela lub roya bensona
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Sro 28 Sty, 2009 14:53
no właśnie, Weril i Benson. porządne, tanie instrumenty. jak już kupować, to to.
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 24 Posty: 1551 Skąd: Opole
Wysłany: Sro 28 Sty, 2009 14:55
Na ścianie wieszać? Strach że spadnie i kogoś uszkodzi...
No cóż widziałem trąbki tej klasy po kilkuletniej eksploatacji i muszę przyznać że nie wyglądały one... Co gorsza z grą też było cienko, cieniutko. Co do osławionych Staggów to spotkałem się z opiniami że lekkość gry bardzo ograniczają seryjne ustniki. Co prawda nam to jakiejś większej różnicy nie robi ale początkującym już tak. Osobiście jestem ciekaw ile wytrzymuje taki Sounder. Co prawda w latach wynik nie będzie imponujący ale taka wiedza może się przydać.
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Pomógł: 27 razy Wiek: 31 Posty: 657 Skąd: opolskie
Wysłany: Sro 28 Sty, 2009 16:06
najtańsze są chyba trąbki firmy STARTONE.
a z tanich to THOMANN ma dosyć "solidne" wykonanie, Michael tez daje rade tylko jest droższy
najtańszego Thomanna kupimy za ok 500zl przy dzisiejszym kursie euro, do tego 3 lata gwarancji tak ze przez 3 lata napewno posłuży
_________________ "w życiu piękne są tylko chwile..."
Gralem kiedys na piccolo Staga czyli klasa soundera i nie pytajcie jaka to byla trauma...:) Nie dalo sie na tym grac najprostsza gama durowa brzmaial jak jakas "bengalsko-afrykanska" No i intonacja.... miedzy niektorymi dzwiekami interwal 3/4 tonu a pomiedzy innymi np 1 1/4...takze brzmialo to wszystko ciekaweie... a bylo to na poczatku zalewu chinskimi instrumentami i pamietam ze za tego staga wolali cos kolo 2 tys...:D heh to byly czasy...
może to była trąbka przystosowana do skali indyjskiej hehe albo chińskiej, tam ćwierć-tony to norma heh
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum