Instrument/y: Bach Stradivarius New York
Ustnik/i: Monette B4
Pomógł: 3 razy Wiek: 20 Posty: 85 Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sob 24 Sty, 2009 23:02 Szkoła Thompsona
Kojarzycie? Jeśli nie to bardzo polecam.
Jest bardzo prosta, a efekty są rewelacyjne! Do książki załączona jest płyta z ćwiczeniami i akompaniamentem co sprawia, że granie np długich dźwięków nie jest takie nużące i monotonne. Ćwiczenia mają na celu uelastycznienie warg i wydłużenie ich wytrzymałości, a wszystko w skali: f-G2
pozdrawiam - r.
"Droga do perfekcji jest w zasadzie jedna, bez miejsca przeznaczenia, więc zbierzmy nasz czas i cieszmy się podróżą!" - J. Thompson
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Nie 25 Sty, 2009 23:36
no, ja też nie kojarzę tej szkoły... ale z tego co opisałeś, wygląda ciekawie.
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Instrument/y: Yamaha YTR - 4335 GS Pomógł: 1 raz Posty: 56 Skąd: Polska
Wysłany: Pon 26 Sty, 2009 12:21
A to ja chyba kojarzę. To jest coś takiego, że na płycie wylicza tempo, np. 60 i słychać jak ktoś gra jedno przedęcie na ustniku, potem są cztery specjalne stuknięcia, które mówią, że teraz mamy powtórzyć. Gramy to samo przedęcie co usłyszeliśmy. Potem słychać trąbkę i znowu 4 uderzenia przed naszym zagraniem i my gramy na trąbce. I pół tonu niżej . Raz ustnik, raz trąbka. Tylko, że tam jest mnóstwo takich ćwiczeń : długie dźwięki, przedęcia, syrenki coś tam. Są różne wzory tych przedęć. Raz podchodzi się do góry, raz schodzi się w dół. Nie wiem co tam więcej jest, bo tylko czasami na lekcji się tak rozgrywaliśmy. To jest bardzo dobra szkoła i dzięki niej ćwiczenie np. nudnych długich dźwięków jest zabawą i nawet chcemy zagrać lepiej, niż na nagraniu. Jeśli to to samo, to gorąco polecam. Ja też muszę sobie takie cacko kupić, bo naprawdę jest tego warte, a efekty idą szybko, sprawnie i z zabawą. A i to chyba dla tych, co np. nie mają wielkiej kondycji, chcą sobie poprawić dźwięk, dla tych, co nie do końca wychodzą im przedęcia. Fajne to jest, bo są różne stopnie trudności. I też coś słyszałem właśnie o takiej książce, co są nuty i akompaniament midi, ale nie wiedziałem, że to to samo. A takie nuty + midi to są w necie. Jedne z nich: http://uhaweb.hartford.edu/lichtmann/tptmidi.html ale to chyba dla tych co już trochę dłużej grają.
Pozdrawiam, Qmac
[ Dodano: 2009-01-26, 12:27 ]
ale chyba jak sobie pograją doświadczeni trębacze, to chyba im się nic nie stanie
Instrument/y: Bach Stradivarius New York
Ustnik/i: Monette B4
Pomógł: 3 razy Wiek: 20 Posty: 85 Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 27 Sty, 2009 22:53
generalnie ćwiczenia gra sie na pasażach (trójdźwiękach w różnej postaci), w górę i w dół, stopniowo. Tylko ze: najpierw gra sie serie na ustniku, potem na trąbce - i tak każde z 10 ćwiczeń. Sam sie o tym przekonałem, że efekt jest murowany i naprawde polecam:)
P.S.
Moze na weekend zawitam w domu to zeskanuje nutki, zgram sciezki i postaram sie powrzucać:)
Faktycznie Thompson to dobra szkola... pracowalem z tym jakies 10 lat temu... i faktycznie efekty byly widoczne:) I z tego co wiem sa 2 czesci tych cwiczen...pierwszy latwiejszy drugi trudniejszy...
Cześć. Z tego co się orientuję to w skali do g2 utrzymana jest tylko 1 część. 2 jest już znacznie wyżej (o ile się nie mylę to do f3 lub g3. Obie są z akompaniamentami na CD w stroju "C" lub "B" (dostępne na stronie wydawnictwa BIM). Wydana została również późniejsza - rozbudowana edycja o nazwie "The Buzzing Book (Complete Method)". Moim zdaniem szkoła sama w sobie pomocna chociaż nie dla każdego...jednemu może służyć, a drugiemu niekoniecznie. Rozmawiałem na jej temat z kilkoma trębaczami np. Richardem Giangiulio, Manfredem Bockschweigerem, Alexem Jokiipi lub Andrew Balio i żaden z nich nie był zbytnim entuzjastą tej metody. Z drugiej strony mam również kolegów, którzy uważają ją za rewelacyjną i służy im bardzo... Reasumując. Warto zapoznać się żeby mieć swoje zdanie. Spróbuj a przekonasz się czy warto i czy to dla Ciebie . Moim zdaniem sama "koncepcja" dźwięku zasługuje na uwagę. Również dobrym pomysłem jest stopniowanie trudności kolejnych ćwiczeń. Osobiście używałem tych ćwiczeń przez długi czas ale znalazłem inne, które bardziej mi odpowiadają.
Pozdrawiam i powodzenia.
Instrument/y: B -Schagerl Penelope Gold C- Stomvi Titanium Pomógł: 10 razy Posty: 104 Skąd: Rzeszów
Wysłany: Czw 16 Kwi, 2009 15:22
Jak dla mnie bardzo ryzykowna szkoła, łatwo o zaciśnięcie sie i dociskanie ustnika. troche odzwyczaja od normalnego brania oddechu ( przynajmniej u mnie ) i tak szczerze mowiąc nie jest to nic innego co napisał Carmine Caruso jakies 30 lat temu
tak szczerze mowiąc nie jest to nic innego co napisał Carmine Caruso jakies 30 lat temu
Rzeczywiście jest kilka analogii do szkoły Caruso (Carmine Caruso; Musical Calisthenics for Brass; wyd. Hal Leonard dostepna np. tutaj: http://search.sheetmusicp...96298643696439) Thompson zwraca jednak większą uwagę na dźwięk, jego jakość, ilość alikwotów. Caruso ma podejście bardziej nastawione na aspekt fizyczny gry (piszę, że aby traktować te ćwiczenia typowo jak gimnastykę ogólnorozwojową i nie przykładać zbyt dużej wagi do brzmienia). Thompson zakłada podejście bardziej muzyczne (gra w "centrum" dźwięku", duża ilość alikwotów, utrzymywanie balansu między zadęciem a powietrzem i płynne glissanda pomiędzy dźwiękami). Co do zaciskania się lub dociskania ustnika moim zdaniem każdy materiał grany w niewłaściwy sposób może dawać taki efekt i nie sądzę aby szkoła Jamesa Thompsona była bardziej "ryzykowna" od innych.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum