Ja wczoraj miałem próbę, i byłem skacowany... Litości, to nie jest gra, zapomnijcie o jakiejś skali...
Może jak jeszcze jesteś pijany i nie czujesz bólu to przyciśniesz ustnik i masz tam jakąś skalę, ale to tylko z racji docisku bo siły i wyczucia napewno nie masz więcej...
_________________ "Wcześniej, wcale nie znaczy lepiej...
Życie prowadzi do celu meandrami"
Granie bez rozgrzewki to największa głupota i każdy dobry trębacz tego doświadczył lub doświadczy( mój nauczyciel tylko raz na jakiejś większej imprezie grał bez rozgrzewki bo nie było czasu i musiał szybko grać) ale można widzieć po sobie że utwory grane bez rozgrzewki gra się całkiem innaczej ciężej w moim przypadku i nie mam takiego fajnego uczucia na ustach.
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 23 Posty: 1540 Skąd: Opole
Wysłany: Wto 26 Sie, 2008 16:05
Nie no, nie przesadzajmy. Zagrać coś tam bez rozegrania nie jest rzeczą nie wykonalną. Owszem początek może nie należeć do zbyt udanych...ale jak się człowiek dobrze skoncentruje i będzie wiedział co jak chce zagrać to będzie całkiem nieźle...Gorzej jak człowieka chwyci trema...wtedy może nie być za wesoło. W takich przypadkach liczy się obok umiejętności również opanowanie.
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1383 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Wto 26 Sie, 2008 17:38
waglik napisał/a:
anie bez rozgrzewki to największa głupota i każdy dobry trębacz tego doświadczył lub doświadczy
czyli każdy jest głupi?
nie zawsze jest czas i możliwość żeby sie rozegrać, a grać trzeba.
pamiętam że kiedyś na warsztaty w Kaliszu przyjechał André Henry. grał zdaje sie koncert telemanna na piccolo i coś jeszcze. nie miał czasu na rozegranie, bo prosto z samolotu przyjechał na próbe. i co? i zagrał. bez większych problemów. po próbie właśnie powiedział, że "bez rozegrania też trzeba umieć zagrać".
Słuchaj ja nie mówię że jest każdy głupi nawet znani muzycy wiadomo jak trzeba grać bez rozgrzewki to niestety trzeba. Ale najlepiej do tego nie dopuszczać. Było u mnie w orkiestrze dwóch amatorów którzy po pół roku grania grali dźwięk "py" i nie słuchali sie nikogo grali jak chcieli aż wypisali się bo widzieli że to nie ma sensu. U mnie wszyscy trębacze którzy są w orkiestrze po 2 miesiącach musieli umieć grać dźwięk "ta" odbijany językiem czy jak to się nazywa. No i sami zauważyliśmy że o wiele gorzej nam się gra bez rozgrzewki i mieliśmy taki kont i jak ktoś się chciał rozegrać to szedł do niego i dmuchał ile chciał na samym początku tylko szedł nauczyciel a po paru miesiącach dłuuuga kolejka się ustawiała
Można umieć ale tego nie robić... Bo uwierz mi że to na pewno nie wpływa za bardzo na Twoją korzyść jeśli grasz bez rozegrania. Jeśli grasz delikatny utwór to ok ale nie od razu np. jeśli Twoja skala waha się między F2 a G2 lub wyże j i zaczynasz grać na tych dźwiękach to wiadomo że to Ci nie pomaga. Podstawową umiejętnością trębacza jest granie prawidłowych dźwięków na zimnym ustniku. I chyba każdy mi przyzna racje.
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1383 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Czw 28 Sie, 2008 18:20
waglik napisał/a:
Bo uwierz mi że to na pewno nie wpływa za bardzo na Twoją korzyść jeśli grasz bez rozegrania.
przesadzasz. w pewnym momencie dochodzisz do takiej wprawy że grasz bez rozegrania niewiele gorzej niż z. to jest tylko kwestia głowy, myślenia. obciążenie mięśni i ścięgien podczas grania nie jest dla nich jakieś zabójcze i są w stanie je uciągnąć bez rozgrywania.
oczywiście nie mówie że nie trzeba sie rozgrywać,po prostu bez przesady w drugą stronę.
PS. nie raz mi sie zdażało grać na piccolo bez rozegrania. i co? i żyje
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Czw 28 Sie, 2008 18:37
jest jeszcze jeden aspekt - oddech. ja na przykład mogę grać bez rozegrania (chociaż tego unikam), ale bez ćwiczeń oddechowych jakoś głupio się czuję.
to nie miał być OT
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1383 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Czw 28 Sie, 2008 19:27
Miles_Fan napisał/a:
ale bez ćwiczeń oddechowych jakoś głupio się czuję.
ja też w takim wypadku cwiczenia oddechowe ograniczają się do kilku głębokich, luźnych oddechów. więc zawsze jestem w stanie je wykonać. bo to kwestia 30 sekund
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Czw 28 Sie, 2008 19:45
ja w takim przypadku ćwiczę w samochodzie (na upartego 5 minut wystarczy).
kiedyś grałem egzamin tuż po wejściu do szkoły... nie polecam :/
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Ja w poprzednim roku miałem tak że kończyłem szkołe o 14.30 i o 15 musiałem być już na lekcji trąbki (do szkoły muzycznej dojeżdżałem rowerem). Lekcje w ten dzień nigdy nie były najlepsze bardzo cieżko mi sie grało ;/ a grać bez przygotowania na egzaminie to już w ogóle musi być ciężko :neutral:
Pomógł: 27 razy Wiek: 23 Posty: 722 Skąd: Brzeg/Kato/Wroc
Wysłany: Czw 28 Sie, 2008 21:45
Są nie raz takie sytuacje w życiu że nie ma jak się rozegrac przed graniem a zagrać trzeba. I tutaj się to przydaje a po za tym, co najważniejsze jest to kwestia umiejętności i sprawności warsztatu
Pomógł: 27 razy Wiek: 23 Posty: 722 Skąd: Brzeg/Kato/Wroc
Wysłany: Czw 28 Sie, 2008 22:30
Usta, zadęcie, oddech to nad czym pracujesz żeby grać jak najlepiej. Myślę, że jeżeli ktoś nie potrafi w ogole grać bez rozegrania to jest to sprawa wyrobienia jego mięśni ust. Bo przecież nie rozwiniesz sie jeżeli np grasz na złym zadęciu albo bierzesz zły oddech.
Trochę zbaczamy z tematu a przecież nie wiem czy dobre rozegranie ma wpływ na tremę chociaż z drugiej strony idąc na egzamin nie rozegranym to trema będzie chyba jeszcze większa bo wiemy, że może wyjść kicha
_________________ Mieć cel i dążyć do niego! Po byku! Ćwiczyć!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum