Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Pon 09 Lut, 2009 21:08
to można również interwałami - tercje, kwarty, kwinty...
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Instrument/y: Yamaha YTR - 4335 GS Pomógł: 1 raz Posty: 56 Skąd: Polska
Wysłany: Pią 20 Lut, 2009 15:25
Mam pytanie: otóż ostatnio na big bandzie trochę tak rwałem górę. Pod koniec zajęć czułem już taki dyskomfort i ciężej mi się grało. Następnego dnia rano zobaczyłem, że mam jakąś krostę w tym miejscu gdzie się przykłada ustnik. Poszedłem na lekcję trąbki i jak grałem to mnie to bolało i powiedziałem nauczycielowi, że mam taki problem, a on powiedział, żeby iść do apteki i kupić zovirax na opryszczkę. No to ja to kupiłem i posmarowałem na noc i następnego dnia już mnie mniej bolało, a jeszcze następnego dnia w ogóle. Ale w czym innym problem: tej krosty w ogóle nie widać, bo ona tylko trochę wystaje tylko jak wezmę usta do środka jamy ustnej. Ta krosta (pryszcz, czy cokolwiek innego, nie wiem co to jest, bo się nie znam na krostach) jest w środku ust, przy samej skórze, że jak właśnie wezmę usta napnę do środka jamy to wystaje. To wygląda jak pryszcz chyba, ale nic. Gra mi się tak nie za dobrze, góra w ogóle nie wchodzi, ale nie rwę, tylko ćwiczę doły jak już. Tak jakby ten pryszcz mi bardzo przeszkadzał i tak czekam kiedy to wyjdzie na wierzch. Proszę, pomóżcie mi, powiedzcie czy mieliście takie coś kiedyś, bo naprawdę się bardzo o to martwię. Proszę o pomoc
Niema się co martwić bo jest to ludzkie. Każdemu może się takie coś przydarzyć i przeszedł pewnie to już z niejeden raz. Też kiedyś miałem taką akcję no i rzeczywiście jak się gra górę to tak jakby ktoś szpilkę wbijał w usta. Jest to nieprzyjemne ale co zrobić. Po paru dniach na pewno przejdzie. Najważniejsze w tym czasie by po graniu umyć ustnik bo mogą bakterie rozprzestrzeniać się na inne miejsca ust. Pozdrawiam
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Instrument/y: Yamaha YTR - 4335 GS Pomógł: 1 raz Posty: 56 Skąd: Polska
Wysłany: Pią 20 Lut, 2009 22:49
Dzięki za odpowiedzi. Problem właśnie w tym, że to jeszcze nie wyszło z ust, lecz tylko trochę wystaje, a reszta jest w środku i jak dotykam, to czuję taką kulkę w środku. I właśnie o to się martwię, żeby to mi jak najprędzej wyszło, bo co jeśli zostanie w środku . Nie wiem czy mam to smarować tym zoviraxem i nie wiem właśnie czy to mam smarować teraz, czy jak wyjdzie ze skóry? Co robić?
Instrument/y: Arnolds & Sons Mode TR-235S
Ustnik/i: arnolds&sons 7c
Pomógł: 4 razy Wiek: 16 Posty: 46 Skąd: Osięciny/Bełszewo
Wysłany: Sro 04 Mar, 2009 18:52
Mieliście czasem takie zajścia w czasie kiedy uczyliście się na trąbce (oczywiście cały czas każdy z nas się uczy gry bo nie wierze że ktoś nie chce coraz lepiej grac z was na trąbce i nie ćwiczy. I chyba granie dla przyjemności czy samemu czy z orkiestrą to też jest nauka bo przecież im więcej gramy to udoskonalamy się może w niewielki sposób no, ale chociaż ćwiczymy sobie kondycje ust )
To czy mieliście takie wydarzenia jak z jednego dnia na drógi utratę kondycji tak że nie mogliście zagrać g2 a f2 wychodziło wam bardzo słabo?
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Sro 04 Mar, 2009 21:09
tak. nie raz.
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Nie raz. Był taki dzień że grałem spokojnie do C3 a był taki że F2 wchodziło mi z wielkim trudem.... Szczerze nie wiem czym to jest spowodowane może tym, że jakoś specjalnie w ciągu dnia trzeba dbać o usta np. nie pić wrzącego itd. nie wiem Może ktoś głebiej wypowie sie na ten temat
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 23 Posty: 1540 Skąd: Opole
Wysłany: Sro 04 Mar, 2009 22:04
Może małe przetrenowanie. Zdarza się w tym fachu. Było już trochę na ten temat tu napisane. (Polecam wyszukiwarkę). Dobrze jest sobie wtedy zrobić dzień, dwa odpoczynku od grania a potem zacząć grać coś łatwiejszego tak by nie przesadzić z wysokością i długością grania.
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
Pomógł: 27 razy Wiek: 23 Posty: 722 Skąd: Brzeg/Kato/Wroc
Wysłany: Czw 05 Mar, 2009 13:37
Pamiętajmy, że usta to są ludzkie mięśnie i z trenowaniem nich to tak jak uprawianie sportu. Sprinter aby pobić rekord świata na setkę, szkoli latami swoja kondycję oraz przed samym biegiem rozgrzewka tych mięśni. Jeżeli mamy te mięśnie zmęczone, to normalne że nic nie ugramy. Trzeba dbać o usta i tyle:)
Po długim i wyczerpującym graniu polecam następnego dnia nie żałować czasu na spokojne rozegranie się. Usta potrzebują czasu, żeby dojść do formy. Radze nie robić sobie 1 - 2 dniowych odpoczynków, chyba że sytuacja jest bardzo zła. Na pewno stracicie kondycje i trzeba to będzie nadrabiać.
Witam mam sprawę mianowicie chcę się dowiedzieć czy gram prawidłowo bo nauczyciel mówi że dobrze ale ja słyszę że knocę.Uczę się drugi rok... Gram po 1 godz dziennie. Mam chyba problemy z ustami.kleją mi się lub są nie żwawe czy tam jak to się pisze.Nie mogę zagrać podczas utworu wysokich dźwięków np.G z oktawy dwukreślnej.Niżej brzmią ładnie.......
Nauczyciel dał mi ćwiczenia usprawniające kondycję ust..... Gram regularnie w orkiestrze...Ustnik mam do kitu...
A i chciałbym się dowiedzieć ile mam ćwiczyć dziennie i jak
Instrument/y: Kilka cosi....
Ustnik/i: Vincent Bach CORP. 1C i Bach 7C
Pomógł: 66 razy Wiek: 23 Posty: 1540 Skąd: Opole
Wysłany: Nie 27 Gru, 2009 23:04
Spokojnie, nie ma co się przejmować. Może popukasz się w głowę jak przeczytasz to co piszę ale pamiętaj że:
GRA GÓRY NIE JEST NAJWAŻNIEJSZA, NIE MA TO CZASEM WIĘKSZEGO SENSU. To ile grasz to na prawdę sporo. Szkoda tylko że nie napisałeś czy uczysz się w szkole muzycznej czy przy orkiestrze (ew. jakieś ognisko muzyczne). Pamiętaj że nie ma sensu cisnąć na górę. Można sporo popsuć a to nie ma sensu. Jak masz jakieś ćwiczenia to fajnie, ćwicz to co masz. Możesz zakręcić się za szkołą Arbana... bardzo dobra... A co do ust. Nie widziałem jak grasz więc wiele nie wymyślę. Mogłeś się przetrenować (zdarza się a jak), możesz też mieć coś nie tak z zadęciem (wielce prawdopodobne), możliwe że nie podpierasz dźwięków w górze odpowiednią ilością powietrza (częsty błąd). Tak więc nie wymyśli się za wiele...
_________________ Już od najmłodszych lat mój spaczony charakter mówi mi, że jestem inny niż ogół śmiertelników. Tu również odnoszę sukcesy.
To co napisałeś jest bardzo prawdopodobne.Uczę się w szkole muzycznej I stopnia i uczęszczam do orkiestry. Najwyższe moje rejestry na trąbce jakie wydobywam to
fis z oktawy małej do c oktawy trzykreślnej.Bez rozegrania wszystko knocę więc pewnie zadęcie... Poczytam trochę postów i zamieszczę jakiś plik z moimi wyczynami....
[ Dodano: 2009-12-28, 10:48 ]
Ja nie cisnę tylko nauczyciel dał mi utwór na egzamin ..Na egzaminie poszło mi wspaniale bo prawie nie grałem przed nim.. A na audycji beznadziejnie .. To moja pierwsza ale wolę nie kompromitować się...
Instrument/y: Trąbka J. Michael
Posty: 7 Skąd: podkarpacie
Wysłany: Wto 29 Gru, 2009 14:16
Witam ponownie:)
Moj pierwszy post napisałem jakiś rok temu kiedy pierwszy raz do ust wziąłem trąbkę:)Teraz po roku grania mam pewien problem z kondycją... Tzn systuacja wygląda tak że przed wakacjami jako tako grałem ale te dźwięki były kiepskie. Przez całe wakacje nie miałem przy sobie trąbki ale kiedy wróciłem po chwili rozegrania trąbka zaczęła brzmieć jak trąbka:) W końcu słychać blachę a nie jakieś stłumione dźwięki skala jak narazie do g2 (łatwo nie idzie ale daję radę) .
Teraz tak... mój problem jest taki że kiedy gram w domu z odpowiednimi przerwami to jest w porządku ale kiedy przychodzę na próbe orkiestry i gramy koło 45 - 60 min prwie non stop to zaczynają się dziać dziwne rzeczy z moimi ustami - mianowicie powietrze nie idzie w ustnik ale wpływa pod moją dolną lub górną wargę;/ Mam nadzieję że rozumiecie o cho mi chodzi ;] Czy to jest normalne zmęczenie i po zdobyciu większego doświadczenia przejdzie? Czy może ja coś robię nie tak? No kolejny problem to za mocna przyciskanie ustnika:/ Powoli sie odzwyczajam...
Aha no i jak wygląda sprawa ustnika... w tej chwili mam chyba 7C na ustniku pisze coś MTP-5 czy powinienem pomyśleć może o jakimś innym który pomoże mi w ćwiczeniu skali albo w jakiś inny sposób?
Pomógł: 37 razy Wiek: 16 Posty: 571 Skąd: Tąpkowice
Wysłany: Wto 29 Gru, 2009 14:29
2 miechy bez trąbki !? 2 tygodnie to dużo a co dopiero miesiące ..
Chodzisz do szkoły muzycznej?
Moim zdaniem to jak napisałeś nadmierny docisk, ja też taką krótką kondycję i była to wina docisku i po prostu złego zadęcia, ale z tym problemem to musisz iść do nauczyciela, specjalisty... ja miałem ten sam problem i pisałem kupe tematów na forum, ale i tak sam sobie nie pomogłem, wystarczyły 4 czy 5 lekcji u specjalisty i moje granie odwróciło mi się 180 stopni, aha i to nie jest wina ustnika, jeżeli okaże się ze to złe zadęcie, to najlepsza trąba i najlepszy ustnik na świecie nie pomoże
_________________ Jeżeli pomogłem kliknij "POMÓGŁ"
6. POWOLI DOCHODŹ DO CELU Jeśli chcesz być dobrym nie możesz się spieszyć. Stopniowo i dokładnie pracuj nad doskonaleniem swych umiejętności i pamiętaj, że człowiek uczy się całe życie.
Instrument/y: Trąbka J. Michael
Posty: 7 Skąd: podkarpacie
Wysłany: Wto 29 Gru, 2009 14:31
niestety do szkoły muzycznej nie chodzę... uczę się w amatorskiej orkiestrze dętej... no i po jakimś czasie grania non stop naprawde mnie wkurze że powietrze nie trafia tam gdzie powinno ;/ Co do ustnika to wiem że nie ma wpływu na moją kondycję ale może inny ustnik ułatwiłby ćwiczenie skali?
Pomógł: 37 razy Wiek: 16 Posty: 571 Skąd: Tąpkowice
Wysłany: Wto 29 Gru, 2009 14:44
najlepiej idź do specjalisty jakiegoś na pewno się ktoś znajdzie on Ci pokaże "jak dmuchać" wystarczą choćby takie 4 lekcje. A na skale to najlepsze baaardzo długie, równe dźwięki w całej skali jaką masz, a nie np, płytki ustnik czy mały, ten temat wiele razy był powtarzany na forum
_________________ Jeżeli pomogłem kliknij "POMÓGŁ"
6. POWOLI DOCHODŹ DO CELU Jeśli chcesz być dobrym nie możesz się spieszyć. Stopniowo i dokładnie pracuj nad doskonaleniem swych umiejętności i pamiętaj, że człowiek uczy się całe życie.
Pomógł: 27 razy Wiek: 23 Posty: 722 Skąd: Brzeg/Kato/Wroc
Wysłany: Wto 29 Gru, 2009 15:09
Wojtek, wydaje mi się, że problem z tym powietrzem to skutek tego, że rozluzniają ci się mięśnie twarzy wokół ust i ciśnienie rozpycha ci je, Musisz pinowac podczas gry układ dobrego zadęcia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum