u mnie bylo podobnie pierwsze w takiej małej grupce uczniów a potem jak ktośsięczegośnauczyl to do orkiestry wstępował....... jak wszedlem do orkiestry to nas było ponad 40 na probie tak niecałe 30 to był standart a teraz?..... w piątek nas było ze mną 13...........;/;/;///// :(:(:((((
_________________ "...Tu średnia zarobków to pięć tysięcy, jaka szkoda że w pięć miesięcy..."
donGURALesko
Instrument/y: Getzen 300series
Ustnik/i: Bach 7C,3C, Kelly 3C
Posty: 177 Skąd: Krobia
Wysłany: Nie 25 Maj, 2008 18:11
Na początku to się słuchało ewntualnie grało się 1 czy 2 proste marsze z orkiestrą żeby mniej więcej się zgrac i zobaczyc jak to jest. Kapelmistrz słuchał jak gramy i jeżeli stwierdził, że gramy na tyle dobrze, aby móc wejśc do orkiestry, to nas przyjmował.
Ja gram juz dużo dłużej niż większość z was ma lat. 28 lat temu gdy miałem latek 10 trafiłem do orkiestry - odbywały sie właśnie przyjęcia młodego narybku. Najpierw sprawdzono mi zgryz, potem musiałem wyklaskać za kapelmistrzem to co on sobie w głowie stworzył, a na koniec kazano mi zaśpiewać. Tak więc zostałem przyjęty. I przez rok musiałem dopieprzać na Gumowym Uchu... To były czasy. Ale niepowiem bo Alcik dał mi to że dziś potrafię kazdy akompaniament wystukac jak należy. Potem trąbka. Najperw druga po dwóch latach pierwsza. Teraz z powrotem pogrywam sobie w orkiestrze 2 lub nawet 3 głos. A pierwsze grają właśnie takie młode wilczki jak Wy. Pozdrawiam i życzę wam wszystkim przynajmniej tylu lat co Ja z instrumentem albo i więcej...
Instrument/y: B&S 535 S
Ustnik/i: B&S 7C i Arnolds & Sons 3C
Wiek: 16 Posty: 409 Skąd: Ciechocinek
Wysłany: Wto 29 Lip, 2008 12:46
Mnie na początku 3 miesiące uczył kapelmistrz, następnie chodziłem na próby z całą orkiestrą, to co się nauczyłem grałem ( jakieś 3 marsze ), z miesiąca na miesiąc szło coraz lepiej i dzieje się aż do teraz
Widzę że więcej osób na saxhornie altowym (alciku :smile: ) zaczynało. Ja tylko na tym zaczynałem i nawet nie miałem okazji w orkiestrze zagrać, gdy dostałem trąbkę, już potrafiłem coś grać, i zcząłem od marszy oczywiście
Instrument/y: szkoda gadać :)
Ustnik/i: V. Bach 10 1/2C
Posty: 10 Skąd: W środkowej Polsce
Wysłany: Wto 19 Sie, 2008 14:26
Początków nie wspominam najlepiej. Siedziałam i palcowałam (podpatrując od innych ).Wszystko wydawało mi się straaaszie trudne. Z biegiem czasu to śmiać mi się z tego, a raczej ze mnie chce .
No a ja tak jak Panna_K siedziałem i palcowałem no i miałem stres jak to będzie a pan Grzegorz kapelmistrz podszedł do mnie i powiedział "Damian Ty będziesz grał 1 głos pasuje ?" a ja nie wiedząc o co biega odpowiadam "Yyy.... Tak Grzegorz tak" I teraz wiem że miałem szczęście bo 2 głos jest ciężki. A najlepsze było to że jak przyjechali wszyscy to paru chłopaków przyniosło browary.... Jak to mówili na rozgrzanie . Wtedy też miałem dziadoską trąbke przy której bardzo ciężko chodziły tłoki nie dało sie jej wyczyścić i dziś pewnie leży w piwnicy w Domu Kultury. Bo nie wieże żeby ktoś chciał na niej grać. Chociaż t o była 1 trąbka na której grałem także respect Oj sie rozpisałem...
Instrument/y: Yamaha ytr4335G
Ustnik/i: Yamaha Gp 17c4
Wiek: 19 Posty: 80 Skąd: Suwałki
Wysłany: Wto 19 Sie, 2008 18:15
Ja też zaczynałem od altu- u nas świńskie ucho... ale do orkiestry wstąpiłem po pół roku regularnej nauki w muzycznej, a kolejny rok już na wymarzonej trąbce
teraz dalej gram na trąbce i też wolę 2 i 3 głos- jakieś takie mniej męczące, ale trudniejsze, bo co to za problem, żeby głównąmelodie zagrać
_________________ Zacznij działać... Bez tego wszystkie twoje plany i marzenia są bezużyteczne.
ojojojjoj mlody jestem, 20 dopiero niedlugo na karku, ale niedlugo chyba juz 7 lat trzasnie
tez na poczatku alt i szkola lutaka na alcie, do skladu wszedlem chyba po 270 cwiczeniach czy cos. potem przerzut na trabke, az wkoncu wyladowalem z powodow kadrowych na puzonie tlokowym
ojjj duzo orkiestra dala mi szczerze to duuuzo w swoim zyciu jej zawdzieczam pierwsze to nauka muzyki - kapelmistrz, stary jazzman nauczyl mnie duuuzo. nie tylko granie na detym, ale na pianie. komponowac, improwizowac, aranzowac. moja orkiestra gra teraz niemalo utworow w moich aranzacjach
nauczyla tez zycia, oj taaak. masa wyjazdowo, koncertow, troche wystepow w telewizji, radiu, zdjecia w gazetach ojojojj bedzie co wnukom pokazywac
no ale niestety technika na detym po wsumie rocznej przerwie z powodu chory padla strasznie, i to co kiedys gralem z zamknietyymi oczami teraz jest wyczynem, szkoda ale takie zycie... hehe
A ja ostatnio wypadłem z orkiestrowego "interesu" Szkoła zobowiązuje i nie ma za bardzo czasu. Ale jak tylko mam w piątek czas to idę na próbę i gram Zazwyczaj pierwszy albo drugi głos. ale jest czadowo. Naprawdę!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum