Wysłany: Pią 04 Gru, 2009 09:40 Wyciąganie wysokich dźwięków
Witam, ja gram od niecałych 4 miesięcy na trąbce. g2 to nie jest dla mnie problem, przy gamce i dobrym rozegraniu wyciągam d3. Mam nową Yamahę 4335g. Czy są jakieś przeciwskazania, żebym nie grał tak wysoko przez jakiś czas?? Aha i dodam, że uczyłem się u kapelmistrza orkiestry, który nauczył mnie tylko dmuchania i palcowania. Czekam na odpowiedź
Instrument/y: Klarnet, Saksofon Tenorowy
Ustnik/i: Od klarnetu i saksofonu :)
Wiek: 17 Posty: 29 Skąd: Poland, Legnica
Wysłany: Pią 04 Gru, 2009 13:14
A nut? Bez nut daleko nie zajedziesz...
4 miesiące hmm dość mało jak na d3, za bardzo ciągniesz tą górę, możesz zepsuć (chyba to się tak nazywało) zadęcie i będziesz miał dziury (w niektórych miejscach nieczystości) w skali...
Ćwicz skalę, gamę, długie dźwięki itp., ale nie na siłę - góra ma przychodzić tak samo jak dół - lekko...
Jak się mylę to poprawić mnie ...
_________________ Trąbka to inaczej poezja...
Pozdrawiam Jazz
Instrument/y: B -Schagerl Penelope Gold C- Stomvi Titanium Pomógł: 10 razy Posty: 104 Skąd: Rzeszów
Wysłany: Pią 04 Gru, 2009 13:33
powiem tak
jest to mozliwe, lecz bardzo mało prawdopodobne, zeby zagrać to prawidłowo.
lekko? gora? heh.. siadz w orkiestrze i zagraj "alpejską" lekko
gora powinna być grana swobodnie ( w miare ) bo nigdy nie uda sie zagrać jej tak "lekko " jak np oktawy raz kreslnej. Inne cisnienie, ilosć powietrza, przyłozęnie ustnika ...
Wysłany: Pią 04 Gru, 2009 13:38 Re: Wyciąganie wysokich dźwięków
shwagro napisał/a:
Witam, ja gram od niecałych 4 miesięcy na trąbce. g2 to nie jest dla mnie problem, przy gamce i dobrym rozegraniu wyciągam d3. Mam nową Yamahę 4335g. Czy są jakieś przeciwskazania, żebym nie grał tak wysoko przez jakiś czas?? Aha i dodam, że uczyłem się u kapelmistrza orkiestry, który nauczył mnie tylko dmuchania i palcowania. Czekam na odpowiedź
O wysokich dźwiękach jest już napisanych tyle tematów że nie wiem po co nowy ? Chciałbym osobiście usłyszeć jak w niecałe 4 miesiące umiesz zagrać d3. To brzmi jak bajka o kopciuszku. Ile masz lat jeśli można wiedzieć?
_________________ "Jego dżwięk jest pełen słodyczy i piękna, a ponieważ doskonałe piękno jest nieosiągalne, zatem jest też pełen smutku." ...cytat z wypowiedzi Boba Brookmeyera na temat trąbki Wheelera.
Instrument/y: Klarnet, Saksofon Tenorowy
Ustnik/i: Od klarnetu i saksofonu :)
Wiek: 17 Posty: 29 Skąd: Poland, Legnica
Wysłany: Pią 04 Gru, 2009 17:44
Mam na myśli w przyszłości, a teraz na tyle lekko jak się da, w sensie nie na siłę... O właśnie - swobodnie
Może, zagrać d3, ale pewnie ma już w skali dziury jak ser, wiem bo ja też tak wysoko "gram", a teraz trąbka ma urlop przez jakiś czas...
Popieram przerwanie wysokiej gry i grać tylko swobodnie, spokojnie, wszystko przyjdzie, ale z czasem....
_________________ Trąbka to inaczej poezja...
Pozdrawiam Jazz
Instrument/y: B -Schagerl Penelope Gold C- Stomvi Titanium Pomógł: 10 razy Posty: 104 Skąd: Rzeszów
Wysłany: Sob 05 Gru, 2009 01:02
Zaczyna sie... temat dzieciaków. Niczym w orkiestrze dętej. Ten kto wyżej to lepszy... a to najwieksza głupota. Skupcie sie raczej na prowadzeniu powietrza ( co za tym idzie frazy ), początku dzwięku i jego końca. Rozszerzenia dynamiki w całej skali, artyulacji, legat wargowych.. itd.
1) wyjąśnijmy pojęcie grac dzwięk g3. Bo dla mnie to znaczy dzwięk w pełni brzmiąćy, bez świstu, i trzasków.
2) wyjaśnijmy pojęcie wydobyć dzwiek g3. = owszem dzwięk jest, ale jest to zaciśnięte, bardziej robione na zasadzie gwizdania niż drgania warg.
Pomógł: 6 razy Wiek: 20 Posty: 157 Skąd: Wiesz, że mnie masz
Wysłany: Sob 05 Gru, 2009 11:11
D3 w tak krótkim czasie to wręcz niemożliwe. Ja też mam tak, jak chwycę trąbkę i zaczynam się rozgrywać to dojadę do e3, czasem f3, a gram 2 latka... Jednak to nie istotne jak wysoko wyciągnę, istotne jest to, czy ja przy graniu tak wysoko nie zaciskam się, nie cisnę na siłę, czy ten dźwięk jest ładny, a nie stłumiony. Spróbuj pograć tak z 15 min. (wg mnie powinno wystarczyć) i wówczas zobaczymy jak wysoko pojedziesz... Dziury, braki w skali mogą się zdarzyć, a naprawić je nie jest wcale tak prosto.
Kolejna rzecz, która mi się nasówa. Granie tak wysoko może spowodować, iż uszkodzisz sobie aparat do gry (wargi), zepsujesz zadęcie całkowicie; a gdy rozpocznie naprawę swych błędów możesz się zniechęcić do tego instrumentu.
Trąbka - instrument to nie łatwy, potrzebne jest parę ładnych lat dobrej, sumiennej, mądrej pracy, aby móc potem powiedzieć:
"O ten dźwięk to mi się podoba. Zadęcie też mam dobre".
Pamiętaj! TRĄBKA to nie pianinko, że jak naciśniesz c5 i będzie ono nastrojone i mechanizm będzie dobrze wyregulowany, to takie wysokie c usłyszysz.
Lata ćwiczeń - powoli i spokojnie - sumienna praca a będziesz gwizdał jak np. Sandoval.
Instrument/y: King Legend 2070 SP
Ustnik/i: Schilke 14
Pomógł: 3 razy Posty: 85 Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 06 Gru, 2009 03:15
Widzę, że rozmowa zmierza w stronę górnych rejestrów...
d3, g3, c5 - to rzeczywiście brzmi jak głupie wyścigi, ale warto zauważyć, że w rejestrze powyżej c3 są w zasadzie 3 granice, które bardzo ciężko ciężko jest przekroczyć bez odpowiednich dostosowań aparatu gry: e3, g3 i c4...
W zasadzie każdy - bez względu na to jak bardzo się zaciska jest w stanie (szybciej lub dłużej) wydobyć e3 - najczęściej w formie bardzo wyciśniętego pisku... Żeby wydobyć rejestr f3-g3 trzeba sporo pracy nad rozluźnieniem całego ciała i odpowiednim ułożeniem samych ust... żeby swobodnie "strzelać" od g3 do c4 trzeba się sporo napracować, ale polega to głównie na skoordynowaniu balansu napięcie/rozluźnienie mięśni twarzy i reszty aparatu gry (czytaj: brzuch, plecy, ramiona, gardło, ręce). Powyżej c4, moim skromnym zdaniem jest to sprawa bardzo indywidualna....
Generalnie uważam, że trzeba dużo pracy i autokrytycyzmu, żeby dojść do f3 zagranego w brzmieniu i dynamice porównywalnej z resztą skali. Ważnym też aspektem jest rozróżnienie stylu muzycznego, w jakim gramy wyższe rejestry - inaczej brzmią kawałki klasyczne, inaczej rozrywkowe. Powiedziałbym nawet, że inaczej pracuje się żeby wczuć się w koncert brandenburski a inaczej tnie się solo z rocky'ego a'la ferguson.
Podsumowując, górę trzeba ćwiczyć - codziennie - ale bardzo rozsądnie. Nie ma cudownego sposobu typu graj doły a góra sama przyjdzie (choć oczywiście prawidłowo grana dolna część skali czyni cuda). Tak jak ze wszystkim na trąbie - rozsądnie, z umiarem, systematycznie, w różnych dynamikach, z różną barwą i - PRZEDE WSZYSTKIM - z odpoczynkiem polecam ćwiczyć górę.
Abstrahując od tematu wyjściowego, który traktuję w formie żartu...
Pozdrawiam i życzę miłej końcówki łikendu
_________________ And a new day will dawn For those who stand long...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum