witam wszystkich! Mam takie pytanie. Spotykam się często z opiniami odnoszącymi się do Wyntona Marsalisa. Problem dotyczy muzyki jazzowej i klasyki. Otóż spory procent osób które znam twierdzi, że świetnie gra klasykę, natomiast jazz do nich nie trafia. Nie chodzi tu o technike etc. tylko zwykły odbiór subiektywny. Jestem ciekaw co Wy o tym sądzicie.
ja uwazam ze W.M. klasyke gra swietnie - to prawda... jest cudowny a co do jazzu... to zalezy od gustu... kto co lubi.. mi osobiscie podoba sie jego muzyka i bardzo lubie go sluchac... Marsalis potchodzi bardzo luzno do partytury... gdy zaczynal przez jakis czas gral na brodway`u w orkiestrze i grali klasyke on luzno potraktowal nutki i go wywalili... uwazam ze jest to trębacz jeden z najlepszycj - jasli nie najlepszy - na swiecie.
Marsalis jest dobrym wykonawcą ,ale w muzyce jazzowej nie chodzi o wykonawstwo ,tylko o tworzenie czegoś zupełnie w tej chwili ...taka dokładność jaką prezentuje Marsalis jest czasem nawet absurdalna jeśli chodzi o jazz
Pomógł: 9 razy Wiek: 21 Posty: 246 Skąd: okolice Krakowa
Wysłany: Nie 17 Lut, 2008 17:57
Mysle ze Wynton jest czlowiekiem, ktorego nie da sie nie lubić... swietny z klasyki a jeszcze lepszy z jazzu... popatrzcie tylko jak on improwizuje! Ja wlasnie wzoruje sie na nim o jakiegos czasu i musze przyznac ze na dobre mi tylko to wyszlo!
a co do kawalka ktory pokazuje jego zdolnosci improwizacji jest ten oto utwor
nnie jakos nie kreci Marsalis grajacy jazz...jak sie zastanawiam dlaczego to sam nie do konca wiem...chyba przez ta sterylnosc bo gra jak robot - wszystko gladko i rowno jak
robot...ale jakby troche bez feelingu
Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1396 Skąd: Kraków/Częstochowa
Wysłany: Pon 18 Lut, 2008 16:31
mnie w jazzie nie bawi sterylnosc - tutaj grają emocje a nie "improwizacja" która jest wyuczona - to zadna improwizacja jak dla mnie kolo niech lepiej zajmie się samą klasyką, bo w tym jest dobry i trzeba mu to przyznac
Instrument/y: B&S 535 S
Ustnik/i: B&S 7C i Arnolds & Sons 3C
Pomógł: 5 razy Wiek: 16 Posty: 409 Skąd: Ciechocinek
Wysłany: Nie 20 Kwi, 2008 15:57
Hehe, mi bardziej podoba się jego klasyka, nie jazz, ja nawet w ogóle nie przepadam za jazzem wolę klasykę, a on gra jak trzeba Żebym ja tak jak on grał, choć brakuje mu do legendarnego Amstronga ( nie wiem czy dobrze napisałem ), szkoda że nie żyje na pewno bym się udał na jego koncert xD Najlepszych ocenia się po śmierci, moim zdaniem
Pomógł: 53 razy Wiek: 19 Posty: 1396 Skąd: Kraków/Częstochowa
Wysłany: Nie 20 Kwi, 2008 18:23
to ja juz nie wiem o co ci chodziło napisałes troche chaotycznie. A jesli o armstronga ci chodzi - przeciez to był jazzman - nie grał klasyki. A trębacz to tez nie był zbyt super. Raczej charakterystyczny jest jego głos....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum