Pomógł: 6 razy Wiek: 28 Posty: 153 Skąd: Emmerich DE
Wysłany: Czw 02 Paź, 2008 21:18
duzo tutaj roznych nieraz bardzo dziwnych rad.
a moze sproboj przeplukac ja woda ale dosyc ciepla i to przez dluzsz chwile aby tez rzeczy ktore sie w niej nazbieraly oderwaly sie i wyplynely. zreszta praktycznie w kazdej instrukcji pisze aby instrument co jakis czas przplukiwac ciepla woda, co jakis czas oznacza przynajmniej raz na miesiac.
Co do wpływu gumy do żucia na zadęcie, to jednak raczej nie pomaga. Co prawda, widziałem koncert Milesa Davisa - niestety tylko w telewizorze - w czasie którego to koncertu (w Montreaux ?) Miles Davis grał na trąbce i żuł gumę Jakoś kamerzysta nie pokazał, żeby Miles tę gumę wypluwał, czy chował do kieszeni lub futerału. Zapamiętałem, że żuł, troche ruszał szczekami i za chwilę coś tam grał ... później kilka taktów pauzy ... znów podziamał sobie gumę i znów grał ;-)
A swoją drogą to myślę, że guma do żucia ma zły wpływ na oddech, tzn. na jego swobodę i płynność. Parę lat temu wybrałem sie na trening tai chi. Postanowiłem przez cały trening żuć gumę. Ćwiczyło mi się fatalnie, pomimo że ćwczenia były raczej statyczne, powolne i spokojne. Od tamtej pory, gdy mi zależy na płynnym oddechu (trąbka, wysiłek fizyczny) po prostu unikam gumy do żucia
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Pią 03 Paź, 2008 22:54
zgadzam się z Tobą, NTligeNT. co prawda, Tai Chi nie jest tak wyczerpujące jak gra na trąbce, ale rzeczywiście daje w w kość. no i gumę rzuć można tylko wtedy, gdy gra się średnicę (w swojej skali), tudzież gdy nie zależy nam na jakości dźwięku. a guma żuta PRZED graniem nie wpływa negatywnie.
co do złego zapachu - polecam umyć trąbkę (co już pewnie nie raz robiłeś), gdy nie pomoże - oddać do specjalisty od naprawy takich instrumentów.
PS - sprawdzę sobie ten Montreal
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Miles_Fan chodziło o festiwal w Montreux (w Szwajcarii) a nie w Montrealu. Natomiast sam w poprzednim poście w nazwie tej miejscowości zrobiłem literówkę tzn. dodałem zbędne literkę "a".
Ja ten koncert widziałem bardzo bardzo dawno temu w polskiej telewizji (mogło chodzić o koncert z 1991 roku). Jakość lepsza niż na YT, wiadomo w końcu to telewizor. I wydawało mi się, że Davis coś za często w trakcie tego koncertu (w pauzach) pracował szczęką, ale nie miałem rentgena w oczach aby mieć niezbity dowód żucia przez niego gumy.
Natomiast w tym filmiku poniżej popatrz na ujęcie w przedziale czasowym 2:30 do 3:00. Żuje gumę czy nie ;-) ?Ujęcie nie dotyczy wprawdzie gry w trakcie koncertu, ale mimo wszystko obecnością kamery w trakcie gry się nie krępował.
Natomiast w temacie tai chi nie mogę potwierdzić, że trąbka bardziej męczy niż ta sztuka walki. Sporo ludzi ćwiczy tai chi w charakterze gimnastyki np. starsi ludzi w chińskim parku. Wiele osób z kolei ćwiczy tai chi jako klasyczną sztukę walki. Można się tym naprawdę nieźle zmeczyć. Z drugiej strony jak ktoś nieprawidłowo gra na trąbce, tzn. przyciska ustnik, gra na siłę itd., znajduje się pod obstrzałem pomidorów to tez może się zmęczyć ;-) Według Claude Gordona gra na trąbka jest tak lekka jak głębokie oddychanie ...
Co do tamtego treningu tai chi to mnie nie zmeczył wcale, bo był to trening dla poczatkujących, ale czułem taki dziwny dyskomfort. Pewne ćwiczenia tam się wykonywało na wydechu, pewne sekwencje na wdechu itd. itp. z płynnymi zmianami i po prostu guma, choć nie ciążyła stała się taka niewygodna, takim obcym ciałem.
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Sob 04 Paź, 2008 22:38
masz rację, NTligeNT, mój błąd. na tym fragmencie co wskazałeś, moim zdaniem - żuje. ma kłopoty przecież z zaczęciem dźwięku, jakby próbował gumę wepchnąć do ustnika..?
zgaju napisz, czy coś pomogliśmy.
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Pomógł: 37 razy Wiek: 16 Posty: 574 Skąd: Tąpkowice
Wysłany: Pią 27 Lut, 2009 19:59
Sorry, ze tak długo nie odzywałem się...
Wasze rady pomogły, zakupiłem wycior oraz płyn YAMAHA do czyszczenia trąbki w środku i porządnie wyczyściłem instrument... pomogło, ale nie usunęło do końca zapachu
Obecnie mam już nową trąbką mianowicie "YAMAHA YTR 4335GS"
Dodam, że super sprzęt, gra się dużo lżej niż na starej ale jarej Amati
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Pią 27 Lut, 2009 20:06
to się cieszę że pomogliśmy .
pozdrowienia.
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
A jak z mojej wręcz śmierdziało to miałem taki sposób przed graniem umyć zęby potem przepłukać usta tym takim preparatem uciekło mi z głowy jak to sie nazywa i od razu iść grać no i efekt jest taki ale to dopiero po paru dniach takiego robienia że czuć miętą ze środka a ten nieprzyjemny zapach znika. No ale słyszałem też że należy wrzącą wodą przepłukać sprzęt. Jeśli jest dobra i lakier nie zejdzie. W mojej tak zrobiłem też i nawet lepiej mi się na niej grało. Ale powtarzam jeśli jesteśmy pewni że lakier nie zejdzie to można wrzącą wodą. Bo miałem taki przypadek że kolega tak zrobił i prawie że cały lakier mu zszedł dał do gminy i dopiero za tydzień mu ją oddali
Pomógł: 6 razy Wiek: 28 Posty: 153 Skąd: Emmerich DE
Wysłany: Sro 11 Mar, 2009 12:36
o instrument musimy dbac tak samo jak o samochod, o meble ktore nie przecierane beda mialy gruba warstwe kurzu. trabke nalezy regularnie przeplukiwac, przeczyscic, jest zalecane aby sie to odbywalo raz w tygodniu ale... po graniu w instrumencie pozostaje woda, jesli go pozniej nie uzywasz dluzej albo jest w wilgotnym miejscu to zaczynaja sie w nim robic dziwne rzeczy. ja plukam raz w tygodniu ciepla woda moja trabke i odkad pamietam nie mialem takiej sytuaci.
_________________ trabka.. jej dzwiek, niczym pedzel malarza.. maluje piekne obrazy swa melodia.. jej dzwiek niczym piorun, przedziera sie po przez szara codziennosc tego swiata bysmy mogli zapommniec sie.. a jednoczesnie odnalezc w jej pieknie brzmienia..
Sprawa wydaje się poważna, ponieważ stopy, z których wykonuje się nasze instrumenty, nie sprzyjają rozwojowi życia, toteż pomimo ciepła i wilgoci zazwyczaj nic dramatycznego się w nich nie dzieje.
Skoro jednak przez tyle miesięcy temat jest wciąż aktualny, to chyba należy podjąć środki najbardziej radykalne.
Po pierwsze - radzę zrezygnować z przekąsek pomiędzy tzw. numerami muzycznymi. Nie tylko z gorących, ale nawet z zimnych!
Po drugie - pod czas pracy popijać wyłącznie wodę lub niesłodzoną herbatkę, a z trunków wyłącznie wódki czyste.
Gdyby i to nic nie pomogło, będziemy myśleć dalej, na pewno nie zostawimy autora z tym problemem!
Instrument/y: Yamaha YTR 2335
Ustnik/i: Vincent Bach 3C
Posty: 1 Skąd: Katowice
Wysłany: Sob 14 Mar, 2009 21:43
mmoottrr napisał/a:
kup ludwik mietowy do mycia naczyn ..wlej do wiadra ponad 0,5 litra z5-6litroma ciepłej wody ,,,trabke rozkrec tłoki i powyciagaj cugi i zamocz te czesci razem z trabka na 6 godzin z tym ze roztrab nie musi byc zanuzony POTEM poskładaj trabke i do konca roztrabu włóż wąż z prysznica i woda na ful zobaczysz jakie farfocle poleca do wanny oki
ludwikiem to sobie lakier rozwalić można
_________________ -=iii=()
(... only trumpet in my life...)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum