Witam mam wielki problem ,zapewnoe każdy go miał i moze ma ,ale jakoś nie dam rady się go pozbyć. Mianowicie chodzi mi o to ze jak gram ,ide ku górze to zaciskam się strasznie ,prof. mówi ze wydaje mi się tylko ze dmucham w trąbke , w rzeczywistości tak nie jest poprostu szyja jest strasznie zaciśnięta ,gardło tez ,az poprostu czasami odechciewa mi się grać. Prof. mówi ze to zadna filozofia ,poprostu przykładasz instrument do ust i dmuchasz ,ale w rzeczywistości bardzo trudno ten problem "usunąć". Niby wszystko wiem, czym wyzej tym mniejszą szparkę w ustach robić i więcej powietrza dmuchać ,ale to nie pomaga, wiedzieć a robić to dwie różne rzeczy . Myśle ze moze pomóc granie tak wysoko jak da rade ,ale ja to ciągle prubuje i nic to nie daje, jak bym się normalnie zawiesił ,doszedłem do pewnego miejsca i nie da rady dale ku górze iść, czasami jest tak ze luzno do g2gram , a czasami ze naprawde kijowo to wychodzi (Spięcie). Podobno świetnym sprzętem jest do zwalczania takich problemów jest spirometr ,ale jak grałem na nim to tak mięśnie brzucha naparzają ale nie wiem czy to dobre, dmucham mocno a przy okazji się spinam (chodzi mi tu o ćwiczenia na spirometrze).
Pozdro
_________________ Play hard, go pro!
Wyróżniony w konkursie Mottywator
Instrument/y: Schagerl 1000 L
Ustnik/i: Yamaha 16C4 GP, Vincent Bach 3C
Pomógł: 8 razy Wiek: 24 Posty: 110 Skąd: --
Wysłany: Pią 27 Mar, 2009 23:36
Cytat:
Myśle ze moze pomóc granie tak wysoko jak da rade ,ale ja to ciągle prubuje i nic to nie daje,
Na pewno nie pomoże, a zaszkodzi. Graj długie dźwięki, ale tylko do momentu do którego grasz luźno. Po każdym dźwięku rób przerwę - najlepiej dwukrotność trwania granego dźwięku.
Oczywiście wiem, że nie pomogłem
Pozdrawiam
one powinny ci się same grać i zawsze na luzaku
a ćwiczenie i polepszanie swoich umiejętności na trąbce NIE polega na powiększaniu skali w górę
kto cie uczy?
nie czasem ktoś z orkiestry
komu zależy byś jak najszybciej poszerzył skalę tak byś mógł grać jak dla niego kawałki które on chce
nie ważne że to będzie kosztem twoich umiejętności i zdrowia???
skup się na normalnym ćwiczeniu artykulacji tonie ataku i wszystkim innym co jest ważniejsze od grania wysokich dźwięków by
rozwijać się prawidłowo
a góra ci nie ucieknie
przyjdzie sama
a wyciskanie na siłę jest niezdrowe i może być kontuzyjne
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1384 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Sob 28 Mar, 2009 10:00
Arius93 napisał/a:
czym wyzej tym mniejszą szparkę w ustach robić
Moim zdaniem takie myślenie bardzo przeszkadza, bo może sto powodować zbyt duże zamknięcie ust i wtedy powietrze nie ma jak wyjść.
Jeśli wiesz, że to problem z gardłem to staraj się go rozluźnić. Jak? Śpiewając.Może to się wydawać trochę dziwne, ale żeby dobrze śpiewać i mieć ładną barwę głosu trzeba to robić na luźnym gardle. Drugie co może pomóc to gwizdanie, ale nie na wydechu ale na wdechu. Tzn. układasz usta do gwizdania ale robisz wdech, jakiśtam dzwięk powinien wyjść ale przede wszystkim poczujesz luźne gardło. Ćwiczenia, które dają podobny efekt to oddychanie przez ustnik od drugiej strony, czy oddychanie przez rurkę ustnikową. Jeśli przy tych ćwiczeniach poczujesz, jak to jest mieć luźne gardło to potem będziesz musiał "tylko" przenieść to odczucie na trąbkę, najlepiej próbować w średnicy, najpierw na długich dzwiekach, potem pograć tak gamy przez całą skalę trąbki.
Arius93 napisał/a:
Myśle ze moze pomóc granie tak wysoko jak da rade
Może, ale nie musi, jak widać Tobie to nic nie daje.
Instrument/y: SELMER CONCEPT TT S
Ustnik/i: Schilke 17
Pomógł: 1 raz Posty: 79 Skąd: Poland
Wysłany: Sob 28 Mar, 2009 10:57
ja też miałem taki problem dawno bo dawno ale miałem głównie to skup się na oddechu są różnego ćwiczenia na oddech np. na2 wdech a na 4 wydech , na 4 wdech na 3 wydech itd. itp.
a co do szparki to są rużne teorie profesor mi mówł tak jak tobie że jeżeli idziesz ku górze szparka ma być coraz mniejsza, zaś jak miałem warsztaty z Łukasz Golcem to mówił mi całkiem co innego im wyżej tym większa szparka
_________________ ćwicz , ćwicz i jeszczer raz ćwicz
Instrument/y: Getzen 300series
Ustnik/i: Bach 7C,3C, Kelly 3C
Pomógł: 2 razy Posty: 177 Skąd: Krobia
Wysłany: Sob 28 Mar, 2009 13:19
Yogi23 ma rację, podstawa to przed każdą rozgrzewką takie ćwiczenia wykonac. Jeżeli będziesz grał dźwięk to graj go zupełnie na luzie, usta nie powinny byc spięte. Na początku może Ci to nie wychodzic, więc zawsze wykonuj i graj to spokojnie a po czasie zobaczysz rezultaty. No a przecież masz swojego profesora, on powinien Cię nauczyc i wytlumaczyc co i jak.
Instrument/y: King Legend 2070 SP
Ustnik/i: Schilke 14
Pomógł: 3 razy Posty: 85 Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 09 Kwi, 2009 10:56
Też się strasznie zaciskałem - im wyżej tym było gorzej.
Poprawiłem to dzięki wskazówkom ze szkoły Claude Gordona:
1. Oddech - klatka piersiowa ma być cały czas uniesiona, przy wdechu i najważniejsze przy wydechu (klatka, ramiona rozluźnione, prawie się nie ruszają). Wymusza to prawidłową pozycję ciała (co na prawdę ma bardzo duży wpływ na grę) nawet podczas siedzenia.
2. Pozycja języka - to był dla mnie przełom - język cały czas w pozycji głoski "KA" (czyli wygięty w łuk). Środek i tył języka układasz jak do zgłoski "KA" a przód jak do zgłoski "TA" - czyli końcem języka dotykasz górnej części DOLNYCH zębów. Po takiej zmianie pozycji języka poprawiły się u mnie wszystkie aspekty gry - dźwięk, wytrzymałość, intonacja i skala.
Jak pisałem, dla mnie to był moment przełomowy w grze.
Mniej więcej w tym samym czasie zacząłem robić ćwiczenie z ołówkiem: http://www.youtube.com/watch?v=_INaCr8rd-E
Przy tym ćwiczeniu zęby górne i dolne muszą się dotykać. Dzięki temu ćwiczeniu zrozumiałem jak powinny pracować mięśnie podczas gry a z czasem wzmocniłem mięśnie dolnej wargi i oswoiłem się z wysuwaniem dolnej szczęki. Dla mojego zadęcia to ćwiczenie jest świetne.
Nie rób żadnych zmian bez uprzedniej konsultacji z nauczycielem z SM.
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1384 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Czw 09 Kwi, 2009 12:16
Tomaso napisał/a:
końcem języka dotykasz górnej części DOLNYCH zębów
a jak wtedy jest z artykulacją, zagrasz szybkie staccato czy marcato?
Ogólnie z tą pozycją języka to to jest strasznie skomplikowane, moim zdaniem zamiast próbować ustawić pół języka ta, drugie pół śmak a trzecie pół nie wiadomo jak jeszcze, zacznij myśleć o otwartym gardle, powiedz głośne, luźne "LA" zapamiętaj w jakiej pozycji jest gardło i staraj się to przenieść na trąbkę. Moim zdaniem łatwiejszy sposób i chyba też bardziej skuteczny.
Instrument/y: King Legend 2070 SP
Ustnik/i: Schilke 14
Pomógł: 3 razy Posty: 85 Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 09 Kwi, 2009 13:26
Devil_inside napisał/a:
Tomaso napisał/a:
końcem języka dotykasz górnej części DOLNYCH zębów
a jak wtedy jest z artykulacją, zagrasz szybkie staccato czy marcato?
Mogę w ten sposób zagrać szybsze staccato - język wykonuje każdorazowo mniejszy ruch. Takie ułożenie języka pomaga mi też uniknąć spinania gardła przy graniu staccata (również podwójnego czy potrójnego) oraz pomaga uwolnić odpowiednią (nie za dużą) ilość powietrza. Atakując dźwięk "z górnych zębów" przytykałem się przy szybszym graniu bo uwalniałem zbyt dużą ilość powietrza. Dodatkowy atut takiego ułożenia języka to mniejsze zmiany w zadęciu pomiędzy poszczególnymi dźwiękami (mniejszy ruch - mniej elementów bierze w nim udział)
Devil_inside napisał/a:
Ogólnie z tą pozycją języka to to jest strasznie skomplikowane, moim zdaniem zamiast próbować ustawić pół języka ta, drugie pół śmak a trzecie pół nie wiadomo jak jeszcze
Nie jest skomplikowane Pewnie trochę nieudolnie to opisałem, ale nazywa się to KTM (K-tongue modified z ang.) i bardzo pomaga w otwarciu gardła. Wymawiając głoskę "KA" mamy otwarte gardło - dużo powierza może przez nie przepłynąć. Tutaj jest to lepiej wytłumaczone: http://www.youtube.com/wa...feature=related
Chodzi o to, żeby atakując "TA" mieć takie ułożenie gardła jak przy atakowaniu "KA"
Devil_inside napisał/a:
, zacznij myśleć o otwartym gardle, powiedz głośne, luźne "LA" zapamiętaj w jakiej pozycji jest gardło i staraj się to przenieść na trąbkę. Moim zdaniem łatwiejszy sposób i chyba też bardziej skuteczny.
Moim zdaniem lepsza jest głoska "KA" czy "Hooo" - jak przy ziewaniu Problem w tym, że nie gramy na trąbce z ataku "LA" a zmiana głoski może przynieść nieświadome spięcia.
Co do ułożenia języka przypomniała mi się fajna anegdota, przeczytałem ją na zagramanicznym forum...:
Rafael Mendez podszedł do Harrego Jamesa po jednym z jego koncertów i zapytał czy grając swój słynny "koncert na trąbkę" ( http://www.youtube.com/watch?v=GNWxwvIwC-Q ) używał podwójnego czy potrójnego staccata... James spoważniał i odpowiedział, że grał wszystko na pojedynczym
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1384 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Czw 09 Kwi, 2009 14:35
Tomaso napisał/a:
Mogę w ten sposób zagrać szybsze staccato - język wykonuje każdorazowo mniejszy ruch.
To znaczy, że łatwiej jest ruszać całą górną częścią języka niż samym czubkiem?Jakoś trudno mi w to uwierzyć.
Tomaso napisał/a:
Atakując dźwięk "z górnych zębów" przytykałem się przy szybszym graniu bo uwalniałem zbyt dużą ilość powietrza.
I uważasz, że stosując tą pozycje języka będziesz wypuszczał mniej powietrza? Wytłumaczysz mi jak to jest możliwe??
Tomaso napisał/a:
Dodatkowy atut takiego ułożenia języka to mniejsze zmiany w zadęciu pomiędzy poszczególnymi dźwiękami (mniejszy ruch - mniej elementów bierze w nim udział)
No dobra, ale przecież można grać bez zmiany zadęcia bez takiego ułożenia języka. Są ludzie, którzy tak grają i im to świetnie wychodzi.
Tomaso napisał/a:
Wymawiając głoskę "KA" mamy otwarte gardło - dużo powierza może przez nie przepłynąć
Nie wiem jak to jest u Ciebie ale ja mam otwarte gardło obojętnie czy mówię ta, ka, da, ga, śma, sra, tu, czy co tam jeszcze można wymyślić. Sprawą nie jest to jaką głoskę wymawiasz tylko czy masz otwarte gardło, głoski mogą trochę w tym pomóc ale niekoniecznie. Moim zdaniem na otwartość nie wpływa rodzaj głoski, którą można wymawiać.
Tomaso napisał/a:
Chodzi o to, żeby atakując "TA" mieć takie ułożenie gardła jak przy atakowaniu "KA"
To chyba nie do końca zrozumiałeś tą metodę.
Tomaso napisał/a:
Problem w tym, że nie gramy na trąbce z ataku "LA" a zmiana głoski może przynieść nieświadome spięcia.
Tak jak pisałem wyżej, to nie głoska świadczy o otwartym gardle.
Ja jestem zwolennikiem jednak normalnego używania języka. Język w miarę płasko, czubek podnosi się do góry, potem puszczamy powietrze , czubek opada do zębów i jest dźwięk. W górnym rejestrze można trochę podnosić tył języka do góry i tyle. Proste, nieskomplikowane.
Instrument/y: King Legend 2070 SP
Ustnik/i: Schilke 14
Pomógł: 3 razy Posty: 85 Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 09 Kwi, 2009 15:44
Devil_inside napisał/a:
Tomaso napisał/a:
Mogę w ten sposób zagrać szybsze staccato - język wykonuje każdorazowo mniejszy ruch.
To znaczy, że łatwiej jest ruszać całą górną częścią języka niż samym czubkiem?Jakoś trudno mi w to uwierzyć.
Jeśli już to przednią a nie górną. Ale nie wiem skąd wyciągnąłeś taki wniosek. Tak na marginesie, jeśli potrafisz ruszać tylko czubkiem języka podczas gdy środek i tył jest nieruchomy to bardzo chciałbym to zobaczyć.
Devil_inside napisał/a:
Tomaso napisał/a:
Atakując dźwięk "z górnych zębów" przytykałem się przy szybszym graniu bo uwalniałem zbyt dużą ilość powietrza.
I uważasz, że stosując tą pozycje języka będziesz wypuszczał mniej powietrza? Wytłumaczysz mi jak to jest możliwe??
Uważam i zauważam podczas grania. Już Ci tłumaczę: wyginający się język zmniejsza przestrzeń w ustach, w której znajduje się powietrze. Lepiej kontroluję w ten sposób strumień powietrza. Dodatkowo dotykając językiem górnych zębów zamykasz przepływ powietrza - powietrze się gromadzi, bo cały czas dmuchasz. Dotykając dolnych zębów nie zamykasz przepływu powietrza. Jest to wytłumaczone tutaj od 5:30 : http://www.youtube.com/wa...feature=related
Devil_inside napisał/a:
Tomaso napisał/a:
Dodatkowy atut takiego ułożenia języka to mniejsze zmiany w zadęciu pomiędzy poszczególnymi dźwiękami (mniejszy ruch - mniej elementów bierze w nim udział)
No dobra, ale przecież można grać bez zmiany zadęcia bez takiego ułożenia języka. Są ludzie, którzy tak grają i im to świetnie wychodzi.
Można. Nie mówię, że nie. Mówię, że z takim ułożeniem języka jest łatwiej ograniczyć zbędne ruchy szczęki, mięśni i języka, które powodują zbędny ruch, czyli zmianę zadęcia.
Devil_inside napisał/a:
Tomaso napisał/a:
Wymawiając głoskę "KA" mamy otwarte gardło - dużo powierza może przez nie przepłynąć
Nie wiem jak to jest u Ciebie ale ja mam otwarte gardło obojętnie czy mówię ta, ka, da, ga, śma, sra, tu, czy co tam jeszcze można wymyślić. Sprawą nie jest to jaką głoskę wymawiasz tylko czy masz otwarte gardło, głoski mogą trochę w tym pomóc ale niekoniecznie. Moim zdaniem na otwartość nie wpływa rodzaj głoski, którą można wymawiać.
A moim zdaniem ma bardzo istotne znaczenie. Tematem tego wątku jest otwarcie zaciskającego się podczas grania gardła. W tym zakresie zmiana głoski może bardzo pomóc.
Devil_inside napisał/a:
Tomaso napisał/a:
Chodzi o to, żeby atakując "TA" mieć takie ułożenie gardła jak przy atakowaniu "KA"
To chyba nie do końca zrozumiałeś tą metodę.
W takim razie chętnie dowiem się od Ciebie na czym ta metoda polega.
Devil_inside napisał/a:
Tomaso napisał/a:
Problem w tym, że nie gramy na trąbce z ataku "LA" a zmiana głoski może przynieść nieświadome spięcia.
Tak jak pisałem wyżej, to nie głoska świadczy o otwartym gardle.
O otwartym gardle świadczy dźwięk i swoboda grającego. Zdecydowanie może w tym pomóc zmiana głoski - wiem to z własnego doświadczenia.
Devil_inside napisał/a:
Ja jestem zwolennikiem jednak normalnego używania języka. Język w miarę płasko, czubek podnosi się do góry, potem puszczamy powietrze , czubek opada do zębów i jest dźwięk. W górnym rejestrze można trochę podnosić tył języka do góry i tyle. Proste, nieskomplikowane.
Ja jestem zwolennikem "wyginania" języka. Mnie to pomaga i tak jak pisałem wpływa na wszystkie aspekty gry. Również jest to proste i nieskomplikowane - wystarczy wyrobić sobie odpowiedni nawyk.
Ten "gościu" ładny kawał czasu uczył się gry na trąbce u Claude Gordona i ma zdecydowanie większe doświadczenie praktyczne niż Ty i ja razem wzięci. Jest też autorem kilku publikacji dla trębaczy. Jest również szanowanym uczestnikiem pewnego zagranicznego forum dla trębaczy. Prezentuje omawiane w poście zagadnienia, więc umieściłem adekwatny filmik. W sprawach ułożenia języka jest dla mnie pewnym autorytetem (na pewno na tyle, żeby posłuchać jego rad) - jedna z jego książek dotyczy tego właśnie zagadnienia.
_________________ And a new day will dawn For those who stand long...
Też się strasznie zaciskałem - im wyżej tym było gorzej.
Poprawiłem to dzięki wskazówkom ze szkoły Claude Gordona:
1. Oddech - klatka piersiowa ma być cały czas uniesiona, przy wdechu i najważniejsze przy wydechu (klatka, ramiona rozluźnione, prawie się nie ruszają). Wymusza to prawidłową pozycję ciała (co na prawdę ma bardzo duży wpływ na grę) nawet podczas siedzenia.
2. Pozycja języka - to był dla mnie przełom - język cały czas w pozycji głoski "KA" (czyli wygięty w łuk). Środek i tył języka układasz jak do zgłoski "KA" a przód jak do zgłoski "TA" - czyli końcem języka dotykasz górnej części DOLNYCH zębów. Po takiej zmianie pozycji języka poprawiły się u mnie wszystkie aspekty gry - dźwięk, wytrzymałość, intonacja i skala.
Jeśli chodzi o pozycję języka opisana w pkt.1, to wydaje mi się oczywista i jak najbardziej naturalna. Nie tylko zapobiega zaciskom gardła, lecz również stanowi doskonały punkt wyjścia do podwójnego i potrójnego staccato.
Sądzę, że autor pytania wiele zyska, stosując się do tego zalecenia.
Jeśli jednak chodzi o podstawową przyczynę problemów z gardłem, to radziłbym przyjrzeć się uważnie pkt. 2.
Moim zdaniem zacisk gardła jest obronną (i oczywiście nieracjonalną) reakcją na niedostatki oddechu, a ściślej mówiąc mało aktywny jego udział w atakowaniu dźwięku.
[ Dodano: 2009-04-09, 18:19 ]
Chochlik drukarski poprzestawiał numery w moim wpisie, oczywiście o języku jest mowa w pkt2, a o oddechu w pkt1.
Kolejność zapewne nieprzypadkowa :-)
Instrument/y: King Legend 2070 SP
Ustnik/i: Schilke 14
Pomógł: 3 razy Posty: 85 Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 10 Kwi, 2009 01:21
Kolejność zdecydowanie nie przypadkowa Tak też było u mnie. Najpierw poprawiłem oddech, potem zacząłem się uważnie "przyglądać" pracy języka
Osobom niedowierzającym roli języka w grze na trąbce chciałbym przybliżyć pewien fakt:
Przeprowadzone zostały badania na temat pracy języka podczas gry. Badanie umożliwiało śledzenie ruchu języka podczas gry. Do udziału w nich zaproszono Maurice Andre, który był przeciwnikiem teorematu "wyginania" języka i kategorycznie twierdził, że nie używa wygiętego języka podczas gry... Wyniki badań udowodniły, że podczas grania Maurice "wygina" język. Po przedstawieniu wyników Maurice powiedział jedynie: "Oh my God!".
Myślę, że wielu trębaczy nie jest świadomych w jaki sposób pracuje ich język podczas grania i z tego powodu nie docenia jego roli...
Na koniec chciałbym przytoczyć pewien cytat:
"If there ever was a secret to brass playing, it is the tongue." - Claude Gordon, p.21 Brass Playing Is No Harder Than Deep Breathing (zaczerpnięte od Matta Gravesa, TH)
_________________ And a new day will dawn For those who stand long...
Myślę, że wielu trębaczy nie jest świadomych w jaki sposób pracuje ich język podczas grania i z tego powodu nie docenia jego roli...
Niejeden dowiedział się dopiero po wielu latach życia, że od dziecka "mówi prozą" ;-)
Prawdę mówiąc ja także dopiero wczoraj skonfrontowałem się z teorią C. Gordona :-)
A co do Maurice Andre (jak miło, że ktoś go tu pamięta), to powiedziałbym, że jego charakterystyczna intonacja jest najwyraźniejszą znaną mi ilustracją dźwiękową działania obu punktów tej teorii.
Witam serdecznie. Zaciskanie się to dość często spotykany problem ale nie można dać jednoznacznej odpowiedzi dlaczego tak się dzieje. Może być to spowodowane zarówno złym sposobem oddychania (z naciskiem na wydech - mam na myśli zbytnią pracę klatki piersiowej lub gardła) jak również złą pracą zadęcia (zbytnie zaciskanie jak również zbyt małe "napięcie" lub raczej zbyt mały kontakt ust co powoduje, że mięśnie okrężne muszą wykonać dużo większą pracę aby uzyskać skupiony układ). Myślę, że powinieneś prześledzić drogę jaką pokonuje powietrze i obserwować gdzie tkwi problem. Powietrze ma do pokonania zasadnicze 3 przeszkody nim trafi w instrument. Są to: 1. gardło, 2. język, 3. usta (wymieniam tu 3 najczęściej spotykane) Jeżeli na którymś z tych etapów występuje zbyt duże napięcie (lub w przypadku języka nieprawidłowe "ułożenie") siła słupa powietrza i jego prędkość znacznie spada. Piszesz o gardle więc uważam, że powinieneś spróbować zwrócić uwagę na większy luz właśnie w tym miejscu (pomocnym może okazać się oddychanie z wykorzystaniem worka anestezjologicznego i wszelkie ćwiczenia rozluźniające gardło). Staraj się utrzymywać w miarę "niską" pozycję krtani (tak jak przy wymowie samogłoski "a" lub "o"). To chyba tyle tytułem krótkiego wstępu z teorii. Nie zapominaj, że gra na trąbce czy ogólnie na instrumencie to też wrażliwość na dźwięk i muzykę. Myśl muzycznie, graj śpiewnie, słuchaj siebie. Pamiętaj co mówił James Stamp: "Im wyżej grasz - myśl, że grasz coraz niżej"
Pozdrawiam gorąco i powodzenia.
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1384 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Pon 13 Kwi, 2009 18:33
Tomaso, przez święta sobie posprawdzałem tą metodę, nie zauważyłem u siebie znaczącej poprawy, nie zauważyłem też żebym cokolwiek stracił. Częściowo się z tym zgadzam, podnoszenie tylnej czy środkowej części języka zwiększa ciśnienie wydychanego powietrza przez co na wargi nie idzie go aż taka duża ilość i są trochę mniej obciążone. Ale to nie jest żadna rewolucyjna wiedza. Jednak, niestety kiedy dotyka się językiem dolnych zębów bardzo moim zdaniem siada artykulacja i zawęża to trochę możliwości artykulacyjne, nie mówię tu o szybkości ale raczej o precyzji, miałem kłopot ze staccatem i ostrzejszymi artykulacjami. Nie zgadzam się jednak, że stosowanie głoski z A na końcu prowadzi do rozluźnienia gardła, bo tak samo można mieć luźne gardło mówiąc, o czy i czy jakieś inne głoski.
Dla mnie ten gościu nie jest autorytetem. To, że był uczniem Gordona jeszcze nie znaczy, że jest świetny, słyszałem na tych filmikach jak gra i nie chciałbym grać tak jak on. Niestety na Youtube i w internecie każdy może być specjalistą nawet kiedy nie ma o czymś pojęcia.
Ja jestem zwolennikiem szkoły Jacobsa, która moim zdaniem jest kompletna i tłumaczy wszystkie aspekty gry bardzo prosto i bez filozofowania, niestety jego książkę nie tak łatwo zdobyć w Polsce. Jacobs stawia na śpiew, wyobraźnie i wewnętrzny słuch. Najpierw słyszy się w głowie a potem mięśnie się dostosowują tak, żeby to odtworzyć. Więc jak chce zagrać wysoko to nie myślę, że muszę podnieść język, mocniej dmuchnąć itd. tylko słyszę jak to ma zabrzmieć i gram, a język, płuca i inne mięśnie robią wszystko, żeby to zabrzmiało tak jak w mojej wyobraźni. To moim zdaniem wystarcza aby bardzo dobrze grać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum