Pomógł: 36 razy Wiek: 17 Posty: 1243 Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: 2010-03-16, 22:38
Miałem podobny problem na jesien, gdy miałem właśnie egzamin. Pograj sobie początkowe ćwiczenia z Clarke i początkowe ćwiczenia z Lutaka na ósemkach w bardzo wolnych tempach (90 ósemka). Wzmocni usta i ich nie przemęczy. Oczywiście wszystko z głową (30 min. dziennie rozłożone na dwa razy po 15 min) i powinno być ok.
Znacie może jakiegoś nauczyciela, albo trębacza z okolic Kielc, który mógłby mnie trochę pouczyć?
Uczę się rok, u kapelmistrza, ale on nie uczy mnie w sumie niczego oprócz czytania nut...
Na początku trochę mi zadęcie ustawiał, jakieś wskazówki, ale on jest klarnecistą, a różnica między dętym drewnianym, a dętym blaszanym jest duuża, więc rewelacyjnie przy nim grać się nie nauczę.
Zastanawiałem się też nad pójściem do szkoły muzycznej.
Mógłby mi ktoś pomóc?
Witam wszystkich trębaczy.
Zastanawiam się nad zmianą trąbki lecz najpierw muszę się upewnić czy jest to opłacalne. Mianowicie chcę zamienić obecnego Bach`a TR300 (srebrnego) na Schagerl`a Academica (podstawowy model Schagerla chyba). Czy ta wymiana jest opłacalna (nie chodzi o finanse tylko o jakość dźwięku, lekkości gryitp.)? Jeszcze czy ten model lepiej wziąć posrebrzany czy lakierowany na złoto? Proszę o szybką i mądrą odpowiedź. Pozdrawiam.
_________________
"Ach, trąbka - to magia większa od wszystkiego, co my tu robimy!"
Pomógł: 19 razy Wiek: 30 Posty: 488 Skąd: opolskie
Wysłany: 2010-03-28, 15:51
Jareks_NS, jak pograsz na Schagerlu to będziesz wiedział czy dla ciebie to opłacalne przedsięwzięcie. nikt oprócz ciebie nie jest w stanie stwierdzić czy lekko ci się będzie grało i czy dźwięk będzie ci odpowiadał.
Bach TR 300 to dobry instrument, myślę ze taka zamiana jest bezcelowa, no chyba ze na wyższy model Schagerla...
_________________ "w życiu piękne są tylko chwile..."
Grałem dosłownie kilka dźwięków. Grało się lżej. Jeszcze tylko o ten kolorek? Bo znajomy mówił, że złota lepiej brzmi (nie wiem tylko, czy to w wyższych modelach Schagerla czy nie), zaś inny znajomy posiadający Schagerla mówi, że w tym przypadku opłaca się posrebrzaną niż malowaną, lakierowaną na złoto.
[ Dodano: 2010-03-28, 20:34 ]
Czyli opłaca mi się wymiana? Waszym zdaniem
[ Dodano: 2010-04-08, 21:21 ]
Jeśli chodzi o tego Schagerla to mam go już i raczej go biore:) Bardzo dobrze mi się na nim gra. Dobrze postąpiłem ?
_________________
"Ach, trąbka - to magia większa od wszystkiego, co my tu robimy!"
Instrument/y: B&S 180s37
Ustnik/i: Vincent Bach 3c
Pomógł: 9 razy Wiek: 15 Posty: 68 Skąd: Sochaczew
Wysłany: 2010-05-16, 09:46
Witam. Otóż jadę dzisiaj o 20:00 na siedmiodniową wycieczkę, a już tydzień po niej mam egzamin z trąbki. Niestety mogę wziąć sam ustnik, chciałbym więc zapytać jak mógłbym ćwiczyć na ustniku żeby nie stracić formy, ewentualnie coś poprawić? Z góry dzięki;]
Hmmm... Generalnie polecałbym długie dźwięki - nie koniecznie w dynamice forte, raczej piano aby buźka fajnie odpalała. Możesz także próbować tzw. dźwięki szeptane czyli na pograniczu dźwięku - ale żeby kontrolować zadęcie i poczuć balans pomiędzy oddechem, a wibracją warg. Dodatkowo możesz sobie gamki ćwiczyć - półtonami idąc w górę i w dół choć jak nie będziesz miał dostępu nawet do pianina to ostrożnie ćwicz. Powinno pomóc bo co tu innego wymyślić ??? Chyba, że posiadasz szkołę Buzzing Basics James'a Thompson'a - są to ćwiczenia - pierwsza płyta zawiera ich 9 - grane wpierw na ustniku, potem na instrumencie - ale jeśli masz ustnik to możesz 2x na nim je zagrać. Co prawda jest do nich opis jak należy je ćwiczyć. Jak masz gdzieś możliwość polecam się zaopatrzyć w te ćwiczenia. Ja zawsze mam je np. w pamięci telefonu i gdy tylko czas mi pozwala - odpalam telefon włączam ćwiczenia i gram Codziennie służą mi jako warm-up. Weź sobie także nutki na wycieczkę, które grasz na egzaminie. W autobusie otwórz, po cichu śpiewaj sobie (lub nuć w myślach), a palcami staraj się ćwiczyć aplikaturę i trudne miejsca. Pwinno pomóc
Oczywiście jak wrócisz z wycieczki - to nie ćwicz od razu całego programu. Poświęć dwa dni na wprawki i powrót do formy. Dopiero później wróć do programu. pzdr!
_________________ Muzyka jest jak sport – musisz ćwiczyć. Nie musisz natomiast wybierać czy wygrasz, czy przegrasz. Może większość nigdy nie zagra jak Ferguson ale osiągnie wystarczający poziom umiejętności by zagrać w kościele albo dla swoich przyjaciół w zespołach
ja też mam podobny problem tylko że jadę na 5 dniową wycieczkę. Ale jeden kolega ma silentbrass'a i sobie od niego pożyczę więc nie będę miał przerwy w graniu
mam pytanie(problem), a mianowicie przy graniu staccato wymawia się sylabę "ta" i zauważyłem że mój język przez chwilę znajduje się w otworze pomiędzy górną i dolną wargą po czym odskakuje do tyłu. To normalne ? leżeli to zła praca języka, proszę o jakieś ćwiczenia korygujące. pzdr
Hmmm ... myślę, że to zła praca języka. Chyba wszyscy się zgodzą ze mną, iż język podczas grania staccato powinien uderzać tak jak przy wymawianiu sylaby - ta da - o górne zęby (lub miejsce łączeni górnych zębów z podniebieniem). Nie może język wchodzić pomiędzy wargi, ani w żadnym wypadku pomiędzy zęby. To ewidentny błąd! Także teraz ćwicz powolutku staccato - z metronomem - i zwracaj uwagę na akcję języka. Musisz sam siebie pilnować i korygować ten błąd. Mogę tylko podpowiedzieć, a resztę musisz wykonać sam. Staccato powinno się poprawić i powinno zacząć się lżej grać. Nie będzie blokowało się powietrze podczas grania w tej artykulacji.
_________________ Muzyka jest jak sport – musisz ćwiczyć. Nie musisz natomiast wybierać czy wygrasz, czy przegrasz. Może większość nigdy nie zagra jak Ferguson ale osiągnie wystarczający poziom umiejętności by zagrać w kościele albo dla swoich przyjaciół w zespołach
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi 4C, JK 3C, Marcinkiewicz E9.1 Shew 1.5
Pomógł: 11 razy Wiek: 31 Posty: 224 Skąd: Wyrób krajowy
Wysłany: 2010-05-18, 11:30
De-eR napisał/a:
... Chyba wszyscy się zgodzą ze mną, iż język podczas grania staccato powinien uderzać tak jak przy wymawianiu sylaby - ta da - o górne zęby (lub miejsce łączeni górnych zębów z podniebieniem). Nie może język wchodzić pomiędzy wargi, ani w żadnym wypadku pomiędzy zęby. To ewidentny błąd!
No i ośmielę się z Tobą nie zgodzić. To, że język nie powinien wchodzić między wargi to akurat prawda, ale nie wyobrażam sobie granie precyzyjna artykulacją uderzając językiem w złączenie górnych zębów z podniebieniem. Owszem da się tak grać, ale precyzji ataku dźwięku w ten sposób nie uzyskasz. W ogóle jestem przeciwnikiem słowa "uderzać" językiem.
Byłem niejednokrotnie na warsztatach prowadzonych przez Igora Cecocho i za każdym razem podkreślał to mocno, że język nie uderza w zęby. On ma je dotykać, bardziej się "odkleja" niż uderza. Poza tym miejsce, które dotyka język może być u każdego trębacza inne. Najczęściej jednak jest to końcówka górnych zębów (krawędź przy wardze, a nie przy podniebieniu) albo górna warga albo i jedno i drugie. U mnie najbardziej "pali" jak dotykam krawędzi górnych zębów i wargi. Podkreślam tu słowo "jak dotykam" a nie uderzam czy rozdzielam wargi językiem. Sam Igor w ogóle nie dotyka zębów przy ataku, tylko wargi.
Każdy trębacz musi znaleźć swoje miejsce na dobry atak dźwięku. Ale nie wierzę w to, że uderzanie języka w miejsce przy podniebieniu da Ci konkretny atak. Sami popróbujcie.
Pozdrawiam
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
Pomógł: 55 razy Wiek: 21 Posty: 1299 Skąd: Wałbrzych/Wrocław
Wysłany: 2010-05-18, 12:20
Z zasady jest tak, że im bliżej podniebienia tym miększy początek dźwięku, proponuje to samemu sprawdzić. Wystarczy grać jeden dźwięk, np. G1 i przesuwać język od podniebienia w stronę warg i odwrotnie. Tak jak już actrumpeter napisał każdy musi znaleźć u siebie odpowiednie miejsce.
mattuso, najprostsze ćwiczenie korygujące to po prostu granie jednego dźwięku. Najłatwiej na g1 lub c2.
Najpierw postaw dźwięk, potrzymaj go chwilę, żeby się ustabilizował i potem w bardzo wolnym tempie oddzielaj dźwięki językiem, starając się aby przerwa pomiędzy nimi była jak najmniejsza. Ważne jest też żeby nie przerywać powietrza, z płuc idzie jeden równy strumień a dopiero język go na chwilkę przerywa. Warto przy tym próbować przykładać język w różnych miejscach, moja sugestia jest taka, żebyś zaczął z łączenia zębów i podniebienia i starał się schodzić w dół szukając miejsca gdzie początek dźwięku jest najkonkretniejszy.
Gdy już opanujesz konkretny początek dźwięku to od łączenia zębów i podniebienia idź w góry aby znaleźć miękki początek dźwięku(przydatny w kantylenach itd).Jest z tym trochę zabawy ale jeśli masz trochę samozaparcia to na pewno znacznie poprawisz swoją artykulację.
Kolego arctrumpeter zauważ, że w cytacie, w którym się ze mną "nie zgadzasz" jest słowo LUB Generalnie moje uwagi pokrywają się z Twoimi - czyli górne zęby - teraz wybór innych góra czy dół. A czy uderzać czy odklejać, muskać, dotykać czy jeszcze jakby inaczej nazwać pracę języka to i tak to nie zmieni pracy, którą należy wykonać, aby poprawić staccato. Sam z resztą napisałeś, iż każdy powinien szukać swojej pozycji języka - fakt. Więc moja jest taka jak opisałem - i możesz nie wierzyć ale jest skuteczna! Precyzyjna oraz w zależności od wykonywanego repertuaru twarda lub miękka. Prof Richard Giangiulio (uczeń Maurica Andree oraz jeden z tych, na którego warsztatach miałem okazję być) mówił, iż staccato powinno być konkretne i namawiał do samodzielnych poszukiwań pozycji języka. Grałem wówczas w taki sposób w jaki opisałem i nie powiedział, że staccato jest mało precyzyjne. Wręcz przeciwnie. Sposób prof Cecocho też przerabiałem wcześniej - i u mnie się nie sprawdził.
Przecież wargi mają drgać aby powstał dźwięk, a język powinien tylko przerywać słup powietrze dla konkretnej artykulacji. Dlatego też mówi się młodym trębaczom aby nie wkładali języka między zęby na łączenia warg bo to może spowodować zupełnie inny efekt stąd moja artykulacja nie ingeruje w bezpośrednią pracę warg na zasadzie ich dotykania w czasie gry. Stąd też ja mogę się nie zgodzić z Twoim sposobem. Ale szanuje i daje wybór co komu lepiej spasuje.
Każdy ma przecież różną długość języka stąd też akcja czy też dotykanie językiem u każdego nie będzie taka sama. Miłych poszukiwań
_________________ Muzyka jest jak sport – musisz ćwiczyć. Nie musisz natomiast wybierać czy wygrasz, czy przegrasz. Może większość nigdy nie zagra jak Ferguson ale osiągnie wystarczający poziom umiejętności by zagrać w kościele albo dla swoich przyjaciół w zespołach
Instrument/y: Bach Stradivarius 37 ML
Ustnik/i: denis wick 1.5 C , Denis Wick 4X
Pomógł: 3 razy Posty: 90 Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2010-05-19, 00:12
Co miasto to obyczaj panowie Inaczej mówią w Poznaniu , inaczej we Wrocku xD Wiem co mówię bo jeden kolega jest we wrocku u P. Cecocho , a drugi na AM w Poznaniu(sam byłem na AM w Poznaniu na prywatnej lekcji więc czuję się kompetentny w tym temacie ) . No i w Poznaniu raczej przychylają się do metody opisanej przez kolegę De-er . A we Wrocławiu (w szkole Igora Cecocho) jest tak jak powiedział Actrumpeter . (potwierdzam to na podstawie relacji kolegi ) Jak widać poglądy/metody tych środowisk muzycznych(Poznań/Wrocław) czasami(może często:P?) się różnią
Więc moim zdaniem nie ma żelaznych reguł co do tego . Jest to kwestia personalna .
Pozdro
[ Dodano: 2010-05-19, 00:19 ]
No i jeszcze przy okazji szybkie pytanie do bardziej doświadczonych kolegów ..
Jakie są sposoby na rozluźnienie gardła podczas grania podwójnego i potrójnego staccata w dość wysokim(jak na 2/3 staccato) rejestrze : od a2 w górę .. Pytam bo mam ten problem (nie od razu ale po ok. 8 szybkich taktach takania się zaciska trochę to gardło) . Spotkałem się także z opinią że to dość powszechne nawet u dobrych trębaczy ;p Więc co jest nie tak zmienić miejsce muskania językiem czy może robić to jakoś samą końcówką żeby nie wysilać gardła ? Jak myślicie jest na to sposób czy to raczej kwestia fizycznego wyćwiczenia (im więcej cwiczenia tym mniej będzie się gardło zaciskało?)
Pozdro
Instrument/y: Antoine Courtois EVOLUTION IV
Ustnik/i: Stomvi 4C, JK 3C, Marcinkiewicz E9.1 Shew 1.5
Pomógł: 11 razy Wiek: 31 Posty: 224 Skąd: Wyrób krajowy
Wysłany: 2010-05-19, 00:51
De-eR to słowo LUB sugeruje, że taka gra jest możliwa i niekiedy prawidłowa. Przepraszam, ale uważam to za bezwzględnie zły sposób gry dlatego stwierdziłem, że odpowiem na to co napisałeś.
Istotnie każdy ma swój sposób na atak, ale ilekroć próbuje zagrać w proponowany przez Ciebie sposób (miejsce przy podniebieniu) tym coraz mniej wierzę, że w taki sposób grasz. Przecież jest to nienaturalna praca języka, który musi cały czas się wyginać i żaden sposób nie powoduje czytelnego ataku dźwięku.
Przytoczę tu kolejny przykład z warsztatów z prof. Igorem Cecocho, na których był delikwent, który w taki sposób właśnie zmagał się początkiem dźwięku. Efekt był taki iż wszyscy na sali dziwili się co on wyprawia!? Jedna korekta pracy języka przez profesora i gość grał nie do poznania.
To, że w Poznaniu preferują inny sposób pracy języka to też wiem bo również uczestniczyłem (nie raz) w warsztatach prowadzonych przez prof. Grynia. Niestety ten sposób gry nie przypadł mi do gustu. A o słuszności szkoły wrocławskiej przekonały mnie dwie rzeczy:
- ilekroć słucham utworów w wykonaniu Igora Cecocho nie mogę wyjść z podziwu nad czytelnością jego artykulacji
- tą opinię niemal zawsze słyszę również wśród filharmoników oraz nauczycieli szkół muzycznych - Igor Cecocho = czytelna artykulacja. O Gryniu (z całym szacunkiem dla Niego) podobnych rzeczy nie słyszałem.
Postanowiłem więc naśladować jego sposób gry i nie żałuję. Zainteresowanym polecam.
Pozdr
[ Dodano: 2010-05-19, 01:07 ] Lapkos
Wydaje mi się że zaciskasz się z powodu braku powietrza - jak "tatakasz" wysoko 8 taktów to masz coraz mniej powietrza, a naturalnym odruchem organizmu na brak powietrza jest zaciskanie gardła. Spróbuj brać większe oddechy, a podczas samej gry staraj się nie ładować całego powietrza w instrument. To częsty błąd bo wysoko to trzeba od razu wyparować wszystko. Nie mówię, że akurat tak robisz, ale zwróć może na to uwagę.
Innym elementem, który mi często pomaga jest wyobraźnia. Grając wyższe dźwięki spróbuj sobie wyobrazić, że grasz je oktawę niżej. Może to pomoże bardziej się rozluźnić. Możesz nawet pograć takie ćwiczenie - najpierw grasz dźwięk oktawę niżej, a potem starasz się w podobny sposób zagrać oktawę wyżej. Życzę powodzenia.
_________________ Nie jest ważne co grasz, ale jak grasz. Kiksare humanum est Wyróżniony w konkursie Mottywator
Co sądzicie o: CONN 20B U.S.A. ? Dla mnie osobiście trąbka nawet niezła, delikatnie się gra, ale tłoki to już parodia, nawet dobrze "zalane" oliwą, wyczyszczony cylinder i dalej źle chodzą. Zbyt ciężko.
Co miasto to obyczaj Dobre słowa. Faktycznie prof Cecocho gra skutecznie do bólu - rzecz niepodważalna. Czy szkoła wrocławska czy poznańska - tak czy siak celem są górne zęby - natomiast spór toczy się o to, czy góra czy dół. Tutaj już każdy musi sobie drogę znaleźć Actrumpeter dzięki za wymianę poglądów
[ Dodano: 2010-05-19, 11:44 ]
Qrcze może rzeczywiście przegiąłem z tym podniebieniem. Gram teraz i się zastanawiam. Raczej w tył zębów ale też zależnie od rejestru raz trochę wyżej, a raz niżej.
_________________ Muzyka jest jak sport – musisz ćwiczyć. Nie musisz natomiast wybierać czy wygrasz, czy przegrasz. Może większość nigdy nie zagra jak Ferguson ale osiągnie wystarczający poziom umiejętności by zagrać w kościele albo dla swoich przyjaciół w zespołach
Instrument/y: Amolds & Sons Mode TR-235S
Ustnik/i: arnolds&sons 10 1/2c
Pomógł: 1 raz Wiek: 15 Posty: 44 Skąd: Osięciny/Bełszewo
Wysłany: 2010-06-16, 17:11
Ej chłopaki! Powiedzcie mi czy to jest normalne, że jak się gra na trąbce to "powiększa się" szyja -mi to nie wygląda na normalne i przyglądam się zawsze trębaczom czy ktoś coś takiego ma i raczej nic nie zauważam, co to może oznaczać? (Ja mam taki problem z ta szyją - nie wygląda to tak bardzo estetycznie). Poradźcie - może mam jakąś wadę czy cóś .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum