Pomógł: 28 razy Wiek: 24 Posty: 365 Skąd: Kożuchów
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 11:09
No więc po dwóch latach trzech miesiącach i trzydziestu dniach ściągnięto mi aparaty. Samo ściąganie to proces bezbolesny i szybki. Ortodonta podważa i ściąga pierścienie na końcu, a specjalnymi szczypcami odkleja zamki z innych zębów, przypomina to trochę dziurkacz (przynajmniej mi ). Następnie czyści nam każdy ząbek z kleju i osadu.
Cały powyższy proces trwał około 45 min.
Następnie ortodontka założyła mi reteiner na dolny łuk. Pisałem o tym w swoich wcześniejszych postach (taki mały drucik który trzyma zęby, żeby gdzieś nie uciekły). Sam proces jego zakładania dość długi i męczący (trzeba przez mniej więcej godzinę trzymać język z tyłu). Minęło dwa dnia od ściągnięcia, ale już następnego dnia język bolał od jeżdżenia po reteinerze. Na noc mam taką wkładkę, bardzo szybko można się do niej przyzwyczaić.
No teraz sedno całego tego postu, gra na trąbce. Grać spróbowałem na drugi dzień po ściągnięciu tj. wczoraj na próbie. Gra się na pewno lżej, chodzi tu o przepływ powietrza, ale dźwięk jest bardzo niestabilny np. grając g wjeżdżało mi na c grając b na d itd. dlatego grałem cicho i starałem sie trafiać. Ogólne odczucie to takie, że wargi bardzo luźne aż za luźne a nam ciężko się spiąć.
Każdy może odczuwać ten okres inaczej ja opisałem swoje doświadczenia.
_________________ Jeśli okazałem się pomocny kliknij
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1384 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 13:17
Bartek87 napisał/a:
ale dźwięk jest bardzo niestabilny np. grając g wjeżdżało mi na c grając b na d itd. dlatego grałem cicho i starałem sie trafiać. Ogólne odczucie to takie, że wargi bardzo luźne aż za luźne a nam ciężko się spiąć.
na pewno to sie jakoś ustatkuje spoko. ale ogólnie zmiany odczuwasz na + ??
Pomógł: 28 razy Wiek: 24 Posty: 365 Skąd: Kożuchów
Wysłany: Sob 12 Sty, 2008 14:04
No druty się nie wżynają w wargi, no i gram wyżej bez dociskania, cicho, ale wyżej. Musze czekać aż wargi nabiorą sprężystości bo teraz są tak jak wcześniej wspominałem zbyt luźne.
_________________ Jeśli okazałem się pomocny kliknij
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1384 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Wto 15 Sty, 2008 17:35
a byłbyś w stanie powiedzieć czy widzisz różnice pomiędzy tym jak grałeś przed założeniem aparatu i teraz, po zdjęciu?? np. czy ustnik sie lepiej układa na ustach niż wcześniej czy usta nei puszczają powietrza np, bokiem(jeśli wcześniej miałeś z tym problem)?? czy już zapomniałeś co było ponad 2 lata temu??
po pół roku grania na trąbce założono mi stały aparat na dolnych zębach, w sumie miałem go przez 3 lata i dźwięk i skala całkiem całkiem, czasem jak sie za długo grało to dolna warga była zmęczona. Problem sie zaczał jak ściągnęli mi ten aparat i musiałem grać bez niego. gorszy dźwięk i wargio nieprzyzwyczajone do takiego grania, spadek formy ogólnie masakra... potrzeba było wiele wiele czasu bo to nadrobić
Pomógł: 28 razy Wiek: 24 Posty: 365 Skąd: Kożuchów
Wysłany: Wto 15 Sty, 2008 20:35
Devil_inside napisał/a:
a byłbyś w stanie powiedzieć czy widzisz różnice pomiędzy tym jak grałeś przed założeniem aparatu i teraz, po zdjęciu?? np. czy ustnik sie lepiej układa na ustach niż wcześniej czy usta nei puszczają powietrza np, bokiem(jeśli wcześniej miałeś z tym problem)?? czy już zapomniałeś co było ponad 2 lata temu??
Co do uciekającego powietrza to nie mialem z tym problemu a teraz jakby sie pojawil. Ustnik lezy jakby lzej na wargach, ale czuje spadek formy, nie gram glosno i dlugo.
pare lat temu miałem wypadek na rowerze. przefikołkowałem przez kierownice i lądując na chodniku straciłem jedynke. dyłem załamany. myślałem że to koniec mojego życia trąbkowego. ale pojechałem do kliniki HAHS w szczecine(polecem) i założono mi wkład koronowokorzeniowy a na nim porcelanke i tak sobie z nią gram od pary lat.
w dzisiejszych czasach wszystko jest do zrobienia!
Ja miałem wypadek w lecie, na szczęście bezbolesny, ale odłamałem kawałek lewej jedynki.Czy będzie mi to przeszkadzało w grze na trąbce?A jeśli tak to w jaki sposób?
Instrument/y: Bach Stradivarius 43,Yamaha,Courtois,Schagerl
Ustnik/i: Laskey 70MC i kilka innych
Pomógł: 69 razy Wiek: 23 Posty: 1384 Skąd: Wałbrzych/Wro/Wawa
Wysłany: Wto 22 Sty, 2008 12:03
ciężko powiedzieć. to zależy od tego jak duży jest ten kawalek i czy np. na tym kawałku opierałeś ustnik albo czy Ci powietrze ucieka w jakiś sposób. po prostu spróbuj grać i sam zobaczysz jak nie to do dentysty i on Ci to uzupełni i już
Pomógł: 28 razy Wiek: 24 Posty: 365 Skąd: Kożuchów
Wysłany: Sro 19 Mar, 2008 21:48
Minelo troche czasu od mojego pozegnania z aparatami (oczywiscie na zabki) Jak pamietacie moja gra po sciagnieciu nie byla porywajaca (o czym pisalem powyzej). Dzwieki nie stroily, uciekaly do gory, wargi byly luzne, powietrze syczalo kacikami ust, gralem pp chcac zagrac f. To chyba te najbardziej rzucajace sie w ucho minusy. Przejdzmy do meritum. Teraz po dwoch miesiac moge w koncu napisac ile plusow przybylo. Po pierwsze barwa, jak dla mnie gleboka, mnie sie podoba, zawsze bylem bardzo sceptycznie nastawiony do wlasnej gry, tzn. chcialem grac jak trebacze na youtube, a jeszcze kiedys na mp3. Oczywiscie nie bylo zamierzonych skutkow, ale parlem do przodu i teraz moge powiedziec, ze moj wlasny dzwiek podoba mi sie (petardy w szopie jeszcze nie ma). Bardzo fajnie gra mi sie rowniez dzwieki pedalowe. Nasza kochana góra. Co do "gore" to poszlo w gore bez rewelacji, ale dzwieki ktore kiedys, nie oszukuje sie dociskalem, dzis gram na duzym luzie (tzn prawie calkowity brak docisku). Poprawila mi sie takze artykulacja no i w koncu moge zagrac ff (za ktorym w sumie nie przepadam, ale czasem jest mus). To chyba tyle, koncze ten chaotyczny esej przepraszam za bledy i objetosc
_________________ Jeśli okazałem się pomocny kliknij
Instrument/y: Selmer Concept TT, stary Polmuz :)
Ustnik/i: Vincent Bach Corp. 1 1/4 C
Pomógł: 13 razy Wiek: 30 Posty: 790 Skąd: spod stolycy
Wysłany: Sro 06 Maj, 2009 21:56
można. sam jestem przykładem. w zależności od tego, jak przykładasz instrument.
_________________ "Lubię czysty, nienacechowany dźwięk, jak czysty dźwięk bez nadmiaru tremolo i nie nazbyt dużo basu. Tylko dokładnie pośrodku. Gdy nie mogę uzyskać tego dźwięku, nie mogę w ogóle grać."
Pewien znajomy - znakomity, bardzo młody trębacz - ma przednie zęby skręcone w kierunku prostopadłym do łuku szczęki. Między nimi są więc spore przerwy, a wargi opierają się o ich "kanty". Mimo to chłopak profesjonalnie gra partię clarino w 2 Koncercie Brandenburskim.
Pomógł: 28 razy Wiek: 23 Posty: 732 Skąd: Brzeg/Kato/Wroc
Wysłany: Sob 22 Sie, 2009 18:01
jakubgor napisał/a:
witam,
a co jeśli chodzi o szparę miedzy siekaczami o wielkości ok 0,5cm.
myślicie że jest to dyskwalfikacja?
Trudno powiedziec jaki rozstaw zębów uniemożliwiłby granie na trąbce, ponieważ każdy ma zęby swoje, każdemu rosną inaczej i każdy ma inne skrzywienia, ogólnie każdy przypadek jest inny, dlatego najlepiej jest wziąc trąbkę do ręki i próbowac grac, wtedy każdy się przekona czy może, czy nie.
Po za tym Panowie, mamy XXI wiek Dentyści potrafią cuda robic z naszymi zębami
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum